do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Czytelnia » Subiektywnie podglądane kultury świata
Indie - Delhi

Ostatnio skomentowałam fotę kolegi. Taka fajna fota z jakiegoś zakątka Indii. „Wiesz – chaos trochę… ”. Odpowiedź poszła natychmiast „Takie są … Indie!!! ” Pełna zgoda! Takie są Indie :) Zwłaszcza dla takiego ktosia jak ja, który odbiera i zapamiętuje to co dookoła nie tylko przez obraz ale i zapach, dźwięk, dotyk… No są… Ale…

Delhi to jedno z bardziej hałaśliwych miast Indii. 24 h na dobę – klaksony „na full”, muzyka, głośne rozmowy, nawoływanie, śmiechy, modlitwy wszelkich możliwych religii i wyznań itd. itd. itd. Wszędobylskie, wdzierające się bezczelnie, wszelkie kolory świata i wszelkie jego zapachy… Trudno się dziwić w sumie. Tu miasto na mieście się wznosi i z niego kiełkuje, wyrasta. Na gruncie jednego wyrastało kolejne, ślady poprzednika wykwitały, przedzierały się nieśmiało jakby zawstydzone trochę nowym ale mające świadomość swojego znaczenia. Ech…. kalejdoskop przedziwny historii. I tak od VIII wieku (a i chyba wcześniejsze też ślady).

A co z tym chaosem, hałasem, zgiełkiem… No niby jest… Ale w tym młynie, gdzieś ktoś przysnął na chodniku w cieniu, zmęczony upałem; ktoś zagłębił się tak w swoich myślach, że świat mu się zatrzymał; czyściciel uszu z uwagą skupia się na swojej robocie (precyzja tu ważna! ); kobieta jakaś sprzedaje bransoletki na kostki i zamyślona pobrzękuje cichutko dzwoneczkami biżuteryjnymi; cisza otula Vir Bhumi…

Chaos, zgiełk… a w nim cisza, zatrzymanie się na chwilę… Indie przedziwne jednak są…

 
© 2021 lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych