Subiektywnie podglądane kultury świata

 

NOWE PODGLĄDANE ZAKĄTKI ŚWIATA :) 

Gruzja - Uplisciche

 

Armenia - Tatew

 

Gruzja - Cminda Sameba

 

Armenia - Zorac Karer

----------------------------------------------------------------------------------------

 

Andora...

Armenia...

Austria...

Belgia...

Bośnia i Hercegowina...

Bułgaria ...

Chorwacja...

Czechy...

Egipt....

Estonia...

Francja...

Grecja...

Gruzja...

Hiszpania ...

Italia...

Indie...

Izrael... 

Kambodża ...

Litwa...

Łotwa...

Monako...

Niemcy ...

Palestyna...

Portugalia...

Rosja...

Rumunia ...

Słowacja...

Słowenia...

Szwajcaria...

Tajlandia...

Ukraina...

Watykan...

Węgry ...

Wietnam ...

          

PEŁEN SPIS ZAKĄTKÓW...

więcej
 
Andora - Soldeu

Niespełna 470 km2 powierzchni. Maleństwo! Państwo graniczące z Francją i Hiszpanią. Gdyby zerknąć w głąb historii raz do jednych, raz do drugich sąsiadów im było bliżej – różnie bywało. Zbytków próżno tu szukać. Nie znaczy, że ich w ogóle nie ma ale… Dzisiaj to głównie miejsca turystyczne związane ze sportami zimowymi. Na nartach nie jeżdżę, wszelkie sporty zimowe obce mi są, więc wiele na ten temat napisać nie mogę. Ale jeśli ktoś po śnieżnych szaleństwach, bardzo już spragnion zwiedzania, to może ewentualnie odwiedzić muzeum motoryzacji w Soldeu, a żeby być precyzyjnym – muzeum motocykli. I jeśli chodzi o wspomnienia z Andory, to… tyle :)

więcej
 
Armenia - przełęcz Selim

Czasem należy się na chwilę zatrzymać, by móc spojrzeć na całokształt - tak na spokojnie… 

Góry służą temu, a te o których myślę to Armeński Kaukaz. Urokliwych zakątków tam całe mrowie ale w jednej z przełęczy oprócz cudownych widoków jeszcze jeden powód by przystanąć. Karawanseraj to rodzaj zajazdu, gdzie w podróżni, pielgrzymi, kupcy i persony wszelkiej proweniencji mogły odnaleźć bezpieczne schronienie i zatrzymać się na trzy dni. W karawanseraj zwykle było także miejsce „zakwaterowania” dla koni, ...

więcej
 
Armenia - Tatew

W Armenii „orlich” monastyrów sporo. Jednym z nich jest Tatew. Do niedawna nie do zdobycia – a przynajmniej dość trudny. W sensie dosłownym! Kręta, wąska droga przez głęboki wąwóz, na wysokie wzgórze… Generalnie pod górkę. Zmieniło się to w 2010 roku gdy została zrealizowana idea kolejki, którą wyjechać można niemal pod sam klasztor. Pierwsze zabudowania kompleksu datowane są na IX wiek, choć tradycja tego miejsca sięga wiele wieków wcześniej. Miejsce pod świątynie i zabudowania klasztorne nie zostało wybrane przypadkowo. Poza tym, że urokliwe i co nie bez znaczenia – trudno dostępne, to jeszcze jest to prawdopodobne miejsce pochówku św. Eustachego, ucznia św. Tadeusza Judy. W wiekach średnich monastyr kwitł. W bibliotece klasztornej przechowywano w latach prosperity ...

więcej
 
Armenia - Zorac Karer

Miejsca tajemnicze, zagadkowe, które prowokują do zadawania pytań… Takim jest niewątpliwie Zorac Karer (śpiewające kamienie) – takie armeńskie Stoneheng. Tyle tylko, że to ormiańskie jest o wiele starsze od swojego angielskiego (i bardziej medialnego) krewniaka. Datowane są najczęściej i co najmniej na około 7 500 lat. Cały kompleks to 223 ustawione na sztorc głazy, z których w 84 wywiercone zostały okrągłe otwory o średnicy ok 5 cm. Część z nich ustawionych jest w okręgu, reszta pozornie rozrzucona wokół. Kamienny krąg był obiektem zainteresowań już od wieków średnich, badania na szeroką skalę przeprowadzono jednak dopiero w latach 80-tych XX wieku (badania kontynuowane są właściwie do dzisiaj). I co z nich wyszło? Że: albo to jest pogańska świątynia ormiańskiego boga słońca Ari; albo obserwatorium astronomiczne, albo osada otoczona kamienną palisadą, albo nekropolia… No łatwo nie jest. Każdy szuka niepodważalnych dowodów rzecz jasna. Tyle że, ...

więcej
 
Austria - Wiedeń

Wiedeńska krew”… albo nie… „Nad pięknym modrym Dunajem”… a może „Zemsta nietoperza”, „Czarodziejski flet” albo nie, nie… raczej „Marsz Radeckiego”, „Symfonia G-dur - Z uderzeniem kotła”, „IX Symfonia”, „Sonata księżycowa”, … a może na poważnie – „Requiem”!

Właściwie nie wiem z czym Wiedeń mi się kojarzy – chyba po prostu z cudowną muzyką, Straussa (dowolnie wybranego!), Beethovena, Mozarta, Haydn’a. A może to tylko CK przyzwyczajenia rodowitej krakowianki :), w każdym razie w Wiedniu nie sposób, nie „bywać”. Moja babcia jeździła do Wiednia na zakupy, dziadek opowiadał często jak obstalował sobie tam frak, a ja czasem spaceruję ulicami miasta, które teraz już nieco inny ma anturaż, nieco inny „przekrój społeczny”, nieco inną kolorystykę ulicy i… wspominam opowieści dziadka.

Chyba to naturalne, że krakowianie czują się tu jak u siebie. Przecież Wiedeń w XIX wieku stał się swoistym wzorem urbanistyki i architektury dla Budapesztu, Lwowa czy właśnie Krakowa (wiem, w tym ostatnim przypadku dalekie to echa, ale jednak echa). Miasto jest cudownym kalejdoskopem sacrum i profanum przeplatających się ze sobą epok i styli. Z jednej strony gotycki Stephansdom, obok barokowy Karlskirche, ...

więcej
 
Belgia - Bruksela

Czekolada zawsze nastrój poprawia! A jeśli jest potrzeba solidnej rekonstrukcji dobrego nastroju, to już tylko czekoladki belgijskie mogą zaradzić :)

Pierwsze wspomnienie z Brukseli jakie zwykle przychodzi mi na myśl to właśnie czekolada. Ale nie praliny jako takie. Niedaleko rynku jest sklep z czekoladkami, a na wystawie sporych rozmiarów fontanna – w której, rzecz jasna czekolada płynie kaskadą. Tak… Bruksela w moich wspomnieniach pachnie czekoladą z tej fontanny…

Bruksela to siedziba króla i parlamentu Belgijskiego, to miasto instytucji UE i NATO, gdy odwiedza się to miasto nie sposób o tym nie pamiętać (budynki tych instytucji – zwłaszcza dwu ostatnich, kłują w oczy monumentalnymi bryłami), ale chyba przyjemniej zanurzyć się w historię i sztukę tego miasta. Sporo tu „literackich” pomników, bo i Don Kichot z Sancho Pansa dumnie na cokole się pręży wypatrując wroga, i słynni ślepcy potknęli się i o mało nie zlecą z kolumny, i jeszcze bardziej słynny Manneken pis (tak lepiej brzmi niż „siusiający chłopiec”). Chłopczyna (według legend syn królewski lub mały bohater, który uratował miasto) często odziewany jest schludnie.

...

więcej
 
Bośnia i Hercegowina - Medjugorie

Oficjalne stanowisko Kościoła – chmmm… no nie wiemy… Ja też nie wiem, i właściwie nawet rozumiem powściągliwość w decyzji hierarchów. Nie odczuwałam jakiejś wyjątkowej potrzeby odwiedzenia Medjugorie, kiedy jednak okazja się trafiła by pojechać do Bośni i Hercegowiny odwiedziłam też to miejsce. Upalnie było mocno (nawet jak na moje standardy!). Kościół w centrum miasteczka powściągliwy w wystroju i zdobieniach, wokół olbrzymie parkingi czekające na pielgrzymów lub turystów, wszechobecna chińszczyzna plastikowych pamiątek z „miejsca świętego”… Na szczęście właściwy cel, trzeba było zlokalizować dalej nieco. Szlak straganów z pamiątkami zaprowadził mnie bezbłędnie do miejsca, gdzie należało rozpocząć wspinanie się na zbocze wzgórza. Ceglaste w barwie kamienie i ziemia (dla lokalnych normalne – dla mnie było zaskakujące); wąska kręta, właściwie trudna momentami do zlokalizowania droga wiodła w górę,..

więcej
 
Bułgaria - Aładźa, Iwanowo

Monastyry wykute w skale. W Bułgarii jest ich kilka. Najbardziej znanym to Аладжа манастир (monastyr Aładźa). Jego popularność wynika zapewne z powodu bliskiej odległości od Złotych Piasków. Znudzony leżeniem na plaży turysta szuka przecież atrakcji możliwie blisko. Bo znużony, ale przecież nie na tyle by godzinami jechać do „atrakcji turystycznej”! W niemal pionowej skale wyżłobione korytarze i cele zamieszkiwali niegdyś mnisi. Przed wiekami monastyr rzeczywiście Aładźa (kolorowy). Dziś po średniowiecznych freskach niewiele zostało, a to co widać jest mizernych, choć wypłowiałym cieniem dawnej świetności. Największy rozkwit klasztor przeżywał w wiekach średnich. Choć po skalnych półkach już dawno przestali przechadzać się rozmodleni mnisi (zastąpiły ich tłumy krzyczących turystów) to całość wygląda imponująco i nierzeczywiście. Z boku u stóp skalnych półek, wiedzie przez las wąska ścieżka, prowadząca do „katakumb”. Warto tam pójść. Groty ukryte w zieleni trochę jak z filmów z Indiana Jones. I właściwie racja! Bo tutejszych waśnie grotach odnaleziono eksponaty prezentowane na wystawie w pawilonie przy wejściu.

Znacznie mniej turystów w klasztorze Iwanowo (Ивановски скални църкви). To jedno z najpiękniejszych miejsc jeśli ktoś zainteresowany malarstwem skalnym klasztorów Bułgarii. Monastyr datowany jest na pocz. XIII wiek. Spośród istniejących tam kiedyś ok 40 cerkwi zachowało się raptem kilka, ale i te warte odwiedzin i wspinaczki po wąskich leśnych ścieżkach. Na ścianach: Wjazd do Jerozolimy, Ostatnia Wieczerza, Zaparcie się św. Piotra… A gdy zerknie się przez okno – wzrok sięga po horyzont… a myśl ulatuje w obłoki… i cisza… 

więcej
 
Bułgaria - kamienny las

Oczekiwanie jest przyjemne, ale jeśli trwa zbyt długo – przestaje takie być.

Może to głupie ale taka właśnie myśl błąka mi się po głowie ostatnio… Przeglądając zdjęcia z podróży, znalazłam przypadkiem wizualizację tej prawdy. Niedaleko Warny w Bułgarii zobaczyć można kamienny las. Bloki skalne dziwacznie zastygłe w strzelistych formach wyglądają jak kikuty szumiącego niegdyś radośnie gaju, który zbyt długi oczekiwał by wybuchnąć maestrą kwiatów i zieleni… Naukowcy spierają się, czy to twór natury, czy pozostałości historyczne działań człowieka. A ja pamiętam, jak błądząc pomiędzy skalnymi tworami czułam sią jak w matriksie, jakby na chwilę czas się zatrzymał. I tęsknie czekał by ruszyć szczęśliwie do przodu…

więcej
 
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   następny  >> 



drukuj