Dobrzyc w Polsce kilka. Jedna na przykład w Zachodniopomorskim 😊 Wzmianki o tej wsi od XV wieku można datować, jest XIX wieczny kościół murowany, ot wioska jakich wiele. Ale… Jest tam też ogród. Ba! Ogród powiedzieć – to nic nie powiedzieć!!! 😉 Hortulus, bo o nim mowa założony został w 1992 roku według projektu  Piotra Bigońskiego. To właściwie kompleks. Na ponad 5 hektarach blisko 30 ogrodów – bo każda część to inny temat, forma, styl… Jest więc ogród japoński, angielski (te lubię!), francuski, ogród zmysłów, ptasi gaj, świątynia dumania itd. itd. W sumie podobno 6 tys. roślin, także takich, które srogie polskie zimy umiarkowanie lubią ale w Dobrzycy jakoś klimat im służy jednak. Jest też labirynt grabowy. Uwaga! Największy na świecie! Tuż obok 20 metrowa wieża w kształcie spirali DNA. W sumie mądrze! Jak ten labirynt taki potężny to lepiej z góry wypatrywać zagubionych 😉

Pięknie tu i kolorowo i pachnąco cały rok a i przez cały niemal rok zwiedzać ogród można (i się w nim zagubić…) A jak się ma szczęście lub celowo wybierze termin to Noc Kupały w ofercie (a zakątków tu moc by celebrować godnie!) albo Festiwal Jadalnych Kwiatów.

Lata temu tam byłam… Ale jakoś tak, zawsze wiosenną porą przypomina mi się hamak zawieszony pod jakimś uroczym drzewem i amorki, które towarzystwa mi dotrzymywały 😊