„Porządek rzeczy” – z porządkiem akurat mizernie ma po drodze :). Robi wrażenie składowiska obiektów wszelakich. W opisie na stronie muzeum można przeczytać, że to takie magazyny muzealne. Ok… Ale to na magazyn też nie wygląda. Modern regały ekspozycyjne (teraz takie faktycznie są modne, na przykład w Pradze w kilku muzeach zastosowano) takie trochę jak regały sklepowe trochę jak koszyki z metalowej siatki. A na nich „milion” przedmiotów. Trzeba dużego wysiłku by uświadomić sobie o czym który regał jest i dlaczego w takiej kolejności. Ale jak już wysiłek się podejmie – to nagle zaczyna się łączyć kropki! Tu jest wszystko co w zagrodzie i obejściu potrzebne bywało! Nawet słychać ostrzenie kosy i żniwiarza albo młot uderzający o kowadło. Z chaosu wyłania się porządek. Zaczyna się zwracać uwagę na drobiazgi. Patrząc jak przez oko kamery, trzeba się „wyzumować” na jeden szczegół.
Zatem czy to jest magazyn? Dla mnie nie. Dla mnie to taki trochę przechowalnia opowieści. Taka trochę stodoła, trochę sień, trochę strych jakiś. Miejsce gdzie odstawia się przedmioty, które już nie są potrzebne bo nowocześniejsze je zastąpiły… Ale może kiedyś jeszcze się przydadzą… Czyżby to był cmentarz przedmiotów niegdyś codziennych?… Dzisiaj tylko etnografowie wiedzą do czego służyły…





