Był sobie… biskup 😊 A, że fajny z niego gość był – to i cały świat o nim pamięta do dzisiaj choć żył na przełomie III i IV wieku. Mikołaj miał na imię a mieszkał w Myrze (obecnie Demre w Turcji). Sporo legend o nim po świecie krąży. Jedne bliskie faktom historyczny, inne powstały z pobożności ludowej wiele wieków po śmierci Mikołaja… Są też takie historyjki, które są zupełnie bajkowe i z tym prawdziwym Mikołajem nie mają nic wspólnego – a wręcz złą robotę PR mu robią 😊 😊  

Chyba najbardziej znaną historią „mikołajową” jest ta o trzech ubogich dziewczętach, którym biskup podrzucił cichaczem po jednej złotej sztabce (kuli) by z takim posagiem mogły znaleźć dobrą partię do ożenku. Ale też jest inna o trzech dzieciach w cebrzyku! Nawet wiersze i pieśni o tym powstawały staropolskie (Jacek Kowalski jedną z nich pysznie wykonuje!!! ).  A skąd wzięły się wspomniane dzieci w cebrzyku? Symbol ten ma związek z dwoma podaniami. Pierwsze z nich mówi o tym jako to Mikołaj wstawił się za trzema młodzieńcami (młodymi marynarzami, majtkami inaczej), którzy niesłusznie oskarżeni o zdradę mieli być skazani na śmierć. W tekstach łacińskich nazywani są innocentes (niewinni) – a któż jest bardziej niewinny niż dziecko. Dlatego na obrazach i rzeźbach przedstawiani byli coraz młodziej i młodziej, no w konsekwencji się w dzieci przeobrazili… Ikonografia stała się jednak przyczyną powstania drugiej legendy bardziej barbarzyńskiej i okrutnej. Według niej pewien zły karczmarz poćwiartował i wrzucił do solanki trójkę dzieci. Mikołaj dowiedziawszy się o tym wydobył ciała zmarłych dzieci i przywrócił je do życia.

Jako biskup – Mikołaj uczestniczył w soborze w Nicei w 325 roku. Na soborze tym podjęta została między innymi uchwała potępiająca herezję Ariusza. Tyle prawda historyczna. Natomiast o wiele więcej pikantnych szczegółów podają legendarne zapisy. Przeczytać w niech można o tym, że Mikołaj na soborze z takim zacietrzewieniem broniła stanowiska Kościoła i prawd wiary, że w ferworze dyskusji przyłożył pięścią w twarz Ariuszowi. Czyn ten jakkolwiek spowodowany zacnymi pobudkami, doprowadził do pozbawienia Mikołaja urzędu, szat biskupich i w rezultacie uwięzienia. I w tym miejscu nastąpił jeden z licznych cudów w jakie obfitowało życie Mikołaja (a jeszcze bardziej późniejsze legendy z nim związane!). Świętemu Mikołajowi ukazał się Jezus oraz Maryja, którzy zwrócili mu szaty a tym samym urząd biskupi.

Po śmierci, mieszkańcy Myry pochowali ukochanego swego pasterza z honorami w kościele w Myrze. I tam odbierał on zasłużony kult przez długi czas. Bo i cenionym i popularnym świętym stał się i w Kościele Zachodnim i w Kościołach Wschodnich – więc rzesze pielgrzymów przybywały.

Kościół obecny wzniesiony został w 520 roku na miejscu wcześniejszego (w którym urzędował Mikołaj). Fantastycznymi freskami został przyozdobiony, z których sporo się zachowało do naszych czasów. Opowiadają one o życiu, działalności i cudach św. Mikołaja. Jest też sarkofag w którym po śmierci Mikołaj był pochowany (rozbity z boku, w trakcie kradzieży zwłok świętego w XI wieku, co zachowane zostało). Na podłogach – piękne opus sectile. To taka technika zdobnicza – coś pomiędzy mozaiką a puzzlami 😉

W XIX wieku, innym Mikołaj – car Rosji 😊, wyremontował kościół pięknie, ciut ciut dodając nowych szczegółów architektonicznych. Remont był potrzebny bo pobliska rzeka systematycznie podtapiała świątynię i doprowadziła w konsekwencji do lekkiej ruiny obiekt. W 2000-2006 kolejny remont i teraz jest to kompleks muzealny.

A gdzie dzisiaj można św. Mikołaja odwiedzić? Ano we Włoskim Bari jest pochowany w krypcie pod bazyliką. Ale to już zupełnie inna opowieść… 😊