Tag: Wawel

Kraków – Wawel „Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich”

Wielkie rody zwykle mecenasami sztuki były i kolekcje sztuki przy okazji tego mecenatu się tworzyły. Tak to działa. 😊 Lanckorońscy mieli podobnie. Na Wawelu – niektóre obrazy z ich wiedeńskiej kolekcji obejrzeć można (dzięki darowi Karoliny Lanckorońskiej) na stałe. To głównie malarstwo sakralne, prezentowane w szkarłatnym wnętrzu Jordanki. Na osobnej ekspozycji aktualnie inne trzy płótna wyłaniają się z mroku… „Święty Jerzy i smok” Uccella, „Portret kobiety” Bruyna Starszego oraz „Towarzystwo w parku” Graata. Te trzy należały do kolekcji Lanckorońskiego ale obecnie, sprzedane przez spadkobierców znalazły się w trzech różnych muzeach świata. Na okoliczność 20-lecia śmierci Karoliny Lanckorońskiej wypożyczone – można na Wawelu zobaczyć.

Swoją drogą – tak sobie myślę – otaczanie się przedmiotami pięknymi jest naturalnym odruchem każdego człowieka. Niezależnie od tego czy tworzy się kolekcje największych mistrzów sztuki jacy po ziemi łazili, czy też pije się poranną kawę w – po prostu – ładnym kubku… Warto pięknem się otaczać, piękna szukać i umieć go dostrzegać…

Kraków – Wawel „Królewski Rembrandt na Wawelu. Jeździec polski ze zbiorów The Frick Collection w Nowym Jorku”

Przygalopował do Krakowa prosto z Warszawy. Wczoraj wernisaż a od dzisiaj (18 sierpnia 2022) przez dwa miesiące na Wawelu „Królewski Rembrandt na Wawelu. Jeździec polski ze zbiorów The Frick Collection w Nowym Jorku”. Wyjątkowe to płótno. Rembrandt takich tematów w sumie unikał (portretów konnych namalował… – chyba dwa) – a tu taki tajemniczy dla dzisiejszych badaczy, jeździec. Ongiś obraz był prezentem od Ogińskiego dla króla Stanisława Augusta by ozdobić pałac w Łazienkach. Po abdykacji i różnych zakrętach historii Jeździec znalazł się w pałacu w Dzikowie u Tarnowskich, a jeszcze potem Tarnowscy niestety sprzedali obraz i ostatecznie podziwiać go można na stałe w Nowym Jorku. Bywa…

A pokaz Wawelski obrazu? W ciekawie zaaranżowanej Sali, gdzie formy przestrzenne i światło pracuje pięknie nad tym by wzrok widza skupił się na dziele… By to dzieło odkryć miał szansę… By się zaskoczył jego obecnością i pochylił nad maestrią sztuki. Fantastycznie pomyślana ekspozycja!

Kraków – Wawel „Międzymurze”

Czy na Wawelu opowiedziano już wszystko? Nieeee 😊 Wawel niezmiennie i cały czas zaskakuje (właściwie to zespół pracowników pod „wodzą” prof. Andrzeja Betleja – kombinują i myślą jakby tu odwiedzających Wawel zaskoczyć 😊 ) Tym razem też się udało! Nowa wystawa stała. Między XVIII – wiecznymi obronnymi murami zewnętrznymi i wewnętrznymi zamku powstała ekspozycja architektoniczno – archeologiczna „Międzymurze”. Bo tam prowadzono od lat badania archeologiczne, które zaskutkowały odkryciami datowanymi tak od  z XI – do XIX wieku.

Kolejne grupy zwiedzających wchodzą o wyznaczonych godzina. I światło oraz głos lektora prowadzą po wystawie odsłaniając ukryte w mroku artefakty, makiety, wizualizacje… Po to by opowiedzieć o obronności Wawelu – od drewniano-ziemnych wałów począwszy. Przy okazji też drobiazgi „wygrzebane” w trakcie prac archeologicznych w tym miejscu. Ot ktoś kilkaset lat temu wyrzucił kawałek kafla z rozebranego pieca i… się znalazło na wykopaliskach. A później przechodzi się do kolejnej części wystawy, gdzie jak w matrix przenosimy się do czasów których aparat naukowy historyka nie ogarnia. 😊 Wizualizacja opowiada jak powstało wzgórze wawelskie i jaskinia i… jak się w niej pojawił „nieproszony gość”. I znowu historycznie i legendarnie się robi bo ustami Wincentego Kadłubka opowieść o całożercy się niesie. Przecież w tej części wystawy można zobaczyć kopułowo zakryte wejścia do smoczej jamy! 😊 A na koniec Chromy i jego makieta smocza gada, który pomnik swój ma u stóp Wawelu, przy jamie w której onegdaj pomieszkiwał… 😊

Świetnie zrobiona wystawa, łączy edukację i efektami wizualnymi, opowiada o faktach, ubarwia legendą. No cudnie!

Kraków – Wawel „Ogród smoczy. Bronisław Chromy na Wawelu”

Smoki to jednak gatunek, który jakoś we krwi ma znikanie, odlatywanie bez powodu… Na Wawelu d wystawa „Ogród smoczy. Bronisław Chromy na Wawelu”. Pomyślana dla uczczenia okrągłej – bo pięćdziesiątej – rocznicy urodzin smoka. Tego co na kamolku prze Jamą sobie stoi i ogniem zionie… Pomysł cudny! Rzeźby Chromego – fantastyczne! Tyle, że ze smoków to tylko jubilat…

Chromego prace bardzo lubię (kończyliśmy to samo licem plastyczne 😊 Tyle że ja zaczynałam gdy jego córka już to samo liceum właśnie skoczyła 😊 Ale fakt pozostaje faktem. Te same mury nas kształciły!) Jego rzeźby – zwłaszcza te kompozycje monumentalne – są niesamowicie rozpoznawalne przez charakterystyczną formę niby osadzoną na realnym świecie ale trochę rozjechanym jakąś kosmiczną wizją. Do tego jeszcze cały Kraków, a przynajmniej centrum… co krok o Chromego się człowiek potyka. 😊

O wawelskiej smoczej wystawie na jubileusz okrągły słyszałam jakiś czas temu i z niecierpliwością oczekiwałam. Mam też świadomość, że Chromy był twórcą więcej niż jednej smoczej rzeźby. A tu w „smoczym ogrodzie” – czaple, żółwie, sowy i cały inwentarz a smoki… hmmm… odleciały. Szkoda.. Ale taka ich widać natura smocza…

Kraków – Wawel „Skarby epoki Piastów. Wystawa w 700. rocznicę koronacji Władysława Łokietka”

„Skarby epoki Piastów. Wystawa w 700. rocznicę koronacji Władysława Łokietka”. Łokietek (wbrew przydomkowi) – wielki był. Zakończył rozbicie, polityk zręczny, bunty tłumił, potrafił zrealizować to co wymyślił… Do tego jeszcze jako pierwszy koronę przywdział na skronie – na Wawelu! Od tego zacnego wydarzenia mija w 2020 roku równe 700 lat! Toż okazja pyszna, by w jednym miejscu zgromadzić to co po Piastach zostało, co historia i zły los w proch nie obróciło.

Koncepcja wystawy nie pokazuje jednak wszelakich zabytków piastowskich. Kuratorzy skupili uwagę wyłącznie na tym co błyszczy. 🥰 Zatem złoto, klejnoty i metale wszelakie królują. Klejnoty i zabytki zarówno ze zbiorów Wawelskich jak i te rozproszone obecnie w wielu miejscach Najjaśniejszej. Generalnie cudeńka sztuki złotniczej od X do XIV wieku. Wystawienniczo – granaty i szarości wyciągają złoto, które arcytrudne jest do dobrego wyeksponowania (a ustaliliśmy już, że złota na wystawie – mrowie 🤩 ). Całość dobrze się ogląda.

W ostatniej sali osobna wystawa „Madonna w płaszczu opiekuńczym i inne dzieła” – przy czym innych – już nie ma… Myślę, że większość osób zwiedzających nie zauważa, że właśnie do nowej przestrzeni wystawowej weszło. Konwencja piastowska została utrzymana (a właściwie to odwrotnie bo Madonna była wcześniej prezentowana) – zatem nie zauważa się, że to już zupełnie nowa narracja, zupełnie inna wystawa. Aktualnie, to właściwie pokaz jednego dzieła – XV-wiecznego obrazu Marii w opiekuńczym płaszczu. Zamysł by cyklicznie (tak sądzę, że cyklicznie…) pokazywać dzieła, które poddane gruntownej konserwacji, umknęły rzutem na taśmę, przed całkowitym zniszczeniem. Pomysł fajny – tyle, że przez pozostawienie samotnej Madonny, się zlało z Piastami – stąd i trudniej Madonnie, zasłużoną uwagę przekuć.

Kraków – Wawel „Wawel odzyskany”

„Gdyby nie było Rzymu, tedy Kraków byłby Rzymem” – Jan Mukante miał rację… Ale czemby był Kraków bez wzgórza Wawelskiego!!! Zawieruchy losów i historii nie oszczędzały nas zbytnio. Nie ominęły też Wawelu. Na początku XX wieku siedziba monarchów Polski w żadnej mierze nie przypominała o dawnej świetności dziejów. W 1905 roku przystąpiono do prac – zaznaczyć należy – nie tylko konserwatorskich. Konieczny był pomysł na Wawel. Wiele do odbudowania… Tak na marginesie – i tak uważam, że koncepcja Wyspiańskiego była najlepsza!!! No ale mamy co mamy. A że mamy całkiem, całkiem rezydencję – to i miło. 😋

I to jest pomysł na nową stałą wystawę na Wawelu „Wawel odzyskany”. Jak odzyskiwano, metr po metrze Wzgórze Wawelskie. Bardzo dobrze narracyjnie poprowadzona wystawa pokazuje swoisty zryw narodowy – by pomnikowi kultury narodowej Rzeczypospolitej przywrócić jego rangę, znaczenie ale nade wszystko świetność. Pojawiają się osoby, którym dzieło na sercu leżało i którym zawdzięczamy obecny wygląd Wzgórza. Pojawiają się archiwalne zdjęcia, makiety, plany, ułatwiające życie zwiedzającym – prezentacje 😁. W tle sączy się muzyka. Dobre oświetlenie „wyciąga” szczegóły i prowadzi wzrok. Dobry pomysł. Dobra realizacja. 😍

Kraków – Wawel „Wszystkie arrasy króla. Powroty 2021–1961–1921”

Zygmunt August miał rozmach! Jak już zamówił arrasy to wersję exclusive! Przyjechały z Brukseli – bo w XVI wieku tam najpiękniej tkali. Wełna, jedwab, złote i srebrne nici tkają opowieść. A właściwie opowieści, bo są biblijne i są heraldyczne. Mnie najbardziej urzekają bestiariusze. Ptactwo wszelakie, zwierzaki z bliskich i dalekich stron. I smoki też są… Jest ich dzisiaj blisko sto czterdzieści, i niezwykle rzadko można je wszystkie zobaczyć bo też i czułe są mocno: światło, temperatura, wilgotność i takie tam… Zatem rzadko i niechętnie pokazywana jest cała kolekcja na raz. Z tym większymi emocjami tłumy ruszyły by odwiedzić Wawel a w komnatach –„Wszystkie arrasy króla. Powroty 2021–1961–1921”. Na kilku piętrach w szeregu komnat, sali – i te olbrzymie płótna i te niewielkie. I te świetnie zachowane i te mocno zniszczone. A i też opowieści o tym kto robił, jak rozpoznać warsztat, kto i jak konserwacji poddał itd. itd. Gdyby komu wrażeń było mało a wieczorową porą na Wawel zawitał – na dziedzińcu arkadowym „theatrum” się dzieje. Multimedialna opowieść zamienia dziedziniec w scenę na której głównymi aktorami są arrasy Augusta.

Kraków -Wawel „Zbroja młodzieńcza Zygmunta Augusta”

A gdyby zbroję uroczą ktoś miała wyjątkową ochotę zobaczyć, to do końca lutego 2021 – było można!! 🙂 Młodzieńcza zbroja Zygmunta Augusta – bo o niej mowa stoi sobie w Sali Senatorskiej na Wawelu. Fajnie i zasadnie otulona dokoła wiszącymi tam arrasami…

Dostaliśmy ją właśnie z Węgier, gdzie na mocy wyroku sądu arbitrażowego z 1933 była zdeponowana i przekazana ze zbiorów wiedeńskich jako zbroja króla Węgier Ludwika II Jagiellończyka. Okazało się, że owszem zamówił ją król Węgier – ale Ferdynand I i to jako prezent dla zięcia – młodocianego wówczas ale już koronowanego Zygmunta Augusta. Taki prezent na zaręczyny z córką Ferdynanda. Stąd zresztą na zbroi monogram z liter obojga E i S (Elisabetha, Sigismundus).

A! Jeśli ktoś nie zdąży – to potem mam być jednym z eksponatów wystawy „Skarbiec Koronny i Zbrojownia”

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑