Tag: Sopot

Sopot – Państwowa Galeria Sztuki

Co można robić w wolnym czasie w Sopocie…? Iść na plażę, na molo, do knajpy… albo do Państwowej Galerii Sztuki. To fajne modern nieco wnętrze, które aktualnie fotografią stoi! Dwie ciekawe wystawy i do tego nieźle zaaranżowane. „Fotografia na rozdrożach” Prace z kolekcji Cezarego Pieczyńskiego. Przy wejściu jest info, że tylko dla dorosłych. Dlaczego? Pojęcia nie mam… To historia fotografii tak od XIX wiecznej awangardy przez konceptualistów, kontestatorów, aż do zupełnie współczesnych klimatów. Trochę autoportretów, portretów, fragmentaryczne spojrzenia na człowieka i rzeczywistość… A na piętrze “FOTOMORGANA”. Wystawa prac i obiektów sztuki parafotograficznej. Pierwsze wrażenie – foty. Ale to raczej prace inspirowane fotografią jako sztuką, rekwizyty z atelier fotograficznego, no takie tam… To balansowanie pomiędzy fotograficznym obserwowaniem świata a artystycznym jego przetwarzaniem. Sama nie wiem co bardziej czy podglądanie przez dziurkę od klucza zaklętych w kadr obrazów przeszłości czy ingerowanie w nią brutalnej teraźniejszości. Hmmmm…. no warto tu zaglądnąć. Nie tylko dlatego że klimatyzacja zupełnie nieźle działa… 😉

Pomorskie – Sopot

Hmmm… Trójmiasto… Gdańsk się zwiedza, w Gdyni się pracuje, a w Sopocie – wypoczywa! Sopot istnieje od wczesnych wieków średnich ale na kurort awansował w XIX wieku. To znaczy pod sam koniec XVIII wieku hrabia Sierakowski zbudował w Sopocie dom letniskowy i uruchomił lawinę. Potem Wegner pierwsze kąpielisko i tak dalej i tak dalej… 😉 Co można pozwiedzać w Sopocie? W sumie niewiele, ale nie po to się tu przyjeżdża. No ale gdyby się komuś leżakowanie na piachu znudziło to: dwa kościoły (ewangelicki i katolicki) obydwa z okolic XX wieku, jest też Zakład Balneologiczny, kilkadziesiąt urokliwych domków – takich szytych na miarę i klimat kurortu nadmorskiego. Kilka też takich par excellence miejsc marynistycznych – latarnia morska lub molo. To molo to chyba jedno z najdłuższych bałtyckich. Do tego drewniane i z metryczką XIX/XX wieku. No i z „metką” celebrycka. 😉 Gdy w Sopocie dzieje się festiwal (a ten piosenki – dzieje się mniej lub bardziej cyklicznie od 1961 roku) na molo pojawiają się gwiazdy, gwiazdeczki i inne komety… i rzecz jasna dzikie tłumy stawiające sobie za punkt honoru zrobić „selfi” z wyżej wymienionymi. 😉 Swoją drogą niewiele pewnie osób pamięta (obym się myliła i była to powszechna wiedza…), że Opera Leśna wypromowana została na początku XX wieku dzięki Festiwalom Wagnerowskim. Wiem… na różne sposoby był on wykorzystywany ale samego Wagnera i muzykę jego bardzo uważam. W latach 80 – tych chyba Wagner trochę do Opery Leśnej wrócił ale i tak obecnie z Festiwalu Piosenki jest Sopot i sama Opera szerzej znane. Miasto ma też „trakt spacerowy” z przewalającym się w te i we w te tłumem turystów – czyli ulicę Monte Cassino a przy niej krzywy domek (Znany z tego, że krzywy. 😉 I to na tyle, że się znalazł na liście 50 najdziwniejszych budynków świata!) pomnik niedźwiedzia „Wojtka” i milion kawiarni, lodziarni, restauracji, hoteli, pensjonatów itd. itd.

No… Takie senne miasteczko, kurort leniwy, który wybucha intensywnością życia gdy zaczyna w Operze brzmieć muzyka.

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑