Tag: Sandomierz

Sandomierz – Muzeum Okręgowe „Dawna wieś sandomierska” „Iwaszkiewicz”

Muzeum Okręgowe w Sandomierzu, ma też klimaty etnograficzne. Jedna z wystaw stałych dedykowana jest takim klimatom. To „Dawna wieś sandomierska” – głównie mowa o Sandomierzakach i Lasowiakach. Ekspozycja pozornie tylko chaotyczna. Zaczynamy od przydomowych i przydrożnych kapliczek oraz świątków, przechodzimy obok izby mieszkalnej – takiej z podsandomierskich wsi. No i dalej – jak to na takich ekspozycja zwyczajowo – trochę sprzętu rolniczego i przydomowego o zapomnianym już często zastosowaniu; trochę sztuki ludowej domorosłych twórców. Trochę nawet strojów ludowych też. Z wsi sandomierskiej przechodzi się do ostatniej sali. Ta dedykowana jest Iwaszkiewiczowi. W sumie małe zaskoczenie. W kolejnych salach wieś i ludowo a na koniec – Iwaszkiewicz! Ja wiem – lubił Sandomierz ze wzajemnością. I sama sala wystawowo fajnie zaaranżowana. Ale tak jakoś z tej wsi wskakuje się nagle i niespodziewanie, jak w matriksie, w zupełnie inną czasoprzestrzeń.

No i na koniec wspomnieć wypada o jeszcze jednej wystawie stałej. Z dwoma tu opisanymi nie wiele ma wspólnego. No może tyle tylko, że kamień z natury a i sama kultura ludowa jej też bliska. 😉 „Krzemień pasiasty w biżuterii i małych formach złotniczych” w lekkim półmroku piwnic delikatne światło wydobywa piękno krzemienia oprawionego w formy biżuteryjne (gł. modern) lub rzeźbiarskie. Znowu inna opowieść… piękna 🙂

Sandomierz – Muzeum Okręgowe „Ziemia Sandomierska w pradziejach i wczesnym średniowieczu” „Sandomierskie dziedzictwo” „Lapidarium” „Dzieje zamku sandomierskiego” „Dawna kuchnia królewska”

Muzeum Okręgowe w Sandomierzu, sięga historią lat dwudziestych XX wieku. Przy czym w obecnej siedzibie – zamku sandomierskim, mieści się od 1986. Całość to kilka mniej lub bardziej połączonych ze sobą sal ekspozycyjnych (wystawy stałe) i przestrzenie dedykowane na wystawy czasowe. Tych stałych – zgodnie z opisem jest osiem, ale można byłoby je połączyć w jakeś dwa, może trzy ciągi myślowe. Zresztą nawet układ ekspozycyjny sugeruje dość naturalne połączenie. Że to dwie lub trzy różne wystawy – ze dziwieniem odkrywałam. Na poziomie piwnic – zupełnie nieźle zrobiona wystawienniczo „Ziemia Sandomierska w pradziejach i wczesnym średniowieczu”. To trochę preludium do tego co na parterze i wyżej. 🙂 Tutaj – to co na ziemi sandomierskiej zostało, a archeolodzy wygrzebali – z osad, z cmentarzysk…. Czyli generalnie – neolit i okolice. Na parterze „Sandomierskie dziedzictwo” zupełnie niezłe artefakty związane z mieszczaństwem sandomierskim. Dokumenty, przywileje, tłoki pieczętne i takie tam… Lustra, portrety, meble. Ale też przedmioty świadczące o mozaice kulturowej Sandomierza. Obok srebrnych krucyfiksów, srebrne balsaminki… Jak w życiu… Jak w większości miast i wsi na ziemiach polskich… Potem „Lapidarium. Fragmenty detali architektonicznych z renesansowego Zamku Królewskiego w Sandomierzu. Warsztat Benedykta Sandomierzanina” – czyli jak sam przydługi tytuł wystawy sugerować sobie pozwala – garść detali architektonicznych, które się ostały. I tu płynnie przechodzimy do wystawy „Dzieje zamku sandomierskiego”. Przy czym dla jasności jest to głównie ekspozycja tablic i… jedno działo oktawa kartauny z czasów potopu szwedzkiego. No i wreszcie „Dawna kuchnia królewska”. To głównie zabytki rzemiosła artystycznego okresu baroku.

Generalnie jest ok. Nawet i zaglądnąć można 😉. Szkoda, że tak poszatkowana ta opowieść muzealna… To taki trochę chaos… Właściwie jest to jedna wystawa o Sandomierzu i okolicach. No ale ostatecznie to moje subiektywne patrzenie!

Świętokrzyskie – Sandomierz

Najniebezpieczniejsze miasto świata? No królewskie miasto Sandomierz oczywiście! Toż co tydzień w każdym odcinku kogoś mordują, gwałcą, w najgorszym wypadku okradają… Tylko jakoś rower Mateusza zawsze bezpieczny… 😉

OK… miasto cudowne! Piękne, urokliwe, czarujące itd. itd. Miejsc wartych odwiedzenia mrowie! Na przykład klasztor dominikanów i kościół Jakuba. To w tym właśnie klasztorze śmierć w XIII wieku poniósł przeor Sadok i jego 49 współbraci. Pięknie to swoją drogą wyśpiewał Jacek Kowalski w „Męczennicy sandomierscy anno 1259”. W samym klasztorze późnoromańskie fragmenty architektury świetnię się zachowały. Gdy się odwiedza te mury – mimo ich przebudów, klimat wieków średnich wyraźnie czuć każdym zmysłem…

Też średniowieczna ale późniejsza nieco bazylika katedralna. Trójnawowy kościół halowy z klasycznym sklepieniem krzyżowo żebrowym. No i oczywiście z barokowym wyposażeniem pełnym roztańczonych aniołów, które podglądają przycupnięte tu i ówdzie putta. A! Najsłynniejszy kalendarz hagiograficzny „Martyrologium Romanum”. Na kolejnych dużych płótnach tłum świętych męczenników. I tak pokazanych, że… nie ma wątpliwości w jaki sposób najwymyślniejszy śmierć im została zadana… No obrazy nie pozostawiają wiele dla wyobraźni…

Kościołów i klasztorów w Sandomierzu sporo, ale nie można zapomnieć o świeckiej architekturze. A perełki tu są. Zamek królewski z metryczką z XIV wieku. Wewnątrz teraz muzeum… ale to osobna opowieść… Poza tym dom Długosza. Brama opatowska – gotycka ale zwieńczona renesansową attyką. No i dumnie stojący na środku rynku ratusz. A jak komuś spacerowanie po ulicach miasta się znudzi nieco – to można pozwiedzać podziemia. To system kupieckich piwnic i korytarzy rozciągających się pod miastem. Kiedyś były miejscem przechowywania dóbr wszelakich ale i bywały też schronieniem. Krzyżuje się tutaj kilka szlaków: cysterski, via Jagiellonica, św. Jakuba, architektury drewnianej itp.

A ja chyba najbardziej lubię Wąwóz Królowej Jadwigi. Zwłaszcza jesienią. Pięknie tam… Czasem straszno… Czasem szum liści tylko słychać… Tak głośny, że nawet myśli potrafi zagłuszyć…

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑