Tag: muzeum narodowe (Page 3 of 3)

Warszawa – Muzeum Narodowe „Galeria Faras”

Muzeum Narodowe w Warszawie a w nim Galeria Faras. To jedna z pierwszych wystaw stałych w Narodowym warszawskim, po gruntownym liftingu wystawienniczym. Cała wystawa to artefakty odkryte przez polską misję archeologiczną w Sudanie. To była taka misja ratunkowa. Przez budowę Wysokiej Tamy Asuańskiej, sporo zabytków na terenie przygranicznym Sudanu i Egiptu miało szansę zostać zatopionymi. Polska misja pod wodzą prof. Michałowskiego, odkryła wtedy nieźle zachowaną wczesnochrześcijańską katedrę. Zgodnie z prawem, część znaleziska można było przywieść do Polski. Nowa galeria Faras to przestrzeń wystawiennicza, tak zaaranżowana że bez trudu przenosi widza w realia okolic Nubii. Z automatu przypominały mi się kadry miejsc w których ileś tam lat temu byłam… Zapachu tylko brakowało i temperatury. 😉 Kolorystyka i dźwięki były idealne. Malowidła eksponowane tak, że całość sprawia wrażenie realnej świątyni. Dominująca kolorystyka piasku i sącząca się w tle śpiewna modlitwa rozbudzają wyobraźnię. Na początku też trochę faktów dotyczących samej wyprawy i misji archeologicznej – filmy, zdjęcia, mapy. Całość – fajna!

Warszawa – Muzeum Narodowe „Galeria starożytności”

Wiele lat Galeria Sztuki starożytnej była zamknięta. Dwa lata temu niespełna – otwarta została na nowo. I trzeba przyznać, że to fajnie pomyślana i zmodernizowana ekspozycyjnie. Muzeum Narodowe w Warszawie ma co pokazać! I pokazało to świetnie. To opowieść o Egipcie, Bliskim Wschodzie, Grecji i Rzymie. Kolejne antyczne odsłony o określonych zakątkach świata podkreślone kolorystyką wnętrz. Tak, że nawet laik odwiedzający muzeum nie pogubi się i będzie miał świadomość przechodzenia z jednego obszaru do drugiego. Światło doskonale i nienachalnie podpowiada te najciekawsze eksponaty ale i kusi by na inne zerkać. Zwłaszcza te części, które mówią o sztuce sepulkralnej – bardzo trafnie pokazane. Trochę multimedialnych gadżetów – ale tak tylko w tle. Taka subtelna edukacja. W kolejnych dziewięciu salach, są i elementy architektoniczne (nawet kolumna koryncka lub ślepe wrota), jest rzeźba (tej najwięcej ale i nie sposób się dziwić w antyku ta gałąź sztuki grała pierwsze skrzypce ), ceramika, rzemiosło artystyczne, nawet troszkę malarstwa i biżuterii. Wystawa doskonale współbrzmi ze znajdującą się po przeciwnej stronie na parterze, wystawą „Galeria Faras”. Całość przenosi w czasie do starożytności i pierwszych wieków – wybornie!

Warszawa – Muzeum Narodowe „Chagall”

Lubię Chagalla. Może dlatego że jego marzenia, sny stają się rzeczywistością a ta miesza się z marzeniami… Może dlatego że emocje, uczucia u niego są tak namacalne i nierealne równocześnie. A może dlatego, że gdy oglądam jego prace brzmi mi gdzieś w głowie Młynarskiego i „…zapłakane oczy lśnią otula się marcową mgłą smutny pociąg i odpływa w dal, hen, w dal…”. Taka piosenka w której słyszy się ten fragment który akurat w duszy gra… Z obrazami Chagalla jest chyba tak samo…

Wystawa czasowa w Muzeum Narodowym w Warszawie prezentuje czternaście nabytków. Prace Marca Chagalla. Piękny zbiór… gwasz, temperę, kredkę, ołówek i kolorowy tusz… Senne mary, kadry z życia które nie wiadomo czy są wspomnieniem czy pragnieniem czy marzeniem jakimś nierealnym które odleciało…

Wystawienniczo – dobrze opowiedziana. Jest ciekawie opracowane kalendarium. Nie ma przeładowania gadżetami. Światło pomaga doświadczeniu sztuki. Tak malował Pan Chagall…

Wrocław – Muzeum Narodowe, Gmach Główny „Cudo-Twórcy”

Słowa mają ogromną moc… Jednym zdaniem można komuś życie rozwalić, zwłaszcza gdy wcześniejsze czyny tego zdania wcale nie zapowiadały… Czasem działa też w drugą stronę. Słowo przekute w kreatywne działanie ma moc! Wyrastają skrzydła, tworzą się niesamowite projekty, powstają dzieła…

Trochę o tym jest stała wystawa w Muzeum Narodowym we Wrocławiu „Cudo – Twórcy”. Co do zasady – wystawa rzemiosła artystycznego z różnych zakątów świata. Ale dla mnie – to opowieść o ludziach, którzy nie przestraszyli się swoich własnych marzeń. Wyszli naprzeciw temu co los podpowiadał i myśl, a potem słowo przekuli w konkretne działania. Wystawa pokazuje najpierw to co zawodowo mi najbliższe 😉 -projektowanie nowych rozwiązań w ubiorze. Wystawienniczo fajne. Papierowe (chyba) projekty postaci jakby powyłaziły z ram portretów wiszących obok. Potem w „klatkach pamięci” to co kiedyś było codziennością. Maszyny do szycia napędzane siłą mięśni 😊, maszyny do pisania, misternie zdobione meble z milionem skrytek i szufladeczek na różności, instrumenty muzyczne, a nawet broń, która bywała też pięknie zdobiona i pozornie bardziej dekoracyjna niż niszczycielska. Ot codzienność… Ale piękna! Następnie sala dedykowana szkłu. Temu w wersji artystycznej ale i temu użytkowemu. Taki sprytny materiał – załapał się w obydwu przestrzeniach. 😉 Na koniec kultury Azji i to co w tych kręgach powstało. Jedwab, papier, kaligrafia, porcelana i takie tam. 😊 Całość fajnie opowiedziana prowadzi widza labiryntem codzienności, przenosi raz to w odległe średniowiecze, raz w wiek pary, ale fajnie pokazuje kolejne pomysły, rozwój, kolejne marzenia które stawały się rzeczywistością.

Przecież jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia! I ta chęć przekucia marzeń (lub potrzeby) w rzeczywistość…

Wrocław – Muzeum Narodowe Gmach Główny, Cztery galerie sztuki europejskiej, polskiej i śląskiej

Opowieść na wystawie stałej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu pomyślana jest od ogółu do szczegółu (albo odwrotnie – w zależności od tego, w którą stronę ma się koncepcję by zwiedzać ekspozycje. Autorzy nie narzucają). Na drugim piętrze sztuka europejska od ok. XV wieku. Głównie Anglia, Francja, Niemcy, Hiszpania, Niderlandy i Italia – czyli właściwie przykłady ze wszystkich kierunków Europy. Nazwiska niczego sobie: Pieter Brueghel mł., Lucas Cranach st., Francisco de Zurbarán, Wasilly Kandinsky. Obrazy i rzeźby, sacrum i profanum, no i fajny nienachalny anturaż raczej w klasycznym ujęciu wystawienniczym. Na tym samym piętrze – malarstwo polskie. Dużo eksponatów pochodzi z przedwojennej Galerii Narodowej Miasta Lwowa. Ale we Wrocławiu to naturalne jest… Tutaj też pierwsza liga. Nazwiska znane i rozpoznawalne nawet przez kompletnych laików w przestrzeni sztuki. Na przykład Juliusz Kossak i „Targ koński na Pradze”, Jan Matejko i jego „Śluby Jana Kazimierza”, „Helenka” Stanisława Wyspiańskiego, albo „Prawo – Ojczyzna – Sztuka” Jacka Malczewskiego. Piętro niżej – sztuka Śląska. Dzieła Willmanna i Sprangera i Strobla… Tak przekrojowo od XIV – XX wieku Śląsk dziełami malarstwa i rzeźby stoi! Czy mnie ekspozycja porwała swym pięknem? Tak. Chociaż jest bardzo klasyczna bez nowoczesnych gadżetów i fajerwerków techniki – wciąga. Klasyczna opowieść o sztuce może być też fascynująca. 🙂 Trudno mi wybrać, który fragment wystaw malarstwa i rzeźby mnie wzruszył lub szczególnie zapadł w pamięć. Chyba tak po prostu, dobrze się wystawę zwiedza.

A chociaż nie. Jedno zapamiętałam mocniej. „Dziwnie” podpisane eksponaty (bardzo nieliczne) judaików… Albo menora z chanukiją się pomyliły w opisach albo numerki przy eksponatach się poprzestawiały…

Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑