Tag: Malta

Malta – Comino wyspa

Ale błękitna jest ta Błękitna Laguna u wybrzeży maltańskiej wyspy Comino! Kryształowa Laguna tuż obok, zresztą też. Przy czym ta pierwsza ma niewielką plażę a ta druga nie. To właściwie jedne z trzech atrakcji na wyspie 😊 Ta druga – to resztki architektoniczne: wieża Marii z początku XVII wieku (zagrała w filmie „Hrabia Monte Christo”), bateria Comino z początku XVIII wieku i XVII wieczna kaplica p.w. Powrotu Świętej Rodziny z Egiptu. Kościół z zewnątrz – ascetyczny, w środku zaskakująco niezły. Ale arcytrudno to ocenić bo najczęściej zamknięty na głucho… Jest jeszcze jeden budynek, który z daleka ciut kusi by zobaczyć cóż to. A gdy się znęcony turysta zbliży – dowiaduje się, że to pozostałości po dawnej fermie świń. A ta trzecia atrakcja? Cała wyspa porośnięta jest dziko rosnącym kuminem. Stąd zresztą jej nazwa. Sporo też równie dzikiego tymianku, który pięknie pachnie na całej wyspie.

Comino jest trzecią co do wielkości wyspą Maltańską ale mieszkańców tu jak na lekarstwo. Dokładnie jakieś trzy osoby tu mieszkają na stałe. Za to w sezonie, turystów jest więcej niż wyspa jest w stanie pomieścić! Co przyciąga? Błękit lagun. Ale i to co pod wodą. Bo sporo tu wraków, które nurkując można pooglądać. A! Lubię wiatr gdy cieplutki. A tam wieje cuuuudownie! No i na Comino pierwszy raz w życiu widziałam halo – taki okrąg wokół słońca. Czasem bywa kolorowy jak tęcza. „Moje” halo było lekko złote, jak obrączka.

Malta – Marsaxlokk

Złapał Kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb trzyma… W Marsaxlokk na Malcie w sumie jest podobnie. 😉 Bo – wioska słynie z rybaków, którzy wypływają w morze i co tam złowią to na targu sprzedają albo zjadają na obiad. Ale podobno u wybrzeży lubiły się osiedlać syreny, które jak wiadomo śpiewem na rybaków chętnie polowały a potem zjadały ich na obiad… Zatem… Złapał Kozak… itd. 😊😊

Tradycje portowe i rybackie w Marsaxlokk historię mają poważną, bo już za Fenicjan i Kartagińczyków, a potem też Rzymian i Osmanów – port rybacki tu działał. Nazwa wioski – to połączenie dwu słów: arabskiego „port” i maltańskiego „południowo wschodni”. I tak zlokalizowana jest miejscowość. 😊

Tradycyjne łodzie, których zresztą w marinie widać mnóstwo – to luzzi. To młodsze siostry rozpowszechnionych w XVII wieku łodzi zwanych ferilla. Luzzi są w bardzo kolorowych, jaskrawych barwach, i koniecznie powinny mieć na dziobie namalowane oko (lub oczy) Horusa (albo Ozyrysa). Jak zwał tak zwała – ale chronić miały rybaków wypływających w morze. Same kolory łodzi też nie były przypadkowe. Ale w przeciwieństwie do oka nie miały funkcji „magicznej” a informacyjną. Na przykład czerwony pas informował, że właściciel łodzi pochodzi z zatoki św. Pawła, żółty – że z St Julian’s, a ciepła ochra – to właśnie Marsaxlokk,

Oprócz tego że rybacka, Marsaxlokk i jej bezpośrednie okolice od zawsze była miejscem kultu. W czasach antycznych – była tutaj świątynia Astarte a potem też Junony, potem w okresie Bizancjum – klasztor itd. itd. A obecny kościół, wzniesiony został dla rybaków i ich rodzin, w XIX wieku. Ładnie się w wpisuje w architekturę linii brzegowej i wraz z cumującymi kolorowymi łodziami, równie kolorowymi il-gallerija (coś pomiędzy balkonami a wykuszami) i drzwiami na fasadach domów tworzy piękny anturaż dla spacerów zarówno w pełnym słońcu dnia jak i o jego zachodzie…

Malta – Mdina

Kiedyś była stolicą Malty (zanim na Maltę przybyli joannici), teraz mieszka tu niespełna 300 osób. Piękne i wietrzne średniowieczne miasto z wąskimi, urokliwymi uliczkami – Mdina. Warownia tu była od zawsze. Pierwsza chyba w czasach fenickich. W czasach rzymskich miał tu siedzibę gubernator. A potem miasto było Saracenów, Normanów… W XVII wieku Mdinę nawiedziło potężne trzęsienie ziemi. Spora część budynków obróciła się w gruz. Ale miasto odbudowano – stąd obok średniowiecznych murów (czasem też wcześniejszych), sporo baroku.

Do Mdiny najlepiej wejść Bramą Główną lub Bramą Grecką. Dlaczego? Bo ładne! Wąskimi lub prawie wąskimi uliczkami dotrzeć można do niewielkiego w sumie placu, przy którym wznosi się dumnie fasada katedry. Podobno w tym dokładnie miejscu namiestnik rzymski Publiusz spotkał się i rozmawiał ze św. Pawłem. Ten drugi miał dar przekonania, bo nie tylko Publiusza nawrócił na chrześcijaństwo ale i biskupem zrobił. Ta obecna katedra to projekt Lorenzo Gafa z XVII wieku. Zbudowana po wspomnianym trzęsieniu ziemi, które zrujnowało miasto. Tuż obok – pałac Vilhena, w którym aktualnie ma siedzibę muzeum. To było onegdaj mieszkanko Wielkiego Mistrza Antonio Manoela de Vilhena. Inne muzeum jest w pałacu Falson. To też był (i chyba nadal jest w części) dom mieszkalny, ale rodziny szlacheckiej – zatem w środku w kolejnych kilkunastu salach pokoje zaaranżowane tak by pokazywały styl życia takiej właśnie rodziny, mieszkającej w Mdinie. Rodzina była prominentna ale… oszczędna 😉 Na jednym z narożników pałacu widać kolumnę z czasów rzymskich – z odzysku. Jak już jest zrobiona to czemu jako budulec nie wykorzystać! 😊 😊 W sumie to cała Mdina składa się głównie z pałaców i kościołów lub kaplic…

Całe miasto jest w kolorze ugier i sjena surowa, z akcentami zieleni tu i tam. Ale jest jedna brama cała błękitna i otulona kwitnącym pnączem bugenwilli. Wszyscy robią sobie tutaj foty. Dlaczego? Pojęcia nie mam! Może dlatego, że tak wyróżniająca się kolorem? Tylko oryginalność przyciąga uwagę i jest w cenie! Ale drzwi zamknięte na głucho były…

Malta – San Ġiljan

Miłość dopada nas zwykle niespodziewanie i w całkowicie zaskakującym, miejscu, czasie, sposobie, osobie… No i zwykle nasze życie stawia na głowie. 🙂 Tak ma… 🙂

A w San Ġiljan ma na tę okoliczność pomnik i to taki który jej naturę w sposób perfekcyjny pokazuje. 🙂 Bo Richard England pomyślał rzeźbę tak – że litery są odwrócone i stoją na głowie. 🙂 Dopiero gdy słoneczny dzień i fale morza spokojne – napis odbija się w połyskującej lazurowej wodzie… Kwintesencja miłości…

No ale San Ġiljan na Malcie to nie tylko ten jeden pomnik! Nazwa miasta od świętego o tym samym imieniu – patrona podróżników szukających gościny ale i myśliwych. Dlatego w ramach obchodów ku czci patrona miasta urządza się zawody strzelnicze. Choć bardziej spektakularny wydaje mi się inny zwyczaj związany z tym dniem. Po śliskiej długiej belce umieszczonej nad wodą zatoki, śmiałkowie usiłują przejść by zerwać flagę zawieszoną na końcu…

Co przyciąga turystów? Kilka rzeczy. Jeśli ktoś lubi architekturę „modern” – to dwa najwyższe budynki na Malcie: Mercury Tower (121 m) i starsza nieco a równocześnie też niższa Portomaso Business Tower (97,5 m). Miasto (przy czym początkowo była to po prosu miejscowość portowa) istnieje od XVII wieku więc nieco starsze zabytki też znaleźć można bez trudu większego. Jednym z bardziej reprezentacyjnych budynków w mieście jest secesyjny Balluta Buildings. Taki apartamentowiec luksusowy z początku XX wieku. Konkurencją w atrakcyjności architektonicznej dla niego jest Pałac Spinola. Datowany na XVII wiek a potem przebudowany w XVIII. Przeznaczenie miał różne. Najpierw – rezydencja rycerza maltańskiego Paolo Rafel Spinola, potem pełnił funkcję szpitala, potem przytułku dla bezdomnych, potem siedziby muzeum, a teraz jest tu siedziba PAM. Za to jednym z najstarszych budynków w mieście jest wieża św. Jerzego, datowana na XVII wiek. To wieża strażnicza wybudowana w miejsce wcześniejszego, średniowiecznego posterunku fortyfikacyjnego. Jest też kilka kościołów i klasztorów ale te nie są jakoś mocno porywające architektonicznie ani wystrojem wnętrza.

A jak już człowiek połaził i pozwiedzał to gdzieś nad brzegiem Zatoki Spinola lub Zatoki Balluta przysiąść można w którejś z urokliwych kafejek lub restauracji, albo zwyczajnie usiąść na brzegu i pogapić się na fale morskie… Może akurat litery z pomnika Englanda się odbiją i zaskoczy nas niespodzianie „LOVE”. 😉

Malta – Qrendi

Błękitna Grota na Malcie. To znaczy generalnie – jest błękitna i lazurowa gdy pogoda cudna. Ale gdy pochmurno i wieje – to bardziej w ultramarynach, szarościach i brązach. Grota skonstruowana jest przez naturę tak, że kolor wody odbija się w ścianach całej groty. Więc jak błękitny – no to grota błękitna. Jak woda w innym kolorze – to jak wyżej. 😊 Niezmiennie jednak – piękna! I tak naprawdę to nie jedna grota a szereg, grot, które u wybrzeży Malty fale morskie we współpracy z kamienistą linią brzegową zrobiły. Z wody wyzierają nie tylko błękity i lazury. Przez krystaliczną toń widać oranże, fiolety, turkusy, żółcienie, zielenie. Bajka! Nie dziwi fakt, że takie kolory kuszą by ponurkować. Zwłaszcza, że pod wodą można przypadkiem lub celowo natknąć się na wrak – na przykład Umm El Faroud, tankowca który po uszkodzeniu wybuchem został w 1998 roku zatopiony i robi za sztuczną rafę.

Tan naprawdę trudno zawyrokować czy Błękitna Grota z grotami pomniejszymi należy do miejscowości Qrendi czy Zurrieq. Te dwie – odwiecznie prowadzą spór terytorialny o te skały. Sąd przyznał rację Qrendi – ale spór co do zasady umiarkowanie to zniwelowało.

A jak się popatrzy w morze – to widać maleńką wysepkę Filfla. W czasach prehistorycznych, prawdopodobnie był tak celebrowany lokalny kult. Potem w XIII wieku wniesiono tam niewielką kapliczkę, którą trzęsienie ziemi w XIX wieku obróciło w perzynę. Teraz – osiedliły się tam ptaki, a władze Malty zapewniły im święty spokój ustanawiając na wysepce ptasi rezerwat. Podobno Filfla powstała na skutek wrzucenia przez anioły do morza, kawałka wioski. Wioskę taki spotkał paskudny los bowiem mieszkańcy byli cokolwiek rozwiąźli w sposobie życia… Bywa… 😊 Teraz tam ptaszki mieszkają. 😊

Malta – Valetta

Najbardziej południowa stolica europejska? Valetta oczywiście! Bo najbardziej na południe wysunięta jest. I właściwie to poważna stolica jest bo większość mieszkańców kraju w stolicy mieszka 😉 Inna sprawa że to piękna kwintesencja Malty. Jest tu wszystko czym wypada się zachwycić 😊 Miasto zbudowali w połowie XVI wieku Joannici, jak większość tego co na Malcie jest. Tak precyzyjnie decyzję o budowie miasta jako strategicznego punktu podjął mistrz zakonu Jean Parisot de La Valette. No i miasto rozbudowywało się systematycznie za rządów tego i kolejnych mistrzów Rycerskiego Zakonu Szpitalników św. Jana.

Teraz – kusi by je pozwiedzać już z dala cuuuudowną panoramą. Miasto w kolorze ugier palony ze sterczącymi kopułami i wieżami perfekcyjnie kontrastuje z mocnym błękitem nieba i wody. A jak się już dotrze – to po pierwsze można kościoły pozwiedzać. Mnóstwo ich jest co jakoś mocno nie dziwi. Do punktów obowiązkowych należy bezsprzecznie konkatedra św. Jana. Dla mnie – przede wszystkim dlatego że tam w oratorium Caravaggio jest !! Budowa kościoła ukończona została w 1577 roku. W pięć lat wzniesiony! Potem oczywiście kilka przebudówek i dobudówek było. To czysty manieryzm. Wnętrze ocieka złotem! W wystroju wnętrza – głównie opowieści o św. Janie. Są też kaplice dla wszystkich ośmiu języków zakonu. Do zakonu wstępowali rycerze z różnych zakątków. W celach administracyjnych i komunikacyjnych zatem podzielono zakon na grupy językowe – stąd nazwa. Każda z kaplic języków zachwyca i cudeńka najwyższej sztuki prezentuje. No ale Oratorium. To tutaj jest olbrzymie płótno Michelangelo Caravaggia „Ścięcie św. Jana Chrzciciela”. Fantastyczne dzieło! To jedyny obraz na którym mistrz postawił swoją sygnaturę na froncie (w strudze krwi płynącej z szyi Jana). W tym właśnie oratorium, przed tym właśnie obrazem miało miejsce wydalenie Caravaggia z Malty… Ale o mistrzu kiedy indziej bo to niewiarygodnie barwna postać. Warto zaglądać też do zachwycającego wnętrzem kościoła św. Pawła Rozbitka.

A jak komuś się zwiedzanie kościołów znudzi to może w zajeździe się zatrzymać 😉 To znaczy kiedyś tak było. W mieście jest pięć zajazdów rycerskich. Piękne i majestatyczne ale obecnie najczęściej są budynkami rządowymi lub administracyjnymi. Za to parki służą przyjemnym chłodem. Na przykład Górne ogrody Barrakka. Jest tam między innymi replika uroczej rzeźby Sciortino – Les Gavroches. A jak ktoś ma szczęście albo celowo o konkretnej godzinie przyjdzie to na zmianę warty i wystrzały armatnie się może załapać. A potem… pogapić się w błękit fal…

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑