Tag: Litwa

Litwa – Kiejdany

„…Kmicic zamilkł, ale ostatnie słowa księcia nie rozproszyły ciemności, jakie obsiadły jego umysł, i próżno pytał sam siebie, co może grozić w tej chwili potężnemu Radziwiłłowi? Wszakże stał na czele większych sił niż kiedykolwiek. W samych Kiejdanach i w okolicy stało tyle wojska, że gdyby był książę miał podobną potęgę, zanim pod Szkłów ruszył, los całej wojny wypadłby niezawodnie inaczej…” Wiem, skażona Sienkiewiczem jestem paskudnie… I wybornie się z tym czuję!

Kiejdany kojarzą mi się nade wszystko i głównie z sienkiewiczowskim „Potopem”. Zawsze gdy tu jestem przed oczyma stają mi sceny z Kmicicem i ze zdradzieckim Radziwiłłem w roli głównej. A że sympatię do Kmicica mam wielką (nie wiedzieć czemu Kmicic, Bohun a nawet trochę Azja Tuhajbejowicz fascynują mnie od lat) stąd zawsze gdy w Kiejdanach przyjdzie mi stanąć – i słowotok mi się zmienia na ciut staropolski, i rogata sarmacka dusza żwawiej o sobie przypomina… Skażona Sienkiewiczem jestem paskudnie. 🙂

A co w realu w Kiejdanach słuchać? O Kiejdany dbał ród Kiszków a potem Radziwiłłów a jeszcze potem Czapscy. Nade wszystko centrum kalwinizmu rzeczypospolitej tu było. Zbór kalwiński (XVII w.) do dziś zresztą można zobaczyć. Przy okazji zwiedzania tej monumentalnej świątyni nie sposób nie odwiedzić krypty Radziwiłłów. Wiem, wiem… Ale jednak jeden z najznamienitszych rodów Najjaśniejszej to był. Oprócz zboru kalwińskiego jest tu też zbór luterański, kościół katolicki, klasztor karmelitów, cerkiew prawosławna, synagoga – taki komplet, jak w całej Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

PS

Kiejdany to także centrum uprawy ogórków. Jako pierwsi uprawy te zaczęli lokalni Żydzi, handlując ogórkami nie tylko w całej Litwie ale i docierając ze swymi ziemiopłodami do obecnej Łotwy.

Litwa – Wilno

Hmmm…. Są takie zakątki świata, które poetycko brzmią w każdym zakamarku. Tak mam, że czasem coś tam zapamiętuję zapachem, czasem światłem, czasem dźwiękiem… a czasem poezją lub literaturą. I Wilno – literackie właśnie. No jak inaczej może być skoro za każdym zakrętem jak nie „Pan Tadeusz” to „Dziady” szepczą… Ale w sumie to nie tylko poetycko jest w Wilnie. Tak jakoś… czy ja wiem… swojsko chyba. Toż historia Litwy i Korony trochę lat miała. Zdążyło się artefaktów nazbierać. Wilniuki przecież takie… no właśnie – swoje są… A jak sobie człowiek uświadomi, że z Wilnem to i Mickiewicz i Miłosz i Konwicki i Moniuszko i Piłsudski i Skarga i Słowacki i Heifetz i Gałczyński itd. itd. itd. To jak nie ma być swojsko?

Bardzo sakralnie. Pewnie ponad siedemdziesiąt kościołów różnych religii tu wzniesiono. I to tak od gotyku do zupełnie współczesnych. Oczywiście prym wiedzie Ostrobramska i obraz Miłosiernego. Kiedyś już wspominałam. Lubię po cmentarzach łazić. A tu – cmentarz na Rosie. Ile tu nazwisk znanych z podręczników, literatury, muzeów… Ech… Właściwie od XV wieku tu grzebano zmarłych ale dopiero w XIX stał się miejskim cmentarzem.

A i też muzycznie w Wilnie. Koncerty, opery – zwłaszcza od XVIII wieku – rozkwitały. Dobrych kilkanaście lat Moniuszko tu miał żółtą koszulkę lidera, a i „Halka” pierwszy raz właśnie w Wilnie została wystawiona. Na początku XX wieku działały w mieście dwie niezłe szkoły muzyczne: polska i żydowska.

A z imprez? Warto Wilno odwiedzić gdy Jarmark Kaziukowy. Czegóż to na straganach wtedy nie ma! I serca piernikowe i rarytasy wszelakie. A kto woli muzycznie – to w trakcie „Festiwalu Wileńskiego” – wtedy symfonicznie jest. Jest też Festiwal muzyki dawnej i współczesnego tańca i kilka filmowych. No generalnie dzieje się.

Tylko kulinarnie jakoś tak nie do końca. To znaczy dla mnie. Kuchnia wileńska nie jest moją ulubioną. Ale to indywidualny gust. 😊 Chociaż ciemny chleb i jagnięce kibiny – to jest dooobre. To mogę z przyjemnością przyjąć do organizmu. 😊

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑