Tag: Kraków (Page 3 of 14)

Kraków – Opera Krakowska „Aida”

Nie ma nic piękniejszego niż odwzajemniona miłość. Takie uczucie pomaga góry przenosić i sprawia, że nie ma rzeczy niemożliwych! Ale też nie ma nic straszniejszego niż miłość nieodwzajemniona. Złamane serce to jeden z największych bóli jakie można sobie wyobrazić.  I o tym jest „Aida” Verdiego. Radames kocha Aide a ona jego. On jest egipskim wodzem – ona córką etiopskiego króla (tyle, że akurat aktualnie robi za niewolnicę na dworze faraona…). No byłoby pięknie gdyby Etiopia i Egipt wojny nie prowadził. No i jeszcze Amneris, córka faraona beznadziejnie zakochana w Radamesie.

Właściwie to nie wiem kogo mi bardziej żal w tej operze. Cierpiącej z miłości Amneris czy walczących o swoją miłość Radamesa i Aide. Taką miłość po grób. Par excellence po grób w tym przypadku…

Opera Krakowska chyba zaczęła specjalizować się w operach Verdiego! Po fantastycznym „Nabucco” teraz równie porywająca „Aida”!

I tym razem fenomenalnie zagrała scenografia, kostiumy i charakteryzacja. Wszystko w fioletowych czerniach i ugrowym złocie. Tylko tyle… Aż tyle. Kostiumy Egipcjan inspirowane neme – złoto czarnym nakryciem głowy faraonów. Kostiumy Etiopczyków utrzymane w tej samej kolorystyce ale mocno inspirowany strojami znanymi z dworu cesarzy Etiopii. Scenografia minimalistyczna i monumentalna zarazem. Całość nie była dosłowna. Ale perfekcyjnie i intuicyjnie przenosiła widza w klimat Egiptu. Prawie czułam się jak w Memfis. Luksorze albo innym Edfu. 😊 Dosłowność na scenie wcale nie musi być potrzebna by się mentalnie przenieść w odległe czasy i miejsca. Może to być tylko sugestia miejsca (kolorem, bryłami tworzącymi scenografię, światłem) ale jeśli jest doskonale osadzona w realiach czasów o których opera opowiada – robi robotę!

A muzyka? No poniosła! Właściwie to ja nie wiem kogo wspomnieć. Bo cała obsada harmonijnie stworzyła idealną całość.

Konkluzja? Chapeau bas !!!!

„Historia na wybiegu”, cz. 4 „W bielach i koronkach”

Na przestrzeni lat moda kształtowała zmysłowość ludzi, rozbudzała ich potrzeby i rozwijała kreatywność. Strój prowokował, informował, czasem nawet był wyrazem buntu. Prowadząca spotkanie Lucyna Maria Rotter zagląda do „szafy dziejów” pełnej historycznych faktów, symbolicznych przekazów, postaci i rekwizytów, pełnej modowych zagadek. W tym podglądaniu historii wspierają ją tancerze ze Szkoła Tańca Jane Austen.

Czwarte spotkanie „W bielach i koronkach”

Są w życiu człowieka takie chwile które są bardzo, bardzo wyjątkowe. O których chce się opowiadać całemu światu! Do takich należy dzień ślubu. Z obrzędami ślubnymi w każdej kulturze i religii wiązało się wiele rytuałów i obrzędów. Także wyjątkowych strojów. Wiele z elementów ubioru miało funkcję magiczną, zaklinającą przyszłe szczęście lub zabezpieczające przed wpływem zła i rzucenia uroku. Ale czy by biała suknia zawsze była strojem dla panny młodej? Czy tylko welon i obrączki bywały symbolem małżeństwa?

Scenariusz i prowadzenie Lucyna Maria Rotter, aranżacja aktorska: Maja Zawada, Konrad Zawada, kierownictwu projektu i nadzór producencki Justyna Kasińska , fot. Bogdan Krężel, Piotr Idem, realizacja nagrania rolki Anna Stasiak.

Pałac Krzysztofory – oddział Muzeum Krakowa

„Historia na wybiegu”, cz. 4 „W bielach i koronkach”

Na przestrzeni lat moda kształtowała zmysłowość ludzi, rozbudzała ich potrzeby i rozwijała kreatywność. Strój prowokował, informował, czasem nawet był wyrazem buntu. Prowadząca spotkanie Lucyna Rotter zagląda do „szafy dziejów” pełnej historycznych faktów, symbolicznych przekazów, postaci i rekwizytów, pełnej modowych zagadek. W tym podglądaniu historii wspierają ją tancerze ze Szkoły Tańca Jane Austen.

Czwarte spotkanie z cyklu odbędzie się w niedziele 6 kwietnia o godz. 16.00 w zabytkowych wnętrzach sali Baltazara Fontany w Pałacu Krzysztofory w Krakowie.

Są w życiu człowieka takie chwile które są bardzo, bardzo wyjątkowe. O których chce się opowiadać całemu światu! Do takich należy dzień ślubu. Z obrzędami ślubnymi w każdej kulturze i religii wiązało się wiele rytuałów i obrzędów. Także wyjątkowych strojów. Wiele z elementów ubioru miało funkcję magiczną, zaklinającą przyszłe szczęście lub zabezpieczające przed wpływem zła i rzucenia uroku. Ale czy by biała suknia zawsze była strojem dla panny młodej? Czy tylko welon i obrączki bywały symbolem małżeństwa?

Uczestników spotkania zachęcamy do przyjścia w ubraniach inspirowanych tematem odcinak – strojach ślubnych różnych religii i kultur lub weselnych. Podczas spotkania będzie możliwość wystąpienia i zaprezentowania go na „wybiegu historii”.

„Historia na wybiegu – Krakowskie spotkania z modą sprzed wieków”

scenariusz i prowadzenie Lucyna Maria Rotter, aranżacja aktorska: Maja Zawada, Konrad Zawada, kierownictwu projektu i nadzór producencki Justyna Kasińska , fot. Bogdan Krezel, Piotr Idem, realizacja nagrania rolki Anna Stasiak.

 Udział w spotkaniu jest płatny i biletowany. Bilety w cenie 20 zł są do nabycia w Centrum Obsługi Zwiedzających (COZ/kasa muzealna) w Pałacu Krzysztofory.
 Prosimy o wcześniejszą rezerwację miejsc w COZ (tel. 12 426 50 60, e-mail: info@muzeumkrakowa.pl).

„Historia na wybiegu”, cz. 3 „Szelest krynolin i wachlarzy”

Na przestrzeni lat moda kształtowała zmysłowość ludzi, rozbudzała ich potrzeby i rozwijała kreatywność. Strój prowokował, informował, czasem nawet był wyrazem buntu. Prowadząca spotkanie Lucyna Maria Rotter zagląda do „szafy dziejów” pełnej historycznych faktów, symbolicznych przekazów, postaci i rekwizytów, pełnej modowych zagadek. W tym podglądaniu historii wspierają ją tancerze ze Szkoła Tańca Jane Austen.

Trzecie spotkanie „Szelest krynolin i wachlarzy”

Wielkie bale kostiumowe lub karnawałowe zawsze kuszą… I zawsze są pretekstem do myślenia o wyjątkowym budzącym zachwyt stroju. Kostium lub kreacja powinna przecież być „wydarzeniem artystycznym”! Wiele bali organizowanych przed wiekami przeszło do historii. Na przykład ten Filipa Dobrego w 1432 gdzie wszyscy goście byli ubrani w biało – złote stroje. A z bliższych nam – na przykład bal na 1000 osób zorganizowany przez Artura Potockiego albo bale markizy Luisy Casati. W Polsce międzywojennej bale były arcyspektakularne. Zarówno bohema jak i elita prześcigały się w niekonwencjonalnych pomysłach (również tych kostiumowych) o których później – pisały gazety… A jak jest dzisiaj? Jaka etykieta w stroju obowiązuje na wieczorne wyjścia – te bardzo wielkie i te nieco mniejsze?

Scenariusz i prowadzenie Lucyna Maria Rotter, aranżacja aktorska: Maja Zawada, Konrad Zawada, kierownictwu projektu i nadzór producencki Justyna Kasińska , fot. Bogdan Krężel, Piotr Idem realizacja nagrania rolki Anna Stasiak.

Pałac Krzysztofory – oddział Muzeum Krakowa

„Historia na wybiegu”, cz. 3 „Szelest krynolin i wachlarzy”

Na przestrzeni lat moda kształtowała zmysłowość ludzi, rozbudzała ich potrzeby i rozwijała kreatywność. Strój prowokował, informował, czasem nawet był wyrazem buntu. Prowadząca spotkanie Lucyna Rotter zagląda do „szafy dziejów” pełnej historycznych faktów, symbolicznych przekazów, postaci i rekwizytów, pełnej modowych zagadek. W tym podglądaniu historii wspierają ją tancerze ze Szkoły Tańca Jane Austen.

Trzecie spotkanie z cyklu odbędzie się w niedziele 9 lutego o godz. 16.00 w zabytkowych wnętrzach sali Baltazara Fontany w Pałacu Krzysztofory w Krakowie.

Wielkie bale kostiumowe lub karnawałowe zawsze kuszą… I zawsze są pretekstem do myślenia o wyjątkowym budzącym zachwyt stroju. Kostium lub kreacja powinna przecież być „wydarzeniem artystycznym”! Wiele bali organizowanych przed wiekami przeszło do historii. Na przykład ten Filipa Dobrego w 1432 gdzie wszyscy goście byli ubrani w biało – złote stroje. A z bliższych nam – na przykład bal na 1000 osób zorganizowany przez Artura Potockiego albo bale markizy Luisy Casati. W Polsce międzywojennej bale były arcyspektakularne. Zarówno bohema jak i elita prześcigały się w niekonwencjonalnych pomysłach (również tych kostiumowych) o których później – pisały gazety… A jak jest dzisiaj? Jaka etykieta w stroju obowiązuje na wieczorne wyjścia – te bardzo wielkie i te nieco mniejsze?

Uczestników spotkania zachęcamy do przyjścia w ubraniach inspirowanych tematem odcinak – strojach wieczorowych lub karnawałowych. Podczas spotkania będzie możliwość wystąpienia i zaprezentowania go na „wybiegu historii”.

„Historia na wybiegu – Krakowskie spotkania z modą sprzed wieków”

scenariusz i prowadzenie Lucyna Maria Rotter, aranżacja aktorska: Maja Zawada, Konrad Zawada, kierownictwu projektu i nadzór producencki Justyna Kasińska , fot. Bogdan Krezel, Piotr Idem, realizacja nagrania rolki Anna Stasiak.

 Udział w spotkaniu jest płatny i biletowany. Bilety w cenie 20 zł są do nabycia w Centrum Obsługi Zwiedzających (COZ/kasa muzealna) w Pałacu Krzysztofory.
 Prosimy o wcześniejszą rezerwację miejsc w COZ (tel. 12 426 50 60, e-mail: info@muzeumkrakowa.pl).

Kraków – synagoga Tempel „Symphony for Life”

„Chcesz wiedzieć, jakiej natury Muzyka? Jerycha mury Nie taranem ani działy Lecz od niej poupadały” Taki właśnie, naładowany na max emocjami był koncert Symphony for Life w krakowskiej synagodze Tempel. Koncert zorganizowany w ramach obchodów 80-lecie wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau i Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Artyści najwyższego formatu! Między innymi kwintet Voix de Stras. Wow… to nie był utwór – to była opowieść o życiu i o zagładzie. Gdzieś wybrzmiewały w tle fragmenty sefardyjskiego „A la una yo naci” i aszkenazyjskiego „Donna donna donna…” i imiona tych którzy te piosenki może podśpiewywali, zanim…

Ale jak dla mnie – Patrick Bruel zrobił coś niesamowitego. Zasiadł do fortepianu, swoim chropowatym fantastyczny głosem zaczął wyśpiewywać melodią opowieść. Od czasu do czasu gdzieś jakby nieśmiało, jakby przypadkiem pojawiały się znajome dźwięki, frazy… Coraz dłuższe, coraz wyraźniejsze… Wreszcie ktoś z widowni rozpoznał w dźwiękach Ha-tikwe (הַתִּקְוָה nadzieja). Wstał. Potem kolejna osoba i następna… I cała widownia wstała słuchając zakończenia utworu – bo przecież brzmiał hymn… Wow… Patrickowi Bruel towarzyszył na skrzypcach Michael Shaham. Na koniec odwrócił skrzypce pokazując widowni pudło rezonansowe a na nim Gwiazdę Dawida… To jedne ze skrzypiec „ocalałych” z holokaustu. Skrzypce z kolekcji Violins of Hope, które do życia przywraca od ponad pięćdziesięciu lat, lutnik Amnon Weinstein. By muzyka nie umarła, a z nią pamięć…

No i reżyseria światła… Całe wnętrze synagogi wypełnione sowicie dymem scenicznym. Na nim światła układały się równie feerycznie i zjawiskowo jak na elementach architektury i wystroju synagogi… Światło i dymy zabrzmiały wraz z dźwiękami muzyki w mocnym akordzie: עַם יִשְׂרָאֵל חַי (Am Yisrael Chai)

Kraków – Teatr Ludowy „Chłopi”

„Chłopi” Reymonta. Dużą odwagą było przenieść powieść na ekran! Ale na deski teatru – KARKOŁOMNE WYZWANIE!!!

Ale team Teatru Ludowego – wziął na klatę temat i… jak zwykle super! Oni są skazani na sukces chyba

Poszłam na spektakl z mieszanymi uczuciami muszę się przyznać. I przez pierwsze kilkanaście minut spektaklu faktycznie wciąż stopklatki z filmu mi się pojawiały jak brzęcząca mucha… Ale z każdą kolejną minutą „Chłopi” ludowego co raz bardziej mnie przekonywały i przekonywały i wciągały i kurcze nawet nie zauważyłam jak klatki filmowe przestały mi się wizualizować a spektakl stał się wciągającą opowieścią.

Opowieścią o… no właśnie… o czym… Chyba faktycznie zdanie, które wybrzmiało na początku i na końcu jest spektaklu spinając je jak klamra jest kwintesencją opowieści. Może ta historia o nas współczesnych nam coś opowie…

Sceneria niewielkiej wioski. Życie społeczności wpisane w rok liturgiczno-agrarny. I w tym rozmodlono-zapracowanym roku zwyczajne ludzkie troski, przywary, zawiści, pragnienia… Czasem brutalne w swojej przyziemności – bo kasa i morgi są najwyższym dobrem. Czasem nie potrafiące poradzić sobie z cierpieniem – bo odrzucenie sprawia olbrzymi ból. Czasem szukające upustu dla swoich żądz – bo są czasem tak silne że całe życie wywracają do góry nogami. Czasem z jakąś taką pokrzywioną niemoralną moralnością – bo co ludzie powiedzą. Czasem jakieś takie inne, odstające od reguł społeczności. Tylko jak sobie z tą innością dać radę? Jak się nie dać stłamsić usankcjonowanymi przez społeczność regułom nie uznającym szerszych horyzontów. Bo przecież trzeba rano wstać, trzeba iść do kościoła, trzeba zasiać, trzeba ziemniaki zwieźć z pola, trzeba… Żeby być innym potrzeba ogromnej odwagi! A równocześnie zagrożenie by na tę społeczność nie patrzyć z wyższością i pogardą. Jest się przecież jednym z trybików… Czyli albo się jak trybik w maszynie albo jako zbędny element niepotrzebny w maszynie jest się usuwanym? Jest inne wyjście? Mam nadzieję, że tak… Tylko czy kiedyś nauczymy się nie popełniać błędów przodków…

Scenografia pozornie oszczędna, ale drobnymi gestami i przemyślanym ruchem scenicznym doskonale „opowiada” o zmieniających się porach roku. Wielki krzyż i ławki. W sumie nie wiadomo czy to kościół, chyba raczej przydrożny krzyż. A wokół się życie żyje całej wsi.

Dla mnie – bank rozbił Kajetan Wolniewicz – fantastyczny Boryna!!!! I równie świetny Antek (Piotr Franasowicz) oraz Dominikowa (Katarzyna Tlałka)

Chociaż nie…. Najlepsza była kreacja (rola mówiona!!!!) suczki Sójki!

„Historia na wybiegu”, cz. 2 „Nam strój niedbały nie przystoi”

Na przestrzeni lat moda kształtowała zmysłowość ludzi, rozbudzała ich potrzeby i rozwijała kreatywność. Strój prowokował, informował, czasem nawet był wyrazem buntu. Prowadząca spotkanie Lucyna Maria Rotter zagląda do „szafy dziejów” pełnej historycznych faktów, symbolicznych przekazów, postaci i rekwizytów, pełnej modowych zagadek. W tym podglądaniu historii wspierają ją tancerze ze Szkoła Tańca Jane Austen.

Drugie spotkanie „Nam strój niedbały nie przystoi”

Każdy naród lub kraj posiada pewne symbole i znaki identyfikujące ów kraj lub naród. Do takich należy również strój narodowy. Ale czy jest to oczywiste, że każdy z narodów ma swój narodowy strój? Wbrew pozorom jest to sytuacja dość wyjątkowa. A pielęgnowanie tradycji takiego ubioru i kultywowanie jej – jest jeszcze większym wyjątkiem. A jaki jest narodowy strój Polski? Jaka była jego historia? Czy za pomocą ubrania dało się na przykład walczyć o odzyskanie niepodległości?

scenariusz i prowadzenie dr hab. Lucyna Maria Rotter prof. UPJPII, aranżacja aktorska: Maja Zawada, Konrad Zawada, kierownictwu projektu i nadzór producencki Justyna Kasińska, fot. Bogdan Krężel, Piotr Idem, realizacja nagrania rolki Anna Stasiak.

Pałac Krzysztofory – oddział Muzeum Krakowa

Kraków – Piwnica pod Baranami, „Chanuka, Izabela Szafrańska” [NOWY POST]

Ale kawał instrumentu ma Izabela Szafrańska w krtani!!!!! Fenomenalny głos. A jeśli dodamy do tego bajkową suknie i świadomy gest dłońmi (które Michał Anioł pewnie chętnie by wyrzeźbił…) – całość daje koncert, na którym ma się ochotę być. 😊 Zwłaszcza, że ten – „Chanuka”, zorganizowany został przez TSKŻ w gościnnych progach Piwnicy pod Baranami w Krakowie. Całość jak to w klimatach piwnicznych, poetycka i nastrojowa, podbita anturażem miejsca i blaskiem wszechobecnych świec (ciut w dekoracjach scenicznych zabrakło mi choć jednej małej chanukij skoro koncert tak zatytułowany ale to w sumie drobiazg nieistotny). Repertuar – piosenki i pieśni Żydów Aszkenazyjskich i Sefardyjskich.

Tak sobie myślę… Muzyka żydowska jest jednak bardzo trudna do wykonania… Do wykonania takiego by nie było wątpliwości, że to muzyka żydowska. Dla Izabeli Szafrańskiej zdecydowanie bliższy wydaje mi się być klimat muzyczny Żydów Sefarad. Tu było super ok. W tych Aszkenazyjskich – cóż… Czasem brzmiały jak muzyka romska, czasem zbyt mocno (profesjonalnie ale zbyt mocno) podrasowane „swingująco-jazzująco” no i… pięknie ale czy żydowsko? 😊 Dwie piosenki jednak wybrzmiały fantastycznie i tu wątpliwości nie miałam najmniejszych na jakim koncercie jestem. „Bucik” (jeśli dobrze zapamiętałam tytuł… 😉 ) który artystka zadedykowała siedzącemu na widowni mężowi i „ירושלים של זהב „ (Yerushalayim shel zahav) WOW!!!! Ale tam były emocje!!!! W pierwszym przypadku – wiadomo 😉 miłością ociekał każdy dźwięk. W drugim… mnie mała łezka gdzieś chyba w kąciku oka… Bo to chyba jest najprostszy przepis na muzykę żydowską: bierzemy sporą garść emocji, doprawiamy gramem kwaśnego smutku i na koniec pudrujemy uśmiechem szczęścia. Te dwie piosenki Izabela Szafrańska przyrządziła pięknie według przepisu. 😊 A i chanukowe muzyczne danie sefardyjskie – podała pyszne. 😊

„Historia na wybiegu”, cz. 2 „Nam strój niedbały nie przystoi”

Na przestrzeni lat moda kształtowała zmysłowość ludzi, rozbudzała ich potrzeby i rozwijała kreatywność. Strój prowokował, informował, czasem nawet był wyrazem buntu. Prowadząca spotkanie Lucyna Rotter zagląda do „szafy dziejów” pełnej historycznych faktów, symbolicznych przekazów, postaci i rekwizytów, pełnej modowych zagadek. W tym podglądaniu historii wspierają ją tancerze ze Szkoły Tańca Jane Austen.

Drugie spotkanie z cyklu odbędzie się w niedziele 15 grudnia o godz. 16.00 w zabytkowych wnętrzach sali Baltazara Fontany w Pałacu Krzysztofory w Krakowie.

Co będzie tematem grudniowego spotkania? Każdy naród lub kraj posiada pewne symbole i znaki identyfikujące ów kraj lub naród. Do takich należy również strój narodowy. Ale czy jest to oczywiste, że każdy z narodów ma swój narodowy strój? Wbrew pozorom jest to sytuacja dość wyjątkowa. A pielęgnowanie tradycji takiego ubioru i kultywowanie jej – jest jeszcze większym wyjątkiem. A jaki jest narodowy strój Polski? Jaka była jego historia? Czy za pomocą ubrania dało się na przykład walczyć o odzyskanie niepodległości?

Uczestników spotkania zachęcamy do przyjścia w ubraniach inspirowanych tematem stroju narodowego. Podczas spotkania będzie możliwość wystąpienia i zaprezentowania go na „wybiegu historii”.

„Historia na wybiegu – Krakowskie spotkania z modą sprzed wieków”

scenariusz i prowadzenie Lucyna Maria Rotter, aranżacja aktorska: Maja Zawada, Konrad Zawada, kierownictwu projektu i nadzór producencki Justyna Kasińska , fot. Bogdan Krezel, Piotr Idem, realizacja nagrania rolki Anna Stasiak.

 Udział w spotkaniu jest płatny i biletowany. Bilety w cenie 20 zł są do nabycia w Centrum Obsługi Zwiedzających (COZ/kasa muzealna) w Pałacu Krzysztofory.
 Prosimy o wcześniejszą rezerwację miejsc w COZ (tel. 12 426 50 60, e-mail: info@muzeumkrakowa.pl).

« Older posts Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑