Tag: Kraków (Page 14 of 14)

A wiecie, że w Krakowie jest ponad siedemdziesiąt parków, lasków i ogrodów?

A wiecie, że w Krakowie jest ponad siedemdziesiąt parków, lasków i ogrodów? A jeśli dodamy do tego wirydarze i ogrody klasztorne oraz ukwiecone ogrodowo kwadraty w zabudowie Krakowa (tego historycznego; Krakowa, Podgórza, Kazimierza itd. itd.) To zapewne liczba się podwoi lub potroi. Wiem, środek lata to nie jest dobry czas na zdjęcia parków. Monochromatyczna zieleń, trudno znaleźć pazur, albo choć jakiś akcent barwny… Ale za to w środku lata (zwłaszcza upalnego!!!) są to cudowne miejsca wytchnienia i relaksu!!

Jedno z większych krakowskich założeń parkowych to Planty. Założone zostały w latach 20-tych XIX wieku w miejscu fosy i murów obronnych Krakowa. Teren po wyburzeniu fortyfikacji był jednym wielkim wysypiskiem. Pomysł splantowania (stąd nazwa) i zaordynowania w tym miejscu Plan okazał się cudownym. Zwłaszcza, że miejsce okazało się wyborną lokalizacją dla pomników. A my w Krakowie pomniki kochamy!! 🙂 Skoro o pomnikach mowa – w parku Jordana też jest ich sporo. Obecnie ponad pięćdziesiąt. Inicjatorem założenia parkowego był dr Henryk Jordan, zaś sam park powstał w 1889 roku. Tuż po otwarciu, przy bramie, w mleczarni Eweliny Dobrzyńskiej, odwiedzającym park – serwowano kubek mleka. I zdrowo i pożywnie 🙂 Nieopodal pawilon gimnastyczny… Wyróżniający się w ćwiczeniach dostawali od dr. Jordana książeczki oszczędnościowe z wkładem 5 guldenów! Tuż obok jest park–łąka, czyli krakowskie Błonia. Pierwsze wzmianki o tej łące pochodzą z XII wieku (Jaksa z Miechowa darował ów teren bożogrobcom). Przez wieki – na Błoniach zawsze coś się działo ważnego, to powitanie jakiegoś poselstwa, to defilada wojskowa, albo msza papieska… Do niedawna na błoniach, wypasano z nadania królewskiego, bydło! Tak tradycja 🙂 Są jeszcze Skałki Twarowskiego, gdzie Mistrz prowadził czarnoksięską szkołę i Skałki Panieńskie, gdzie norbertanki schroniły się przed Tatarami, i park Grechuty, i Bednarskiego w Podgórzu, no i Decjusza z połowy XX wieku. Listę ogrodów rozpocząć należy oczywiście od Botanicznego ale ogrody klasztorne w Krakowie zakładane były (i przetrwały do dzisiaj !) od wieków średnich. Wspomniany Ogród Botaniczny powstał w XVIII wieku dla Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jest chyba najstarszym tego typu w Polsce. Kilka lat temu byłam w Ogrodzie Botanicznym na koncercie i wystawie. Koncert – OK, choć bez szału. Potem artysta plastyk wystąpił mówiąc długo i z zaangażowaniem o swoim geniuszu. A potem zobaczyliśmy dzieło. Pomalowane w kolorach ostrych żółcieni kawałki styropianu pływały po sadzawce…

Niezależnie od preferencji artystycznych, parków i ogrodów ci u nas dostatek! Jest gdzie połazić – jak wola – albo w towarzystwie tłumów spacerowiczów, albo w towarzystwie własnych myśli…

A wiecie że w Krakowie smoki z całego świata co roku zlatują na imprezowy weekend?

A wiecie, że w Krakowie smoki z całego świata co roku zlatują na imprezowy weekend? W czerwcu, już kolejny raz Teatr Groteska organizuje Wielką Paradę Smoków. Przecież Kraków to smocze miasto jak nic! W 2000 roku do Krakowa zaprosił smoki z całego świata dyrektor teatru Groteska – Adolf Weltschek. I tak rokrocznie (z przerwą, którą zaraza wymusiła) gady do Krakowa się zlatują wpaść na kawę do Wawelskiego. 😊 W sobotę głównym wydarzeniem jest spektakl światło-muzyka. W zakolu Wisły u stóp Wawelu, smoki brykają i na wodzie i na lądzie i w powietrzu. W sumie kto smokom smoczyć zabroni! A w niedzielę spod Wawelu (właściwie u wylotu Grodzkiej) rusza parada smocza na Rynek. Gwarnie, tanecznie, muzycznie, kolorowo, smoczo! Bo smoki fajne są… A ten wawelski miły dodatkowo – zaprasza kolegów i krewniaków do Krakowa. A co… 😊

A wiecie, że w Krakowie mamy miasto w mieście?

A wiecie, że w Krakowie mamy miasto w mieście? W sumie to nawet nie jedno! Istniejące od 1335 miasto Kazimierz zostało decyzją z 1792 (w rzeczywistości osiem lat później niż decyzja) wcielone do Krakowa. W 1495 roku na terenie części miasta (dawnej wsi Bawół) Olbracht ustanowił miasto Żydowskie. Więc tak właściwie to mamy miasto w mieście a w tym mieście jeszcze jedno miasto! 😊 Społeczność Żydowska mieszkała tutaj i rozwijała się wiele wieków, budując ważny ośrodek kultury, sztuki, myśli, handlu itd. Co zostało do dzisiaj z przestrzeni urbanistycznej? Całkiem sporo. Choć nie łatwo było przetrwać…

Dla każdej społeczności żydowskiej najważniejszym obiektem jest – mykwa! Według Halachy gmina, która nie ma swojej mykwy nie może być uznana nawet za wspólnotę. Co to mykwa? Ano budynek do obmyć rytualnych osób praktykujących (lub przyjmujących) judaizm ale i przedmiotów, by stały się koszerne. Na krakowskim Kazimierzy mykw było sporo. Najbardziej spektakularna – Wielka Mykwa. Jest do dzisiaj choć przebudowana wielokrotnie i nie widać jej średniowiecznej metryczki. Nie jest też czynna. Same baseny były w piwnicach, schody są, obrys basenów też ale w mykwie teraz jest kawiarnia i hotel. Czy obecnie można pójść do jakiejś czynnej? Oczywiście. Co do zasady każdy naturalny zbiornik wodny jest koszerny i można go użyć ale takie mykwy, że mykwy też są w Krakowie np. przy Miodowej albo w hotelu Eden…

Mamy mykwę – można budować synagogę (swoją drogą w piwnicach większości synagog – mykwy też instalowane były)… W Krakowie zachowało się ich wiele, z czego część jest nadal otwarta a niektóre też czynne.

W połowie XVI wieku zbudowana została synagoga Remu. Przy głównej ulicy – Szerokiej ufundował ją kupiec i bankier królewski Izrael Isserles Auerbach! Z przeznaczaniem była dla znanego uczonego i rabina Mojżesza Isserlesa (prywatnie syna fundatora). Powszechnie nazywany był Remu – stąd i nazwa synagogi. Gdy dzisiaj do niej weszłam – pierwsze co zobaczyłam to dwa zielone krzesła… Wciąż mi się pojawiają… Kiedyś o nich opowiem… A w samej synagodze – ładna bima na środku i bardzo dekoracyjny Aron ha-kodesz.

Kolejna obecnie czynna synagoga – to Kupa. Kiedyś była wkomponowana w mury miejskie (mały fragment ich się ostał). W 1643 została ufundowana z kasy kahalnej, ze składek (stad nazwa). Jest barokowa. Fragmenty polichromii się zachowały całkiem niemałe. Między innymi znaki zodiaku. Wodnik i Baran też są… 😉

W XIX wieku dla społeczności Żydów postępowych (reformowanych) wzniesiona została synagoga Tempel. Eklektyczny budynek o bardzo ciekawej polichromii i generalnie całym wystroju bardzo dekoracyjnym i kolorowym.

Te trzy są czynne (i zabytkowe. Bo czynna jest też synagoga chasydów. Ale jest zupełnie współczesna w wystroju i zupełnie niedawno założona). A kolejne, które są otwarte i można je zwiedzić również wewnątrz? W 1664 wybudowana została synagoga Izaaka (obecnie w remoncie). Ufundował ją Izaak Jakubowicz. Byłam wewnątrz kilka razy, wiele lat temu. Duża sala modlitewna, stiuki, trochę zachowanej polichromii. I nieeesamowita akustyka!

Wyjątkowa jest XVI wieczna synagoga Wysoka. Bo… na piętrze. Wysoka piętrowa konstrukcja trochę przypomina realizacje znane z Europy południowej. Podobno zbudowali ją Żydzi Sefardyjscy. Może dlatego tak wygląda…

Przy ulicy Szerokiej jest też XVII – wieczna Synagoga Poppera (Bociana). Piękna była i o bogatym wystroju. Och Poppera było stać na rozmach! Teraz czynna nie jest ale w przeciwieństwie do dwu wcześniej wymienionych – wejść do środka można. Jest tam teraz księgarnia i w dawnym babieńcu – sala wykładowa.

No i jest jeszcze Stara Synagoga – ale to jest obecnie Oddział Muzeum Krakowa (wiec powiem o niej innym razem. Wtedy będzie też czas by poopowiadać co w każdej synagodze jest i gdzie i jak się nazywa i do czego służy 😊…).

Czy synagog, domów modlitw, mykw itd. itd. było w Krakowie na Kazimierzu i poza tymi wymienionymi miejscami więcej? No pewnie! O każdej (istniejącej i nie istniejącej, można mówić i mówić… Ale to na kolejne opowieści! 😊

A wiecie, że w Krakowie jest smok wawelski i jego… partnerka życiowa?

A wiecie, że w Krakowie jest smok wawelski i jego… partnerka życiowa? W Krakowie są dwa pomniki smocze. Pierwszy Bronisława Chromego – smok pełną gębą. Mocarny, męski, respekt budzi 😊 To mężczyzna w sile wieku. W 2022 roku skończył dokładnie 50 lat!!!

Początkowo pomnik miał stać na Krakowskim Kazimierzu a dokładniej na Placu Wolnica. Ale ostatecznie zdecydowano, że pod Wawelem będzie mu wygodniej. Gdy już uzgodniono, że u stóp Wawelu – pomysł padł by może w Wiśle. Ale… Raz już pękł od wód wiślanych – i wystarczy! Istniało zagrożenie, że brodzący po kolana pomnik będzie szybko korodował a konserwacja obiektu cokolwiek trudna byłaby w wodzie. Poza tym fale wiślana wówczas do najczystszych nie należały – a poważny smok oblepiony śmieciuszkami to słaby pomysł. Ostatecznie stanął na głazie tuż przed swoim domem (Smoczą Jamą). Rok później zainstalowano mu ognistą naturę. Smok zaczął zionąć żywym ogniem. I tak gad stoi sobie i rozgląda się swoimi siedmioma głowami. Ja nie wiem czy ten prawdziwy sprzed wieków miał ich aż tyle ale ten Chromego – tak. Przy czym ognista jest tylko jedna – reszta dla nieuważnego obserwatora wygląda jak łapy smocze. Podobno siedem głów bo siedem grzechów… nie wiem. Ale jeśli tak to ciekawe, który jest ten ognisty… 😉

Ten drugi to (jak gdzieś tam wyczytałam) ”pomnik partnerki życiowej Smoka Wawelskiego. [….] Artysta pięknie uchwycił moment, kiedy wpatruje się ona w niebo oczekując na przybycie swojego partnera.” To pomnikowa smocza wizja Piotra Piszczkiewicza. Subtelny, nieśmiały i uroczy… Pewnie faktycznie smoczyca. W każdym razie w 2022 roku osiągnęła pełnoletność 😊 Nie jest to smok tak znany jak ten pod Wawelem. Może dlatego, że cichutko przycupnął sobie z dala od tras turystycznych i eventów, na ul. Makuszyńskiego. Pazurki jej odpadły od jednej łapki, i ogonek też makijażu wymaga. Pewnie z tęsknoty tak ma bo stoi sobie na cokoliku i w chmurki wciąż zerka… Ja nie wiem jak tak można o kobietę smoczą nie dbać, osamotnioną zostawić… 🙂

A wiecie, że w Krakowie można na kawę do Smoka wpaść?

A wiecie, że w Krakowie można na kawę do Smoka wpaść? Jak to z tym smokiem wawelskim, całożercą było – wiadomo! Zamieszkiwał grotę u stóp Wawelu i chrupał na śniadanie okoliczne dziewice. Aż się Krakowi zaczęło nie kalkulować i ogłosił przetarg na zgładzenie smoka. Słabo szło, dopóki szewczyk przechera (może po prostu kreatywny był 😉 ) nie wypchał siarką barana. Smok łyknął go w dobrej wierze a potem miał taką zgagę, że aż pękł… Ot cała historia 😊

A jak to z tym smokiem naprawdę było? Samą legendę wymyślił prawdopodobnie Wincenty Kadłubek. Ale opowieści o smokach pojawiają się o wiele, wiele wcześniej. Jeden z pierwszych opisów smoka datujemy na V w. p.n.e. W wielu kulturach uważany był za zwierzę rzeczywiście istniejące. Najczęściej przedstawia się go jako stwora pokrytego łuską z psim, lisim lub jaszczurczym pyskiem, ogromnym ogonem zakończonym kolcem jadowym, skrzydłach nietoperza oraz szponami. Według Alberta Wielkiego smoki rodziły się w Nubii. Zaś św. Hieronim uważał, że Etiopczycy żywią się ich mięsem. A ten Wawelski? Ano tak na dobrą sprawę to prototyp jest w Biblii: „Daniel odpowiedział: Panu, mojemu Bogu, będę oddawał pokłon, bo On jest Bogiem żywym. Ty zaś, królu, daj mi upoważnienie, a zabiję węża bez pomocy miecza i pałki. I powiedział król: Daję ci je. Wziął więc Daniel smołę, łój i włosie i ugniótł z nich placki, wrzucając do paszczy węża. Po zjedzeniu ich wąż pękł, on zaś rzekł: Zobaczcie, co czciliście”. No jak nic nasz Wawelski! I chyba mocno się wbił w świadomość krakowian jako symbol zagrożenia, zła, czyhających niebezpieczeństw… A może podejrzewano, że smok naprawdę gdzieś tam w grocie siedzi… Tak czy tak, na niewielkim obszarze wzgórza wawelskiego były aż dwa kościoły dedykowane świętym smokobójcom – katedra św. Michała oraz nieistniejący dziś kościół św. Jerzego, a niedaleka przecież jeszcze Skałka – także pod wezwaniem św. Michała. Legenda nie legenda – lepiej dmuchać na zimne… A nuż potomkowie tego smoka od Kraka, gdzieś sobie jeszcze żyją w norze? 😊 No przecież, przy wejściu do katedry „kości smoka” wiszą! (to znaczy tak naprawdę – walenia, mamuta i nosorożca. Ale legenda o tym, że jak kości smocze spadną to katedra runie – fajna)

A co z tą kawą? Ano czekając na swoją kolej by wejść na wystawę arrasów, przysiadłam w ogródku kawiarnianym. Sączę espresso… słonecznie, gwarno… A tu nagle – czerwienią jesiennych liści – smok jak żywy wyrósł mi przed oczyma! Kurcze… coś jest nie tak… wszędzie zaczynam smoki widzieć 😉 Ale ten – no sami powiedzcie – smok wawelski jak malowanie!

A wiecie, że w Krakowie „pluszaki milusie” na smyczy łażą?

A wiecie, że w Krakowie „pluszaki milusie” na smyczy łażą? Artystyczna dusza absolwentki ASP i absolwent poważnie brzmiącej zootechniki na krakowskiej Rolniczej. Jak połączyć tak pozornie skrajne pasje? Zakładając gospodarstwo i hodowlę najcudowniejszych i najbardziej fotogenicznych zwierzaków świata!!! 😉

Mini ZOO w gospodarstwie Jeziorkowo … Nie wiem czy to dobra nazwa ZOO. Mnie się kojarzy z klatkami i pozamykanymi zwierzętami – a tu luzem sobie łażą otwarte na to by zaprzyjaźnić się z odwiedzającymi! Są oczywiście fantastyczne psiaki (i duże i maleńkie) i kot – rudzielec pręży grzbiet, świnki w dwu różnych wersjach kolorystycznych, baranki i owieczki wespół z kózkami, drób wszelakiej maści i kolorytu… No i oczywiście całe stado alpak. Można tak po prostu wpaść w odwiedziny do tej menażerii, ale są też prowadzone zajęcia z zooterapii i spacery z alpakami. Te słodziaki wyglądają jak żywe pluszaki. Nic tylko przytulać. Tak naprawdę, aż tak chętne do pieszczot nie są ale też bardzo życzliwie nastawione do ludzi, i cierpliwie znoszące wszystkie „och” i „ach” i „o jakie słodziutkie!”. Takie zwierzaki – celebryci. Niektóre nawet chętnie pozujące do zdjęć – niemal ze świadomością, że są gwiazdami 😊

A w samym gospodarstwie Jeziorkowo oprócz tego, że zwierzaków pełno w każdym zakątku, robi się też przetwory i tka wełnę z alpak na kołowrotku, i mleczko prosto od kozy i… sielsko tak jakoś i przytulnie…

PS

Moja mama zakochała się maleńkiej białej kózce, która natychmiast zlokalizowała swoje miejsce na mamy kolanach (wcale nie pytając czy może 😉 ) i zleźć nie miała najmniejszego zamiaru!

A wiecie, że w Krakowie jest Srebrna Góra?

A wiecie, że w Krakowie jest Srebrna Góra? To znaczy nie jest par excellence srebrna ale urok ma iście szlachetny! Na jej szczycie erem kamedułów. Dzisiaj w ramach niedzielnego spaceru pognało mnie tam. Ostatnio byłam tu jakieś ponad trzy miesiące temu w ramach zakończenia projektu (tzn. jego działań terenowych). Do środka oczywiście wszedł tylko kolega by zrobić robotę, ja karnie (w znaczeniu posłusznie) czekałam przy furcie. Do eremu wejść kobiety mogą tylko kilka razy w roku. I warto się w termin wstrzelić, bo kompleks piękny jest.

Erem Srebrnej Góry na krakowskich Bielanach jest najstarszą kamedulską fundacją na ziemiach polskich. Kameduli sprowadzeni i osadzeni tu zostali w 1604 roku przez Mikołaja Wolskiego – marszałka koronnego. Wolski dokonał tej fundacji jako akt zadośćuczynienia za swoje grzechy – taka koncepcja. 😉 Chyba mocno nabroił skoro erem jako jeden z nielicznych (tylko dwa są czynne w Polsce do dzisiaj) działa nadal…

Kiedyś eremów było więcej ale teraz generalnie (zwłaszcza w wersji męskiej) niewiele. To dość specyficzny forma życia zakonnego. Ścisła klauzura, odizolowanie od świata zewnętrznego, dieta – mocno ascetyczna… Trzeba mieć szczególe predyspozycje by wybrać sobie taką wersję życia. Wszystkie fundacje kamedulskie architektonicznie mniej lub bardziej zgodne są z konstytucjami zakonnymi. Oprócz kościoła i budynków klasztornych składają się z pustelni (eremów) czyli niewielkich domków, w których żyją zakonnicy. Właściwie żyją samotnie. Choć przebywają wspólnie w klauzurze murów, bo spotykają się ze sobą dość sporadycznie, głównie na wspólnych modlitwach lub posiłkach. Charakterystyczne w kościoła kamedulskich jest brak ambon i konfesjonałów. No przecież i tak tam lud Boży nie właził – to po co… Kościół na Bielanach nie do końca zgodny jest z założeniami i przepisami zakonnymi. Całość barokowa, kaplice zdobią liczne stiuki na sklepieniach, które wykonał między innymi Philibert, oraz obrazy autorstwa Tomasza Dolabelli i Szymona Czechowicza. Ich program ikonograficzny wiąże się głównie z życiem i działalnością świętych wywodzących się z zakonu benedyktynów i kamedułów, a całość pięknie skrzy się złoceniami zwłaszcza w pogodne dni gdy promienie słońca ciekawsko zaglądają do środka.

Wokół eremu – las, od nazwiska właściciela tych ziem Laskiem Wolskiego zwany. Są tu oczywiście popularne trasy spacerowe, ale także szlaki znacznie mniej uczęszczane. Taką ścieżkę dzisiaj wybrałam… Żywej duszy… pies tylko jakiś bezpański przebiegł obok. Jeszcze niby jesiennie ale już wszystko przyprószone pudrem śniegu, momentami nawet dość obficie jak na pierwsze płatki tej zimy… Fajnie…

Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑