Tag: Grecja (Page 2 of 2)

Grecja – Pantaleimonas

Był taki święty – Pantaleimon miał na imię. Lekarz – altruista, który się nie bał nowatorskich metod. Kiedyś był bardzo znanym świętym. Teraz ciut mniej. Ale w Grecji sporo śladów jego kultu w krajobrazie kulturowym istnieje nadal. Na przykład – wioska Pantaleimonas. Podobno założyli ja w XIV wieku pasterze. I właściwie do niedawna zupełnie nie była znana. Takie zapomniane miejsce, gdzie czas się zatrzymał… To znaczy w założeniu takie było – dopóki jego nienaruszony przemianami historyczny klimat nie zaczął turystów przyciągać. Domy – (tu czuwa teraz konserwator by swego charakteru nie zatraciła wioska) kamienne z drewnianymi belkami chroniącymi całość przed trzęsieniami ziemi. Kamienne też kręte uliczki. Całość zatopiona w zieleni. Giiiigantyczny platan w samym centrum. Ale jak turyści to i sklepy z milionem drobiazgów, które nikomu do szczęścia nie są potrzebne ale i tak je turyści kupują hurtem, i restauracyjki – może mniej leniwe jak na standardy greckie ale przecież turystom dedykowane, itd. itp. … W samym centrum (nieopodal tego platanu 😉) – cerkiew pod wezwaniem wspomnianego świętego. Stąd nazwa całej miejscowości zresztą. I słusznie – bo to patron lekarzy i chronił przed chorobą, a w wiosce zaczęto się poważnie osiedlać (tak mniej więcej w XVIII w.) by uchronić się przed zarazą, która wokół szalał.

Ot, takie idylliczne miejsce na ziemi, gdzie można smacznie zjeść, dobrych rzeczy się napić, i przyjemnie ponudzić…

Grecja – Perama

Perama to urokliwe greckie miasteczko. Takie z serii sennie, leniwie, miło, plażowo. I właściwie to powodu by nie było pisać o nim gdyby kilkadziesiąt lat temu nie odkryto tu jaskini. Podobno jest jedną z największych w Grecji. Nie jestem jakimś zapalonym grotołazem ale w kilku jaskiniach w różnych zakątkach świata byłam. Zwykle formy skalne wyciągnięte światłem (czasem cudnie a czasem na granicy kiczu…). Tu na trasie turystycznej – oczywiście też. Ale bez nachalnej ingerencji, bez narzucania się. To taka trasa gdzie można niespiesznie kontemplować twory natury. Ociekające od wieków z jaskiniowego sklepienia sople stalaktytów… Sterczące prężnie stalagmity… Czasem łączące się w kamiennym uścisku w stalagnaty. Chłód otula… I nie ma zasadniczo jakichś baaardzo spektakularnych zakamarków, utworzonych ku uciesze turystów opowieści, podziemnych jezior, rzek lub ogrodów… Tu jest tak… nudnoładnie…

Grecja – Riwiera Olimpijska

Czy plaża może być fajna? Hmm… Grecka tak! Do takich zaliczam Riwierę Olimpijską (choć z grecka raczej wypadałoby powiedzieć paralia a nie riwiera). To żadna kraina geograficzna, raczej określenie z branży turystycznej. A co tam ładnego? Plaża jak plaża, morze też, generalnie w dzień ciepło i tłoczno… Wokół mnóstwo kawiarenek, restauracji a i Zorbę jest gdzie zatańczyć. Ale – być podglądanym przez Zeusa i cały szwadron bogów olimpijskich – to nie byle co. 😅 Znad brzegu morza można zobaczyć Olimp, a przy dobrej pogodzie nawet tron Zeusa 😁. Błękit morza i okolic (jeśli się znajdzie coś mniej turystycznego) poraża pięknem. Wieczorami pejzaż przybiera całą paletę odcieni od żółcieni przez oranże do głębokich czerwieni i burgundów… Wtedy chyba plaża jest najpiękniejsza. Niemal pusto, zachodzące słońce maluje morze, kamienie i drzewa… i wystarczy tylko kieliszek wina, może kawałek dobrego greckiego sera… i można snuć rozmowy czekając, aż czerwienie zachodzącego słońca zastąpi poświata bladego księżyca…

Grecja – Saloniki

Saloniki (lub jak kto woli wcześniejszą nazwę – Tesaloniki). To taki trochę mix wielokulturowy, wielonarodowy, wieloreligijny… Pewnie też dlatego pretensje do „posiadania” Salonik ma co najmniej kilka narodów.

Miasto założone zostało w IV wieku p.n.e. przez króla Kassandra w miejscu równie strategicznym co urokliwym. Nie dziwi więc, że na przestrzeni wieków ważną rolę miasto pełniło (ze stołeczną włącznie). Było macedońskie, potem rzymskie, potem należało do Bizancjum, Imperium Osmańskiego, no i Grecji, a nawet miało epizod stolicy królestwa i potem cesarstwa Tesaloniki. Podbijane przez Arabów, Normanów, Turków… Generalnie – działo się…

Jak na tak bogatą historię (a może właśnie prze to…) niewiele w sumie zachowało się zabytków. Do tych najważniejszych zaliczyć można Białą Wieżę (to z czasów osmańskich), Łuk i mauzoleum Galeriusza (to z czasów rzymskich), może jeszcze bazylika Dymitra… Inne zabytki trzeba wyłuskiwać z przestrzeni miejskiej jak w korcu maku. Co oczywiście uroku samemu miastu – tak dla jasności – nie odbiera.

A teraz – to nie tylko miejsce turystyczne o bogatej historii. To również ważne centrum naukowe, akademickie i artystyczne. Czyli warto odwiedzić – niezależnie od tego czy przy okazji kongresu, wystawy czy tak po prostu by zobaczyć, że to ładne miasto jest.

Grecja – Dolina Tembi

Wielu ludzi widzi to co chce zobaczyć (choć rzeczywistość i prawda jest skrajnie różna od tego „patrzenia”). Znam też takich, którzy wydaje się, że patrzą – ale tak bardzo nic nie dostrzegają…

Kiedyś, tak trochę po drodze z Tesalii do Macedonii, zatrzymałam się na chwilę by odwiedzić Paraskewę – świętą od oczu. Aktualnie przebywa w Grecji w uroczej Dolinie Tembi. Naprawdę jest tam uroczo! Tutaj w źródlanej wodzie przyjmowała kąpiele Afrodyta przed spotkaniem ze swoim kochankiem Adonisem. Kiedyś była tu świątynia Apollina, który w tej właśnie dolinie zakochał się w nimfie Dafne. Dzisiaj także jest tu świątynia i trochę też z historią miłosną się wiąże. Święta Paraskewa oślepiła się by w ten sposób uniknąć ożenku z mężczyzną, którego wybrali jej rodzice. W sumie wychodzi na to, że Dolina Tembi to dziwne miejsce gdzie bogowie i ludzie mocno utrudniają sobie bardzo proste sprawy… Wróćmy jednak do Paraskewy. Żeby odwiedzić dedykowaną jej cerkiew, wzniesioną w miejscu gdzie według tradycji żyła (właściwie cerkiew wykuta jest w skale), należy przejść przez dość długi wąski most i krętymi kamiennymi schodami dochodzi się do sanktuarium. Sama cerkiew jest maleńka. Większość elementów wystroju, także ikonostas, wykonane są z drewna oliwkowego. Tak trochę – bałagan, ale za to pięknie pachnie kadzidłem i drewnem. Są tu cudowne źródła. Aż dwa! Jedno ukryte wśród oliwek to miejsce kąpieli Afrodyty. Woda z tego źródła podobno zapewnia szczęśliwą miłość. Drugie źródło bije w grocie. Trzeba przejść wąskimi korytarzami i zaczerpnąć ze źródła Dafne. Podobno woda z tego źródła wpływa dobroczynnie na wzrok. Dorzućmy jeszcze Paraskewę – patronkę od oczu (podobno za jej przyczyną polepsza się wzrok – i oczu, i duszy). Hmm… Niezły tercet!

Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑