Tag: Bilbao

Hiszpania – Bilbao

Czasem się człowiek zamyśli i tak idzie i idzie brzegiem rzeki… i nie zauważy nawet gdy jest już w innym mieście a potem zatoka oceanu atlantyckiego i już nie ma gdzie dalej iść… Albo trzeba wracać albo popływać. Tyle, że ja pływać nie umiem… Rio Nervión albo jak kto woli Ría de Bilbao bo przez Bilbao centralnie przepływa. To taka arteria miasta. Chociaż właściwie to bardziej chyba jakaś pępowina jest a nie arteria bo łączy z Bilbao kilka innych miast i płynie sobie aż do oceanu. Skąd nazwa rzeki? Jedni ją wywodzą od Peña Nervin a inni od cesarza rzymskiego Nerwy. Może faktycznie lepiej nazywać ją rzeką Bilbao i po problemie. 😊 Od zawsze była ważnym i strategicznym elementem pejzażu. Bo granica pomiędzy Baskami i Kastylią, bo trakt komunikacyjny, bo kolej wzdłuż koryta rzeki, bo rzeka też dla rozwoju handlu i przemysłu ważna, bo porty rzeczne, bo do morza Kantabryjskiego dopływa… Teraz jest w Bilbao fajnym traktem spacerowym. Idąc wzdłuż rzeki można sporo atrakcyjnych miejsc odwiedzić. A i wycieczkę turystycznym stateczkiem można sobie zaordynować i w ten sposób leniwy podziwiać zabudowę brzegów. A gdy człowiek się na dobre zatopi we własnych myślach, jak wspomniałam, i tak idzie i idzie bo go jakaś upatrzona fala prowadzi – to i do kolejnego miasta można dojść… A po drodze w sumie cicho gdy się już poza Bilbao wyjdzie. To jakaś kaczka dziób rozedrze bez sensu, to jakiś kot przejdzie połasi się i ucieknie, to jakieś ciut zardzewiałe maszyny ze starych przystani poskrzypią, to nowoczesne machiny zaświszczą pracując, to woda zaiskrzy w mocnym słońcu… Ot takie Hiszpańskie klimaty…

Bilbao (Hiszpania) – Muzeum Guggenheima

„Instalacja dla Bilbao”… Ta praca Jenny Holzer w Muzeum Guggenheima w Bilbao najdłużej mnie zatrzymała… Stałam i parzyłam na strugi czerwonych i błękitnych liter, które układały się w zdania, w emocje z którymi tęskniąca osoba musi sobie jakoś poradzić… A potem ogromny labirynt czasu Richarda Serra, w którym czułam się na zmianę klaustrofobicznie duszona albo zagubiona. I cała koncepcja architektoniczna, która jest kosmiczna.
Samo muzeum powstało za sprawą fundacji Salomona Guggenheima. Po długich negocjacjach, pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku – powstał budynek muzeum, który sam w sobie jest już poważnym dziełem sztuki dla którego warto odwiedzić to miejsce. Chyba bardziej jest spektakularny niż bliźniacze muzeum tej samej fundacji w Nowym Yorku. A środku? Kolekcja niczego sobie sztuki współczesnej. Nie przeładowane eksponatami olbrzymie przestrzenie wystawiennicze dają możliwość (mimo tłumów zwiedzających) obcować z dziełem. A jest ich trochę. Są tulipany Koonsa i „pajęcza” Maman Bourgeoisa, i Kokoschka, i Miro, i Warhol, i płótna abstrakcjonistów i ekspresjonistów, itd itd itd… godzinami można błądzić po labiryncie sztuki…

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑