Tag: bernardyni

Podkarpackie – Leżajsk

Do Leżajska przyjechałam dzień po Jorcait (rocznicy śmierci) Rabina Elimelecha. Ale może jeszcze Rabi gdzieś spacerował po Leżajsku, bo miałam do niego parę spraw… Podobno Cadyk Elimelech, schodzi w ten dzień na ziemie by modlitwy i prośby złożone przy jego ohel na cmentarzu leżajskim zanieść bezpośrednio do Ha.szem. To, że w Leżajsku był duży ośrodek chasydyzmu wiedziałam oczywiście ale o samym Cadyku Elimelech opowiedział mi przyjaciel (motywując skutecznie też by do Leżajska pojechać natychmiast 🙂 ). Troszkę o rab Elimelechu poczytałam (zdecydowanie chcę więcej 🙂 ). Nauczał by nigdy nie zapominać o radości życia, by nigdy nie dyskredytować samego siebie… Mądry facet był.

Społeczność żydowska w Leżajsku istniała od XVI wieku. Była mykwa, synagogi, chedery, biblioteka, przytułek dla biednych itd. itd. Ale dopiero w XVIII wieku za sprawą Cadyka Elimelecha miasto stało się znanym ośrodkiem chasydyzmu. Teraz, 21 adar (według kalendarza żydowskiego) do grobu Cadyka przyjeżdżają dziesiątki tysięcy Żydów by pomodlić się przy grobie wielkiego Cadyka. Nie tylko chasydzi różnych dynastii i odłamów. Także Żydzi bardzo ortodoksyjni i ci znacznie mniej ortodoksyjni też. Ohel Cadyka jest przy samym wejściu na cmentarz. Cmentarz – ogrodzony ładnie, zielony, na wiosnę kwitnący białymi kwiatami. Ale macew niewiele się zachowało, może kilkadziesiąt sumarycznie. Zdewastowali go Niemcy w czasie II wojny… Na samym końcu cmentarza ściana z odłamków macew z symbolami, fragmentami napisów… To niemal jedyny materialny ślad po leżajskiej społeczności.

Sam Leżajsk ma oczywiście znacznie starszą metryczkę niż społeczność Żydowska w nim mieszkająca. Pierwsze wzmianki pisana to około XIV wieku. To jedno z najstarszych miast na terenie dzisiejszego Podkarpacia i okolic. Od XIV wieku należało do dóbr królewskich. I władcy opiekowali się miastem sowicie! Sam Zygmunt Stary nadał miastu (w sumie to leżajskim Żydom) przywilej ważenia piwa i szynkowania piwem i miodem… Co i do rozwoju Leżajska się mocno przyczyniło. W XVI wieku Tatarzy złupili miasto i to był początek upadku świetności…

Na terenie Leżajska oprócz społeczności Żydowskiej byli też chrześcijanie obrządków wschodnich. Do dzisiaj w narożniku rynku bielą murów wzrok przyciąga dawna cerkiew grekokatolicka Zaśnięcia NMP. Po drugiej stronie, też w narożniku rynku – katolicki kościół farny datowany na XVII wiek. Ale myślę, że ważniejszą rolę wśród katolickich kościołów w Leżajsku pełni klasztor bernardynów (to też sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia i związana z nim historia objawienia jakiego miał dostąpić Tomasz Michałek). Na obrzeżach miasta, duży barokowy kompleks klasztorny fundacji Łukasza Opalińskiego. Piękny barok! A wisienką na barokowym torcie są organy. Najcenniejszy taki instrument w Polsce. Czterdzieści głosów! A jaka snycerka! A jak zabrzmią tymi głosami… Jakoś wyjątkowo nie dziwi, że od ponad dwudziestu lat Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej jest organizowany w Leżajsku i przyciąga rzesze melomanów.

Są też świeckie zabytki 🙂 Kilka dworów. Między innymi Dwór Starościńskie, w którym teraz jest muzeum lub drewniany dworek podstarościch albo pałac Wojciecha Miera.

Teraz Leżajsk to miłe, małe miasteczko ożywające jakieś dwa razy do roku z powodów – jak wyżej…

A wiecie, że w Krakowie są franciszkanie w pakiecie…

A wiecie, że w Krakowie są franciszkanie w pakiecie… 😁 Myślę, że święci nawet mają problem by, poukładać sobie mentalnie wszelkie odłamy i gałęzie franciszkańskie. A my w Krakowie mamy pakiecik 😉 I to wszystko w orbicie Rynku! 😃 To znaczy… prawie pakiecik – ale najważniejsze gałęzie franciszkańskiego drzewka, są 🤩

Pierwsi do Krakowa przybyli Franciszkanie Konwentualni, zwani czasem potocznie czarnymi, ze względu na kolor habitów. W sumie dość szybko, bo niecałe trzydzieści lat od założenia zakonu. Biskup Wisław się zgodził, kapituła dała grunta i klasztor powstał. No i nieprzerwanie działa do dziś. Cała bryła kościoła i klasztoru ulegała co oczywiste cyklicznym przebudowom (z powodu widzimisię lub z powodu konieczności np. po pożarze), choć właściwie… ogólny średniowieczny rys zachowała. Ale bez najmniejszego wysiłku znajdziemy tu i renesans, i barok, i późniejsze ślady też. Z mojego, subiektywnego punktu widzenia najważniejsza „fabryka” była w XIX wieku, gdy Wyspiański polichromią i witrażami, zrobił łąkę i zagajniki w całym kościele. I do tego jeszcze wpuścił całe stado sensualnych niemal aniołów…

Kolejni przybyli do Krakowa bernardyni (potocznie zwani franciszkanami brązowi – analogicznie ze względu na kolor habitu 😉 ). Jan Kapistran zaszalał z żarliwością kazań – i Oleśnicki chcąc nie chcąc zaordynował drewniany kościół i klasztor na Stradomiu – dedykując go św. Bernardynowi ze Sieny (stąd bernardyni). Potem liczne budowy, rozbudowy i remonty… no i mamy barok wnętrza przecudowny 🙂 Tutaj (znowu subiektywnie) najciekawsza dla mnie ta po potopie szwedzkim, gdy do wystroju wnętrza przyczynił się mocno Lekszycki i jego fantastyczne płótna „Ostatnia Wieczerza”, „Upadek” i „Ukrzyżowanie”.

Następni w kolejce reformaci. To już XVII wiek. Najpierw osiedlili się na Garbarach, potem nieopodal ale już po drugiej stronie muru miejskiego. Nowa lokalizacja okazała się dość wyjątkowa. To znaczy kościół i klasztor klasyczny – według standardów nowej zreformowanej gałęzi franciszkańskiej. Ale krypty… hmmm… mikroklimat się w nich zrobił taki, że grzebane tam zwłoki nie uległy rozkładowi a mumifikacji. Do dziś (czasem krypty są otwierane) można zobaczyć, śpiących snem wiecznym zakonników; żołnierza napoleońskiego; małą dziewczynkę, która wygląda tak jakby przez uchylone nieco powieki podglądała ciekawskich przechodniów i lekko się do nich uśmiechała…

No i na deser kapucyni. Też przybyli w XVII wieku, ale pod koniec. Kościół to cudny barok toskański. A wystrój utrzymany w klimacie klasycznych wnętrze kapucyńskich. Piękne surowe ciepłe w kolorystyce drewno, ramię trzymające krzyż przytwierdzone do ambony, ascetycznie ale z elegancją. W ołtarzu bocznym – „Tułaczka”. To figura Maryi z fasady kamienicy przy ul. Grodzkiej. Pięć lat szukano dla niej lokum, wędrowała po całym klasztorze – w te i we w te 🙂. Wreszcie Dogmat o Niepokalanym Poczęciu pomógł i w 1904 roku wylądowała w bocznym ołtarzu. Podobno odwiedzała tę figurę Modrzejewska…

No OK… może na początek wystarczy opowieści o krakowskich odsłonach zakonów I Reguły San Francesco 😁

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑