Portowe miasto Akko – po polsku Akka. Hmmm… Czasami musi się skończyć coś co trwało nawet wiele lat, by mogło się rozpocząć coś innego – często znacznie piękniejszego… Jakoś taka konkluzja mi się nasuwa, gdy myślę o tym zakątku świata. Bo i Akko miała wzloty i upadki, i na pozornych gruzach jednego, powstawało nowe piękno… Portowy charakter miała natomiast nieprzerwanie od starożytności. I to jedyna niezmienna rzecz. Pojawiali się tu i Fenicjanie, i Asyryjczycy, i Babilończycy… I wpływy greckie, i rzymskie, i kalifatów… W czasach Królestwa Jerozolimskiego – jak już miasto zdobyli bodaj w 1104 – to ważnym portem królestwa się stała. W kolejnych wiekach konsekwentnie jedyną stałą, były cykliczne zmiany losów, panowań i wpływów.
Obecnie Akko jest nowoczesnym miastem, w którym tkwią jak diamenty w piasku – ślady przeszłości. Takim klejnotem jest na pewno całe stare miasto a szczególnie chyba fortyfikacje i mury. Robią wrażenie. Trzy linie murów, szereg dodatkowych umocnień… No jest moc! Dla mnie – najciekawsze zakątki: Hammam al-Basza – łaźnia turecka, w której obecnie ablucją się poddać nie można (a szkoda bo ładne miejsce i klimatyczne mocno 😉) bo przerobiona na muzeum, ale sama ekspozycja świetnie pomyślana; karawanseraj – zajazd dla bydląt i ich właścicieli, w którym miły chłodek i cień i odpoczynek można było znaleźć . W sumie bezpiecznie było się tu zatrzymać całej karawanie.
Ale mury miejskie – solidne jak nic! Nawet przetrwały najazd wojsk napoleońskich! Ale tak naprawdę to puzzle nie mury jednorodne 😊 Bo fragmenty tych z czasów krzyżowców, potem Dahel al-Umar dobudował co nieco. Ale najbardziej solidne i kompleksowe powstały na mocy współpracy arabsko – żydowskiej. To znaczy Jazzar Pasza i jego doradca Haim Farhi – zrobili robotę! Duuużą robotę!!! A skoro przy obronności jesteśmy. Jazzar Pasza zbudował też cytadelę na miejscu dawnej warowni krzyżowców. Przy czym z zabudowań joannitów, też trochę zostało do dzisiaj – na przykład refektarz. Zwiedzać można całość. I to nie tylko same mury bo też cytadela i podziemny system korytarzy i sali i więzienia wykorzystywane jeszcze zupełnie niedawno w sposób praktyczny.
Właściwie wszyscy, którzy tu przybywali (niezależnie czy w celach pokojowych, czy niekoniecznie) pozostawili w mieście jakieś ślady, ale przechodzień bardziej musi je wyszukiwać z przestrzeni miejskiej. Są bardzo dobrze oznaczone trasy ale i tak fajnie się „błądzi” po sukku i zabytkowym mieście w poszukiwaniach kolejnych punktów do zwiedzenia. Jednym z bardziej znanych miejsc handlowych w mieście jest Suq Al-Abiad – Biały Rynek. Faktycznie jest biały. Zbudowano go w XVIII wieku i nieprzerwanie służy do handlu. Tuż obok – Targ Turecki. Ale ten jakoś w połowie wieku XX przestał pełnić funkcję praktyczną.
A jak już się człowiek solidnie zmęczy zwiedzaniem – to można sobie zaordynować super pyszny obiad w pewnej restauracji, która ma nie tylko pyszne rybki w menu ale i widok na ruiny portu z czasów krzyżowców. I tak się je te rybki, patrzy na ruiny… a na nich przysiadają jakieś czaple chyba i też jedzą rybki i patrzą na to co mamy na talerzu… 🙂 Sprawdzają pewnie kto pyszniejszą złowił ;). Chłodu i kontaktu z zieloną natura można za to poszukać w Ogrodach Bahai. Nie są tak słynne jak te w pobliskiej Hajfie. Ale równie piękne! I mają jedną przewagę. Tutaj po schodach nie trzeba łazić bo to horyzontalna koncepcja 🙂 A skoro przy bahaistach jesteśmy – Akko jest bardzo multireligijnym miastem. Ale to zostawię na kolejne „Subiektywne podglądanie”.
Ach! Co ważne – Akko to jedno z nielicznych miast izraelskich dwukrotnie pojawiające się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Może warto sprawdzić dlaczego…






















