Casablanca dzięki Casablance zasłynęła. 😉 To znaczy miasto w Maroku – dzięki filmowi. Melodramat z 1942. Och wszyscy z wypiekami oglądali Humphrey’a Bogarta  i Ingrid Bergman; ich miłość i walkę uczucia ze szlachetnością… W efekcie każdy chciał (nadal chce!) odwiedzić słynne „Rick’s Café Americain”  w Casablance – szulernie i podły bar, który Bogart prowadził. Czy istniała ta knajpa? Nie, film został nagrany niemal w całości w studiach filmowych. Ale miejscówka o tej nazwie w Casablance oczywiście jest 😊 Na okrągło leci tam film i fot z gwiazdami kina mnóstwo. I w sumie to chyba taka sama „sceniczna” atmosfera jak na planie… 😊

Oki… Casablanka nie tylko filmem stoi! 😊 W VII w. p.n.e. zasiedlali się tu Berberowie. Fenicjanie zbudowali port, potem przejęli teren Rzymianie. Potem była tu zgodnie z zachowanymi zapisami archiwalnymi berberyjska osada Anfa należąca do królestwa Barghawata. Możliwe, że od hebrajskiego anaph – ענף nazwa pochodzi choć hipotez wiele. Tak czy tak do XIX wieku taka nazwa funkcjonowała. Gdy Mohammed ben Abdallah odbudował miasto po zniszczeniach trzęsieniem ziemi – nazwał je Białym Domem (ad-Dār al-Bayḍāʾ). No i mamy Casablankę. Miasto ważne strategicznie więc przechodziło z rąk do rąk, bo Berberom odhaczyli je Sunnici, a potem podbój portugalski i hiszpański, potem też Brytyjczycy i na koniec Francuzi.  

Najwięcej w mieście meczetów. Zwłaszcza ten jedne, stanowi atrakcję turystyczną. Meczet Hassana II jest jednym z największych na świecie, a na pewno w pierwszej piętnastce się utrzymuje. Sam minaret jest na 60 pięter a na czubku ma laser, który świeci w stronę Mekki! Meczet jest na 200 metrów długi, zdobiony przepysznie marmurami i drewnem najszlachetniejszym i do tego…. z rozkładanym dachem. Aż 56 żyrandoli oświetla wnętrze. Do środka ze 25 tys. osób wejdzie jak nic, a dookoła na placach pewnie jakieś trzy razy większy tłum się zmieści. Oczywiście nie sam meczet składa się na kompleks. Są i madrasa i hammamy i sale konferencyjne, i biblioteka, ogrody z mnóstwem fontann… Ot taki marokański Licheń 😉

Są też kościoły chrześcijańskie w mieście. I wcale nie są pochowane gdzieś, niewidoczne… Katedra Najświętszego Serca, zbudowana na początku XX wieku w stylu art. deco, dumnie sterczy białymi wielkimi wieżami. To znaczy… Katedrą jest przysłowiową, bo siedzibą biskupią nigdy nie była… Ale kawał pięknej architektury z niej! Albo inny kościół ciut tylko później zbudowany – Notre-Dame de Lourdes.

Społeczność Żydów głownie Sefardyjskich w Casablance leciwą ma historię jak samo miasto. Ale w XVIII wieku wzniesiona została podobno najstarsza synagoga w mieście. Nie przetrwała. Trzęsienie ziemi ja kompletnie zniszczyło, jak zresztą sporą część miasta. Wielu Żydów Marokańskich z głębi kraju, zaczęło się osiedlać w mieście w XIX wieku, przyczyniając się nierzadko do urbanistycznego rozwoju miasta. Na przykład kultowy budynek Levy-Bendayan projektu Mariusa Boyera. Spora część społeczności zrobiła aliję ale nadal w Casablance Żydzi mieszkają, są czynne synagogi, na przykład ascetyczna i elegancka w wystroju synagoga Ettedgui albo bardzo ładna – Beth-El z połowy XX wieku z witrażami inspirowanymi malarstwem Chagalla. Działa też Muzeum Judaizmu Maroka. Ale to na osobną opowieść… 😊