Och co to był za koncert! Jaga Wrońska wraz z kwartetem muzyków wyśpiewała i zagrała cudnie! Była moja ulubione „Rebeka” – piosenka o nieszczęśliwie zakochanej dziewczynie, która marzy by stanąć pod chuppą ze swym ukochanym, który prawdopodobnie nie wie o jej istnieniu… a potem popłynęło piwniczne „chwalmy Pana w niebiosach, chwalmy Pana w dolinach, z jego blaskiem we włosach każdy życie zaczyna… ” A na koniec niguny, w których śpiew chyba wszyscy się włączyli! 🙂 A wszystko to w zabytkowym wnętrz synagogi Tempel w Krakowie!
Koncert „Sprawiedliwym – uratowani” był dedykowany wszystkich ocalonym w trakcie Holokaustu i tym którzy z narażeniem życia ratunek dawali – Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata. Chyba ostatnia żyjąca Sprawiedliwa w Krakowie – Janina Rościszewska-Krawczyk – też była. Wtedy mała dziewczynka – teraz miła uśmiechnięta starsza pani…
Koncert zorganizował Jewish Initiative for the Righteous Among the Nations (Jakub Rympel) oraz Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie.
A ja byłam podwójnie wzruszona… Bo piękna muzyka płynęła… Naprawdę piękna!!! Ale też piękna historia mi się raz po raz wizualizowała… O Helenie Bohosiewicz. Uratowała trzy rodziny żydowskie. Między innymi – Ozjasza Rottera. I jakoś tak się poukładały emocje, uczucia i nie wiem co tam jeszcze :), że po wojnie już jako Helena Rotter-Bohosiewcz do Izraela z mężem wyjechała, tam zamieszkali a ona – ma swoje drzewo w Yad Vashem bo została Sprawiedliwą Wśród Narodów Świata… Ot taka romantyczna historia w cieniu wojny… Ale z happy and 🙂 Cóż miłość różnymi drogami chadza i nie zważa na jakiekolwiek przeciwności i problemy – nawet szalejącą wkoło wojnę… 🙂



Dodaj komentarz