Zamek pustyni – Qusayr 'Amra. W VIII wieku wzniósł go późniejszy kalif Walid II. Zamek! I w Europie wszyscy wyobrażają sobie potężną fortyfikację gdzieś na szczycie wzgórza, z wieżami i armatami na murach obronny… 😊 No nie, Qusayr 'Amra ciut inaczej wygląda. Fakt, pierwotnie był to spory kompleks (pewnie ze 25 hektarów) raczej mieszkalny niż obronny (ale wzgórza brak bo tu dość płaska pustynia). Zachowała się w dobrym stanie w sumie tylko wapienno bazaltowa łaźnia – resztę obecnie można sobie wyobrazić jedynie w oparciu o zachowane fragmenty fundamentów. Całość musiała mieć rozmach skoro sam hammam – czyli ta „łaźnia” pięknie freskami zdobiona. Sceny polowań i tańca, rzemieślnicy przy pracy, hasające nagie kobiety… To nie są typowe dekoracje malarskie, które kojarzyłby się powszechnie ze światem muzułmańskim! W jednym z pomieszczeń, pierwsze chyba w historii kopułowe przedstawienie nieboskłonu zdobne w znaki zodiaku.  W sali reprezentacyjnej zaskoczenie! Scena Jonasza i jego wieloryba (w sumie to chyba odwrotnie zważywszy kto kogo zjadł 😉 ) Czy inspiracją dla fresku był Tanach czy Koran – trudno zawyrokować choć drobne szczegóły ikonograficzne przechylają szale w kierunku tej pierwszej opcji… W absydzie, fresk „sześciu królów”, z których czwórka została zidentyfikowana: Roderyk król Wizygotów, szach Sasanidów, negus Etipii i cesarz Bizancjum. Kolejni to prawdopodobnie władcy Turcji i Chin lub Indii. W apodyterium – głównie zwierzęta. Ale takie w personifikacyjnej konwencji bo robią ludzką robotę 😉. Z boku anioł patrzy na zasłoniętą twarz. A dalej trzy kolejne twarze. Co to oznacz? Hm… to zależy, którą religia (lub zamiast sacrum – profanum)  weźmiemy jako punkt wyjścia dla interpretacji symbolicznej. Interpretacja tego jednego fragmentu zasługuje na artykuł naukowy! W tebidarium drzewa i rośliny wszelakie a pomiędzy nimi przechadzają się dwie nagie – chyba boginie jakieś. W kaldarium, wspomniany wyżej nieboskłon – wierny i dokładny. Od mnogości fresków, scen, symboli – w głowie się kręci!

Przyjechałam późnym popołudniem. Słońce ciepłym kolorem malowało wszystko dookoła a jeden z pracowników obiekt, równie ciepło uśmiechał się. Chyba nie spodziewa się, że ktoś jeszcze dzisiaj przyjedzie. Turystów tam aż tak dużo nie ma znowu. Może z nudów, a może z życzliwości, a może dlatego że miły człowiek z niego – pokazał mi co bardziej interesujące szczegóły – z moim znakiem zodiaku włącznie.

Niewielka łaźnia, które robi wielkie wrażenie!