Kategoria: Face-to-face z kulturą (Page 8 of 8)

Kraków – Teatr Ludowy „Zahipnotyzuj mnie. Piosenki Zygmunta Koniecznego”

Piwniczne klimaty zawsze mnie wzruszają… Z kilku co najmniej powodów 🙂 Na deskach Ludowego od kilku lat… Konieczny jest klasą samą dla siebie. Nic więcej już nie potrzeba. A tu na dodatek świetne aktorstwo połączone z bardzo dobrym pomysłem na snucie opowieści, całość spina choreografia i światło szyte na miarę! I muzyka… jak w Piwnicy…  Aż dziwi, że od czasu do czasu gdzieś nikt nie dzwoni dzwoneczkiem by zapowiedzieć kolejny numer…  I ta harmonia muzyki i obrazu. Gdzieś błąkają się w myślach karty z piwnicznych historii, obrazy polskich mistrzów malarstwa, cudowna muzyka Koniecznego, która unosi poezję i tańczy z nią Grande Valse Brillante. Ale wszystko opowiedziane na nowo, świeże, nowe, trochę inne, równie dobre…

No OK Madonnom w wykonaniu Demarczyk nikt nie dorówna… Ale to jedyny prztyczek 😉 Nawet drobne problemy dźwiękowca nie przeszkodziły mi w poddaniu się klimatowi.

Generalia: spektakl – prima sort, nastrój – gwarantowany, interpretacje – doskonałe aktorsko, reżyseria i światło – świetne!!! Całość – cuuuudowna 🙂 🙂 🙂

muzyka: Zygmunt Konieczny
reżyseria: Małgorzata Bogajewska
kierownik muzyczny: Konrad Mastyło
scenografia i kostiumy: Barbara Ferlak
reżyser światła: Dariusz Pawelec
choreografia: Maćko Prusak
zespół muzyczny w składzie: fortepian Konrad Mastyło – skrzypce, Tomasz Góra – kontrabas Michał Braszak – gitara, Krzysztof Oczkowski – perkusja, Michał Peiker
wizualizacje: Dawid Kozłowski
inspicjent / sufler: Martyna Rezner

Obsada:  Marta Bizoń, Paulina Kondrak/ gościnnie, Weronika Kowalska, Małgorzata Krzysica, Barbara Szałapak, Karol Polak, Ryszard Starosta, Jacek Wojciechowski, Kajetan Wolniewicz, Jan Nosal

premiera 7 października 2017

Buława Hetmańska – Nagroda Publiczności 43. Zamojskiego Lata Teatralnego (2018)

Kraków – Teatr Praska52 „Kasrylewka i Świat”

Szolem Alejchem (właściwie to Salomon Rabinowicz ale to „Szolem Alejchem” bardziej mi się podoba bo brzmi jak powitanie „aniołów szabatu” 😊) może nie jest najbardziej popularnym pisarzem świata… Choć czy ja wiem? Dzieje Tewji Mleczarza znane są chyba na wszystkich kontynentach. Miał on pewną rzadką umiejętność (którą obdarzył też Tewiego 😉 ). O trudnych i/lub mądrych sprawach potrafił pisać z lekkim przymrużeniem oka. To chyba tak działa, że tylko gdy się lekko oko przymruży to łatwiej zrozumieć i być zrozumianym, łatwiej powiedzieć i być usłyszanym. I łatwiej zapamiętać bo przymrużone oko pomaga by myśl ulotna nie umknęła a zagościła i drążyła, prowokował kolejne myśli do istnienia… „Kasrylewka i Świat” w reżyserii Bogdana Rudnickiego w Teatr Praska 52 w Krakowie w pełni wpisuje się w koncepcje twórczą Szolem Alejchema. Na scenie trzech aktorów. Maciej Małysa (Szolem) nawet podobny trochę do pisarza. Może przez niesforne włosy. 😉 Doskonale pokazał obserwującego i trochę nie rozumiejącego świat twórcę. Jakub Baran – aktor wielu ról w tym spektaklu. Swoją drogą jak drobnymi szczegółami dopełniającymi kostium można świetnie uzupełnić kreowaną postać. Raz się pojawia na scenie w marynarce, raz w kaszkiecie, potem furażerce, okularach itd. itd. a za każdym razem inna postać. I widz wcale się nie gubi w odbiorze! A jeśli o szczegółach mowa Józef Małocha „profesjonalnie” założył talit! Co nie jest na scenach aż tak bardzo oczywiste… 😊 I toczy się opowieść o „wielkich” problemach zwyczajnych ludzi w małym żydowskim miasteczku… A to ktoś tam pończochy sprzedaje, a to ktoś inny gotuje coś ze śledzi, a to ktoś jeszcze inny próbuje coś tam zwędzić. A przy okazji, jakoś tak zupełnie bez sensu w normalne życie miesza się świat ze swoimi wojnami, ucieczkami za wielką wodę i bezsensowną polityką. Na koniec zabrzmiał szofar i zdanie które mocno mi zapadło w pamięć: Dlaczego tak jest, że Karsylewska ma czuć ból i cierpienie całego świata ale nikt na świecie nie chce czuć bólu i cierpienia Karylewki?….

reżyseria: Bogdan Rudnicki

Obsada: Jakub Baran, Józef Małocha. Maciej Małysa

Scenografia i kostiumy: Elżbieta Kwasek

Muzyka: Paweł Moszumański

Kraków – Teatr Słowackiego „Smok”

Wpadłam wczoraj do smoka. 😉 Właściwie oklaskiwać gada bo tytułową rolę grał w spektaklu plenerowym Teatru Słowackiego w Krakowie. Plener jak na opowieść smoczą był szyty na miarę – bo na dziedzińcu wawelskim.

Cała opowieść to troszkę miks legend krakowskich, choć podstawą ta o smoku i Kraku. Ale tak opowiedziana prowokująco do myślenia. Bo był książę – manipulator, któremu ego ciut mocno podrosło a żądza władzy popchnęła do podłych czynów. Był smok, wielki gad ziejący ogniem, który wcale nie był największym z zagrożeń… Prawdziwie zło smocze ukryło się w księciuniu… Był król, który dobierał sobie niewłaściwych doradców a tych którzy byli mu życzliwi i mądrzy – odpychał. Była księżniczka, która niekoniecznie chciał być taką jak setki księżniczek. Miała własną koncepcję na to co chce w życiu robić. W sumie to właśnie jej uparte działania – realizowanie własnych marzeń, zdolności, wiedzy itd. itd. uratowało królestwo…

A poza tym były kosmiczno-bajkowe kostiumy, były efekty multimedialne… Bajkowo! Ale i jakoś tak trochę poważnie…

Obsada: Bożena Adamek, Tadeusz Zięba, Agnieszka Kościelniak, Karol Kubasiewicz, Antoni Milancej, Maciej Jackowski, Marta Waldera, Tomasz Wysocki, Rafał Dziwisz,

Tekst i reżyseria: Jakub Roszkowski

Scenografia, kostiumy, światło: Mirek Kaczmarek

Kostiumy, asystent scenografa: Krystian Szymczak

Muzyka: Stefan Wesołowski

Kierownik chóru: Andrzej Korzeniowski

Kraków – Teatr Stary „Rodzeństwo”

Zdarza się, że ktoś powie dowcip i sam tylko się z niego śmieje… Gorzej gdy na spektaklu, ktoś z widowni parska nieustannie śmiechem w mementach cokolwiek nieśmiesznych. Efekt tego taki, że w pozostała część widowni nie reaguje śmiechem nawet w tych sytuacjach kiedy jest to zasadne – bo jakoś głupio… Przez chwilę nawet myślałam, że to któryś ze studentów (spędzili ich może na zaliczenie bo to czas sesji w sumie, i kazali się śmiać bo są „przymrużenia oka” w trakcie spektaklu ale nie podali kiedy 😊😊 ) ale chyba to nie to. Ktoś po prostu rozbawiony był setnie przez cały czas długiego w sumie spektaklu.

A! Mowa o „Rodzeństwie” Thomasa Bernharda w reżyserii i scenografii Krystiana Lupy w Teatrze Starym w Krakowie. Sam spektakl – świetny! W sumie przygnębiająca opowieść o tym jak człowiek sam na własne życzenie może się zamknąć w „więzieniu” które sobie samodzielnie skonstruuje. Jeden brat (Voss – Piotr Skiba) – chory psychicznie filozof, który uważa się za lepszego od sióstr, gardząc nimi, bo w swoim przekonaniu myśli i tworzy… Dwie siostry, które nie mają pomysłu na życie… Czasem udają aktorki grając dla zabicia czasu w teatrze, w którym mają ponad 50 % udziałów… Czasem kreują się na mecenaski sztuki… Jedna (Dene – Agnieszka Mandat) wchodzi w rolę opiekuna i mentora poświęcającego się dla brata ale tylko wówczas gdy on robi dokładnie to co ona uważają za słuszne… Druga (Ritter – Małgorzata Hajewska-Krzysztofik), wciąż na rauszu, krytykuje by podreperować w ten sposób swój PR… A wszyscy omotani wyniszczającym ich i klaustrofobicznym przywiązaniem do powinności, do tego co wypada a co nie, do kolejności priorytetów. Cierpią ale nie chcą od cierpienia się uwolnić. Marzą o szczęści ale nie mają odwagi by zrobić w jego kierunku choć pierwszy krok. W konsekwencji pogrążają się w marazmie coraz bardziej i skupiają na przeczekaniu życia… A może nawet trochę zaczynają widzieć upodobanie w swoim ponurym i nudnym cierpiętnictwie? Nienawidzą go i równocześnie mocno się go trzymają w obawie przed czymkolwiek nowym. Przecież szczęście – wymaga odwagi! Odwagi wyjścia mu naprzeciw, czasem z koniecznością wywrócenia sobie życia do góry nogami.

Trzy osoby, które desperacko pragną życia ale nie mają odwagi by zacząć żyć. Smutne…

Obsada:

Małgorzata Hajewska-Krzysztofik

Piotr Skiba

Agnieszka Mandat

reżyseria: Krystian Lupa

Kraków – Teatr STU „Inne rozkosze”

Kocham Pilcha! Deklarowałam to już kiedyś publicznie – a teraz powtórzę. No mistrz słowa i basta. Dlatego idąc do Teatru STU niejako z automatu byłam pozytywnie nastawiona. Ale nie sądziłam, że aż taki miły wieczór przede mną. 😊 „Inne rozkosze” są po prostu i normalnie fantastycznym spektaklem! Tomasz Schimscheiner (Kohoutek) – to rola dla niego szyta na miarę! Jest NIESAMOWITY!!! Andrzej Róg (pastor) – świetny!!!! A całość (nie licząc słoja pulpetów… 😉) zaczyna się tak: „W moim najgłębszym przekonaniu dobrze usiąść obok kobiety, odpowiednio obok kobiety usiąść, na właściwym miejscu obok kobiety usiąść to jest sedno sztuki miłosnej. Kto prostotę tego kunsztu pojmie – wiele się nauczył. Kto jej nie pojmie – wiele nie osiągnie. Z różnych powodów ludzkość ponosiła fiaska miłosne. Ponosiła je, bo była nieśmiała, bo nie miała warunków, bo zrobiło się późno, bo było za wcześnie. Bo ona była jeszcze nie gotowa, bo on się wstydził, bo ją sparaliżowało, bo on się upił, […]. Z miliona powodów ludzkość ponosiła klęski miłosne. Ale miliard razy poniosła klęskę, miliard razy do niczego nie doszło, ponieważ on nie wiedział, jak się ma przesiąść z fotela na kanapę.”

Obsada:

Tomasz Schimscheiner

Andrzej Róg

Pamela Adamik

Joanna Pocica

Dominika Bednarczyk

Magdalena Walach

Marek Litewka

Reżyseria: Artur „Baron” Więcek

Scenografia: Marek Braun

Światło: Piotr Trela

Kostiumy: Jolanta Łagowska

Kraków – Teatr STU „Leopold”

FANTASTYCZNY SPEKTAKL!!! CYMES ISTNY! 😊

Od stycznia miałam ochotę wybrać się na „Leopolda” do Teatr Stu i wyjście takie rekomendowałam. Ale o kwietniowej odsłonie spektaklu przypomniałam sobie prawie rzutem na taśmę. A spektakl cudowny… Były wszystkie klezmerskie piosenki, które lubię i nucę sobie czasem. Nawet „Cymes” który od kilku miesięcy niezmiennie brzmi mi w głowie. Muzycznie dopracował wszystko prawdziwie klezmersko Konrad Mastyło (zasiadł przy fortepianie!). Samego Leopolda Kozłowskiego zagrał Zbigniew Zamachowski. Ja nie wiem czy tak naprawdę zagrał, bo nie da się skopiować Pana Leopolda. Zamachowski pięknie o nim opowiedział i wyśpiewał… A wszystko otulone płótnami Chagalla i fotami z dawnych sztetl…

A mnie w uszach brzmią często powtarzane w spektaklu słowa „Muzyka potrafi ocalić życie”. Tak właśnie jest… Nie zawsze dosłownie… A może jednak zawsze dosłownie…

Obsada:
Zbigniew Zamachowski
Konrad Mastyło
Joanna Pocica

Reżyseria: Krzysztof Jasiński

Kraków – Warsaw Jewish Film Festival

W niedzielę rozpoczął się przegląd filmowy „Przestrzeń Obrazów” Warsaw Jewish Film Festival. To już 10-ta edycja, która dzieje się w Żydowskim Muzeum Galicja w Krakowie. I jak to przy jubileuszach bywa – 10 filmów na 10-lecie. A całość w wersji kina plenerowego pomyślana 😊 Pierwszy – „Restauracja bez nazwy”, reż. Peter Keller. Komedia w sumie ale taka przyprawiona treścią do przemyśleń… Ben (ortodoksyjny Żyd) musi przejść pustynie Synaj w kilka dni (w przeciwieństwie do Mojżesza, który miał znacznie więcej na to czasu… 😉 ) Musi dotrzeć na czas by na kolacji sederowej był minian. Inaczej władze Aleksandrii zamkną gminę… Wspomaga go w podróżowaniu Adel (Beduin), który z założenia powinien pustynię znać jak własną kieszeń. Dwaj panowie – świetnie zagrali ale Pustynia Synaj – okazała się równie dobrym „aktorem”! A i muzyka w filmie warta posłuchania.

I żeby nie było wątpliwości – kolejne dziewięć produkcji też interesująco się zapowiada.

Warszawa – Teatr Palladium „Dobrze się kłamie”

Często powtarzam, że zawsze mówię prawdę! 😊 Hmmm… tylko po co??? Nie lepiej zrobić tak żeby było miło, przyjemnie i z uśmiechem na twarzy? I wszyscy będą zdrowsi… 😉

Filmu Paola Genovesego wcześniej nie oglądałam. A spektakl oparty jest na nim właśnie. W ogóle pierwszy raz historię zobaczyłam na deskach teatru Palladium. „Dobrze się kłamie” – czyli grupa przyjaciół ujawnia publicznie zawartość swoich telefonów. Dialogi – super komiczne! Obsada prima sort, scenografia – powiedzmy, że ok. Wybuchy śmiechu – w cenie biletu. 😊

Obsada:

Olga Bołądź

Przemysław Sadowski

Piotr Grabowski

Szymon Bobrowski

Anita Sokołowska

Katarzyna Kwiatkowska

Wojciech Zieliński

reżyseria: Marcin Hycnar

scenografia: Wojciech Stefaniak

kostiumy: Martyna Kander

Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑