Kategoria: Face-to-face z kulturą (Page 1 of 9)

Spis treści – koncerty, spektakle…

.

Opery, musicale, balet, koncerty

.

MIASTOINSTYTUCJASPEKTAKL
BYTOMOpera ŚląskaNabucco 
Napój miłosny
KRAKÓWKlub Alchemia„Kim ty dla mnie jesteś” Janusz Radek i Adam Drzewiecki
KRAKÓWCentrum Kultury ŻydowskiejHomage dla Leopolda Kozłowskiego
Święto Meiselsa
Koncert muzyki żydowskiej w 86 rocznicę Nocy Kryształowej
KRAKÓWICE Kraków„Composites” Leszek Możdzer
„Czułe struny” Natalia Kukulska
KRAKÓWFilharmonia Krakowska Magia muzyki włoskiej na skrzypcach Paganiniego
Gwiazdy z Sinfoniettą
30 Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena
29. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena – koncert smyczkowy
29. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena – recital fortepianowy Caleb Boricka
29. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena – koncert Beethoven Orchester Bonn
28. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena 17, 25, 27 III 2024
Festiwal 4 tradycji „Mi amor, mi alegria – pieśni Żydów sefardyjskich”
Festiwal 4 Tradycji, koncert „Wars, Wajnberg, Bernstein”
KRAKÓWTeatr LudowyRecital Marty Bizoń
KRAKÓWSynagoga Stara „Jom Riszon”
KRAKÓWSynagoga TempelFestiwal Klezmerski na Krakowskim Kazimierzu – Ślub i wesele Żydowskie
Muzyka Żydów Polskich
Symphony for Life
34 Festiwal Kultury Żydowskiej – „Chronika” Frank London
Kraków, 34 Festiwal Kultury Żydowskiej – „Tanz” Michael Winograd
Kraków, 34 Festiwal Kultury Żydowskiej – Koncert Kantorów: Będę chwalił Pana póki żyję, będę śpiewał Bogu memu póki dni moich (Ps. 146,2). W hołdzie błogosławionej pamięci kantora Benziona Millera
„Sprawiedliwym – uratowani”
KRAKÓWTauron Arena19 Festiwal Muzyki Filmowej „Międzynarodowa Gala Seriali”
KRAKÓWTeatr SłowackiegoSigismondo – Festiwal Opera Rara 2020
KRAKÓWPiwnica pod BaranamiMarek Bałata – Summer Jazz Festival 2022
Chanuka – Izabela Szafrańska
KRAKÓWNCK„Symfonia XXX wiosny”
KRAKÓWOpera KrakowskaAida
Bona
Carmina Burana 
Cosi fan tutte
Cyganeria/ La Bohema
Don Pasquale
Dziadek do orzechów
Gala AMKP w Operze
Koncert dla mamy
Madama Butterfly
Nabucco
Orfeusz w piekle 
Otello
Pan Twardowski
Traviata
Trubadur
Turandot
VII Royal Opera Festival „Kopciuszek” Gioachino Rossini
KRAKÓWŻydowskie Muzeum Galicjakoncert ROKduo „Żydowskie inspiracje” w ramach FKŻ 
OŚWIĘCIMMarsz Żywych i wydarzenia towarzyszące
POZNAŃTeatr Wielki im. St. Moniuszki w Poznaniu Halka
POZNAŃFilharmonia Poznańska Te Deum
WARSZAWATeatr Wielki Opera NarodowaCyganeria/ La Bohema
Traviata
Czarodziejski Flet
WARSZAWAFilharmonia Narodowa„Wielkanocny Festiwal L. van Beethovena” 2022 
WARSZAWAPOLIN„Діти: koncert z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu”
WARSZAWASinfonia Varsovia„Sinfonia Varsovia swojemu miastu” 2022
WARSZAWAFestiwalem Kultury Żydowskiej „Warszawa Singera”„Będzie pokój – will be peace – ihie shalom”, Symcha Keller & Native hasidic reggae orchestra
WIELICZKAKopalnia Soli Wieliczka Festiwal Muzyki Filmowej „REscoring Wajda”
WROCŁAWSynagoga pod Białym BocianemFestiwal Kultury Żydowskiej Simcha

.

Teatr, kino, spektakle

.

MIEJSCEINSTYTUCJAWYDARZENIE
„Prawdziwy ból” – reż. Jesse Adam Eisenberg
„Drive My Car” reż. Ryūsuke Hamaguchiego
„Po śladach. Ziemia tarnowska”
Teatr telewizjiKriton
KRAKÓWOśrodek Kultury im. CK Norwida Kino SfinksSłuchaj, synu, nauk mistrza
KRAKÓWBagatelaDialogi polskie
KRAKÓWTeatr LudowyAnioły w Ameryce
Boska
Chłopi
Don Kichot rzewne pieśni kobiet popularne seriale i rycerze 
Gdy przyjdzie sen
Mistrz i Małgorzata
 Wujaszek Wania
Zahipnotyzuj mnie. Piosenki Zygmunta Koniecznego
KRAKÓWTeatr Praska 52Kasrylewka i Świat
Napis
KRAKÓWTeatr SłowackiegoSmok
KRAKÓWTeatr StaryRodzeństwo
KRAKÓWTeatr STUInne rozkosze 
Leopold
KRAKÓWŻydowskie Muzeum GalicjaWarsaw Jewish Film Festival
WARSZAWATeatr PalladiumDobrze się kłamie

Kraków – Alchemia, koncert „Kim ty jesteś dla mnie” Janusz Radek i Adam Drzewiecki

„Kim ty jesteś dla mnie”… powietrzem, wodą, słońcem za dnia, księżycem nocami, zapachem jaśminu wiosną, orzeźwiającym szumem fal morskich latem, złotem liści jesienią, diamentami iskrzącego się śniegu zimą… Tak zwyczajnie – wszystkim…

I wiecie co? Na koncercie Janusza Radka i Adama Drzewieckiego – zdecydowanie to poczułam! Projekt Poświatowska/ Radek Och… Jak Poświatowska potrafiła pięknie pisać o miłości! A jak Radek pięknie potrafi o miłości śpiewać! Gdy jest taki team – projekt nie może się nie udać. Nowe aranżacje, czasem zaskakujące mocno. Muzyka, która otula, niesie, pieści każde słowo wiersza. Dla mnie – „Czekam kochanie” zabrzmiało cudnie. Nadal mi w głowie dźwięczy. A i komentarz Janusza Radka pomiędzy kolejnymi utworami, lekko przyciszonym, ciut erotycznie brzmiącym głosem, przyprawiony ciut ciut żartem i mrugnięciem oka. Koncert w krakowskiej „Alchemii” był pyszny!

Panowie – kawał dobrej roboty! Kawał doskonałej sztuki!

Kraków – Festiwal Muzyki Filmowej „REscoring Wajda”

Dobry anturaż robi robotę! W ramach Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie koncert „REscoring Wajda” odbył się pod ziemią 😉 A precyzyjniej – w komorze w Górnej Komorze Lill (na co dzień zamknięta jest dla zwiedzających) Kopalni Soli w Wieliczce.
Już samo udanie się do kopalni podkręcało emocje. Winda, korytarze w których co kilka metrów górnicy wskazywali drogę… Drzwi się za mną zamykały i dopiero wówczas kolejne ktoś inny otwierał (wiem, wiem, ciągi powietrzne… ale atmosferę budowało 😊 ). Ja się czułam trochę jakbym do jakiegoś tajnego stowarzyszeniu miała zostać przyjęta i właśnie sekretne spotkanie się miało zadziać, na które za specjalnym hasłem w tajemne miejscy dostać się można. Komora Lill ubrana w błękitne światło świątecznie witała gości 😊
Chór Polskiego Radia – Lusławice pod dyrekcją Dawida Ber, na cymbałach zagrała Żaneta Seweryn i …. Zabrzmiały wyśpiewywane motywy z filmów: Niewinni czarodzieje, Zemsta, Człowiek z żelaza, Katyń, Smuga cienia, Polowanie na muchy czy Kronika wypadków miłosnych… Niby wszystkie znane, a jednak brzmiące zupełnie inaczej. Jakieś takie nowe dla ucha i emocji… Całość dopełniona niezłą reżyserią światła.
Dla mnie – „Soplicowo” rozbiło bank. Na skrzydłach pofrunęliśmy w świat z kart Mickiewiczowskiego „Pana Tadeusza”, a przed oczyma wyobraźni kadry z wajdowskiego „Pana Tadeusza” śmigały jak w kinie… Wojciech Kilar genialną muzykę do filmu Wajdy, skomponował! Ale propozycja Chóru Lusławic pokazała ją w zupełnie nowej odsłonie. A gdy cymbały zabrzmiały – mnie z automatu gdzieś z tyłu głowy zabrzmiał «Jankielu, mówi, jeśli łaska, Wszak to me zaręczyny, zagrajże Jankielu, Wszak nieraz przyrzekałeś grać na mym weselu!» …

Kraków – Festiwal Muzyki Filmowej „Międzynarodowa Gala Seriali”

19-ty Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie. W programie Koncert Międzynarodowa Gala Seriali. Wow!!!! Bezapelacyjnie wow!! Muzyka na najwyższym poziomie wykonawstwa wraz z reżyserią światła i połączonymi z tym efektami oraz scalonymi perfekcyjnie z muzyką kadrami z filmów… To był prawdziwy spektakl do stworzenia którego, kilka muz się zaangażowało jak nic! Myślę, że nawet jeśli ktoś ze sceptycznym nastawieniem szedł na koncert – wychodził zeń pełen arcypozytywnych wrażeń i emocji.

Oczywiście najważniejsza – muzyka! Swoją drogą to cudowna inicjatywa była 19 lat temu by stworzyć festiwal dedykowany muzyce filmowej. Na stałe i złotymi głoskami wpisał się do kalendarza cyklicznych imprez krakowskich. Miłośników tego typu muzyki nie trzeba przekonywać ale osoby, które po prostu lubią filmy (ale nie biegną z krzykiem i obłędem w oczach na każdą premię) – czasem mniej zauważają, jak ważną rolę w filmie pełni dźwięk, muzyka… To ona buduje napięcie, pozwala nam się rozmarzyć, czasem przestraszyć, czasem śmiać, a czasem przenieść się w czasie w dowolnie wybranym kierunku. Czasem pomaga utożsamić się z bohaterem, czasem go zrozumieć, czasem potępić… Muzyka ma wielką moc!!! Ta filmowa też! Takie koncerty jak te proponowane przez FMF są niezwykle ważne. To takie pokazywanie palcem, przeciętnemu zjadaczowi chleba – patrz! Zachwyć się! Maestro do ciebie dźwiękami przemawia! Fanów muzyki filmowej przekonywać nie trzeba. Ale innych… Vive le festiwal! Vive l’art ! Bo w trakcie FMF to muzyka staje się głównym bohaterem filmu.

W trakcie serialowego koncertu Orkiestrę Akademii Beethovenowskiej poprowadził brawurowo Dirk Brossé. Lidia Matynian przygotowała Chór Chłopięcy i Dziewczęcy Filharmonii Krakowskiej a Chóru Pro Musica Mundi – Wiesław Delimat. Do tego soliści… och! Na scenie mrowie artystów, którzy dostarczali emocji przez cały czas niespełna czterogodzinnego (Poważnie! Niemal cztery godziny koncert trwał!) spektaklu. Bo to w sumie był koncert niczym spektakl obejmujący nie tylko scenę ale całe, ogromne, kosmiczne wnętrze Tauron Arena.

PS

W którymś momencie za pulpitem stanął Brian Tyler, by poprowadzić swoje kompozycje „Yellowstone”, oraz „Are We Dreaming”. Ależ to było show! Tak sobie myślę, że muzycy świetnie znali utwór… 😉, bo dyrygent czasem dyrygował, czasem uciekał od pulpitu by potańczyć lub ruchem scenicznym podgrzać atmosferę i widownię, a czasem zajmował się kreatywnymi działaniami twórczymi związanymi z własną fryzurą 😊 😊 To fenomenalny kompozytor i równie fenomenalny showman.

Kraków – Filharmonia Krakowska „Festiwal 4 Tradycji”, koncert „Wars, Wajnberg, Bernstein”

„Festiwal 4 tradycji” w Krakowie, szósta odsłona. Podoba mi się ten pomysł – zwłaszcza, że coraz bardziej z roku na rok staje się doprecyzowany koncepcyjnie i coraz lepszy! Festiwal ma na celu pokazanie całej mozaiki kultur i religii, które składały się na dziedzictwo kulturowe – twórczość muzyczną na ziemiach polskich. Zwykle w ramach festiwalu proponowane są koncerty twórców – Polaków pochodzenia polskiego, żydowskiego, rosyjskiego, niemieckiego, ukraińskiego itd. itd. W praktyce zatem festiwal proponuje wymiennie cztery tradycje każdego roku. Zwykle jest polska, żydowska, rosyjska i jakaś czwarta.

Wczoraj wieczorową porą był na przykład koncert Orkiestry i Chóru Filharmonii Krakowskiej pod dyrekcją Michała Klauzy. W repertuarze – utwory fantastycznych dwudziestowiecznych kompozytorów polskich pochodzenia żydowskiego. Najpierw Henryka Warsa i jego Maalot oraz City Sketches. Jego piosenki śpiewała cała Polska! Nadal często są nucone: „Ach jak przyjemnie kołysać się wśród fal…”, „Miłość ci wszystko wybaczy” albo „Dobranoc oczka zmruż”. Największe gwiazdy kina i estrad międzywojennej Polski sięgały po jego utwory z upodobaniem. Utwory Warsa śpiewała Ordonka, Szczepcio i Toncio, Eugeniusz Bodo, Jadwiga Smosarska itd. Dwa utwory zaproponowane w koncercie stały się fantastycznym wprowadzeniem w przyjemny nastrój… Mieczysław Wajnberg dla mnie chyba najbardziej kojarzy się z muzyką filmową na przykład z „Fredek uszczęśliwia świat”. W trakcie koncertu wybrzmiały Melodie polskie op. 47 nr 2. Och jak fruwały dźwięki mazurków, oberków, krakowiaków! I nie tylko ja miałam ochotę ruszyć do tańca 😉 Po przerwie Chichester Psalms Leonarda Bernsteina. I tu już zrobiło się bardzo religijnie i duchowo. Orkiestra, chór i wśród solistów młodziutki śpiewak Stefan Bertman. Najpierw huknął chór! A potem przy cichutkim akompaniamencie harf, aksamitnym szepczącym niemal głosem Bertman zaczął wyśpiewywać „דְּעוּ– כִּי יְהוָה, הוּא אֱלֹהִים:” (Wiedzcie, że Pan jest Bogiem). Ja wtedy poczułam, że w tej szepczącej muzyce jest obecny Ha.szem…
Piękny koncert! Prawdziwie pokazujący mozaikę dziedzictwa kulturowego muzycznego Polski.

Kraków – Synagoga Tempel Koncert „Sprawiedliwym – uratowani”

Och co to był za koncert! Jaga Wrońska wraz z kwartetem muzyków wyśpiewała i zagrała cudnie! Była moja ulubione „Rebeka” – piosenka o nieszczęśliwie zakochanej dziewczynie, która marzy by stanąć pod chuppą ze swym ukochanym, który prawdopodobnie nie wie o jej istnieniu… a potem popłynęło piwniczne „chwalmy Pana w niebiosach, chwalmy Pana w dolinach, z jego blaskiem we włosach każdy życie zaczyna… ” A na koniec niguny, w których śpiew chyba wszyscy się włączyli! 🙂 A wszystko to w zabytkowym wnętrz synagogi Tempel w Krakowie!
Koncert „Sprawiedliwym – uratowani” był dedykowany wszystkich ocalonym w trakcie Holokaustu i tym którzy z narażeniem życia ratunek dawali – Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata. Chyba ostatnia żyjąca Sprawiedliwa w Krakowie – Janina Rościszewska-Krawczyk – też była. Wtedy mała dziewczynka – teraz miła uśmiechnięta starsza pani…
Koncert zorganizował Jewish Initiative for the Righteous Among the Nations (Jakub Rympel) oraz Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie.
A ja byłam podwójnie wzruszona… Bo piękna muzyka płynęła… Naprawdę piękna!!! Ale też piękna historia mi się raz po raz wizualizowała… O Helenie Bohosiewicz. Uratowała trzy rodziny żydowskie. Między innymi – Ozjasza Rottera. I jakoś tak się poukładały emocje, uczucia i nie wiem co tam jeszcze :), że po wojnie już jako Helena Rotter-Bohosiewcz do Izraela z mężem wyjechała, tam zamieszkali a ona – ma swoje drzewo w Yad Vashem bo została Sprawiedliwą Wśród Narodów Świata… Ot taka romantyczna historia w cieniu wojny… Ale z happy and 🙂 Cóż miłość różnymi drogami chadza i nie zważa na jakiekolwiek przeciwności i problemy – nawet szalejącą wkoło wojnę… 🙂

Kraków – 30 Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena

Jubileuszowy, bo 30 Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena bez fizycznej obecności Maestro Krzysztofa Pendereckiego i Pani Elżbiety Pendereckiej… Ale godnego kontynuatora i następcę Państwo Pendereccy zyskali w osobie wieloletniego współpracownika dr Andrzeja Gizy – obecnie prezesa zarządu i dyrektora generalnego festiwalu. Godnie uczcił jubileusz, zapraszając na festiwal samą śmietankę wśród najzacniejszych muzyków świata. A i program festiwalu różnorodnością kusi i nęci by w kolejnych wydarzeniach uczestniczyć. Główny nurt wydarzeń – w Warszawie. Ale koncerty i wydarzenia towarzyszące także w Krakowie, Lublinie, Gdańsku Katowicach czy Łodzi.

Trzy koncerty symfoniczne w Krakowie. W pierwszym dniu z typową dla siebie ekspresją, orkiestrę poprowadził Jean-Luc Tingaud. Przy fortepianach zasiedli pochodzący z Korei bracia Hyo Lee, Hyuk Lee, a w programie Haydn, Beethoven, Mozart…

Kolejny koncert poprowadził Jong-Jie Yin. Zupełnie inna dynamika. Niezauważalne niemal gesty, znaczące spojrzenie, delikatne skinienie głową wystarczały by koncertowo poprowadzić orkiestrę Sinfonietta Cracovia. Za to pianista Maxim Lando – to gejzer emocji i żywiołów! Jak on wykonał Bizeta na bis!!! WOW!!!

No i koncert na krakowski finał Za pulpitem dyrygenckim stanął i brawurowo orkiestrę poprowadził Dawid Runtz. No i Arabella Steinbacher – jedna z bardziej cenionych na świecie współczesnych skrzypaczek. Pięknie wyglądała i cudownie wykonała między innymi Brahmsa.

I po każdym koncercie brawa na stojąco! I brawami publiki wywoływane bisy! A to tylko wydarzenia z Krakowa… 😊 W sumie nie dziwię się jakoś wyjątkowo mocno, że Festiwal ma swoją ugruntowaną markę i uważany jest za jeden z bardziej znaczących festiwali muzyki klasycznej, który przyciąga nie tylko rzesze melomanów ale i samą śmietankę artystów z całego świata.

Warszawa – Opera Narodowa „La Boheme”

„La Boheme” Pucciniego w Operze Narodowej w Warszawie. Muzycznie – uczta bezapelacyjna! Trafiłam na Gabrielę Legun (Mimi) i Davide Giusti (Rodolfo). No kaaaawł głosów mają! A w duecie brzmią idealnie. Do tego ruch sceniczny obydwojga też fantastyczny. Właściwie wszyscy śpiewacy nie tylko wyśpiewali ale i świetnie aktorsko zagrali swoje role. Było przyjemnością niekłamaną ich oglądać i słuchać.

Scenografia i kostiumy – ciut mnie zaskoczyły. Pierwsze sceny na rusztowaniu. I nie, nie! Nie jest to squad lub pomieszkiwanie pod mostem. To podtrzymujące wielki neon rusztowanie, na którym śpiewacy z trudem się mieszczą w kolejnych scenach. W Operze Narodowej podobny zabieg – śpiewanie z „pięter scenografii” widziałam już w „Czarodziejskim flecie”. Ale tam było to trafione w dziesiątkę i świetnie zrobiło robotę… W Cyganerii… hmmm….  Jakoś też trudno mi było uwierzyć że to mieszkalna miejscówka. Potem scenografia się zmienia w kierunku kadrów żywcem z „Moulin Rouge” lub „Lata dwudzieste… lata trzydzieste”. Jest lepiej! Drugi akt za to sceneria rodem z The Day After Tomorrowalbo innego katastroficznego filmu o zagładzie cywilizacji. Neon smętnie wbił się w zaspy śniegu… Ponuro… knajpa to raczej melina. A słaniający się na nogach w drugim planie ćpun lub alkoholik (stawiam na to pierwsze) – to jak dla mnie ciut za dużo…   Nie wiem czy zamysłem Pucciniego było osadzenie opowieści w realiach półświatka artystycznego czy skrajnej patologii – ale w Warszawskiej wersji scenografia i kostiumy podpowiadają to drugie….

Kraków – Opera Krakowska „Cyganeria”/”La Boheme”

Ileś tam lat temu, mój nieletni wówczas siostrzeniec, powiedział mi po spektaklu „Cyganeria”/ „La Boheme” – Wiesz ciocia, to najsmutniejsza opera w której śpiewałem… I trudno się z taką opinią nie zgodzić. Puccini wycisnął łzy skutecznie jak tylko on potrafi. Historia trochę jak w „Casablance” 😉 Spośród wszystkich drzwi w kamienicy Mimi zapukała akurat do drzwi mieszkania Rodolfo. Zakochali się i zamiast żyć długo i szczęśliwie uciekają od siebie, myśląc że „beze mnie będzie jej lepiej…”. Los łączy ich na nowo ale jest już za późno. Zamiast szczęśliwego zakończenia – śmierć. Ciężko chora ukochana umiera w ramionach kochającego go jednak  mężczyzny. Czasem sami sobie utrudniamy życie…Czasem nie dajmy szansy najmniejszej szczęściu żeby się mogło rozpanoszyć w naszym życiu… Czasem chcemy decydować za innych i ustawiać ich życie według naszych widzimisię… Ot historia jakich pewnie w życiu wiele. Żyć należy tylko nadzieją że te w prawdziwym życiu nie zawsze się kończą tak jak ta sceniczna.

Sceneria jaką zaproponowała Opera Krakowska nie proponuje żadnych karkołomnych innowacji. Poddasze paryskiego domu, ulice paryskiego przedmieścia, jakaś szemrana nieco knajpka z półświatka gdzieś może w pobliżu Moulin Rouge. Kostiumy i sceneria żywcem jak z płócien Toulouse-Lautreca. Czy to pomaga sztuce. Dla mnie tak! Muzyka i tekst jest spójny z koncepcją sceniczną, kostiumami, scenografią. Całość robi robotę. A gdy w mansardzie umiera Mimi w objęciach zrozpaczonego Rudolfa… Byłam skłonna uwierzyć Adamowi Sobierajskiemu, że naprawdę cierpi… I mojemu siostrzeńcowi też że to najsmutniejsza opera w której śpiewał…

„Po śladach. Ziemia tarnowska” reż. Joanna Zając i Klaudia Tarczoń- Gajda

13 grudnia miała miejsce fantastyczna premiera fantastycznego filmu „Po śladach. Ziemia tarnowska” w reżyserii Joanny Zając i Klaudii Tarczoń- Gajdy. Ale nie, nie! To nie jest film promujący tak zwyczajnie miasto – to artystyczny obraz! Par excellence obraz, bo kolejne kadry są niczym obrazy. Odmalowany został Tarnów kolorem, światłem, dźwiękiem… A i zapach prawie czułam, gdy wraz z narratorem (i kamerami 😉 ) podążałam przez pola zbóż, łąki a wśród nich ukryte ruiny zamku, w kawiarence na tarnowskim rynku… I cała mozaika grup religijnych, narodowych, społecznych, jak w kalejdoskopie – za każdym obróceniem magicznej lunety – nowy pojawiał się kolorowy „klejnot”.

Premiera w kinie „Marzenie” w Tarnowie. Pełna sala, zasłużone brawa gromkie  – i dla ekipy filmowej i dla artystów – tarnowian, bo spora grupa ich wzięła udział w realizacji filmu.

Przemówił prezydent Tarnowa – Jakub Kwaśny, vicedyrektor programowy TVP – Marek Zając Były kwiaty, gratulacje, pamiątkowe zdjęcia… Och piękna premiera to była! A film zdecydowanie i bezapelacyjnie – polecam!

PS.

Fajny plakat Piotr Barszczowski zrobił!

« Older posts