Kategoria: Chodźże do muzeum (Page 7 of 17)

Kraków – Muzeum i Ogród botaniczny

W kilku ogrodach botanicznych na świecie zdążyło mi się już być… Dlatego tym bardziej doceniam i w sumie lubię ten mój rodzimy „krakoski”, ale… Powstał w XVIII wieku!!! Jest najstarszym w Polsce! I… chyba trochę się czas tam zatrzymał niedługo po momencie założenia… To znaczy – klomby i alejki kuszą, są piękne, urokliwe i zadbane o każdej porze roku. Warto udać się na spacer ze wszech miar. Zwłaszcza, że to ogród w samym niemal centrum Krakowa. Ale w szklarniach, palmiarniach, storczykarniach itp. – cóż, nie ma po co wchodzić. Bałagan, brak koncepcji – mizeria. Jest też muzeum. To właściwie dwie niewielkie sale. I wiecie co? Ja się przeniosłam do XIX wieku! Stare drewniane gabloty, jakieś zakurzone kotary zasłaniające drzwi, wypłowiałe z lekka zdjęcia jakichś ważnych bardzo osób, fragmenty czegoś walające się po kontach – no muzealnicy mogą być w siódmym niebie, gdyby historii wystawiennictwa chcieli się uczyć. Przenoszą się w dziejach – jak malowanie! FAJNE 😉

Kraków – Open City Festiwal

Ale Wesoła ma potencjał! Wesoła czyli zapomniana trochę dzielnica w Krakowie – tak między Śródmieściem a Grzegórzkami. Aktualnie to taki trochę Kazimierz sprzed 30 laty lub Podgórze sprzed 15 laty… No w każdym razie potencjał jest. Wykorzystują go na przykład twórcy festiwalu Open City. Festiwal dzieje się od kilkunastu lat ale nie zawsze był w przestrzeni Wesołej. Nie zawsze był nawet w Krakowie! Kilkanaście kolejnych edycji to Lublin. W tym roku (nie wiem prawdę mówiąc czy pierwszy raz czy kolejny…) 44 rzeźby i instalacje wypełniły przestrzeń Wesołej a precyzyjniej – zabudowania i teren dawnego szpitala i jego najbliższe okolice. Hasłem tegorocznej edycji „Mater:Ja” w pełni kompatybilne z anturażem budynków poszpitalnych i szpitalnych. Czy same prace ciekawe? Różnie. Jedne wzbudziły moje zainteresowanie niekonwencjonalnym podejściem do tematu, zaskakującą forą, inne nieco zadziwiły i sama nie wiem czy pozytywne czy negatywne to było odczucie ale było – i to ważne. Były też banalne i niewiele mające wspólnego z kreatywnym spojrzeniem na ciekawy i wieloznaczny temat przewodni festiwalu.

Jedno tylko mnie zastanawia… Bo to że pomysł super – tak, to że Wesoła to miejsce z gigantycznym potencjałem – tak, ale założenie że sztuka ma wyjść do ludzi i w przestrzeń ulic miasta – hmmm…. Tam prawie nikt nie chodzi… tam się zapuszczają tylko osoby celowo idące zobaczyć Open City lub pojedynczy pacjenci którzy zgubili drogę… Ale z drugiej strony może przez takie i kolejne wydarzenia Wesoła zyska „nowe życie” i stanie się uczęszczanym i wzbudzającym zainteresowanie miejscem.

Kraków – Pałac Sztuki

Taaa… Plakaty Olbińskiego bronią się same! Są świetne. Lubię jego twórczość i cenię (nie ja jedna przecież !). I nawet jeśli są mizernie wyeksponowane to – bronią się!!!

Natomiast cała reszta… Odrapane i brudne ściany i drzwi, powybijane okna zaklejone taśmą, eksponaty przybite ordynarnie gwoździem do ściany, podpisy jakby je ktoś ciemną nocą i to po imprezie wycinał tępymi nożyczkami… Ja nawet chciałabym coś miłego napisać – ale żywcem nie ma co!!! To pomilczę sobie znacząco w obliczu ponad stu lat historii Pałacu…

Chociaż nie! Można coś dobrego powiedzieć! Pałac Sztuki na zewnątrz wygląda ładnie. 🙂

Kraków – Wawel „Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich”

Wielkie rody zwykle mecenasami sztuki były i kolekcje sztuki przy okazji tego mecenatu się tworzyły. Tak to działa. 😊 Lanckorońscy mieli podobnie. Na Wawelu – niektóre obrazy z ich wiedeńskiej kolekcji obejrzeć można (dzięki darowi Karoliny Lanckorońskiej) na stałe. To głównie malarstwo sakralne, prezentowane w szkarłatnym wnętrzu Jordanki. Na osobnej ekspozycji aktualnie inne trzy płótna wyłaniają się z mroku… „Święty Jerzy i smok” Uccella, „Portret kobiety” Bruyna Starszego oraz „Towarzystwo w parku” Graata. Te trzy należały do kolekcji Lanckorońskiego ale obecnie, sprzedane przez spadkobierców znalazły się w trzech różnych muzeach świata. Na okoliczność 20-lecia śmierci Karoliny Lanckorońskiej wypożyczone – można na Wawelu zobaczyć.

Swoją drogą – tak sobie myślę – otaczanie się przedmiotami pięknymi jest naturalnym odruchem każdego człowieka. Niezależnie od tego czy tworzy się kolekcje największych mistrzów sztuki jacy po ziemi łazili, czy też pije się poranną kawę w – po prostu – ładnym kubku… Warto pięknem się otaczać, piękna szukać i umieć go dostrzegać…

Kraków – Wawel „Królewski Rembrandt na Wawelu. Jeździec polski ze zbiorów The Frick Collection w Nowym Jorku”

Przygalopował do Krakowa prosto z Warszawy. Wczoraj wernisaż a od dzisiaj (18 sierpnia 2022) przez dwa miesiące na Wawelu „Królewski Rembrandt na Wawelu. Jeździec polski ze zbiorów The Frick Collection w Nowym Jorku”. Wyjątkowe to płótno. Rembrandt takich tematów w sumie unikał (portretów konnych namalował… – chyba dwa) – a tu taki tajemniczy dla dzisiejszych badaczy, jeździec. Ongiś obraz był prezentem od Ogińskiego dla króla Stanisława Augusta by ozdobić pałac w Łazienkach. Po abdykacji i różnych zakrętach historii Jeździec znalazł się w pałacu w Dzikowie u Tarnowskich, a jeszcze potem Tarnowscy niestety sprzedali obraz i ostatecznie podziwiać go można na stałe w Nowym Jorku. Bywa…

A pokaz Wawelski obrazu? W ciekawie zaaranżowanej Sali, gdzie formy przestrzenne i światło pracuje pięknie nad tym by wzrok widza skupił się na dziele… By to dzieło odkryć miał szansę… By się zaskoczył jego obecnością i pochylił nad maestrią sztuki. Fantastycznie pomyślana ekspozycja!

Kraków – Wawel „Międzymurze”

Czy na Wawelu opowiedziano już wszystko? Nieeee 😊 Wawel niezmiennie i cały czas zaskakuje (właściwie to zespół pracowników pod „wodzą” prof. Andrzeja Betleja – kombinują i myślą jakby tu odwiedzających Wawel zaskoczyć 😊 ) Tym razem też się udało! Nowa wystawa stała. Między XVIII – wiecznymi obronnymi murami zewnętrznymi i wewnętrznymi zamku powstała ekspozycja architektoniczno – archeologiczna „Międzymurze”. Bo tam prowadzono od lat badania archeologiczne, które zaskutkowały odkryciami datowanymi tak od  z XI – do XIX wieku.

Kolejne grupy zwiedzających wchodzą o wyznaczonych godzina. I światło oraz głos lektora prowadzą po wystawie odsłaniając ukryte w mroku artefakty, makiety, wizualizacje… Po to by opowiedzieć o obronności Wawelu – od drewniano-ziemnych wałów począwszy. Przy okazji też drobiazgi „wygrzebane” w trakcie prac archeologicznych w tym miejscu. Ot ktoś kilkaset lat temu wyrzucił kawałek kafla z rozebranego pieca i… się znalazło na wykopaliskach. A później przechodzi się do kolejnej części wystawy, gdzie jak w matrix przenosimy się do czasów których aparat naukowy historyka nie ogarnia. 😊 Wizualizacja opowiada jak powstało wzgórze wawelskie i jaskinia i… jak się w niej pojawił „nieproszony gość”. I znowu historycznie i legendarnie się robi bo ustami Wincentego Kadłubka opowieść o całożercy się niesie. Przecież w tej części wystawy można zobaczyć kopułowo zakryte wejścia do smoczej jamy! 😊 A na koniec Chromy i jego makieta smocza gada, który pomnik swój ma u stóp Wawelu, przy jamie w której onegdaj pomieszkiwał… 😊

Świetnie zrobiona wystawa, łączy edukację i efektami wizualnymi, opowiada o faktach, ubarwia legendą. No cudnie!

Kraków – Wawel „Ogród smoczy. Bronisław Chromy na Wawelu”

Smoki to jednak gatunek, który jakoś we krwi ma znikanie, odlatywanie bez powodu… Na Wawelu d wystawa „Ogród smoczy. Bronisław Chromy na Wawelu”. Pomyślana dla uczczenia okrągłej – bo pięćdziesiątej – rocznicy urodzin smoka. Tego co na kamolku prze Jamą sobie stoi i ogniem zionie… Pomysł cudny! Rzeźby Chromego – fantastyczne! Tyle, że ze smoków to tylko jubilat…

Chromego prace bardzo lubię (kończyliśmy to samo licem plastyczne 😊 Tyle że ja zaczynałam gdy jego córka już to samo liceum właśnie skoczyła 😊 Ale fakt pozostaje faktem. Te same mury nas kształciły!) Jego rzeźby – zwłaszcza te kompozycje monumentalne – są niesamowicie rozpoznawalne przez charakterystyczną formę niby osadzoną na realnym świecie ale trochę rozjechanym jakąś kosmiczną wizją. Do tego jeszcze cały Kraków, a przynajmniej centrum… co krok o Chromego się człowiek potyka. 😊

O wawelskiej smoczej wystawie na jubileusz okrągły słyszałam jakiś czas temu i z niecierpliwością oczekiwałam. Mam też świadomość, że Chromy był twórcą więcej niż jednej smoczej rzeźby. A tu w „smoczym ogrodzie” – czaple, żółwie, sowy i cały inwentarz a smoki… hmmm… odleciały. Szkoda.. Ale taka ich widać natura smocza…

Kraków – Wawel „Skarby epoki Piastów. Wystawa w 700. rocznicę koronacji Władysława Łokietka”

„Skarby epoki Piastów. Wystawa w 700. rocznicę koronacji Władysława Łokietka”. Łokietek (wbrew przydomkowi) – wielki był. Zakończył rozbicie, polityk zręczny, bunty tłumił, potrafił zrealizować to co wymyślił… Do tego jeszcze jako pierwszy koronę przywdział na skronie – na Wawelu! Od tego zacnego wydarzenia mija w 2020 roku równe 700 lat! Toż okazja pyszna, by w jednym miejscu zgromadzić to co po Piastach zostało, co historia i zły los w proch nie obróciło.

Koncepcja wystawy nie pokazuje jednak wszelakich zabytków piastowskich. Kuratorzy skupili uwagę wyłącznie na tym co błyszczy. 🥰 Zatem złoto, klejnoty i metale wszelakie królują. Klejnoty i zabytki zarówno ze zbiorów Wawelskich jak i te rozproszone obecnie w wielu miejscach Najjaśniejszej. Generalnie cudeńka sztuki złotniczej od X do XIV wieku. Wystawienniczo – granaty i szarości wyciągają złoto, które arcytrudne jest do dobrego wyeksponowania (a ustaliliśmy już, że złota na wystawie – mrowie 🤩 ). Całość dobrze się ogląda.

W ostatniej sali osobna wystawa „Madonna w płaszczu opiekuńczym i inne dzieła” – przy czym innych – już nie ma… Myślę, że większość osób zwiedzających nie zauważa, że właśnie do nowej przestrzeni wystawowej weszło. Konwencja piastowska została utrzymana (a właściwie to odwrotnie bo Madonna była wcześniej prezentowana) – zatem nie zauważa się, że to już zupełnie nowa narracja, zupełnie inna wystawa. Aktualnie, to właściwie pokaz jednego dzieła – XV-wiecznego obrazu Marii w opiekuńczym płaszczu. Zamysł by cyklicznie (tak sądzę, że cyklicznie…) pokazywać dzieła, które poddane gruntownej konserwacji, umknęły rzutem na taśmę, przed całkowitym zniszczeniem. Pomysł fajny – tyle, że przez pozostawienie samotnej Madonny, się zlało z Piastami – stąd i trudniej Madonnie, zasłużoną uwagę przekuć.

Kraków – Wawel „Wawel odzyskany”

„Gdyby nie było Rzymu, tedy Kraków byłby Rzymem” – Jan Mukante miał rację… Ale czemby był Kraków bez wzgórza Wawelskiego!!! Zawieruchy losów i historii nie oszczędzały nas zbytnio. Nie ominęły też Wawelu. Na początku XX wieku siedziba monarchów Polski w żadnej mierze nie przypominała o dawnej świetności dziejów. W 1905 roku przystąpiono do prac – zaznaczyć należy – nie tylko konserwatorskich. Konieczny był pomysł na Wawel. Wiele do odbudowania… Tak na marginesie – i tak uważam, że koncepcja Wyspiańskiego była najlepsza!!! No ale mamy co mamy. A że mamy całkiem, całkiem rezydencję – to i miło. 😋

I to jest pomysł na nową stałą wystawę na Wawelu „Wawel odzyskany”. Jak odzyskiwano, metr po metrze Wzgórze Wawelskie. Bardzo dobrze narracyjnie poprowadzona wystawa pokazuje swoisty zryw narodowy – by pomnikowi kultury narodowej Rzeczypospolitej przywrócić jego rangę, znaczenie ale nade wszystko świetność. Pojawiają się osoby, którym dzieło na sercu leżało i którym zawdzięczamy obecny wygląd Wzgórza. Pojawiają się archiwalne zdjęcia, makiety, plany, ułatwiające życie zwiedzającym – prezentacje 😁. W tle sączy się muzyka. Dobre oświetlenie „wyciąga” szczegóły i prowadzi wzrok. Dobry pomysł. Dobra realizacja. 😍

Kraków – Wawel „Wszystkie arrasy króla. Powroty 2021–1961–1921”

Zygmunt August miał rozmach! Jak już zamówił arrasy to wersję exclusive! Przyjechały z Brukseli – bo w XVI wieku tam najpiękniej tkali. Wełna, jedwab, złote i srebrne nici tkają opowieść. A właściwie opowieści, bo są biblijne i są heraldyczne. Mnie najbardziej urzekają bestiariusze. Ptactwo wszelakie, zwierzaki z bliskich i dalekich stron. I smoki też są… Jest ich dzisiaj blisko sto czterdzieści, i niezwykle rzadko można je wszystkie zobaczyć bo też i czułe są mocno: światło, temperatura, wilgotność i takie tam… Zatem rzadko i niechętnie pokazywana jest cała kolekcja na raz. Z tym większymi emocjami tłumy ruszyły by odwiedzić Wawel a w komnatach –„Wszystkie arrasy króla. Powroty 2021–1961–1921”. Na kilku piętrach w szeregu komnat, sali – i te olbrzymie płótna i te niewielkie. I te świetnie zachowane i te mocno zniszczone. A i też opowieści o tym kto robił, jak rozpoznać warsztat, kto i jak konserwacji poddał itd. itd. Gdyby komu wrażeń było mało a wieczorową porą na Wawel zawitał – na dziedzińcu arkadowym „theatrum” się dzieje. Multimedialna opowieść zamienia dziedziniec w scenę na której głównymi aktorami są arrasy Augusta.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑