Kategoria: Chodźże do muzeum (Page 5 of 17)

Kraków – Muzeum Krakowa, Muzeum Podgórza

Zajazd Pod św. Benedyktem. Brzmi prawie jak tytuł filmu. A to hipotetyczny zajazd w miejscu gdzie obecnie jest jeden z oddziałów Muzeum Kraków – czyli Muzeum Podgórza. Muzeum poświęcone osadzie, która w 1784 stała się miastem a potem dzielnicą Krakowa. Sam budynek przechodził burzliwe dzieje łącznie z decyzją o wyburzeniu. Szczęśliwie ocalał by dzisiaj opowiadać o dziejach tego miejsca od najdawniejszych czasów. Par excellence najdawniejszych bo ekspozycja zaczyna się od legendarnych podań (przecież Podgórze to miasto w cieniu kopca Kraka 🙂 ) i czasów kopalnych, poprzez wieki średnie, rekonstrukcje nieistniejących już budynków, czasy rozwoju rzemiosła i handlu ale też przemysłu, uzyskanie praw miejskich, czasy CK, aż do dziejów najnowszych. Całość nieźle zaaranżowana wystawienniczo – ale to raczej standard w Muzeum Krakowa.

Kraków – Muzeum Krakowa, Apteka pod orłem

Tak właściwie trochę w klimacie czasów, bo farmaceutycznie… „Apteka pod orłem” czyli oddział Muzeum Krakowa. To opowieść o słynnym aptekarzu Tadeuszu Pankiewiczu – właścicielu niniejszego przybytku, ale i opowieść o holokauście oraz o tym jak udawało się zachować w tych najgorszych czasach – człowieczeństwo. Pankiewicz to przecież nie tylko aptekarz ale i Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata… Generalnie aptecznie tu, co wyjątkowo nie dziwi. W samym pomieszczeniu głównym i laboratorium – ampułki, flakoniki, menzurki i setki słoiczków, łyżeczek, moździerzy, które do preparowania mikstur i medykamentów służyły. Ale oprócz receptur na medykamenty, można znaleźć też na wystawie recepty na przeżycie w realiach getta… Wystawienniczo – jak większość w MK – fajne. Spójne, logiczne, dobrze skomponowane. Eksponaty i rekonstrukcje, przeplatają się z instalacjami i wyświetlanymi materiałami filmowymi. Gdy się poszpera i skusi człowieka by uchylić np. szufladę – po łapkach się nie dostanie. 🤭😉 A ciekawość nagrodzona zostaje odkryciem np. fotografii. Aż tak sobie myślę, co jeszcze można odnaleźć zaglądając do którejś z menzurek… kto wie, a nuż jakiś oczekiwany pomysł na specyfik ratujący dziś życie… kto wie… Z bycia kołem ratunkowym lub tarczą, podobno się nie wyrasta. To taki odruch bezwarunkowy, który uruchamia się, gdy ktoś obok wsparcia lub obrony potrzebuje. Hmmm… zadziała….?

Kraków – Międzynarodowe Centrum Kultury „Fotoblok. Europa Środkowa w książkach fotograficznych”

Wystawy w MCK są zwykle dobre. Zwykle… Dzisiaj niemal przypadkiem odwiedziłam aktualną – „Fotoblok. Europa Środkowa w książkach fotograficznych”. Wystawienniczo jest poprawnie, może nawet OK, ale to w tym miejscu nie dziwi. Jednak narracja…. Hmmm właściwie jej nie ma. Kolejne odsłony bez odniesień, kontynuacji, przemyślanego ciągu opowieści. Właściwie indywidualny widz nie ma szans na to by wpaść na to „co Autor miał na myśli” – chyba, że jest oprowadzany i żywy człowiek dopowiada to czego sama wystawa opowiedzieć nie potrafi. Są tu i drastyczne (tak naprawdę umiarkowanie drastyczne) zdjęcia z okresu II wojny, i zdjęcia na granicy dobrego smaku…, i fotografia dokumentacyjna, i zdjęcia naukowe. I niby Europa środkowo wschodnia – ale nie cała, i czasem trudno dookreślić kraj. I w rezultacie taki trochę groch z kapustą. Rezultat – szkoda ale mizeria.

Kraków – Muzeum Narodowe, Nowy Gmach „Cud światła Witraże średniowieczne w Polsce”

Otwarcie nowej wystawy czasowej „Cud światła Witraże średniowieczne w Polsce”. Przemówienia, gratulacje, chorały… A ja wciąż miałam przed oczyma scenę ze Shreka, gdy urocza smoczyca paluszkiem wybija ostatni zachowany witraż… 😂😂

Tak naprawdę, witraże wbrew pozorom nie są aż tak kruche i ulotne jakby się mogło wydawać. Gdy przepuszczają promienie słońca, gdy rozbłyskują milionem iskier i świateł, gdy wielobarwne „puszczają zajączki” – wydają się trochę nie z tego świata. Za ich sprawą wnętrza zaczynają być bardziej uduchowione, kuszące nieznanym lecz barwnym półmrokiem…

Na wystawie zgromadzono sporo eksponatów. Nie tylko same witraże ale i to co wokół warsztatu twórców. Dobry zabieg mrocznych przestrzeni rozświetlanych zza witraży. Jak słyszałam w wystąpieniu na welcome, będzie w tle słychać chorały (na otwarciu jeszcze nie było) to dobrze podkręci i tak nieźle zrobiony nastrój. Generalnie – jestem na tak!

Kraków – Muzeum Narodowe, Nowy Gmach „Skarbiec Wyspiańskiego”

Wczoraj otwarcie wystawy! Wyspiański po raz kolejny w Nowym Gmachu. Tym razem połączone siły zabytków, które przyjechały ze Lwowa i tych wyciągniętych ze „skarbca” naszego Muzeum. Pierwszą odsłoną Wyspiańskiego byłam zachwyca!! Drugą – zobaczyłam… Trzecia – jest OK… 😉😁 Może po prostu zbyt dużo tego Wyspiańskiego, bo wystawy jedna po drugiej przecież. Choć jedno mnie zastanawia na tej aktualnej. Ile trzeba mieć wzrostu by na obecnie otwartej wystawie „Skarbiec” zobaczyć kartony witraży… Mnie się nie udało. 😜

Kraków – Muzeum Narodowe, Nowy Gmach „Wajda”

Wystawa czasowa „Wajda” w Krakowskim Nowym Gmachu. Karkołomne przedsięwzięcie, które genialnie zostało zrealizowane! Bo… opowiedzieć wystawienniczo o reżyserze – nuuuuuda. Opowiedzieć o filmie – na Boga, jak? A kuratorom się udało!! Wchodzimy w labirynt pokrętnych myśli Wajdy i snujemy się pomiędzy obrazami z filmów, które otaczają nas, wciągają…. Stajemy się jednym z kadrów. Są kamery, i kostiumy i charakteryzacja do ról – istny plan filmowy ale taki trochę matrix Taki ciut inny niż w rzeczywistości i równocześnie rzeczywisty. W kolejnych salach które opowiadają o filmowych realizacjach reżysera – dzieje się magia. Jak to w filmie. A potem sale już ciut spokojniejsze. To nagrody, wyróżnienia – ot takie tam Oskary i inne. 😉 To nie jest opowieść o Wajdzie, to bajkowa opowieść o jego filmach. Film wstawiony do muzeum – cudne!

Kraków – Muzeum Narodowe, Nowy Gmach „Czarne na białym – 200 lat rysunku w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych”

200 lat… to kawał czasu w sumie… kawał warty zaznaczenia. Tak długo istnieje najstarsza artystyczna uczelnia w Polsce i na tę okoliczność zorganizowana była niezła zupełnie wystawa w Nowym Gmachu Muzeum Narodowego w Krakowie – „Czarne na białym – 200 lat rysunku w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych”. No i faktycznie czarno na białym widać jakich mistrzów ASP krakowskie wysyłało w świat. Dlaczego tylko rysunek? Właściwie zasadne. Niezależnie od tego jaką przestrzenią sztuk plastycznych kto się zajmuje, proces twórczy (a już na pewno artystyczne wykształcenie) w większości przypadków rozpoczyna – szkic lub rysunek. Sama wystawa ciekawie pomyślana, bo nie tylko znane nazwiska, ale i opowieść – o tym jak zmieniło się pojmowanie rysunku na przestrzeni tych 200 lat. Od dopracowanych światłocieniowo form – do szybkich, koncepcyjnych niemal kilku kresek określających przestrzeń. Różnorodność też tematyczna. Od klasyki – studium aktu lub draperii, które rozumiane są jako skończona praca plastyczna, przez szkice koncepcyjne do rzeźb lub kompozycji malarskich, aż do projektów architektonicznych i dokumentacji konserwatorskich. Wystawienniczo – no cóż, jak zwykle w Nowym Gmachu – świetnie!

Kraków – Muzeum Narodowe, Nowy Gmach „Jacek Malczewski romantycznie”

W Muzeum Narodowym w Krakowie „Jacek Malczewski romantycznie” wciąga głębokim fioletem, na tle którego blask błąkających się na płótnach mistrza świateł i kolorów – magiczny świat odsłania. I wcale się człowiek nie dziwi, że w tym świecie satyry, rusałki, pegazy… Czary jakieś, baśnie… Metafizyczne alegorie… A wszystko dekorowane mnóstwem symboli, zerkających z płócien znaków… Fantazję Malczewski miał! A siebie wyraźnie lubił bo spogląda na widzów żądnych sztuki z „milinów” autoportretów. Na wystawie faktycznie jest romantycznie. Bo i duch udręczonego narodu zawodzi, i baśniowy świat przeplata się z realnym. Ale też alegoryczne myśli o tym co wolno artyście, jaka na nim odpowiedzialność spoczywa… Przecież artysta widzi więcej… I więcej może?

Wystawienniczo – jak zwykle – prima sort! Te głębokie fiolety naprawdę robią robotę w kontraście do kreowanych światłem płócien Malczewskiego. Kolejny raz – dobra robota w MNK!

Kraków – Muzeum Narodowe, Nowy Gmach „Geniusz baroku Szymon Czechowicz (1689 – 1775)”

W tle cichutko sączy się barokowa muzyka… A na ścianach wiszą barokowe… no właśnie… Barokowych golasów tu raczej nie znajdziecie, bo Czechowicz pruderyjnie swoich modeli w obfite szaty ubierał.

Nowy Gmach w Krakowie i wystawa „Geniusz baroku Szymon Czechowicz (1689 – 1775)”. Na wystawie jak to zwykle tutaj – sporo ludzi. I to chyba nie efekt otwarcia muzeów. W Nowym Gmachu – zwłaszcza weekendowo – generalnie i zawsze jest dużo zwiedzających. Bo i też trudno się dziwić. Większość wystaw na wysokie C zrobiona. Czechowicz – też. Wydawać się mogłoby, że wstawienie ponad 200 prac może być nudnawe i takie klasyczne wystawienniczo z założenia. A tu niekoniecznie. Sale zaaranżowane tak, że sugerują wnętrze sakralne… ale nie dosłownie, nie agresywnie. To delikatna tylko sugestia miejsc, do których prace Czechowicza przecież były dedykowane. Toż dzieło sztuki niedoskonałej odbiera się w anturażu dla niego szytym na miarę. Tak to już bywa… dobrze lub źle wypada się na tle… Na środku salonik. Stół, jakieś fotele, wszystko w nienachalnej bieli. Na stole rozrzucone jakieś wzory graficzne, szkice…. Tak trochę jakaś pracownia, atelier artysty, a może tylko salon sztuki… W sumie Rzymsko… No ale to i uzasadnione. Toż Czechowicz w Rzymie barok chłonął, tam ucząc się światła, koloru, emocji, rysunku i takich tam drobiazgów artyście niezbędnych do życia…

I ten zaskakujący za każdym zakrętem święty podglądający zwiedzających z obrazu, ta sącząca się w tle jakaś aria, a czasem jakieś organowe dźwięki… Barocco…

Kraków – Muzeum Narodowe, Nowy Gmach „Nowy początek. Modernizm w II RP”

Nowe – kusi, nęci, prowokuje… Wystarczy zrobić krok, i potem kolejne – nie cofając się 😉 by „nowe” odkrywać zaczęło niesamowite, fantastyczne przestrzenie. Dla odkrywania jedynym ograniczeniem – kreatywność! No… może też chęć sięgnięcia po nowe.

Tak było w okresie modernizmu, który w Polsce przyniósł zupełnie nowe, nieschematyczne i często pod prąd idące koncepcje artystyczne. Łączenie przestrzeni art. – z nowymi nurtami w technice, wzornictwie, architekturze… Konsekwencją było pojawienie ciekawych rozwiązań będących wyznacznikami dla nowych nurtów nie tylko w malarstwie lub rzeźbie ale także wzornictwie przemysłowym. Wystawa w Nowym Gmachu w Krakowie, fantastycznie opowiada o tym czasie. Prowadzi przez poszczególne działy sztuki i sposoby artystycznego wyrazu, które przenikają się i wzajemnie z siebie wynikają. Równocześnie zmieniająca się kolorystyka kolejnych części ekspozycyjnych, delikatnie sugeruje nowe odcinki modernistycznej opowieści.

PS

W TVP Historia we wtorki i środy (oraz w stałym dostępie na vod.tvp.pl), zobaczyć można świetny cykl programów „Nowy początek. Jak wymyślono II RP”, dla którego inspiracją jest ta właśnie ekspozycja z Nowego Gmachu.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑