Gabala albo jak kto woli Kabalaka – w każdym razie archeologiczna poważna miejscówka w Azerbejdżanie. To ruiny warowni, która od IV wieku pne ważnym ośrodkiem była, a i prawdopodobnie – stolicą Albanii Kaukaskiej. Rzymianie, Persowie, Gruzini też próbowali raz za razem tu rezydować – z różnym skutkiem.
Zwiedzanie tego stanowiska archeologicznego jest poważnym wyzwaniem. Albo wycieczka na cały dzień albo wspomóc się można samochodowym przemieszczaniem od jednego punktur do drugiego – a jest ich kilka. Salbir (III wieku p.n.e. do XII wieku p.n.e.), w tym miejscu odkryto sporo artefaktów świadczących o wadze miejsca na jedwabnym szlaku handlowym. Gala – to część średniowiecznego zamku. Zachowały się fragmenty murów warowni. Jeśli tak imponująco i mocarnie wyglądają resztki to jak musiał wyglądać cały mur!! Rzymski amfiteatr też jest – z I wieku. Część stanowisk, jest zadaszonych, zabezpieczonych (na przykład wspomniany Salbir). Widać kolejne warstwy archeologiczne. Trochę piwnic, jakieś naczynia, kości… Do kompleksu należy też Centrum archeologiczne, gdzie niewielka wystawa. Przede wszystkim prowadzone tam są wykłady, spotkania, też prace konserwatorskie i badania archeologiczne i historyczne. A same wykopaliska… pięknie otulone naturą w kolorach… hmmm… ciepłych ale nie takich bajkowych. Szłam spory kawałek drogą wśród pól przyschniętych mocno o tej porze roku. Jakiś las dalej i chyba też jakaś rzeka lub wspomnienie po niej… Słońce mocno grzało. Może te kolory sepii i ugru zamiast szumiącej zielenią trawy, może cisza wokół (bo tłumów turystów nie było żadnych), może kolory tak jakoś zaskakująco dobrane do błękitu nieba. Nie wiem… ale czułam się jakbym zaraz miała znaleźć jakiś portal, bramę do innego wymiaru. A potem nagle zobaczyłam gigantyczne dwa fragmenty bramy murów miejskich Kabalaka…
PS
A gdy łaziłam po ruinach – pod nogi mi wlazły kwiatki w kolorze mojej sukienki 😉 Ha!

















Dodaj komentarz