W Azerbejdżanie jest 1/3 wszystkich wulkanów błotnych świata! Tak fajnie mają. Fajnie – bo to i ciekawe zjawisko, i błotko lecznicze i regeneracyjne dla organizmu ludzkiego (jeśli się je dozuje a nie do błota przypadkiem i na wieki wpadnie…) i atrakcja turystyczna jak malowanie! Par excellence „malowanie”, bo krajobraz trochę jak księżycowy, trochę jak z jakiegoś filmu fantasy… Przy wulkanie Qılınc, mnie się kadry z „Seksmisji” zwizualizowały 😊 Myślę, że scenograf tutaj mógł spokojnie sfotografować peeejzaż i do kopuły – atrapy, na plan filmu przenieść 😊 😊 A tak w ogóle to chyba moje skojarzenia fantasy są słusznemu skoro wulkany błotne Azerbejdżanu mają taką samą strukturę jak analogiczne twory na Marsie…
Ale o samych wulkanach. Słowo wulkan kojarzy mi się z górą. Te błotne – to w większości raczej wypryski lub kałuże, które bulgocą i wypluwają błotko. Czasem oprócz błotka też ropę. Są oczywiście też takie wulkany pełną gębą jak Wulkan Gotur Dag, który ma 150 m albo Wulkan Ayranteken plujący też ogniem żywym. Istnieje również odmiana podwodnych wulkanów błotnych, których jest około 140 w Morzu Kaspijskim. Te na powierzchni odcinają się kolorystycznie od ugrowego otoczenia, a ich kolor zależny od tego co im się ulewa. Pierwsze zapiski o atrakcji jaką są błotne wulkany mamy z IX wieku, z prac podróżnika, geografa i historyka w jednym – Abu al-Hasana Ali ibn al-Husajna al-Masudiego. Potem pojawiają się systematycznie w dokumentach z różnych epok. Od XIX wieku zaczęto się niemi zajmować programowo i naukowo.
Kilka lat temu został otwarty Palçıq Vulkanları Turizm Kompleksinin. Komfortowo turysta może zobaczyć osiem wzniesień wulkanicznych ale i zażyć kąpieli błotnych i zwiedzić niewielką ekspozycje szkieletów zwierzęcych i zwierząt spreparowanych. Tu akurat nie bardzo rozumiem związek bo część tych zwierzaków nigdy na tych terenach nie występowała. Mówiąc „na tych terenach” mam nie na myśli nie tylko Azerbejdżan ale i Eurazję.. Ale ekspozycyjnie wystawa bardzo ok. W innym budynku – minerały. Może niezbyt obfite ilością ale zupełnie dobrze pokazane. A! I błoto w gustownej butelce można kupić „na zaś” dla zadania sobie urody 😉














