Autor: Lucyna Maria Rotter (Page 9 of 88)

Cykl wykładów „Inspiracje modowe tym co dalekie”

Lubimy podróże! Te dalekie i te bliskie. Lubimy podglądać kultury świata. Kusi piękno architektury, obrazy, rzeźby, miasta, wsie, smaczne potrawy, piękna muzyka… A moda? Na przestrzeni wieków moda kształtowała zmysłowość ludzi, rozbudzała ich potrzeby i rozwijała kreatywność. Strój prowokował, informował, czasem nawet był wyrazem buntu. Tak było we wszystkich kulturach i religiach. Często moda odległych krajów wpływała na nowe propozycje modowe rodzimych kolekcji.

Zapraszamy na cykl wykładów monograficznych „Inspiracje modowe tym co dalekie”. Od października w każdy poniedziałek w godz. 16:45–18:15, ul. Franciszkańska 1, Kraków, sala 211b (II piętro).

Kraków, 34 Festiwal Kultury Żydowskiej – Koncert Kantorów: Będę chwalił Pana póki żyję, będę śpiewał Bogu memu póki dni moich (Ps. 146,2). W hołdzie błogosławionej pamięci kantora Benziona Millera

W rzymskich termach w 1990 roku był słynny koncert trzech tenorów (Luciano Pavarotti, Plácido Domingo, José Carreras)… 😊 A w Krakowie w synagodze Tempel był 35 lat później koncert trzech kantorów (Shimmy Miller, Nissim Saal, Chaim Gantz) 😊 😊
Miałam okazję posłuchać wszystkich panów w wersji nieoficjalnej w piątek i w sobotę. „Kuluarami” były gościnne progi synagogi Chabad Lubawicz w Krakowie. Wtedy pomyślałam sobie… Jak oni tak śpiewają, modląc się – to jaki to będzie koncert w niedzielę… No i było WOW! Chociaż powiedzieć „wow” to nic nie powiedzieć! Koncert był zdecydowanie pysznym wydarzeniem i to na wysokie C (momentami dość dosłownie 😊 )
Po koncercie długo zastanawiałam się, który z kantorów (w znaczeniu brzmienie głosu) najbardziej do mnie przemówił i najgłębsze struny duszy poruszył. Nie wiem… Aksamit głosu Millera, kryształ głosu Saala czy perlistość dźwięku Gantza… Po prostu brzmieli tak, że kamień by się wzruszył! I wcale nie przypadkiem porównanie z pierwszego zdania przychodziło mi do głowy ustawicznie. Ale w Rzymskich termach to był cuuudowny koncert najpiękniejszych arii świata. Tutaj był jeszcze dodatkowy jakże ważny element. To była wyśpiewana modlitwą…
Koncert dedykowany był błogosławionej pamięci Benziona Miller – wielkiego nieodżałowanego kantora. Tak, tak… zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa. Na scenie – syn miał śpiewać z ojcem… Zaśpiewał dla ojca…
Shimmy Miller urodził się w Kanadzie, kształcił między innymi w Londynie i Nowym Jorku. Kantorem był jego ojciec, dziadek, pradziadek – to kim miałby on sam zostać? 😊 Zwłaszcza, że głos po przodkach odziedziczył o wyjątkowym brzmieniu! Taki Pavarotti kantorów 😊 (chyba nawet podobni są do siebie ciut z wyglądu 😊 ). Nissim Saal jest kantorem ale też chętnie podejmuje repertuar operowy – i wcale się nie dziwię! Myślę, że nie jezdna renomowana opera świata chętnie zaproponowałaby mu współpracę. Chaim Gantz urodził się Izraelu. Brzmienie chasydzkie wyraźnie pojawia się w jego głosie – ale i trudno się dziwić. W chasydzkiej synagodze osłuchiwał się z muzyką modlitw, jak mały chłopiec chodząc z ojcem na modlitwy. Jakie on uruchamia emocje!
Na scenie jeszcze dwie ważne postaci: za klawiszami fortepianu zasiadł Eric S. Freeman (też kantor swoją drogą). Jest cenionym muzykiem, śpiewakiem i nauczycielem. Ten koncert dopełniał akompaniamentem fortepianu.
Dyrygentura – Maestro Yossi Schwartz. Ale to jest showman! Dyryguje, śpiewa, gra, tańczy a w wolnej chwili przestawia scenografię… 😉 No prawdziwy showman i niesamowicie spektakularnie i żywiołowo poprowadził koncert!
To było wyjątkowe zakończenie Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie. To były istne fajerwerki na zakończenie festiwalu!

Kraków, 34 Festiwal Kultury Żydowskiej – „Tanz” Michael Winograd

Jakieś siedemdziesiąt lat temu słynni klezmerscy klarneciści Sam Musiker i jego teść Dave Tarras zakrzyknęli „Tanz” (tańcz)! I wyszła z tego płyta… Nie odniosła większego sukcesu wówczas. Utwory z tej płyty nigdy nie były wykonane koncertowo. Aż do czasu, gdy nad nową aranżacją ich pochylił się Michael Winograd. Pierwszy raz wykonane w Polsce -zabrzmiały fantastycznie. Nie wiem może dlatego, że lubię brzmienie klarnetu (to taki prosty sposób na muzykę żydowska 😉 Bierze się klarnet i skrzypce, tonację molową i odpowiedni rytm – i dokładnie się tanecznie miesza, przyprawia radością, ciut nostalgią i szczyptą łez. I wychodzi muzyka żydowska w wersji klezmerskiej! 😊 ) a na scenie było w akcji dwoje a czasem i nawet troje klarnecistów, może dlatego że iluminacja i anturaż synagogi Tempel taki ciepły i przytulny… Ale jakoś tak na tym koncercie poczułam się jakbym przeniosła się do powieści lub filmu, gdzie prawie jak w „Weselu” lub „Chłopach” dźwięki taneczne dobiegają zza ściany i magia się dzieje… Na poły sennie na poły w realu, na poły w zamyśleniu na poły w jakimś zakręconym tańcu… Zaczarowany to jakiś taniec był dzisiaj…

Kraków, 34 Festiwal Kultury Żydowskiej – „Chronika” Frank London

Wystartował w Krakowie 34 Festiwal Kultury Żydowskiej. I to wystartował z mocą! Ta moc absolutnie wypełniła dźwiękami całą synagogę Tempel, za sprawą muzyki jaką zaordynował Frank London ze swoim teamem muzyków. „Chronika” to płyta – a dzisiaj też koncert, który nazwać żywiołowy – to nic nie powiedzieć. Kolejne utwory łączyły w sobie brzmienia znajome, które gdzieś się przebijały przez jazzującą całość, improwizacje, taniec… Było trochę klezmersko, ciut ciut chasydzko a nawet trochę bałkańsko. Czasem miało się ochotę zaśpiewać, czasem zatańczyć… Hmmm chyba faktycznie to taka muzyka klezmerska w nowym zupełnie wydaniu.

Jeśli coś ma uratować ten świat to tylko miłość i muzyka – powiedział Janusz Makuch, dyr. festiwalu. Po tym koncercie – w pełni się z nim zgadzam!

Ogólnopolska konferencja naukowa – DZIWNA to jest RZECZ!

Właśnie się rozpoczęła!

Ogólnopolska Konferencja naukowa zorganizowana przez Katedrę Historii Kultury i Muzeologii Instytutu Nauk o Kulturze i Religii UKSW w Warszawie (prof. ucz. dr hab. Małgorzata Wrześniak, prof. ucz. dr hab. Rafał Zapłata, prof. ucz. dr hab. Norbert Mojżyn, dr Elżbieta Sadoch) oraz Muzeum Azji i Pacyfiku (mgr Karolina Krzywicka).

W programie arcyciekawe referaty 🙂

Dr Julia Krauze – Gdy zdziwienie w rzecz się obraca, czyli o zakutych łbach vel dzbanach i oszołomach.

prof. ucz. dr hab. Anna Tarwacka – Co ściana wie o prawie? Rzymskie grafitti jako źródła w badaniach romanistycznych

prof. ucz. dr hab. Renata Bizek-Tatara – Belgijskie związki literatury i sztuki. Przedmioty i słowa w nadrealistycznej twórczości Magritte’a, Broodthaersa i Nouge’go

 Dr Anna Wiśnicka – Przeszłe wizje przyszłości. Kulturowe znaczenie radykalnych projektów Visiona (1968-1972)

prof. ucz. dr hab. Rafał Zapłata – Starocie, bibeloty, retro przedmioty – wprowadzenie do zagadnienia

prof. ucz. dr hab. Małgorzata Wrześniak – Damski niewymowny czyli rzecz o bourdaloue

mgr Jolanta Białkowska – Meble biblioteczne

prof. ucz. dr hab. Małgorzata E. Kowalczyk – Kosmyki z przeszłości. Kolekcjonowanie włosów w świetle dokumentów osobistych Archiwum Treterianum.

dr Mariola Folga-Piekutowska – Co łączy polowanie na lwa z kuną, egiptomanią i głuszcem, czyli rzecz o truchłach w roli biżuteryjnej ozdoby

dr Elżbieta Sadoch – Orzechy i nasiona w sztuce

mgr Krzysztof Stankiewicz – Bezużyteczna biżuteria

mgr Lidia Czapska – Guzik jako symbol statusu

mgr Karolina Krzywicka – Parandża – muzułmański strój kobiecy z Azji Centralnej  prof. ucz. dr hab. Norbert Mojżyn – Nieużywane dystynktoria papieskie

prof. ucz. dr hab. Lucyna Maria Rotter – Kornety i inne rusztowania w stroju zakonnym

dr Ewa Wieruch-Jankowska – Bale wełniane w XIX wieku … co? Jak? I dlaczego?

A w ramach wydarzeń towarzyszących – oprowadzanie po wystawie 🙂

„Historia na wybiegu”, cz. 5 „To co daleko i co blisko”

Na przestrzeni lat moda kształtowała zmysłowość ludzi, rozbudzała ich potrzeby i rozwijała kreatywność. Strój prowokował, informował, czasem nawet był wyrazem buntu. Prowadząca spotkanie Lucyna Rotter zagląda do „szafy dziejów” pełnej historycznych faktów, symbolicznych przekazów, postaci i rekwizytów, pełnej modowych zagadek. W tym podglądaniu historii wspierają ją tancerze ze Szkoły Tańca Jane Austen.

Piąte spotkanie z cyklu odbędzie się w niedziele 15 czerwca o godz. 16.00 w zabytkowych wnętrzach sali Baltazara Fontany w Pałacu Krzysztofory w Krakowie.

Jak na modę europejską wpływała fascynacja Azją lub Afryką? Albo kulturą prekolumbijską? Jak się nimi inspirowano? To co dalekie często kusi i nęci. Jest intrygujące i fascynujące. Również jako inspiracja modowa w poszukiwaniu swojego stylu, kreowania wizerunku… Czasem też „to co dalekie” jest odległe czasowo a nie topograficznie. Modna bywała starożytność lub średniowieczem a ostatnimi czasy też nasza rodzima i lokalna słowiańszczyzna. Wtedy dość dosłownie Historia staje na modowym wybiegu!

Uczestników spotkania zachęcamy do przyjścia w ubraniach inspirowanych tematem odcinak – strojach nawiązujących do dalekich kultur lub odległych czasów. Podczas spotkania będzie możliwość wystąpienia i zaprezentowania go na „wybiegu historii”.

„Historia na wybiegu – Krakowskie spotkania z modą sprzed wieków”

scenariusz i prowadzenie Lucyna Maria Rotter, aranżacja aktorska: Maja Zawada, Konrad Zawada, kierownictwu projektu i nadzór producencki Justyna Kasińska , fot. Bogdan Krezel, Piotr Idem, realizacja nagrania rolki Anna Stasiak.

 Udział w spotkaniu jest płatny i biletowany. Bilety w cenie 20 zł są do nabycia w Centrum Obsługi Zwiedzających (COZ/kasa muzealna) w Pałacu Krzysztofory.
 Prosimy o wcześniejszą rezerwację miejsc w COZ (tel. 12 426 50 60, e-mail: info@muzeumkrakowa.pl).

PAUac NAUKI

Z przyjemnością zawiadamiamy, że przerwana przez pandemię seria wykładów publicznych, skierowanych przede wszystkim do młodzieży, powraca w nowej formie. Tym razem, w porozumieniu ze Studenckimi Kołami Naukowymi z UJ, inicjatywę pozostawiliśmy samym studentom, którzy zadecydowali o nazwie programu: PAUAC NAUKI, zaproponowali tematykę wykładów i osoby wykładowców oraz zaprojektowali logo i plakat. Ów godny uznania wkład środowiska studenckiego nie oznacza, że wykłady są przeznaczone wyłącznie dla niego, i serdecznie zapraszamy wszystkie osoby zainteresowane prezentowaną tematyką. Obecność możliwie licznego grona członków PAU byłaby z pewnością dobrą okazją do wzmocnienia więzów międzypokoleniowych.

Jeszcze w tym roku akademickim odbędą się dwa spotkania w Dużej Auli PAU:

  • 6 maja, godz. 18.00: Prof. Lucyna Rotter: „Inspiracje modowe tym, co dalekie – czyli jak się ubrać w historię i kulturę”
  • 3 czerwca, godz. 18.00: Prof. Ryszard Markiewicz: „Sztuczna inteligencja i prawo autorskie”

Kraków – Opera Krakowska „Bona”

Właściwie nie wiem czy to retrospekcja na łożu śmierci – czy wizja przyszłości. Na scenie Opery Krakowskiej – Bona: księżniczka, królowa i wdowa. Fantastycznie pomyślana koncepcja sceniczna. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością i przyszłością, kadry, okruchy wspomnień, wydarzenia które ukształtowały „włoską” królową Polski. Moją ulubioną królową Polski! Była silną kobietą. Gdy z dalekiego Bari przyjechała do swojego przyszłego męża nie znała ani słowa po polsku…   Ale, że była wykształconą i mądrą kobietą i do tego mającą wsparcie w swoim królewskim mężu – przeszkody pokonywała szybko i skutecznie  A przeszkód było sporo. Wokół niej syczący dworzanie… Nie tylko z powodu brzmienia języka polskiego pełnego „sz… cz… ś… ć…dź…”. Wszystko było trudne: inna kultura, mentalność, sposób życia, kuchnia, język, pogoda… Mimo wszystko – walczyła by umocnić Koronę, bo zadbać o rodzinę i dzieci, by spełnić rolę królowej wielkiego kraju. Życie – gotowym scenariuszem dla filmu (lub opery! 😊 )

Opera „Bona” Zygmunta Krauzego wykonana jest w języku polskim, włoskim i w łacinie. Już samo to wprowadza w klimat czasów. Dodatkowo świetnie pomyślane kostiumy, mocno osadzone w epoce a kolorystyką sugerujące etapy życia Bony: lazur włoski, królewska czerwień dworu polskiego i czerń wdowia. Mnie osobiście kolorem zapadła w pamięć scena, w której księżniczka Bona (Zuzanna Caban) trzyma amulet błękitnej wstążki – symbol szczęścia w przyszłym małżeństwie i miłości; Bona królowa (Agnieszka Kuk) – amulet czerwonej wstążki – symbol ochrony przed „złym okiem”; Bona wdowa (Magdalena Barylak) – czarną wstążkę kiru. Piękna scena i taka „włoska” i polska zarazem. Przecież od Polaków bardziej zabobonni są w Europie chyba tyko Włości 😉  Wszystkie trzy Bony 😊 sprostały arcytrudnemu zadaniu jakie narzucił reżysersko Michał Znaniecki. Księżniczka – nie tylko śpiewała ale weszła w rolę „baletmistrzowsko” tańcząc dość trudny jak mniemam dla śpiewaczki układ. Również królowa i wdowa – poradziły sobie wyśmienicie aktorsko. Ach no i muuuuuszę wspomnieć o basie! Wołodymyr Pańkiw i jego głos… och! A do tego niezależnie od tego czy w monarszych szatach czy w monarszej koszuli nocnej – wyglądał jak milion dolarów! 😊

Za pulpitem stanął sam Maestro Piotr Sułkowski, na którego ręce wypada złożyć gratulacje. Nie tylko z powodu realizacji świetnego spektaklu operowego. Również z tego powodu, że tematy zaczerpnięte z historii Polski kolejny już raz znajdują swoją realizację na deskach krakowskiej opery. Toż historię mamy taką, że nie jedną operę, teatr, antenę telewizyjną a i wytwórnię filmową na całym świecie można obdzielić i jeszcze zostanie!  

Oświęcim – Marsz Żywych i wydarzenia towarzyszące

„…Pamięć jak okrutnie nie kłamie
Gdy przesuwa przed nami
To co sprawia nam ból…”

Pierwszy – przeszedł w 1988 roku. Marsz Żywych. Doktor Szemu’el Rosenman i Avraham Hirschson przy wsparciu społeczności żydowskich z USA i Kanady, zainicjowali tradycję – jak się później okazało, marszy upamiętniających ofiary zagłady hitlerowskiej. Więźniowie w obozach, byli zmuszani do wycieńczającej pracy, głodzeni, pędzeni w marszach które często były dla nich marszami śmierci… Dlatego teraz by zamanifestować, że Am Yisrael Chai – z obozu w Auschwitz do Birkenau wyrusza Marsz Żywych. Nie tylko tych którzy przeżyli, Dzieci Holokaustu. Nie tylko ich potomków. Nie tylko Żydów z całego świata. W marszu idą też osoby innych narodowości i innych wyznań. Widziałam maszerujących katolitów, protestantów, muzułmanów… Tablice informujące o tym, że grupa z Kanady, z Niemiec, z Maroka, z USA, z Litwy, z Francji itd. itd. Flagi głównie Izraela ale też polskie, kanadyjskie, amerykańskie, marokańskie i z każdego zakątka świata chyba. Przed bramą Birkenau na torach uczestnicy marszu wkładali drewniane „macewy” z wypisanym imionami tych, którzy zginęli lub z tekstami, które im serce dyktowało by napisać. Na koniec ustawiona przy pomniku ofiar obozu w byłym KL Auschwitz II-Birkenau, estrada. Kadisz, a potem program artystyczny, soliści, chór, kantor…

Zwykle grupy, które przyjeżdżają na to wydarzenie, spędzają około tygodnia w Polsce. Zwiedzają, oglądają, poznają historię, tradycję, kulturę. Oprócz samego Marszu – też szereg wystaw, koncerty, wykłady. Szeroki program kulturowo-edukacyjny. Na przykład – dzień po marszu w Warszawie u Nożyków w piątkowy wieczór na bimę wszedł naczelny kantor Izraelskich Sił Zbrojnych, podpułkownik Shai Abramson (jaki on ma głos! Myślę, że wszystkie opery świata ustawią się w kolejce by go zatrudnić!) wokół niego – oktet i dyrygent. W sumie mądrze. Sami we własnym zakresie ogarniają temat minianu, jeśli potrzeba 😊. No i tak od Mincha erew Szabat, wyśpiewywali wszystko po kolei… Swoisty to był koncert – modlitwa. Ośmiu idealnie i harmonijnie brzmiących facetów w mundurach, dominujący kryształowym głosem kantor w talit, dyrygent panujący perfekcyjnie nad całością. Nie wiem czy było to zaplanowane czy też wyszło spontanicznie – ale wyszło perfekcyjnie!  Dzień przed marszem natomiast cały skład śpiewał w wypełnionej po brzegi Operze Krakowskiej. Niesamowici są i basta!

Pierwsze marsze były ukierunkowane głównie na pamięć ofiar Holokaustu. Teraz – Marsz stał się nie tylko aktem pamięci o ofiarach i o Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata ale też manifestacją sprzeciwu wobec antysemityzmu, rasizmu, dyskryminacji.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑