Autor: Lucyna Miriam Rotter (Page 53 of 90)

Sandomierz – Muzeum Okręgowe „Ziemia Sandomierska w pradziejach i wczesnym średniowieczu” „Sandomierskie dziedzictwo” „Lapidarium” „Dzieje zamku sandomierskiego” „Dawna kuchnia królewska”

Muzeum Okręgowe w Sandomierzu, sięga historią lat dwudziestych XX wieku. Przy czym w obecnej siedzibie – zamku sandomierskim, mieści się od 1986. Całość to kilka mniej lub bardziej połączonych ze sobą sal ekspozycyjnych (wystawy stałe) i przestrzenie dedykowane na wystawy czasowe. Tych stałych – zgodnie z opisem jest osiem, ale można byłoby je połączyć w jakeś dwa, może trzy ciągi myślowe. Zresztą nawet układ ekspozycyjny sugeruje dość naturalne połączenie. Że to dwie lub trzy różne wystawy – ze dziwieniem odkrywałam. Na poziomie piwnic – zupełnie nieźle zrobiona wystawienniczo „Ziemia Sandomierska w pradziejach i wczesnym średniowieczu”. To trochę preludium do tego co na parterze i wyżej. 🙂 Tutaj – to co na ziemi sandomierskiej zostało, a archeolodzy wygrzebali – z osad, z cmentarzysk…. Czyli generalnie – neolit i okolice. Na parterze „Sandomierskie dziedzictwo” zupełnie niezłe artefakty związane z mieszczaństwem sandomierskim. Dokumenty, przywileje, tłoki pieczętne i takie tam… Lustra, portrety, meble. Ale też przedmioty świadczące o mozaice kulturowej Sandomierza. Obok srebrnych krucyfiksów, srebrne balsaminki… Jak w życiu… Jak w większości miast i wsi na ziemiach polskich… Potem „Lapidarium. Fragmenty detali architektonicznych z renesansowego Zamku Królewskiego w Sandomierzu. Warsztat Benedykta Sandomierzanina” – czyli jak sam przydługi tytuł wystawy sugerować sobie pozwala – garść detali architektonicznych, które się ostały. I tu płynnie przechodzimy do wystawy „Dzieje zamku sandomierskiego”. Przy czym dla jasności jest to głównie ekspozycja tablic i… jedno działo oktawa kartauny z czasów potopu szwedzkiego. No i wreszcie „Dawna kuchnia królewska”. To głównie zabytki rzemiosła artystycznego okresu baroku.

Generalnie jest ok. Nawet i zaglądnąć można 😉. Szkoda, że tak poszatkowana ta opowieść muzealna… To taki trochę chaos… Właściwie jest to jedna wystawa o Sandomierzu i okolicach. No ale ostatecznie to moje subiektywne patrzenie!

Sanok – Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku

Pierwsze i chyba największe (a przynajmniej najobfitsze w eksponaty) muzeum etnograficzne na wolnym powietrzu. Skansen w Sanoku. A właściwie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku – taka jest poprawna nazwa. Powstało w 1958 roku. To głównie kultura Łemków, Bojków i Zamieszańców. Etno-klimaty Podkarpacia i Bieszczad. Są tu chałupy jednoizbowe i zagrody pełną gębą, jest młyn i cerkwie i synagoga i kościoły. No i oczywiście przemysł naftowy – toż te tereny były naftowym zagłębiem!

Byłam tu kilkadziesiąt lat temu. Wtedy – latem. W pełnym sezonie – i w gwarze zwiedzania. Teraz – w środku zimy i do tego w mroźny i szary dzień. Ludzi nie było w ogóle. Cisza, wiatr tylko szumiał w gałęziach drzew, przy wtórze szemrzącej wody strumienia. Taki duet muzyczny… I oprócz tego… cisza… Nie wiem czy tak brzmiała zima na wsi. Pewnie nie. Przypuszczam, że choćby jakieś zwierzaki jednak było słychać – taka ich natura. Ale dzisiaj ten sanocki skansen urzekł mnie tą ciszą, zmrożonym światłem gdzieś ukrywającym się trochę w snującej się mgle. Przez okno zaglądałam do domów, z których sto lat temu czmychnęło życie… Gdzieś tam jakiś kot przemknął w pantoflach, żeby letargu nie zakłócić. Jakby nie wiedział, że gospodarze dawno już stali się mglistym wspomnieniem… Nawet trzcina przy jeziorku taktownie zamilkła… Nie wiem zasnęła zimowo, a może lód jakiś skuł ja tak mocno, że już nie zdoła śpiewać wodzie…

Sanok – Muzeum Historyczne „Galeria Beksińskiego”

Prac fantastycznych artystów w Sanockim muzeum mają mrowie. Ale Galeria Beksińskiego to chyba jedyna dobrze ekspozycyjnie zrobiona wystawa w Muzeum Historycznym w Sanoku. Jest to poza wszystkim bez wątpienia największy zbiór prac Zdzisława Beksińskiego. Urodził się w Sanoku – stąd też poniekąd oczywiste, że tutaj właśnie galeria. To zresztą decyzja samego Beksińskiego zapisana przez niego w testamencie. W sumie wystawa przyzwoicie pomyślana. Jest odtworzone mieszkanie – pracowania warszawska, z milionem płyt, i zestawem aparatów fotograficznych. Jest część dedykowana fotografii (tę najbardziej lubię). W większości c-b i w bardzo kreatywny sposób podchodzący do pokazania ciała ludzkiego. Nooo…. To lubię. Są oczywiście najbardziej znane awangardowe płótna mistrza. Z nich chyba Beksiński najbardziej znany. Ale i trudno się dziwić. Są rozpoznawalne nawet przez laików. Oprócz tego kilka rzeźb i rysunki oraz grafiki komputerowe. Część w szufladach, które można w dowolny sposób otwierać. Wiem, sali się nie rozciągnie. Są jakie są. Ale to chyba najsłabszy z pomysłów ekspozycyjnych w Galerii Beksińskiego. Sale malarstwa i fotografii – poprawne i ok. Fajny pomysł ze zrekonstruowanym mieszkaniem. Czy polecam? No Beksińskiego jako twórcy nie trzeba rekomendować. On się sam broni…

Sanok – Muzeum Historyczne „Galeria malarstwa XX wieku” „Galeria Mariana Kruczka”

Na najniższym poziomie, w piwnicach Muzeum Historycznego w Sanoku są dwie stałe wystawy. Właściwie jedna przechodzi w drugą bardzo niepostrzeżenie i tak na dobrą sprawę trudno je rozgraniczyć. „Galeria Mariana Kruczka”. Malarz, rzeźbiarz i grafik rodem z okolic Sanoka. Swoje prace wystawiał w największych galeriach Europy na kilkudziesięciu indywidualnych i daleko ponad stu zbiorowych wystawach. Lubię jego prace. Zwłaszcza rzeźby. To takie kompozycje na granicy bajk i rzeczywistości…

Zaraz za nią – „Galeria malarstwa XX wieku”. Ponad dwieście prac! I to crème de la crème Tadeusz Makowski, Olga Boznańska, Józef Pankiewicz, Teodor Axentowicz, Jacek Malczewski, Jan Cybis, Pablo Picasso, Wassily Kandinsky, Sylwester Stabryła itd. itd.

Ekspozycyjnie – ciasny labirynt prowadzi między gablotami. Prawie żadnej perspektywy, oświetlenie bardziej przeszkadza niż pomaga… Szkoda…. Bo wystawiane prace są najwyższej półki!

Sopot – Państwowa Galeria Sztuki

Co można robić w wolnym czasie w Sopocie…? Iść na plażę, na molo, do knajpy… albo do Państwowej Galerii Sztuki. To fajne modern nieco wnętrze, które aktualnie fotografią stoi! Dwie ciekawe wystawy i do tego nieźle zaaranżowane. „Fotografia na rozdrożach” Prace z kolekcji Cezarego Pieczyńskiego. Przy wejściu jest info, że tylko dla dorosłych. Dlaczego? Pojęcia nie mam… To historia fotografii tak od XIX wiecznej awangardy przez konceptualistów, kontestatorów, aż do zupełnie współczesnych klimatów. Trochę autoportretów, portretów, fragmentaryczne spojrzenia na człowieka i rzeczywistość… A na piętrze “FOTOMORGANA”. Wystawa prac i obiektów sztuki parafotograficznej. Pierwsze wrażenie – foty. Ale to raczej prace inspirowane fotografią jako sztuką, rekwizyty z atelier fotograficznego, no takie tam… To balansowanie pomiędzy fotograficznym obserwowaniem świata a artystycznym jego przetwarzaniem. Sama nie wiem co bardziej czy podglądanie przez dziurkę od klucza zaklętych w kadr obrazów przeszłości czy ingerowanie w nią brutalnej teraźniejszości. Hmmmm…. no warto tu zaglądnąć. Nie tylko dlatego że klimatyzacja zupełnie nieźle działa… 😉

Stryszów – Dwór w Stryszowie, „Piękny wiek XIX”

Ziemiańska posiadłość. Ale taka pełną gębą! To ekspozycja stała Dworu w Stryszowie (oddział Wawelu). Jest gabinet i salon i jadalna i sypialnia i takie tam. W opisie na stronie można przeczytać, że jest średnio zamożny dwór. Myślę, że jeśli tak to w górnych widełkach się mieści. 😉 W ten klasyczny dworski anturaż wpisuje się perfekcyjnie aktualna wystawa czasowa „Piękny wiek XIX”. To taka wystawa o fatałaszkach. Suknie, koronki, kapelusze ale i bielizna i „konstrukcje alpejskie” typu turniura, na których owe fatałaszki się cudnie układały zgodnie z estetyką i pomysłowością epoki. W sumie cała wystawa to między innymi dwanaście zrekonstruowanych ubiorów tak na różne okazje i bezokazyjnych też. Oprócz tego maszyna do szycia, żelazko i wszelkie komponenty, które w pracowni szwaczki lub modniarki znaleźć się powinny. Całość – fajna!

Stryszów – Dwór w Stryszowie, wernisaż „Piękny wiek XIX”

Wydarzeniach towarzyszących wernisażowi, bo trochę przypadkiem a trochę celowo trafiłam na otwarcie „Piękny wiek XIX” – a właściwie piękne jego fatałaszki bo o tym wystawa. A skoro, to i wydarzenia towarzyszące – szyte na miarę 😉. W miłym cieniu drzew, w ogrodzie Pani Gabriela zapraszała na herbatkę prosto z samowara, jakiś gentelman spacerował z dostojnym chartem, atelier fotografa działało, tańce stosowne w salonie, a czasem krótki koncercik na nieco rozstrojonym instrumencie (i w tym był urok!), i panie i panowie w kostiumach z epoki przechadzali się po ogrodzie i parku… no cudnie było! A i pogoda i koloryt jesieni dał fantastyczną scenerię całości.

Stryszów – Dwór w Stryszowie „Ukryte. Historia bielizny od średniowiecza do pocz. wieku XX”

Kolejna czasowa wystawa w Dworze w Stryszowie. I znowu kostiumologiczna! 😊 Tym razem w dwu niewielkich salach na parterze można pozaglądać do… hmmm…. Buduaru? Bieliźniarki? W każdym razie na wystawie to co przez wieki było niewymowne. 😊 Wystawa „Ukryte. Historia bielizny od średniowiecza do pocz. wieku XX” pomyślana z rozmachem. Bo jak tytuł głosi od wieków średnich, przez czasy nowożytne a na początku XX wieku skończywszy. Koncepcja spójna. Pomysł fajny. Ale eksponatów baaaaardzo mało, a o tych które są wystawa niewiele „opowiada” poza krótkimi opisami. Może i lepiej bo w pierwszej sali taki klimat światłem zrobiony, że w sumie niewiele widać, a już podpisy zupełnie giną w „mroku dziejów”. 😉 Nie zmienia to jednak faktu, że Dwór w Stryszowie lubię bardzo! Podobno niebawem będzie kolejna wstawa fatałaszków. Przyjadę na pewno!

Toruń – Muzeum Etnograficzne, Skansen

Skansen w Muzeum Etnograficznym w Toruniu. To właściwie trzy miejsca ale dzisiaj o tym w centrum miasta. W sumie niewielka przestrzeń ale tak pięknie zagospodarowana… Równiusieńkie grządeczki, kwiaty czekają w dwuszeregu by zakwitnąć, gałęzie karnie w stosach poukładane. No ślicznie i czyściutko! Ale równocześnie pachnie wsią. To znaczy może nie zwierzakami ale taki zapach drewna, gliny, słomy, pyłu… To ważne! Robi klimat. W niektórych chałupach słychać dźwięk rozmów (gwara dedykowana dla konkretnej chałupy), albo jakieś modlitwy na prymarię szeptane, podśpiewywane pod nosem godzinki, a i takie mniej pobożne melodie też. 😊 Światło przez białe firanki sączy się do izb… A w nich już Wielkanoc! Na stole maślany baranek, jajeczko, ciasta i chleby popieczone, kiełbasy się suszą, koszule poprane…

Prezentowane w skansenie są obiekty z Kaszub, Borów Tucholskich, Kociewia, Kujaw, ziemi chełmińskiej i dobrzyńskiej. Są chałupy, młyn, kuźnia, barka ale też piwniczki, gołębniki, kapliczki. Aż żałowałam troszkę że wiosna jakaś oporna… Pachnące wiosenne kwiaty byłyby fajnym dopełnieniem. 😊 Kusi by przyjechać ponownie. 😉

Toruń – Muzeum Okręgowe w Toruniu, Ratusz „Galeria malarstwa” „Józef Pietrzyk (1942–2020) – Czas przemijania”

Ratusz toruński a w nim… OBRAZY! 😊 Tak od XVIII wieku do 2010 roku. Przy czym sztuka najnowsza (ta po 1945 roku) w osobnej przestrzeni. Tu największe nazwiska: Cybis, Pronaszko, Duda-Gracz, Beksiński, Szapocznikow, Mikulski i jego „Samotność” itd. itd. itd. I do tego fajnie pomyślane połączenie rzeźbi i malarstwa. To działa! Często ta przestrzeń płynnie łączy się chronologią z czasową. Ja trafiłam na „Józef Pietrzyk (1942–2020) – Czas przemijania”. Absolwent toruńskiej Uniwersytetu, zajmujący się głównie grafiką użytkową. Ale tu – obrazy. I to z niesamowitym ładunkiem symboli, metafor, kontekstów znaczeniowych – czyli moja ulubiona forma przekazu artystycznego.

Szkoda, że na stronie muzeum wystawy stałe są kompletnie pominięte. Znaleźć jakiekolwiek informacje na temat ekspozycji i tematyki wystaw stałych – graniczy z cudem. To znaczy jest PDF katalogu ale to nie o to chodzi w promocjach online. Naprawdę szkoda – bo fajne zbory muzeum ma.

« Older posts Newer posts »