Autor: Lucyna Maria Rotter (Page 40 of 88)

Ateny (Grecja) – Narodowe Muzeum Archeologiczne

Narodowe Muzeum Archeologiczne Aten (Εθνικό Αρχαιολογικό Μουσείο) jest jednym z większych w Grecji. Trudno się dziwić. To taki kraj, że gdzie się łopatę wbije – to zabytek można wygrzebać… 😊 Pierwsze – powstało w 1829 roku a w sześćdziesiąt lat później stał budynek w którym zbiory się mieszczą do dzisiaj. We wnętrzach – prehistoria i antyk. I same perełki! Neolit i epoka brązu a potem Mykeny, Cyklady, Egipt no i oczywiście Grecja. Sporo też perełek, żeby wymienić choćby Złota Maskę Agamemnona, posag Afrodyty z Panem i Erosem lub freski z Santorini. A wszystko w przestronnych salach wystawowych, taka klasyka muzealna. Nie wiem czy jadąc do współczesnej Grecji można „poczuć” na każdym kroku tę antyczną. To różnie bywa… Ale w tym muzeum – tak. A jeśli dodamy do tego zasobną bibliotekę – to jeśli kto sztukę i kulturę antyku ma ochotę postudiować i pozgłębiać, to – Wellcome!

Bilbao (Hiszpania) – Muzeum Guggenheima

„Instalacja dla Bilbao”… Ta praca Jenny Holzer w Muzeum Guggenheima w Bilbao najdłużej mnie zatrzymała… Stałam i parzyłam na strugi czerwonych i błękitnych liter, które układały się w zdania, w emocje z którymi tęskniąca osoba musi sobie jakoś poradzić… A potem ogromny labirynt czasu Richarda Serra, w którym czułam się na zmianę klaustrofobicznie duszona albo zagubiona. I cała koncepcja architektoniczna, która jest kosmiczna.
Samo muzeum powstało za sprawą fundacji Salomona Guggenheima. Po długich negocjacjach, pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku – powstał budynek muzeum, który sam w sobie jest już poważnym dziełem sztuki dla którego warto odwiedzić to miejsce. Chyba bardziej jest spektakularny niż bliźniacze muzeum tej samej fundacji w Nowym Yorku. A środku? Kolekcja niczego sobie sztuki współczesnej. Nie przeładowane eksponatami olbrzymie przestrzenie wystawiennicze dają możliwość (mimo tłumów zwiedzających) obcować z dziełem. A jest ich trochę. Są tulipany Koonsa i „pajęcza” Maman Bourgeoisa, i Kokoschka, i Miro, i Warhol, i płótna abstrakcjonistów i ekspresjonistów, itd itd itd… godzinami można błądzić po labiryncie sztuki…

Bydgoszcz – Muzeum Okręgowe „Od princeski do New Look. Ubiory damskie z kolekcji Adama Leja”

O ileż tam fatałaszków było! W bydgoskim Muzeum Okręgowym – wystawa czasowa „Od princeski do New Look. Ubiory damskie z kolekcji Adama Leja”. Na dwu piętrach, moda damska tak od końca XIX wieku do połowy XX. Ciekawie opowiedziana wystawa. Chronologicznie – to jasne bo aż kusi by tak opowiedzieć. Ale w wędrówce przez kolejne dziesięciolecia, pokazano zarówno odzież wierzchnią jak i „niewymowną”, projekty bardzo znanych Domów Mody i projektantów (np. Jeanne Lanvin lub Charles Frederick Worth) jak i tych mniej, biżuterię, akcesoria modowe, buty, ale też stroje dedykowane na przykład na plażę lub na okoliczność większych wydarzeń w życiu, większych wyjść wieczornych lub chęci uprawiania sportu. Czasem uzupełnieniem jest fotografia z epoki w tle, czasem nienachalnie zaaranżowane wnętrze, delikatnie muzyka się sączy i otula całość na przykład charlestonem. Całość dobrze dopełnia ekspozycja światła. Dobrze, że takie wystawy się dzieją. Historia ubioru to przecież lustro przemian obyczajowych, społecznych, mentalnych nawet politycznych. Często strój nie jest przypadkiem ani fanaberią ulegania modzie. Może być znakiem, manifestem, buntem… Na bydgoskiej wystawie pokazane zostały głównie przemiany modowe i estetyczne na przestrzeni ok 60 lat. I dodać warto – pięknie pokazane, pięknymi artefaktami 😊

Bydgoszcz – Muzeum Okręgowe, Dom Leona Wyczółkowskiego

Kiedyś był tu budynek zarządu Młynów Rothera (znowu ta literówka… 😉 ) obecnie jest to „Dom Leona Wyczółkowskiego”. W Bydgoskim Muzeum Okręgowym – spora kolekcja pracy i pamiątek po malarzu. Sam Wyczółkowski właściwie sprowokował to by w Bydgoszczy jego muzeum powstało. W 1922 roku przekazał sporą kolekcję sztuki wschodniej do Poznania a w zamian dostał dworek pod Bydgoszczą. Po śmierci malarza sporo jego prac trafiło do miasta, po wojnie II – kolejne i… Zadziało się muzeum! Sama ekspozycja pomyślana jest bardzo klasycznie, ale pięknie. To taki mieszczański dom. Ale dom artysty! Wiszą jakieś zdjęcia, zgaszona fajka, filiżanki w kredensie… Wszędzie ślady artystycznych uniesień, prawie czuć zapach terpentyny i oleju lnianego a tam podeschnięty werniks wieńczy dzieło. Opowieść zaklętą na płótnie. I światło zza uchylonych lekko, przypadkiem chyba, zasłon muska martwą naturę, prawie jak na płótnach Mistrza…

Chmielnik – Świętokrzyski sztetl

Sztetl żydowski w Chmielniku sięga swymi początkami XVII wieku. Wtedy na mocy przywileju osiedlili się tutaj Żydzi (prawdopodobnie o korzeniach sefardyjskich). Hmmm… natura nie lubi pustki, przestrzeń miejska chyba też… Bo przybywający do miasta Żydzi zaczęli zamieszkiwać w domach wypędzonych stąd wcześniej arian… Synagoga wzniesiona została w kolejnym wieku. Budynek w czasie II wojny światowej podzielił los wielu podobnych. Hitlerowcy zdewastowali wnętrze i ogołocone mury przeznaczyli na magazyn. Prace renowacyjne rozpoczęto dopiero w 2008 roku. We wnętrzu niemal nic się nie zachowało. Fragmenty polichromii, jakieś drobiazgi rzemiosła artystycznego. I w oparciu o tak nieliczne artefakty – powstało niesamowite wnętrze muzealno-wystawowe „Świętokrzyski sztetl”. Całość koncepcji opiera się o dwie przestrzenie – światło i cień. W Sali modlitw na środku, tam gdzie kiedyś przed laty faktycznie stała – jest bima. Ale odrealniona, nierzeczywista, szklana. Przez nią przenikają promienie światła, refleksy wspomnień, błyski obrazów minionych lat, zaklęte na kliszy fotograficznej twarze i historie… Z czasów gdy miasto harmonijnie tworzyły dwie religie, dwa narody, dwie kultury… Poza wnętrzem synagogi na dziedzińcu, wypchnięty celowo za nawias – cień. Budynek mroczny, pusty, trochę przerażający gdy zauważy się, że na ścianach nazwiska i imiona tych, którzy zostali zamordowani… Zamiast podłogi – kamienne wysypisko. Trzeba uważać by się nie potknąć w cieniu… O taki cień naprawdę trzeba uważać by się nigdy nie potknąć…

I znowu wychodzi na to, że światło i cień – cuda potrafią czynić…

« Older posts Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑