dr hab. Lucyna Rotter, prof. UPJPII – Inspiracje modowe tym, co dalekie – czyli jak się ubrać w historię i kulturę
6 maja 2025 (wtorek), godz. 18.00
Duża Aula PAU przy ul. Sławkowskiej 17 w Krakowie






dr hab. Lucyna Rotter, prof. UPJPII – Inspiracje modowe tym, co dalekie – czyli jak się ubrać w historię i kulturę
6 maja 2025 (wtorek), godz. 18.00
Duża Aula PAU przy ul. Sławkowskiej 17 w Krakowie






Z przyjemnością zawiadamiamy, że przerwana przez pandemię seria wykładów publicznych, skierowanych przede wszystkim do młodzieży, powraca w nowej formie. Tym razem, w porozumieniu ze Studenckimi Kołami Naukowymi z UJ, inicjatywę pozostawiliśmy samym studentom, którzy zadecydowali o nazwie programu: PAUAC NAUKI, zaproponowali tematykę wykładów i osoby wykładowców oraz zaprojektowali logo i plakat. Ów godny uznania wkład środowiska studenckiego nie oznacza, że wykłady są przeznaczone wyłącznie dla niego, i serdecznie zapraszamy wszystkie osoby zainteresowane prezentowaną tematyką. Obecność możliwie licznego grona członków PAU byłaby z pewnością dobrą okazją do wzmocnienia więzów międzypokoleniowych.
Jeszcze w tym roku akademickim odbędą się dwa spotkania w Dużej Auli PAU:






Właściwie nie wiem czy to retrospekcja na łożu śmierci – czy wizja przyszłości. Na scenie Opery Krakowskiej – Bona: księżniczka, królowa i wdowa. Fantastycznie pomyślana koncepcja sceniczna. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością i przyszłością, kadry, okruchy wspomnień, wydarzenia które ukształtowały „włoską” królową Polski. Moją ulubioną królową Polski! Była silną kobietą. Gdy z dalekiego Bari przyjechała do swojego przyszłego męża nie znała ani słowa po polsku… Ale, że była wykształconą i mądrą kobietą i do tego mającą wsparcie w swoim królewskim mężu – przeszkody pokonywała szybko i skutecznie A przeszkód było sporo. Wokół niej syczący dworzanie… Nie tylko z powodu brzmienia języka polskiego pełnego „sz… cz… ś… ć…dź…”. Wszystko było trudne: inna kultura, mentalność, sposób życia, kuchnia, język, pogoda… Mimo wszystko – walczyła by umocnić Koronę, bo zadbać o rodzinę i dzieci, by spełnić rolę królowej wielkiego kraju. Życie – gotowym scenariuszem dla filmu (lub opery! 😊 )
Opera „Bona” Zygmunta Krauzego wykonana jest w języku polskim, włoskim i w łacinie. Już samo to wprowadza w klimat czasów. Dodatkowo świetnie pomyślane kostiumy, mocno osadzone w epoce a kolorystyką sugerujące etapy życia Bony: lazur włoski, królewska czerwień dworu polskiego i czerń wdowia. Mnie osobiście kolorem zapadła w pamięć scena, w której księżniczka Bona (Zuzanna Caban) trzyma amulet błękitnej wstążki – symbol szczęścia w przyszłym małżeństwie i miłości; Bona królowa (Agnieszka Kuk) – amulet czerwonej wstążki – symbol ochrony przed „złym okiem”; Bona wdowa (Magdalena Barylak) – czarną wstążkę kiru. Piękna scena i taka „włoska” i polska zarazem. Przecież od Polaków bardziej zabobonni są w Europie chyba tyko Włości 😉 Wszystkie trzy Bony 😊 sprostały arcytrudnemu zadaniu jakie narzucił reżysersko Michał Znaniecki. Księżniczka – nie tylko śpiewała ale weszła w rolę „baletmistrzowsko” tańcząc dość trudny jak mniemam dla śpiewaczki układ. Również królowa i wdowa – poradziły sobie wyśmienicie aktorsko. Ach no i muuuuuszę wspomnieć o basie! Wołodymyr Pańkiw i jego głos… och! A do tego niezależnie od tego czy w monarszych szatach czy w monarszej koszuli nocnej – wyglądał jak milion dolarów! 😊
Za pulpitem stanął sam Maestro Piotr Sułkowski, na którego ręce wypada złożyć gratulacje. Nie tylko z powodu realizacji świetnego spektaklu operowego. Również z tego powodu, że tematy zaczerpnięte z historii Polski kolejny już raz znajdują swoją realizację na deskach krakowskiej opery. Toż historię mamy taką, że nie jedną operę, teatr, antenę telewizyjną a i wytwórnię filmową na całym świecie można obdzielić i jeszcze zostanie!


„…Pamięć jak okrutnie nie kłamie
Gdy przesuwa przed nami
To co sprawia nam ból…”
Pierwszy – przeszedł w 1988 roku. Marsz Żywych. Doktor Szemu’el Rosenman i Avraham Hirschson przy wsparciu społeczności żydowskich z USA i Kanady, zainicjowali tradycję – jak się później okazało, marszy upamiętniających ofiary zagłady hitlerowskiej. Więźniowie w obozach, byli zmuszani do wycieńczającej pracy, głodzeni, pędzeni w marszach które często były dla nich marszami śmierci… Dlatego teraz by zamanifestować, że Am Yisrael Chai – z obozu w Auschwitz do Birkenau wyrusza Marsz Żywych. Nie tylko tych którzy przeżyli, Dzieci Holokaustu. Nie tylko ich potomków. Nie tylko Żydów z całego świata. W marszu idą też osoby innych narodowości i innych wyznań. Widziałam maszerujących katolitów, protestantów, muzułmanów… Tablice informujące o tym, że grupa z Kanady, z Niemiec, z Maroka, z USA, z Litwy, z Francji itd. itd. Flagi głównie Izraela ale też polskie, kanadyjskie, amerykańskie, marokańskie i z każdego zakątka świata chyba. Przed bramą Birkenau na torach uczestnicy marszu wkładali drewniane „macewy” z wypisanym imionami tych, którzy zginęli lub z tekstami, które im serce dyktowało by napisać. Na koniec ustawiona przy pomniku ofiar obozu w byłym KL Auschwitz II-Birkenau, estrada. Kadisz, a potem program artystyczny, soliści, chór, kantor…
Zwykle grupy, które przyjeżdżają na to wydarzenie, spędzają około tygodnia w Polsce. Zwiedzają, oglądają, poznają historię, tradycję, kulturę. Oprócz samego Marszu – też szereg wystaw, koncerty, wykłady. Szeroki program kulturowo-edukacyjny. Na przykład – dzień po marszu w Warszawie u Nożyków w piątkowy wieczór na bimę wszedł naczelny kantor Izraelskich Sił Zbrojnych, podpułkownik Shai Abramson (jaki on ma głos! Myślę, że wszystkie opery świata ustawią się w kolejce by go zatrudnić!) wokół niego – oktet i dyrygent. W sumie mądrze. Sami we własnym zakresie ogarniają temat minianu, jeśli potrzeba 😊. No i tak od Mincha erew Szabat, wyśpiewywali wszystko po kolei… Swoisty to był koncert – modlitwa. Ośmiu idealnie i harmonijnie brzmiących facetów w mundurach, dominujący kryształowym głosem kantor w talit, dyrygent panujący perfekcyjnie nad całością. Nie wiem czy było to zaplanowane czy też wyszło spontanicznie – ale wyszło perfekcyjnie! Dzień przed marszem natomiast cały skład śpiewał w wypełnionej po brzegi Operze Krakowskiej. Niesamowici są i basta!
Pierwsze marsze były ukierunkowane głównie na pamięć ofiar Holokaustu. Teraz – Marsz stał się nie tylko aktem pamięci o ofiarach i o Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata ale też manifestacją sprzeciwu wobec antysemityzmu, rasizmu, dyskryminacji.











Drzazgi leciały
! Od emocji i pasji scena Filharmonii Krakowskiej kipiała! A na scenie ośmioro doskonałych artystów. Koncert na skrzypce, altówki i wiolonczele. W ramach 29.Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena ostatni już koncert krakowski. Było emocjonalnie, czasem mrocznie, groźnie i niepokojąco (zwłaszcza gdy Verklärte Nacht wybrzmiewała). Ale na koniec Mendelssohn (nie, nie ten najbardziej znany kawałek…
) wybrzmiał już z taką pasją że wióry z instrumentów leciały
A i zaskakujący był oktet. Nie wiem czy artyści często ze sobą występują ale brzmieli jakby grali razem od zawsze. Urodzona w Monachium skrzypaczka Viviane Hagner – wystąpiła z Israel-Berlin Philharmonics i jest współzałożycielką i dyrektorką artystyczną Krzyżowa-Music; austriacka skrzypaczka Fanny Fheodoroff grała w filharmoniach Berlina, Bonn i Londynu; francusko-polska skrzypaczka Juliette Beauchamp jest skrzypaczką barokową ale w sumie bardziej chyba multi – artystką; Bilal Alnemr urodził się w Damaszku – genialny samouk (przyjemniej w dzieciństwie potem już konserwatoria), założyciel Les cordes de Shams; grający na altówce Miguel Elrich to Portugalczyk mieszkający i pracujący obecnie w Berlinie; polka Kinga Wojdalska – jest pierwszą polską laureatką prestiżowego Primrose International Viola Competition w Stanach Zjednoczonych; Alexey Stadler – w Petersburgu rozpoczynał naukę, teraz jest profesorem wiolonczeli w Hochschule für Musik und Theater Hamburg; no i wiolonczelista polska Zuzanna Sosnowska obecnie jest wykładowcą w Hochschule für Musik und Tanz Köln w Niemczech. Z takiej mieszanki kultur i pasji – musiał wyjść wybuchowy pasją koncert!
Brawo dla artystów! Brawo dla organizatora – Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena, który zawsze zapraszają na koncerty muzyków pierwszego sortu!
Repertuar:
Mieczysław Weinberg – Trio smyczkowe op. 48
Arnold Schönberg – Verklärte Nacht op. 4
Felix Mendelssohn – Oktet smyczkowy Es-dur op. 20



Ależ to były emocje! Do projektu Muzyczne Mosty, Sinfonietta Cracovia zaprosiła Maestro Andreasaa Ottensamer. Ja nie wiem czy Maestro jest też baletmistrzem 😉 Ale stojąc za pulpitem, nie tylko pokierował perfekcyjnie emocjami muzyków ale i wytańczył niemal żywiołowym gestem utwory Othmara Schoecka i Arnolda Schönberga. A rzeczonych emocji w utworach późnego romantyzmu nie zabrakło. Późnoromantyczne utwory temu służyły. Opowieść o nocy. Takiej letniej rozgwieżdżonej. A potem o dwojgu kochanków, którzy sobie sami utrudniają życie szukając problemów tam gdzie ich nie ma… Repertuar łatwy nie był. Ale czy powinien być łatwy, gdy opowiada o tym co do nas nocą przychodzi nie pozwalając zasnąć i zakłóca myśli…
Brawo Sinfonietta Cracovia!
Repertuar:
Othmar Schoeck – Sommernacht op. 58
Arnold Schönberg – II Symfonia kameralna es-moll op. 38
Arnold Schönberg – Verklärte Nacht (wersja na orkiestrę smyczkową, 1917)



SPIS TREŚCI
Stroje w Religiach i wierzeniach
Chrześcijanizm
Judaizm
Buddyzm
Hinduizm
Islam
Inne
Stroje mówiące
Stroje okolicznościowe
Mundury
Europejskie
Narodowe
Ludowe
Prekolumbijskie
Orientalne
Ubiory dedykowane
ubiory plażowa
ubiory sportowe
ubiory turystyczne
Bielizna
Elementy ubrania
Semiologia stroju
Rotter L., Debaty, spory i restrykcje dotyczące ubioru. Zarys problematyk, „Perspektywy kultury”, No. 48 (1/2025), s. 223 – 237., „Perspektywy kultury”, No. 48 (1/2025), s. 223 – 237.
Kolejny koncert w krakowskiej odsłonie 29. Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. Tym razem Beethoven Orchester Bonn pod dyrygenturą Dirka Kaftana. Dyrygent – to showman prawdziwy jest. Jak on prowadził genialnie każdy z utworów! I zapanowanie nad muzykami i pomysł na niekonwencjonalne wykonanie i nawet połyskująca przy bardziej żywiołowych gestach, czerwona podszewka marynarki robiły robotę! Wykonie utworów Beethovena genialne! Narrator w „Egmont” stał się jednym z muzyków, idealnie komponując tekst w rytm i tonację nawet. Nie znam ni słowa po niemiecku. Ale wcale nie musiałam rozumieć słów. F. Tscherne z takimi emocjami czytał, że właściwie wiedziałam co mówi – słów nie rozumiejąc. A na bis, gdy orkiestra huknęła mazurem Moniuszki – miałam ciarki na plecach!
Na koncert wybrałam się z koleżanką. Jak sama mówiła w Filharmonii krakowskiej była jakieś 20 lat temu 😊 W trakcie koncertu, kontem oka widziałam jak Beethoven ją wciąga, muzyka otula i uruchamia coraz większe skupienie i emocje, nie pozwala oderwać wzroku od muzyków… I to chyba jest najlepsza recenzja i uznanie dla artystów!
𝐖𝐲𝐤𝐨𝐧𝐚𝐰𝐜𝐲:
Beethoven Orchester Bonn
Dirk Kaftan – dyrygent
Christina Landshammer – sopran
Thomas Bauer – baryton
Joanna Kravchenko – erhu
Franz Tscherne – narrator
𝐑𝐞𝐩𝐞𝐫𝐭𝐮𝐚𝐫:
Ludwig van Beethoven – Uwertura „Leonora III” op. 72b
Krzysztof Penderecki – VI Symfonia „Pieśni chińskie”
Ludwig van Beethoven – Muzyka do tragedii „Egmont” J.W. Goethego op. 84


Było o… fatałaszkach!!!
A precyzyjnie – o cyklu wykładów inscenizowanych „Historia na wybiegu” w Pałacu Krzysztofory w Krakowie. Najbliższe spotkanie już 6 kwietnia o godzinie 16.00. Będzie o strojach ślubnych w różnych kulturach i religiach.
„Przed hejnałem” – „W bielach i koronkach” – red. Sylwia Paszkowska Radio Kraków. 3 kwietnia 2025

© 2026 Lucyna Maria Rotter
Theme by Anders Noren — Up ↑