Miesiąc: wrzesień 2024 (Page 5 of 16)

Bułgaria – Sokolski monastyr

Na początku XIX wieku założony został niedaleko Gabrova w Bułgarii, prawosławny Sokolski monastyr. Usytuowany został tuż obok jaskini sokoła – stąd zapewne nazwa. Podobno w tym miejscu, w czasach osmańskich młode dziewczęta popełniały samobójstwa, skacząc w przepaść. Wolały bowiem śmierć niż zaparcie się wiary przodków. Na dziedzińcu jest wiecznie bijące (podobno) źródło. Woda płynąca z ośmiu kraników ma mieć uzdrawiająca moc. Chroni też przed urokami (to taka klasyka – gatunku 🙂 ). Fontannę zaprojektował i wybudował w 1865 roku Kolyu Ficheto – słynny bułgarski rzeźbiarz tego okresu. Podobno zdobiące ją osiem sokołów to symbol i upamiętnienie ośmiu powstańców schwytanych nieopodal. Wewnątrz cerkwi cudowna polichromia (powstała w sześćdziesiątych latach XIX wieku) pełna symboli i odniesień semantycznych. Szkoda, że kategoryczny sprzeciw mniszek nie pozwolił zrobić zdjęć tym – przecież nie aż tak leciwym, malowidłom. Autorem ich był znany ikonopista Hristo Tsokev. W sumie ładnie tu i trochę piknikowo. Taki sympatyczne miejsce na zresetowanie się na chwilę.

Bułgaria – Sozopol

Sozopoł – jeden z modnych bułgarskich kurortów na wybrzeżu Morza Czarnego. W sezonie (zaznaczyć należy, że ten w maju już się zaczyna) mnóstwo tu „plastikowych turystów” lubiących „plastikowe rozrywki”. Właściwie preferuję bardziej część środkową i zachodnią Bułgarii niż turystyczne wybrzeża, ale… nawet wśród zgiełku dyskotek, nocnych klubów i zachęcających do zakupów rękodzielników i sklepikarzy, można przy odrobinie wysiłku przenieść się w klimat nadmorskiego miasta i jego wielowiekowej historii. Z tym historycznym brzmieniem to problem trochę, bo co prawda w Sozopoł, prawie jak w Rzymie – jak się dobrze łopatę w ziemię wbije to jakiś zabytek zawsze się wykopie, ale jeśli ktoś spodziewał się zobaczyć np. górujące nad miastem świątynie (wszak pierwsze biskupstwo tu było już w V wieku!) – może się poczuć zawiedziony. Kościoły tu filigranowe, poukrywane skrzętnie, czasem nieśmiało wychylające zaledwie daszek nad poziom ulicy. Gdy wejdzie się do środka, hmm… przepychu raczej nie ma, ale klimatycznie bardzo. Polichromie przydymione kadzidłem i ozdobione modlitwą…

Bułgaria – Szipka

Osada istniała tu już w XI w p.n.e., a kultura tracka kwitła. Obecnie Szipka to miejscowość… w której jest jedna cerkiew, którą można zobaczyć. To cerkiew – pomnik pod wezwaniem Narodzenia Pańskiego. Pomnik – bo upamiętnia przyjaźń bułgarsko-rosyjską. Wiem jakie skojarzenia… Ale cerkiew powstała na przełomie XIX i XX wieku, na czele komitetu budowy stał hrabia Nikołaj Pawłowicz Ignatiew, a cerkiew upamiętniała poległych Bułgarów i Rosjan w bitwie na przełęczy Szipka, która to bitwa (właściwie – które, bo były cztery) odbyła się w 1877 – 1878 roku. Wojska rosyjsko – bułgarskie starły się wówczas z osmańskimi.

Fundusze pozyskano ze składek. Powstała cerkiew, a obok monastyr, seminarium i dom pielgrzyma. Architektonicznie należy odnieść do Złotego Pierścienia Rosji. Dominantą jest czerwona cegła i wszechobecne złoto. W środku płyty upamiętniające poległych (tych z imienia i nazwiska, ale i jest grób nieznanego żołnierza). Ładnie i dostojnie.

Ale mnie Szipka kojarzyć się będzie z jedną sytuacją… Gdy wchodzę do cerkwi (gdziekolwiek ona by nie była) automatycznie i odruchowo i z szacunku dla wschodniej tradycji, zakładam chustę na głowę (w spódnicach/sukienkach chodzę zazwyczaj – więc o tej zasadzie ubioru do cerkwi mniej muszę pamiętać). Określone zasady ubioru obowiązują także mężczyzn wchodzących do cerkwi, niezależnie czy odwiedzają cerkiew kultowo czy turystycznie.

W Szipka, zatem jak to zwykle – chusta i wchodzę do środka i cóż widzę… Pana w samych… (widać na zdjęciu). A najlepsze jest to, że po chwili, nie widząc dysonansu pomiędzy swoim strojem a anturażem miejsca, podszedł do batiuszki zapytać o coś niechybnie ważnego… Trochę mnie kusi by snuć myśl, ale… pomilczę… 😁😎

Bułgaria – Warna

W Warnie na bulwarach (Park Nadmorski) jest rzeźba Darina Lazarova „Zakochane smoki”. Podobno w 2016 roku rzeźba startowała w jakimś światowym rankingu na pomniki z przesłaniem i znalazła się w czołówce. Co było inspiracją dla artysty? Czy istnieje jakaś opowieść o smoczym zakochaniu? Czy smok z natury swojej może w ogóle czułością się wykazywać? 😊 Pojęcia nie mam… Może to tylko przypadek i ładna rzeźba wyszła i tyle… Ale faktem jest, że dość szybko smoczy pomnik stał się „pocztówką” z Warny.

Samo miasto – jedno z największych miast w Bułgarii ale to taki kurort do leżakowania i relaksingu. Do zwiedzania… kilka punktów raptem. Te najstarsze – z czasów rzymskich to głównie fragmenty term – pozostałości „archeologiczne” jednych z największych w Europie łaźni. Jest też Sobór Zaśnięcia Matki Bożej. XIX wieczna świątynia – tak naprawdę wrażenie robi architektonicznie z zewnątrz. Są też dwa trackie kurhany – z których jeden dla nas dość wyjątkowy, bo w 1935 roku przekształcony w symboliczne mauzoleum Władysława II Warneńczyka. No i wspomniany Park Nadmorski, gdzie kawiarenki, restauracje, klomby i ławeczki, planetarium, delfinarium, ktoś tam rękodzieło sprzedaje i wytwarza, czarnomorskie faje rytmicznie szumią…

Bułgaria – Wielkie Tyrnowo

Wielkie Tyrnowo to taki bułgarski Rzym. Też leży na wzgórzach i podobnie długą posiada historię, bo od plemion trackich można ją wyprowadzić. Za czasów rzymskich a potem bizanytyńskich/bizantyjskich 😉 miasto przeżywało chwile wzlotów i upadków – przy czym wzlotów było więcej. Od XII wieku zaczyna się bułgarska historia Tyrnowa. Przez kolejne wieki miasto zaznaczyło się na mapie Europy jako ważny punkt w życiu kulturowym, politycznym i religijnym. Od schyłku wieku XIV pozostając pod okupacją osmańską, nie zatraciło jednak swej bułgarskiej duszy. Bułgarskim stało się na powrót dopiero w XIX wieku.

Dzisiaj – to cudowne, urokliwe miasto, gdzie mnóstwo uliczek, zaułków, kamieniczek poprzyklejanych kaskadowo do wzgórz, urokliwych cerkiewek. No i górująca nad miastem twierdza Carewec. Podwójne to podwoje bo rezydował tu i car i patriarcha. Właściwie całe miasto zbudowane tak, że wszędzie „pod górkę” albo raczej całe miasto poprzyklejane jest do zboczy wzgórz i trzyma się jakąś nadnaturalną siłą. Bardzo tu średniowiecznie, mistycznie i nastrojowo, momentami prawie niesamowicie. Chyba nie ma się co dziwić, że nadnaturalną siłą kamieniczki trzymają się tych zboczy, niczym koronkowa kaskada.

Chorwacja – Dubrownik

A w Dubrowniku w kwietniu już róże kwitną i jaśmin (ten madagaskarski i ten „normalny”).

Pereł Adriatyk ma sporo ale ta w Chorwacji, zdecydowanie zasługuje na to miano. Warto Dubrownik odwiedzić przed sezonem, bo już pachnąco a niekoniecznie tłumnie. Stare miasto otoczone solidnymi murami to wyjątkowy i monumentalny widok. Kryje w swoim wnętrzu gąszcz wąziutkich uliczek, kościołów przekrzykujących się dźwiękiem dzwonów i restauracyjek z zachęcającymi do wejścia „naganiaczami”. A! i na każdym kroku koty wchodzą pod nogi. 🙂 A wokół zmienia się co kilka minut kolor morskich fal. Świetne miejsce na przemyślenia…

Dość trudno mi powiedzieć co w Dubrowniku jest warte zobaczenia – bo cały Dubrownik tego wart. Ale chyba dwa XV-wieczne pałace: Rektorów i Sponza, powinnam na początek wymienić. Przy fontannie spełniającej życzenia 😉 jest ładny klasztor klarysek. Obok kolumny Rolanda za to kościół Zbawiciela ze strzelistą fasadą. No i monumentalna katedra Wniebowzięcia i niemniej monumentalny kościół jezuitów.

A jak komuś te życzenia ze studni się nie spełniły – to można coś na uspokojenie kupić w najstarszej w Europie aptece .

Chorwacja – Nin

W dawnej Dalmacji było sobie Nona… A teraz w Chorwacji jest to miasto Nin. Z czego słynie? Od czasów rzymskich – z błota. 🙂 Ale nie byle jakiego! Peloidy nińskie służyły do celów leczniczych już od starożytności a i nadal do wód (właściwie do błot 🙂 ) na kuracje się przyjeżdża.

W IX w pne miasto powstało za przyczyną Liburnów. Potem kontrolę przejęli Rzymianie, potem przez połączone siły wśród których też Chorwaci byli. To oni pochylili się z troską nad odbudową Ninu. W rezultacie miasto stało się rezydencją królewską a potem też biskupią. A potem w XIV wieku miasto miało epizod wenecki a kilkaset lat później turecki. A teraz – jest destynacją dla osób które zwiedzać lubią a do Chorwacji przyjechały.

Co zwiedzać? Samo stare miasto jest na wyspie którą z lądem łączą dwa mosty – a z nich dwie bramy do miasta prowadzą. Bielą ścian błyszczy kościół św. Krzyża, okrzyknięty najmniejszą katedrą świata. Fakt – maleńki on. Z dawnej świątyni romańskiej zachowała się tylko jedna kaplica. Jest też kościół Mikołaja – niestandardowej architektury, na wzniesieniu usadowiony… Podobno to wzniesienie to kopiec lub kurhan jakiś Liburna. Podobno też władcy Chorwacji, tuż po koronacji przybywali do tego właśnie kościoła by wyjść do ludu, i unieść w górę obnażony miecz na znak że ziem tych i ludu bronić będą.

Jest klimat…

Chorwacja – Szybenik

Szybenik na przestrzenie wieków należał do tak wielu krajów, że chyba najbezpieczniej określić go po prostu dalmacki. Wiem, że ze względu na historię miasta to niezbyt stosowne, ale Szybenik kojarzy mi się trochę z Wenecją. Też urokiem zachwycają place i rynki, które wyglądają niemal jak najpiękniejsze salony. Historia tu przechodzi we współczesność, mieszają się epoki i style, a wszystko zaklęte w kamień. Kamienne uliczki, kamienne domy, kamienne twarze ludzi, zwierząt i stwórów spoglądają z fasad, wyzierają z zaułków, zerkają zza węgła… Warowne to miasto. Kiedyś były tu aż cztery poważne twierdze. Ale miasto handlowe, portowe i strategiczne – więc było co bronić. Dzisiaj miasto się już nie broni przed najazdem – głownie turystów, artystów, poszukiwaczy życia kulturalnego itd. itp. A że zaułków, krętych uliczek, urokliwych zakątków (i wszechobecnych schodów!) tu pełno – to i jest gdzie przysiąść by sącząc wino, rozmyślać lub dyskutować o kulturze i sztuce…

Katedra św. Jakuba (na liście UNESCO) to idealne połączenie gotyku i renesansu. Jak wszystko w mieście – cała z kamienia, a na fasadzie 71 budzących zachwyt płaskorzeźb. Ale nie to jest porywające. Wchodzi się do wnętrza i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki można przenieść się kilkaset lat wstecz. Przydymione kadzidłem i dymem świec kamienne ściany podtrzymują szeregi kolumn, przyjazne anioły i złowrogie diabły, i twarze chyba mieszczan i dobrotliwi święci – wszyscy oni wychylają się z półmroku, ciekawie obserwując przybysza, który wtargnięciem swoim zakłóca im wsłuchiwanie się w sączące się skądś chorały…

Chorwacja – Zadar

Zaczęło się w IV w. p.n.e. Tyle że wtedy na terenie dzisiejszego Zadaru mieszkali Liburnowie. Ale fakt – to fakt. Z nim nie pogadasz… W czasach rzymskich nawet dość znaczącym miastem był. Na tyle, że zyskał mury obronne i inne fortyfikacje, i bazylikę, i amfiteatr i akwedukt nawet, że o forum nie wspomnę. A potem było centrum administracyjnym w Dalmacji (to już za czasów Bizancjum). A jeszcze później Zadar był wolnym miastem, a potem pod zwierzchnictwem królów chorwackich – tak już w sumie zostało 🙂 .

Zabytków w Zadarze – mnóóóóóóóóstwo. I to z każdego właściwie okresu jego dziejów. Starożytny Rzym przeplata się z barokowymi pałacami, z renesansowej loggii można spoglądać na romański kościół. To taki chorwacki cudowny mix… Chyba największe wrażenie zrobił na mnie (co nie jest jakieś mocno wyjątkowe) kościół św. Donata. Wybudowany na obrzeżach rzymskim forum – romański rotundowy kościół. Biskup Zadaru Donat go wzniósł, a że potem kolejno pochowany w nim został i świętym ogłoszony – kościół pierwotnie Trójcy przemianowano na Donata. Monumentalny, ascetyczny – i w wystroju i w zewnętrznej bryle. No jest efekt Wow… Choć chyba jednak nie… chyba jednak klimat miasta jeszcze większe wrażenie zrobił. To dziwaczne łączenie przeszłości z dzisiaj. Gwarne stoliki kawiarniane przyklejone do ruin rzymskich… wieże średniowiecznych kościołów odcinające się w poświacie sztucznych ogni… kogel-mogel historyczny…

Czechy – Praga

W Pradze byłam wiele razy, w odsłonach wszystkich pór roku. Najpiękniejsza chyba jesienią… Pomimo tego, że w obecnym kształcie Praga powstała właściwie w XVIII wieku, to jednak z pięciu organizmów o wiele wieków starszych. Praga jest jednym z chętniej odwiedzanych miejsc w Europie, bo też i jest tu co zobaczyć! I Hradczany (największy zamek na świecie!) z gotycką katedrą św. Wita, św. Wacława i św. Wojciecha, i najsłynniejsza na świecie Złota Uliczka, i jedna z wielu istniejących na świecie (ale piękna) Loreta, i Dzielnica żydowska – Jozefów, ze słynnym beit kvarot, i kompleks rynku ze słynnym zegarem astronomicznym (na środku rynku pomnik inspirowany dziełem Rodina „Mieszkańcy Calois”- a że Rodina kocham – więc…), no i najsłynniejsza atrakcja miasta – czyli Most Karola itd. itd. itd.

Gdy już wszystkie zakamarki Pragi zobaczyło się kilkaset razy 😉 warto zaglądnąć też do muzeów i galerii, zwłaszcza, że mogą być bardzo miłym zaskoczeniem! (Przy czym Muzeum Alfonsa Muchy, którego też kocham 😉 należy omijać szerokim łukiem…)

Pomimo tego, że kuchnia Czeska nie należy do najbardziej ulubionych i preferowanych na świecie, to jednak w Pradze bez trudu znajdziecie miejsca na miłą kolację przy kieliszku morawskiego. Kilka miejsc w Pradze ciekawych także rozrywkowo (pod warunkiem, że się nie ma czasowo unieruchomionej nogi… 🙂 ).

« Older posts Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑