Miesiąc: sierpień 2024 (Page 35 of 58)

Kraków – Teatr Ludowy „Anioły w Ameryce”

Od soboty mnie trzymają anioły… te z Ameryki, te z krakowskiego Ludowego… Hmmm… Jeśli ktoś szuka miłego spektaklu na uroczy wieczór – to nie!! Ale jeśli ktoś chce KAWAŁ SZTUKI – to niech kupi bilet!

O czym jest… ? O desperackiej potrzebie i poszukiwaniu miłości… O odpychaniu jej… o samotności, która cholernie boli – zwłaszcza w święta… o tym, że nie zawsze łatwo poradzić sobie ze swoim pochodzeniem, tożsamością, tęsknotą… o strachu przed chorobą i śmiercią… i o tym, że wcale nie jest tak prosto z nimi sobie poradzić… o uczuciach i emocjach, które przychodzą nie widomo po co i dlaczego, choć wcale nie powinny…

Odjechane kostiumy (zwłaszcza anioł i jego skrzydła!), scenografia minimalistyczna ale momentami zaskakuje. P. Franasowicz i K. Wolniewicz – genialni!!!

twórcy

przekład: Jacek Poniedziałek

reżyseria: Małgorzata Bogajewska

scenografia: Joanna Jaśko-Sroka

muzyka i aranżacje: Bartłomiej Woźniak

choreografia: Maćko Prusak

reżyseria światła: Dariusz Pawelec

przygotowanie wokalne: Jerzy Kluzowicz

konsultacje z zakresu kultury żydowskiej: Michał Pabian

asystent reżysera: Anna Pijanowska

inspicjent: Anita Wilczak-Leszczyńska

sufler: Martyna Rezner

muzycy:

Michał Braszak / Maksymilian Kowalski – kontrabas

Michał Peiker / Michał Balicki / Gertruda Szymańska – perkusja

Jan Kusek / Łukasz Mazur – instrumenty klawiszowe.

obsada

Roy M. Cohn, : Piotr Pilitowski

Joseph Porter Pitt, Eskimos, Ojciec Mormon : Wojciech Lato

Harper Amaty Pitt, : Anna Pijanowska

Louis Ironson, Kaleb:Karol Polak

Prior Walter: Piotr Franasowicz

Hannah Porter Pitt, : Beata Schimscheiner

Belize, Prior 2, Orrin: Paweł Kumięga

Anioł, Matka Mormonka : Weronika Kowalska

Rabbi Izydor Chemelwitz, Mr Bajer, Mężczyzna W Parku, Henry, Martin Heller, Prior 1, Aleksiej Antediliuwianowicz Prelapsarianow: Kajetan Wolniewicz

Emily, Siostra Ella Chapter, Kobieta Z Bronxu, Ethel Rosenberg, Sarah Ironson: Jagoda Pietruszkówna

Kraków – Teatr Ludowy „Boska”

Trzeba uważać o czym się marzy i o co się prosi… 🙂 Bo często tak się zdarza, że Ha-Szem zrobi psikus i marzenia się człowiekowi spełniają tak jedno za drugim! 😉 Wystarczy dać im na to szansę – i już! I chyba o tym jest spektakl „Boska”. Jeśli czegoś naprawdę pragniemy, jeśli każdego dnia myśl tylko o tym a i świadomie lub nie – prowokujemy zdarzenia by marzenie stało się faktem – to ono się materializuje. Spektakl jest opowieścią o Florence Foster Jenkins. Kobiecie, która kochała muzykę i kochała śpiew (ale bez wzajemności). Marzyła o tym by śpiewać na największych scenach świata. I uparcie do tego dążyła choć talentu (ba!) nawet predyspozycji minimalnych w tym kierunku nie miała za grosz. Okrzyknięta najgorszą śpiewaczką świata. Ale… Carnegie Hall wypełniła po brzegi i dała koncert! Marzenia lubią się spełniać i to w najmniej oczekiwanym momencie.

Na deskach Ludowego w postać Jenkins wcieliła się Marta Bizoń. Nooooo kreacja że chapeau bas! Rola szyta na miarę! Od pierwszych minut spektaklu, pomimo, że wiadomo kim Jenkins była, postać zaproponowana przez Martę Bizoń nie wzbudza śmiechu, szyderstwa lub współczucia… Na scenie pojawia się kobieta ciepła, życzliwa, urocza, uśmiechnięta, wspierająca wszystkich wokół siebie, wzbudzająca szczerą sympatię i… realizująca swoje marzenia. Marzenia w które zwyczajnie wierzy… Pod koniec spektaklu widz jest skłonny uwierzyć – że wystarczy uwierzyć. 🙂 I wtedy nie ma rzeczy niemożliwych… Wszystko może się zdarzyć… Nawet sukces koncertu w Carnegie Hall!

OBSADA

FLORENCE FOSTER JENKINS:MARTA BIZOŃ

ST CLAIR:TADEUSZ ŁOMNICKI

COSME MCMOON:ROBERT RATUSZNY

MARIA::ROKSANA LEWAK

DOROTHY:BEATA SCHIMSCHEINER

PANI VERINDAH-GEDGE:JAGODA PIETRUSZKÓWNA

tłumaczenie: Elżbieta Woźniak

reżyseria: Robert Talarczyk

scenografia, kostiumy, reżyseria świateł: Katarzyna Borkowska

konsultacje wokalne: Jerzy Kluzowicz

asystent reżysera, inspicjent, sufler: Manuela Nowicka

Kraków – Teatr Ludowy „Don Kichot rzewne pieśni kobiety popularne seriale i rycerze”

Teatr Ludowy zwykle ordynują genialne spektakle. Tak jakoś mają. 😊 Za każdym razem gdy się wybiorę – crème de la crème. No i „DON KICHOT RZEWNE PIEŚNI KOBIETY POPULARNE SERIALE I RYCERZE” wpisuje się w tę tendencję znakomicie! Poszłam z nastawieniem takim sobie. Czym opowieść o błędnym rycerzu może mnie zaskoczyć??? A tu… opowieść o szukaniu sensu życia, szczęścia, miłości… Mimo przeszkód, mimo niepowodzeń… Don Kichot z Ludowego wytrwały jest trzeba przyznać. Cały czas pod górkę ma ale sensu życia szuka uporczywie… Dla niego sensem jest miłość, której pragnie ale której się chyba równocześnie boi. Nie potrafi po nią sięgnąć. Może te przeszkody są mu na rękę? Bo toksyczna mama, bo nadużywający ojciec, bo miejsce do życia takie sobie, bo wszyscy i wszystko dookoła przeszkodą by marzenie spełnić. Może samo szukanie od głębin morskich do księżyca włącznie jest dla niego sensem… Ale przecież warto grać z losem o siebie. Usiąść do pokerowego stołu. Tylko, że jedyna możliwość by wygrać – to poddać się temu co los proponuje? A może wystarczy nie przeoczyć – gdy los, szczęście na tacy podaje…

Fantastyczna i głęboka treść, nietuzinkowo opowiedziana „stopklatkami” nie tylko aktorsko ale także reżyserią, światłem i scenografią.

Twórcy:

Reżyseria: Michał Siegoczyński

Scenografia: Justyna Elminowska

Kostiumy: Sylwester Krupiński

Muzyka: Kamil Pater

Choreografia: Alisa Makarenko

Reżyseria światła: Dariusz Pawelec

operator kamery: Danyil Tiurin / Michał Koźba

Konsultacja dramaturgiczna: Patryk Warchoł

Asystent reżysera: Tadeusz Łomnicki

OBSADA:

PIOTR FRANASOWICZ

MAŁGORZATA KOCHAN

WERONIKA KOWALSKA

PAWEŁ KUMIĘGA

TADEUSZ ŁOMNICKI

KATARZYNA TLAŁKA

JUSTYNA LITWIC

ANNA PIJANOWSKA

PIOTR PILITOWSKI

RYSZARD STAROSTA

Kraków – Teatr Ludowy „Gdy przyjdzie sen”

„Gdy przyjdzie sen” (Teatr Ludowy w Krakowie) A jeśli śni się tak na co dzień? Tak od zawsze… bo jakoś zamiast pod nogi – to częściej chciałoby się w gwiazdy spoglądać… Bo się od urodzenia chce czegoś więcej niż chleba naszego… Ci, którzy potrafią tylko pod nogi, bo karki zbyt sztywne by głowę do gwiazd odwrócić – nigdy nie pojmą… I nawet jeśli się popełnia błąd za błędem – szarpiąc na łańcuchy konwenansów… To czasem się łańcuch udaje zerwać! A czasem on się coraz mocniej wokół szyi zaciska… i pomocna dłoń by go rozedrzeć wyciąga się zbyt późno…

Nie dziwię się, że spektakl nagrody zgarnął. Na emocjach gra na wysokie „C”

reżyseria: Małgorzata Bogajewska
scenografia: Joanna Jaśko – Sroka
reżyseria światła: Dariusz Pawelec
muzyka: Bartłomiej Woźniak

Obsada

Kraków – Teatr Ludowy „Mistrz i Małgorzata”

Czy wierzysz? To pytanie padło w kierunku widowni ze sceny. W co? W kogo? Niewiele osób podniosło rękę w odpowiedzi… Nie chcieli? Wstydzili się zadeklarować? Zbyt osobiste pytanie? Nie zrozumieli, że to pytanie wymagające odpowiedzi? Nie dali się wciągnąć w spektakl. A spektakl przedziwny. Mieszają się obrazy, świadomość z podświadomością, jawa ze snem, światło z cieniem, przeszłość z przyszłością i tym co teraz, wirują pytania, na które tak trudno sobie czasem odpowiedzieć. I to pojawiające się wciąż pytanie… wierzysz? Bo niewiara nie istnieje przecież. Ktoś wierzy w Najwyższego, inny w racjonalną myśl, ktoś inny w siłę pieniądza, jeszcze inny w niefrasobliwie pojmowaną wolność która staje się pułapką, tęskniąca kobieta wierzy że uratuje ukochanego… Ta pierwsza i ta ostatnia wiara najsilniejsze… I mimo mętnego świata, w którym wszystko się miesza jak w jakimś tyglu, bębnie, karuzeli zwariowanej, mimo tworzenia sobie „namiastek” wiary w coś – te dwie wartości silne trwają. Wiara w Najwyższego i wiara tęskniącej kobiety pragnącej szczęścia z ukochanym… te dwie iskry dają płomień do tego by trwać, być, żyć…

Sam spektakl, zaskakujący ogromem symboli, podtekstów, niedopowiedzeń. Wypełnił całą przestrzeń teatru: scenę, podest, widownię… Jest się w środku tego półsnu – półjawy. Widz nie jest obserwatorem. Jest trybikiem tego co się w machinie dzieje. Świetny Piłat (Tadeusz Łomnicki) i Jeszua (Piotr Fransowicz). Ale też doskonale zagrał Paweł Janyst. Jego tembr głosu i pomysł na kreację ale i fizjonomia – zrobiły robotę!

reżyseria: Paweł Passini
scenografia: Mirek Kaczmarek
muzyka: Daniel Słomiński
choreografia Franciszka Kierc – Franik
reżyseria światła: Katarzyna Łuszczyk

  • Woland / Bułhakow:Paweł Janyst – gościnnie
  • Adaptator: Jan Nosal
  • Małgorzata: Anna Pijanowska
  • Mistrz: Piotr Pilitowski
  • Świta Wolanda:
  • Hella: Weronika Kowalska
  • Korowiow: Iwona Sitkowska /Karolina Stefańska-gościnnie
  • Azalello: Robert Ratuszny
  • Behemot: Ryszard Starosta
  • Rimski / Prestigitator: Karol Polak
  • Iwan Bezdomny / Mateusz Lewi: Maciej Namysło
  • Berlioz: Andrzej Franczyk
  • Piłat : Tadeusz Łomnicki
  • Jeszua: Piotr Franasowicz
  • Kajfa / Sokow: Stanisław Berny / gościnnie
  • Dyrektor teatru / Lichodiejew: Piotr Piecha
  • Żorż Bengalski / Żołnierz: Wojciech Lato
  • Anna / Pielęgniarka : Jagoda Pietruszkówna
  • Lekarz / Śledczy: Krzysztof Górecki
  • Popławski / Afraniusz: Jacek Wojciechowski
  • Frida:Franciszka Kierc – Franik – gościnnie

Kraków – Teatr Ludowy „Wujaszek Wania”

Spektakl o ludziach, którzy udają życie bo boją się zacząć naprawdę żyć… Kurcze, to straszne jest gdy się człowiek przyzwyczaja do tego co mu w życiu doskwiera, bo boi się zrobić pierwszy krok albo nawet wypruty z kreatywności nie ma pomysłu jak? Mało tego, to swoje cierpiętnictwo nazywa szlachetnym… oj… Tylko że zwykle strach przed życiem skutkuje tragediami. Mniejszymi, większymi, odwracalnymi lub nie… Ale największą karą za strach jest chyba śmierć za życia…

A! Profesor (K. Wolniewicz) i doktor (P. Franasowicz) – świetni!!

TWÓRCY
reżyseria: Małgorzata Bogajewska
scenografia: Anna Maria Karczmarska
muzyka: Bartłomiej Woźniak
reżyseria światła: Dariusz Pawelec

OBSADA

Aleksander Seriebriakow – Kajetan Wolniewicz

Helena – Anna Pijanowska

Sonia – Maja Pankiewicz

Maria Wojnicka – Barbara Szałapak

Iwan Wojnicki – Piotr Pilitowski

Michaił Astrow – Piotr Franasowicz

Ilja Tielegin – Tadeusz Łomnicki

Marina – Jadwiga Leśniak

Robotnik – Piotr Piecha

Dziewczynka – Gabriela Sarbiewska

Kraków – Teatr Ludowy „Zahipnotyzuj mnie. Piosenki Zygmunta Koniecznego”

Piwniczne klimaty zawsze mnie wzruszają… Z kilku co najmniej powodów 🙂 Na deskach Ludowego od kilku lat… Konieczny jest klasą samą dla siebie. Nic więcej już nie potrzeba. A tu na dodatek świetne aktorstwo połączone z bardzo dobrym pomysłem na snucie opowieści, całość spina choreografia i światło szyte na miarę! I muzyka… jak w Piwnicy…  Aż dziwi, że od czasu do czasu gdzieś nikt nie dzwoni dzwoneczkiem by zapowiedzieć kolejny numer…  I ta harmonia muzyki i obrazu. Gdzieś błąkają się w myślach karty z piwnicznych historii, obrazy polskich mistrzów malarstwa, cudowna muzyka Koniecznego, która unosi poezję i tańczy z nią Grande Valse Brillante. Ale wszystko opowiedziane na nowo, świeże, nowe, trochę inne, równie dobre…

No OK Madonnom w wykonaniu Demarczyk nikt nie dorówna… Ale to jedyny prztyczek 😉 Nawet drobne problemy dźwiękowca nie przeszkodziły mi w poddaniu się klimatowi.

Generalia: spektakl – prima sort, nastrój – gwarantowany, interpretacje – doskonałe aktorsko, reżyseria i światło – świetne!!! Całość – cuuuudowna 🙂 🙂 🙂

muzyka: Zygmunt Konieczny
reżyseria: Małgorzata Bogajewska
kierownik muzyczny: Konrad Mastyło
scenografia i kostiumy: Barbara Ferlak
reżyser światła: Dariusz Pawelec
choreografia: Maćko Prusak
zespół muzyczny w składzie: fortepian Konrad Mastyło – skrzypce, Tomasz Góra – kontrabas Michał Braszak – gitara, Krzysztof Oczkowski – perkusja, Michał Peiker
wizualizacje: Dawid Kozłowski
inspicjent / sufler: Martyna Rezner

Obsada:  Marta Bizoń, Paulina Kondrak/ gościnnie, Weronika Kowalska, Małgorzata Krzysica, Barbara Szałapak, Karol Polak, Ryszard Starosta, Jacek Wojciechowski, Kajetan Wolniewicz, Jan Nosal

premiera 7 października 2017

Buława Hetmańska – Nagroda Publiczności 43. Zamojskiego Lata Teatralnego (2018)

Kraków – Teatr Praska52 „Kasrylewka i Świat”

Szolem Alejchem (właściwie to Salomon Rabinowicz ale to „Szolem Alejchem” bardziej mi się podoba bo brzmi jak powitanie „aniołów szabatu” 😊) może nie jest najbardziej popularnym pisarzem świata… Choć czy ja wiem? Dzieje Tewji Mleczarza znane są chyba na wszystkich kontynentach. Miał on pewną rzadką umiejętność (którą obdarzył też Tewiego 😉 ). O trudnych i/lub mądrych sprawach potrafił pisać z lekkim przymrużeniem oka. To chyba tak działa, że tylko gdy się lekko oko przymruży to łatwiej zrozumieć i być zrozumianym, łatwiej powiedzieć i być usłyszanym. I łatwiej zapamiętać bo przymrużone oko pomaga by myśl ulotna nie umknęła a zagościła i drążyła, prowokował kolejne myśli do istnienia… „Kasrylewka i Świat” w reżyserii Bogdana Rudnickiego w Teatr Praska 52 w Krakowie w pełni wpisuje się w koncepcje twórczą Szolem Alejchema. Na scenie trzech aktorów. Maciej Małysa (Szolem) nawet podobny trochę do pisarza. Może przez niesforne włosy. 😉 Doskonale pokazał obserwującego i trochę nie rozumiejącego świat twórcę. Jakub Baran – aktor wielu ról w tym spektaklu. Swoją drogą jak drobnymi szczegółami dopełniającymi kostium można świetnie uzupełnić kreowaną postać. Raz się pojawia na scenie w marynarce, raz w kaszkiecie, potem furażerce, okularach itd. itd. a za każdym razem inna postać. I widz wcale się nie gubi w odbiorze! A jeśli o szczegółach mowa Józef Małocha „profesjonalnie” założył talit! Co nie jest na scenach aż tak bardzo oczywiste… 😊 I toczy się opowieść o „wielkich” problemach zwyczajnych ludzi w małym żydowskim miasteczku… A to ktoś tam pończochy sprzedaje, a to ktoś inny gotuje coś ze śledzi, a to ktoś jeszcze inny próbuje coś tam zwędzić. A przy okazji, jakoś tak zupełnie bez sensu w normalne życie miesza się świat ze swoimi wojnami, ucieczkami za wielką wodę i bezsensowną polityką. Na koniec zabrzmiał szofar i zdanie które mocno mi zapadło w pamięć: Dlaczego tak jest, że Karsylewska ma czuć ból i cierpienie całego świata ale nikt na świecie nie chce czuć bólu i cierpienia Karylewki?….

reżyseria: Bogdan Rudnicki

Obsada: Jakub Baran, Józef Małocha. Maciej Małysa

Scenografia i kostiumy: Elżbieta Kwasek

Muzyka: Paweł Moszumański

Kraków – Teatr Słowackiego „Smok”

Wpadłam wczoraj do smoka. 😉 Właściwie oklaskiwać gada bo tytułową rolę grał w spektaklu plenerowym Teatru Słowackiego w Krakowie. Plener jak na opowieść smoczą był szyty na miarę – bo na dziedzińcu wawelskim.

Cała opowieść to troszkę miks legend krakowskich, choć podstawą ta o smoku i Kraku. Ale tak opowiedziana prowokująco do myślenia. Bo był książę – manipulator, któremu ego ciut mocno podrosło a żądza władzy popchnęła do podłych czynów. Był smok, wielki gad ziejący ogniem, który wcale nie był największym z zagrożeń… Prawdziwie zło smocze ukryło się w księciuniu… Był król, który dobierał sobie niewłaściwych doradców a tych którzy byli mu życzliwi i mądrzy – odpychał. Była księżniczka, która niekoniecznie chciał być taką jak setki księżniczek. Miała własną koncepcję na to co chce w życiu robić. W sumie to właśnie jej uparte działania – realizowanie własnych marzeń, zdolności, wiedzy itd. itd. uratowało królestwo…

A poza tym były kosmiczno-bajkowe kostiumy, były efekty multimedialne… Bajkowo! Ale i jakoś tak trochę poważnie…

Obsada: Bożena Adamek, Tadeusz Zięba, Agnieszka Kościelniak, Karol Kubasiewicz, Antoni Milancej, Maciej Jackowski, Marta Waldera, Tomasz Wysocki, Rafał Dziwisz,

Tekst i reżyseria: Jakub Roszkowski

Scenografia, kostiumy, światło: Mirek Kaczmarek

Kostiumy, asystent scenografa: Krystian Szymczak

Muzyka: Stefan Wesołowski

Kierownik chóru: Andrzej Korzeniowski

Kraków – Teatr Stary „Rodzeństwo”

Zdarza się, że ktoś powie dowcip i sam tylko się z niego śmieje… Gorzej gdy na spektaklu, ktoś z widowni parska nieustannie śmiechem w mementach cokolwiek nieśmiesznych. Efekt tego taki, że w pozostała część widowni nie reaguje śmiechem nawet w tych sytuacjach kiedy jest to zasadne – bo jakoś głupio… Przez chwilę nawet myślałam, że to któryś ze studentów (spędzili ich może na zaliczenie bo to czas sesji w sumie, i kazali się śmiać bo są „przymrużenia oka” w trakcie spektaklu ale nie podali kiedy 😊😊 ) ale chyba to nie to. Ktoś po prostu rozbawiony był setnie przez cały czas długiego w sumie spektaklu.

A! Mowa o „Rodzeństwie” Thomasa Bernharda w reżyserii i scenografii Krystiana Lupy w Teatrze Starym w Krakowie. Sam spektakl – świetny! W sumie przygnębiająca opowieść o tym jak człowiek sam na własne życzenie może się zamknąć w „więzieniu” które sobie samodzielnie skonstruuje. Jeden brat (Voss – Piotr Skiba) – chory psychicznie filozof, który uważa się za lepszego od sióstr, gardząc nimi, bo w swoim przekonaniu myśli i tworzy… Dwie siostry, które nie mają pomysłu na życie… Czasem udają aktorki grając dla zabicia czasu w teatrze, w którym mają ponad 50 % udziałów… Czasem kreują się na mecenaski sztuki… Jedna (Dene – Agnieszka Mandat) wchodzi w rolę opiekuna i mentora poświęcającego się dla brata ale tylko wówczas gdy on robi dokładnie to co ona uważają za słuszne… Druga (Ritter – Małgorzata Hajewska-Krzysztofik), wciąż na rauszu, krytykuje by podreperować w ten sposób swój PR… A wszyscy omotani wyniszczającym ich i klaustrofobicznym przywiązaniem do powinności, do tego co wypada a co nie, do kolejności priorytetów. Cierpią ale nie chcą od cierpienia się uwolnić. Marzą o szczęści ale nie mają odwagi by zrobić w jego kierunku choć pierwszy krok. W konsekwencji pogrążają się w marazmie coraz bardziej i skupiają na przeczekaniu życia… A może nawet trochę zaczynają widzieć upodobanie w swoim ponurym i nudnym cierpiętnictwie? Nienawidzą go i równocześnie mocno się go trzymają w obawie przed czymkolwiek nowym. Przecież szczęście – wymaga odwagi! Odwagi wyjścia mu naprzeciw, czasem z koniecznością wywrócenia sobie życia do góry nogami.

Trzy osoby, które desperacko pragną życia ale nie mają odwagi by zacząć żyć. Smutne…

Obsada:

Małgorzata Hajewska-Krzysztofik

Piotr Skiba

Agnieszka Mandat

reżyseria: Krystian Lupa

« Older posts Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑