Miesiąc: sierpień 2024 (Page 32 of 58)

Kraków – Opera Krakowska „Madama Butterfly”

Nie wolno bawić się czyimiś uczuciami, emocjami… No nie wolno! To się zwykle marnie kończy – i najczęściej dla „zabawki”… Ot całe libretto „Madama Butterfly”. Taka japońska wersja „Halki”. Ta w krakowskiej operze – och… No wzrusza – ale Puccini tak to już napisał żeby wzruszało. Na scenie czerwienie, burgundy, pomarańcze, róże – erupcja barw! Scenografia zwłaszcza w II akcie – niesamowita. Kostiumy też – choć Panie śpiewaczki miały momentami problem by się w nie, nie zaplatać. Mocno całość inspirowana kulturą Japońską – i mądrze. Ruch sceniczny samego „Motyla” momentami ciut chyba przerysowany i sztuczny ale słuchało się miło, wzrusz był.

realizatorzy

Reżyseria: Waldemar Zawodziński
Kostiumy: Maria Balcerek
Choreografia, ruch sceniczny: Janina Niesobska
Realizacja światła: Mirosław Poznański

Kraków – Opera Krakowska „Nabucco”

O czym jest „Nabucco”? Dla mnie – to opowieść o asyryjskiej dziewczynie (Fenena) która zakochała się w pobożnym Żydzie (Ismaele) a on w niej… On ratuje jej życie, ona przyjmuje judaizm (i przy okazji tym ratuje życie jemu). Fenena nie opuszcza nowej rodziny nawet w obliczu zagrożenia śmiercią, publicznie deklarując że jest Żydówką. A w tle… Babilon napada na Ziemie Izraela, Żydzi stają do walki, Ha.szem w sposób zaskakujący (jak to zwykle w życiu się dzieje…) wybawia Żydów przed zagładą, tym razem wykorzystując do tego celu Fenenę… Piękne…

Odsłona, którą zaproponowała opera krakowska, zrobiła na mnie wrażenie! Dobrze pomyślane kostiumy, kolorami, szczegółami wpisywały się i trafnie nawiązywały do kultury żydowskiej. Scenografia i światło budowały atmosferę. A scena, w której Zachariasz trzyma kiduszowi kielich a Anna – jego siostra, przyjmuje na sienie Szabat, odmawiając błogosławieństwo nad dwiema zapalonymi świecami…. A potem symbolicznie otula swoim płaszczem Fenenę, przyjmując ją do społeczności Izraela… Piękna scena…

Jak to zwykle w Nabucco Verdiego, pierwsze skrzypce gra – chór. 😊 I tym razem słynny „chór niewolników” wybrzmiał fantastycznie. Ale i Zachariasz (Wołodymyr Pańkiw) zrobił na mnie wrażenie.

Hmmmm…. Na spektaklu byłam wczoraj, a nadal widzę przed oczyma dwie zapalone świece i otulaną szarobłękitnym welonem Fenenę, i nadal brzmi mi w uszach „Va, pensiero, sull’ali dorate; va, ti posa sui clivi, sui colli, ove olezzano tepide e molli l’aure dolci del suolo natal!…”

Kierownictwo muzyczne: José Maria Florêncio

Reżyseria: Maria Sartova

Scenografia i projekt animacji: Damian Styrna

Kostiumy: Anna Chadaj

Choreografia i ruch sceniczny: Jakub Lewandowski

Reżyseria światła: Bogumił Palewicz

obsada

NABUCCO | Leszek Skrla

ABIGAILLE | Jolanta Wagner

ISMAELE | Tomasz Kuk  

ZACCARIA | Wołodymyr Pańkiw

FENENA | Monika Korybalska  

ARCYKAPŁAN BAALA | Sebastian Marszałowicz

ABDALLO | Jarosław Bielecki  

ANNA | Iwona Socha

OBSADA BALETU:

URZĘDNICY | Yauheni Yatskevich, Gabriele Togni

JEREMIASZ-PROROK | Yauheni Raukuts

ALTER-EGO ABIGAIL | Teresa Żurowska

CZARNOKSIĘŻNIK | Maciej Pluskowski

Kraków – Opera Krakowska „Orfeusz w piekle”

Jak są chęci to i metoda się znajdzie… Jakoś tak to podobno jest… Offenbach do perfekcji nakręcił tę zasadę. Orfeusz nie chce być z Eurydyką (ze wzajemnością), więc szczęśliwy że ją porwali. Ona choć chciała być porwana – niekoniecznie chce siedzieć u Pluton, i bardzo chętnie spogląda na Jupitera, ale… Orfeuszowi wypada na Olimpie prosić o zwrot żony, czego nie chce ani on ani Jupiter ani Eurydyka (Jedynie Opinia Publiczna – ale w sumie liczenie się z nią jest mocno przereklamowane…). W konsekwencji piorun z jasnego nieba spowodował, że udało się zrobić tak żeby wszyscy byli zadowoleni. Orfeusz uwolnił się od Eurydyki. Ona szczęśliwie w konsekwencji z Jupiterem… Przy czym to Jupiter piorunem huknął. 😉 Hmmm… szefem trzeba umieć być… 😉 Konkluzja – szczęściu trzeba czasem pomóc!!! Nawet jeśli przy okazji piorunem huknie! 😊😊

Krakowski „Orfeusz w piekle” długo czekał na premierę (osobiście kilka razy kupowałam i oddawałam biletki…) Zaraza… Ale warto było poczekać! Cały spektakl eksploduje komizmem, satyrą, ocieka erotyzmem – no cały Offenbach. 😊 A do tego fantastyczna scenografia, kostiumy, efekty i światło dopełniają pikanterii. Wokalnie – Eurydyka (Katarzyna Oleś-Blacha) i Jupiter (Grzegorz Szostak) – cuuuuudowni. A ich duet z „bzykaniem” rozwalił system 😉

No ubawiłam się pyyysznie !!!!

Kraków – Opera Krakowska „Otello”

Verdi jest świetny – to jasne! A jego Otello – to taka trochę wisienka na torcie i taki trochę powrót po latach. Załapałam się na krakowską wersję Otella w rygorze zarazy, co wiele tłumaczy… Na scenie po prawej i lewej – kostiumy, pomiędzy tą „scenografią” muzycy. No właśnie, muzycznie – Otello jest wymagający. I tu – jest ok. Nie spodziewałam się natomiast, że będzie to wersja koncertowa, z echem tego co było zapewne zaplanowane ale zaraza nie dała szansy. Namiastki ruchu scenicznego – trochę dziwaczne. Ale za to dla reżyserii światła – warto patrzeć a nie tylko słuchać. 😉 Krakowski Otello – to właściwie duet muzyki i światła… I tych dwoje robi robotę!

Realizacja:

Laco Adamik

Maria Balcerek

Barbara Kędzierska

Dariusz Pawelec

Tomasz Tokarczyk

Obsada:

Tomasz Kuk

Leszek Skrla

Agnieszka Kuk

Agnieszka Cząstka-Niezgódka

Jarosław Bielecki

Wołodymyr Pańkiw

Krzysztof Kozarek

Sebastian Marszałowicz

Michał Kutnik

Kraków – Opera Krakowska „Pan Twardowski”

Opowieść znana przez wszystkich. Mistrz Twardowski – badacz, który zwątpił w moc wiedzy i zaczął szukać jej w… Ludomir Różycki napisał balet równo sto lat temu. Ale temat aktualny od wieków i nadal nieprzerwanie. W wersji wytańczonej na deskach krakowskiej opery było wszystko co może skusić i usidlić: bogactwo szumiące szelestem złotych kostiumów, uwodzicielski i namiętny czerwienią seks, mieniący się diamentowo hazard, grzejąca się w blaskach fleszy sława. A wszystko to w odrealnionej rzeczywistości, półsennej, półrealistycznej, trochę współczesnej, a trochę baśniowej. Kosmiczne kostiumy (choć słuszniej byłoby napisać z głębin zaświatów). Przerażający wprost i klimatyczny kostium śmierci, straszne i kuszące zarazem diabelskie ćmy w czerwieniach, fioletach i głębokich burgundach zawrotnie wirowały a prym co jasne wiódł fantastyczny Mefisto (Dzmitry Prokharau). Świetna była też Namiętność (Agnieszka Chlebowska). Scenografia – minimalistyczna. Właściwie całość roboty robił olbrzymi okrąg księżyca, na którym wizualizacje dopełniały opowieść.

I na nim się opowieść kończy. Twardowski przecież na księżycu właśnie wylądował…

Kraków – Opera Krakowska „Traviata”

Traviata w krakowskiej rozpoczyna się od wizualizacji tomografii mózgu… W sumie słusznie. Miłość skutecznie odcina połączenie mózgu z resztą organizmu… A potem „Libiamo ne’ dolci fremiti, che suscita l’amore, poiché quell’ochio al core omnipotente va. Libiamo, amore, amore fra i calici. più caldi baci avrà…” w anturażu Paryża… No i się Violetta i Alfredo zakochali w sobie. Kilka miesięcy było cudnie i romantycznie i z uniesieniami – ale się rozsypało bo „problemy” rodziny Alfreda się wmieszały… Bywa… O czym jest Traviata – wszyscy wiemy.

W tej krakowskiej Violetta (Edyta Piasecka) FANTASTYCZNA!! Dla jej występu warto było przyjść! Super wokalnie ale i fantastycznie aktorsko! Niewielka partia doktora Grenvil (Wołodymyr Pańkiw) – ale ten głos…. Och…

Kostiumy w pierwszym akcie (jak na scenerię półświatka paryskiego gdzie się dzieje akcja) bardzo grzeczne. Najodważniejsze są te chóru: panie w białych męskich koszulach, a panowie w ciut ciut rozchełstanych. 😉 W II akcie już bardziej kolorowo i rodem z kabaretów paryskich. W którymś momencie klimat francusko – hiszpański. Chór śpiewa o tym jak matador się wziął i zakochał. I… Panowie w kostiumach inspirowanych matadorami i z rogiem falusowatym na czole… No tym rozwalili system!!!!

Scenografia i światło minimalistyczne. Ale może i dobrze. Całość uwagi skupiona na muzyce. A muszę przyznać, że gdy Viletta w III akcie arią wyśpiewywała tęsknotę za Alfredo – mała łezka mi chyba popłynęła z oka…

Kraków – Opera Krakowska „Trubadur”

Taka opowieść o zaślepieniu zemstą, zaślepieniu żądzą, zaślepieniu miłością… W sumie wszystko jedno bo sumarycznie skończyło się jak to w operach bywa spektakularnym zejściem z tego świata głównych bohaterów. „Trubadur” Verdiego w Operze Krakowskiej w ramach 24 Letniego Festiwalu.

Hmmm… Pięknie było! 😊 Chór Cyganów nie tylko doskonale wybrzmiał ale w fantastycznych kostiumach otulonych światłem i mgłą – oj no wyglądali jak żywy obraz! W. Pańkiw – super (ale mam słabość do basów i barytonów… 😊 ) Ale tym razem Azucena rozbiła bank ! Jadwiga Postrożna była niesamowita wokalnie! Ale i emocje, gra aktorska… Chapeau bas!

Kraków – Opera Krakowska „Turandot”

Żółcienie, orange, ugry, sjeny, karminy, burgundy – no cudownie w kolory ubrana krakowska wersja „Turandot” Pucciniego! Takie barwy pustyni muskanej zachodzącym słońcem… I sama nie wiem co bardziej była z jakiegoś równoległego wymiaru – kostiumy czy scenografia. Kompletnie odjechane! I świetnie w baśniową opowieść o zatrutej żalem księżniczce, którą pokonała – miłość, wpisujące się. A i światło oraz efekty – robiły robotę! 😊 Chór przygotowany fantastycznie. Liu – Iwona Socha – CUDOWNIE odśpiewała i równie cudownie dopełniła aktorsko rolę. Chapeau bas! Tercet Ping – Pang – Pong w złotych wannach na brzegu wszechświatów – no wzruszył mnie całkowicie. Sama Turandot hmmm…. Aktorsko bardzo sztuczna i przerysowana. Ale gdy w towarzystwie trzech wagin zaczęła śpiewać, że nikt jej nie zdobędzie…. No – to rozwaliło system…

obsada

Turandot Agnieszka Kuk

Cesarz Altoum Krzysztof Kozarek

Timur Wołodymyr Pańkiw

Kalaf Tomasz Kuk

Liu Iwona Socha

Ping Patryk Wyborski

Pang Jarosław Bielecki

Pong Adam Sobierajski

Mandaryn Michał Kutnik

Książę Persji Michał Błocki

realizatorzy

Reżyseria: Karolina Sofulak

Kierownictwo muzyczne: Tomasz Tokarczyk

Scenografia i kostiumy: Ilona Binarsch

Choreografia: Monika Myśliwiec

Reżyseria światła: Kamil Lenda

Multimedia / video art designer: Radosław Cabała

Przygotowanie chóru: Janusz Wierzgacz

Przygotowanie chóru dziecięcego: Marek Kluza

Asystent reżysera: Anna Popiel

Asystent kierownika muzycznego: Piotr Wacławik

Inspicjent: Justyna Jarocka-Lejzak, Agnieszka Sztencel

Sufler: Dorota Sawka, Maria Mitkowska

Kraków – Żydowskie Muzeum Galicja, ROKduo „Żydowskie inspiracje”

Wczoraj rozpoczął się w Krakowie Festiwal Kultury Żydowskiej. 33 odsłona! A jak się rozwinął! Teraz w wielu miastach w Polsce festiwale kultury żydowskiej są organizowane. Niektóre już mają poważną tradycję. Ale ten krakowski jest chyba najstarszy a pewnie i największy i najbardziej obfitujący w wydarzenia. Jest ich w programie duuuuuużo. Czy wszystkie propozycje mi się podobają – sądząc z opisu wydarzeń, nie. Ale nie muszą. 😊 Każdy z propozycji może wybrać to co lubi i na co ma ochotę! Ja wybrałam na dobry początek koncert ROKduo „Żydowskie inspiracje” w Żydowskim Muzeum Galicja. I to był strzał w dziesiątkę! Dwaj muzycy Lucjan Szaliński-Bałwas oraz Marcin David Król dali popis wirtuozerii. A w programie Henryk Wieniawski, Israel Goltfarb, David Lubowicz… Cudnie wybrzmiała improwizacja skrzypków na temat Shema Israel. Ale miks (wariacje) Hava nagila i 24 kaprysu Paganiniego (kompozycja Eweliny Nowickiej) – rozbił bank. 😊 Nawet ktoś z tyłu sali zaczął tańczyć. 😊 Cudna inauguracja Festiwalu mi się zrobiła tym koncertowym wyborem. 😊

I tak sobie pomyślałam dobrze, że ten Festiwal na krakowskim Kazimierzu jest… Zwłaszcza, że pierwsza jego odsłona miała miejsce w dość ważnym dla mnie roku. 😊

« Older posts Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑