W takich przestrzeniach, tchnących nauką, odbierać dyplom doktorski, habilitacyjny albo dowolnie wybrany inny… Och… No jest efekt WOW!!! Taka na przykład Aula Leopoldina będąca na trasie Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego. Nazwa na cześć cesarza Leopolda I, który uczelnię ufundował. Sama aula powstała w pierwszej połowie XVIII wieku – więc barok. I faktycznie barokiem tam kapie i się ulewa! Projektantem był Austriak – Christophorus Tausch. Ale, że był uczniem Włocha – Andrei Pozza, to w realizacji barok i austriacki i włoski widać. A ile tu kolorów i złota, ile teatralności, iluzji, gry świateł i wszechobecnej symbolik… W centralnej części – oddanie Uniwersytetu pod opiekę Maryi. Jest też apoteoza Mądrości, boskiej Opatrzności, ziemskiej Władzy no i Leopolda I oraz jego synów w glorii i chwale. A jaka tam akustyka! Tak sobie myślę, że gdy chór w takiej auli huknie Gaudeamus igitur – to w głowie się może zakręcić… I nie wiadomo od czego: dźwięków podniosłych muzyki, wirujących kolorów i symboli niczym w kalejdoskopie, czy świadomości bycia elementem świata nauki, mózgów narodu…
Równie imponująco wygląda Oratorium Marianum. To też XVIII wiek. W przeciwieństwie do Auli Leopoldiny, służącej nauce, i nieistniejącemu Aditorium Comicum, służącemu rozrywkom teatralnym, Oratorium – przeznaczone było dla celów dewocyjnych. Historia tak się potoczyła, że wyposażenie wnętrza dzisiaj nie istnieje. Po konserwacji wnętrze natomiast zaczęło poniekąd łączyć dwie ostatnie funkcje, bo w miejscu dawnego ołtarza jest podium dla artystów muzyków i śpiewaków.
W kolejnych salach – takie zwyczajne życie uniwersyteckie… To jakaś toga profesorska, berło rektorskie lub oficjalny strój studentów… to jakieś spreparowane części ciał ludzkich i zwierzęcych… to jakieś artefakty z odległych zakątków świata… to książki spisane w najróżniejszych językach… A wszystko razem nie pozostawia wątpliwości, że oto jest się w wyjątkowym świecie! Świecie, w którym myśl ludzka przeradza się w czyn; w którym szuka się odpowiedzi na pytania, a i co ważniejsze uczy się trudnej sztuki zadawania pytań!
Na koniec imponującą klatką schodową i schodami cesarskimi można wdrapać się na wieżę matematyczną. Tam Longinus Anton Lorenz Jungnitz – fizyk, astronom , przyrodnik i nie wiadomo kto jeszcze 😊 pracował. W każdym razie profesorem uniwersytetu był. A teraz można zobaczyć tu, liczne narzędzia i przyrządy ze wspomnianych dyscyplin nauki – te historyczne ale i zupełnie współczesne. Głównie takie do obserwowania nieba. Ale z wieży nie tylko niebo można poobserwować. Pyszna panorama miasta dech zapiera zwłaszcza o złotej godzinie lub w blasku zachodzącego słońca oglądana.











