Tag: Zacheta

Warszawa – Narodowa Galeria Sztuki Zachęta „Miejsca, których nie miałem zamiaru zobaczyć”

Na początek nauka –najpierw sprawdzić jakie są wystawy… Nie sprawdziłam – i załapałam się na zmianę ekspozycji. 😁 Zobaczyć (nomen omen) można było tylko jedną – „Miejsca, których nie miałem zamiaru zobaczyć” Radka Szlagi. Nie zawsze potrafię znaleźć sens w sztuce najnowszej. Może dlatego, że jako semiolog kultury zbyt wielką wagę przykładam do warstwy znaczeniowej; dzielę włos na czworo szukając sensu przekazu tajemnego lub zupełnie jasnego kodu zakorzenionego w kulturze… A artysta XXI wieku czasem skupia się na samych jeno emocjach wywołanych kształtem lub barwą (nie wspominam nawet o kuriozalnych sytuacjach, w których twórca hojną dłonią obdarza swoje prace całą serią znaków i symboli – lecz używa ich bez świadomości i celowości!).

„Miejsca, których nie miałem zamiaru zobaczyć” mile mnie zaskoczyły. Jest w nich jakiś dialog między tym co stare i współczesne. Akt tworzenia: świata, natury, człowieczeństwa, przy czym trudno dookreślić, w którym kierunku akt twórczy następuję. Formy, które następują po sobie zaczynają wpisywać się w narrację historii, kultur, relacji. Może coś zaczynam „rozumieć”, może współczesny artyzm czasem posługuje się językiem dawnych znaków… 🥰

Warszawa – Narodowa Galeria Sztuki Zachęta „Anna Siekierska Chwasty i ludzie”

Zachęta, a dokładniej „Miejsce Projektów Zachęty” – niewielka galeria (parter i piwniczka), taki project room. Do marca 2020 można było tam zobaczyć „Anna Siekierska Chwasty i ludzie”. Założeniem ekspozycji: podejście człowieka do natury… piękno nieużytków w mieście… i takie tam ekoklimaty. Czy się udało tę myśl pokazać – sama nie wiem… Ekspozycyjnie – fragmenty przemawiają do mnie. Ale kompleksowo, jako cała wystawa – umiarkowanie… Przestrzeń wystawiennicza – niewielka, ale miałam wrażenie, że Autorka skupiona na własnej kompozycji nie zauważa entourage wnętrza, który nie zawsze atrakcyjnie dopełniał całość, a momentami był nawet niezbyt atrakcyjną konkurencją dla prezentowanych instalacji…

Warszawa – Narodowa Galeria Sztuki Zachęta „Kobiety żyją dla miłości”

„Kobiety żyją dla miłości”… Możliwe…

Fotografia, rzeźba, grafika – to przestrzenie artystycznych realizacji Teresy Gierzyńskiej. I trochę tak pomyślana jest wystawa, która ślizga się na granicy różnych dyscyplin. Punk ciężkości jednak – dla mnie – leży po stronie fotografii, która tu jest dominantą. To często jest fotograficzny zapis performance, eksperymentowanie z nowym podejściem do fotografii, mieszanie elementów kultury masowej i tak zwanej elitarnej. To też sprzeciwianie się stereotypom, łamanie zero jedynkowego postrzegania, ale z przekazem wymagającym wysiłku intelektualnego. Hmmm… sztuka, która wymaga od widza myślenia!

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑