Tag: Watykan

Watykan – Musei Vaticani, Pio Clementino Museum

Dzisiaj myślałam sporo o moim zmarłym tacie. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że w tym roku 20 lat od jego śmierci mija, a może inny powód… może bez powodu…

I tak trochę bez sensu a trochę może na temat zaczęłam błądzić myślami po salach muzeum watykańskiego. Obfituje ono w zabytki sztuki antycznej. Duża kolekcja gromadzona przez kolejnych papieży. Lubię będąc w Rzymie poszwendać się tam bo w jednym miejscu całą paleta kultur antycznych. Obok jednych eksponatów przechodzę zwykle omiatając wzrokiem, czasem poszukuję jakichś konkretnych tematów i dzieł, a innym razem to one mnie znajdują.

Grupa Laokoona stoi w niszy, wkomponowana tam perfekcyjnie jakby antyczny twórca wiedziony jakimś przeczuciem lub natchnieniem tam właśnie tę kompozycję dedykował. To opowieść jakich w antyku wiele – przekomarzanie się ludzi i bogów. Laokoon sprzeciwił się odwiecznym zwyczajom, chciał też ostrzec przed koniem trojańskim, naraził się w rezultacie na tyle mocno bogom (a zwłaszcza Apollinowi), że Laokoona jak i jego synów pożarły morskie węże. Historia tyle smutna co i powszechne znana – a mnie wciąż dziwi dlaczego ta watykańska rzeźba tak bardzo mnie przyciąga, tak bardzo zawsze trzyma mój wzrok i uwagę. I kiedyś przyszło olśnienie. To nie muskularna postura Laokoona, to nie perfekcyjna kompozycja, to nawet nie zachwyt oczywisty kunsztem greckiej rzeźby. Tak naprawdę wszystko kryje się w oczach Laokoona. On walczy. Naprężone do granic mięśnie i ścięgna. Usiłuje odepchnąć to co nieuniknione. Ale gigantyczny grymas na jego twarzy to nie ból i wysiłek walki. To cierpienie największe z możliwych. To cierpienie ojca który wie, że jego dzieci zaraz zginą, a on nic nie jest w stanie zrobić by ich ocalić. Wciąż jednak największym wysiłkiem walczy – nie o siebie, o synów! Przecież każdy prawdziwy ojciec jest wstanie zrobić wszystko by ratować własne dzieci!

Grupa Laokoona, to kwintesencja miłości rodzicielskiej. To kwintesencja OJCOSTWA…

Watykan Buonarroti

Watykan to jeden z tych krajów, które ze względu na gabaryty, w jednej opowieści się mieszczą… Chociaż, nie! Z Watykanem jest inaczej. Tutaj można całe Państwo przejść wzdłuż i wszerz w ciągu jednego dnia lub spędzić tu miesiące i dłużej. Większa część tych ciekawych zakątków jest za bramami, dostępna dla gości lub interesantów, ale i samo muzeum watykańskie i bazylika wystarczą by wracać tu jak bumerang.

Nad całym Watykanem góruje kopuła bazyliki św. Piotra. Buonarroti to geniusz! Nie jestem w tej opinii obiektywna ale jakoś wyjątkowo mi to nie przeszkadza. Lubię ludzi wyrazistych, przebojowych, władczych, dla których nie istnieje takie pojęcie jak „niemożliwe”, którzy mają świadomość swojej wartości – takie połączenie gentlemana z macho. A że Buonarroti zasadniczo spełnia te warunki… lubię go. Śladów jego obecności na Watykanie sporo a największy to wspomniana kopuła. W 1547 roku Michał Anioł został mianowany naczelnym architektem Bazyliki. Miał wówczas 72 lata i nie zachwycił się mocno taką nobilitacją. Już trochę mu się nie chciało, zwłaszcza że miał przejąć kierowanie budową obłożoną problemami finansowymi, konstrukcyjnymi itd. itp. Prawda, nie był łatwym szefem ale jednak udało mu się doprowadzić dzieło niemal do końca. Sam nie doczekał sklepienia „tiary świata”, jednak dzięki zrobionemu przez Buonarrotiego modelowi i rysunkom – do dziś kopuła góruje nad chrześcijańskim światem. Za murami Watykanu można spotkać także Michała Anioła – malarza (o tak znanych dziełach jak freski Sykstyny nie sposób tylko wspomnieć, a że napisano już chyba wszystko – zatem działa te należy jedynie kontemplować), oraz Michała Anioła – rzeźbiarza. Pieta Watykańska umieszczona jest po prawej stronie od wyjścia do bazyliki. Buonarroti wykonał ją mając zaledwie 24 lata! I… podpisał. 🙂 Gdy podziwiający dzieło ludzie zastanawiali się któż jest autorem i zaczęli przypisywać rzeźbę kilku znanym naówczas twórcom, Michał Anioł wyszedł naprzeciw ich oczekiwaniom i wątpliwościom i na szacie Maryi dopisał co następuje: Michelangelus Bonarotus Florentinus. Kolejnych dzieł już nie musiał podpisywać – sława go wyprzedzała.

Watykan – taki „mały kraj”… A tu zaledwie o jednym twórcy zdołałam wspomnieć… Tutaj można całe Państwo przejść wzdłuż i wszerz w ciągu jednego dnia lub spędzić tu miesiące i dłużej!

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑