Tag: cystersi

Kraków – Nowohuckie Laboratorium Dziedzictwa „Raptularz, czyli spraw przednowohuckich opisanie”

„Raptularz, czyli spraw przednowohuckich opisanie”… Pomysł zupełnie fajny choć plakat mnie zmylił… W rzeczywistości projekt bardziej dotyka fundacji cysterskiej w Mogile kilku innych kościołów okolicznych czy tam dworów szlacheckich/ziemiańskich niż kultury ludowej. Ale… taka wizja artystyczna twórcy plakatu. 😉 Wszystko takie trochę niespójne wyszło i przypadkowe. Choć w sumie… Raptularz to taki brudnopis do zapisywania notatek – tak dla pamięci. Takie wszystko razem ponotowane, żeby potem kiedyś tam poukładać jakoś sensownie… Więc może i coś w tym jest… 😉 Wystawa – cóż, kilka tablic w krużgankach cysterskich, a potem premiery kilku krótkich filmów. Te – fajnie zrealizowane. Z tych, które widziałam – cysterski chyba najciekawszy. Ten z Branic nie najgorzej opowiedziany. W innym narracja położyła dobre zdjęcia. Mają być online dostępne. Kolejne odsłony projektu to spacery tematyczne tyle tylko, że głównie po obiektach sakralnych. Takie przednowohuckie opisanie…

Pomorskie – Gdańsk Oliwa

No i się wydało… W Gdańskiej Oliwie jest Dom Zarazy… Się zameldowała i oczekuj tu człowieku żeby sobie – jakby to ładnie… – „poszła prędziutko”. Jak nawet swoją metę ma! Dom Zarazy inaczej Wielka Brama. Dlaczego zarazy? W XVIII wieku w czasie ówczesnej zarazy zorganizowano w tym domu kwarantannę dla zarażonych. Potem w XIX wieku miał tu mieszkanie wójt oliwski ale stara nazwa jakoś tak przykleiła się i funkcjonuje nadal. Oliwa oczywiście słynie głównie z archikatedry oliwskiej. Klasyczna bazylika trójnawowa z ambitem. I jak to bywa w takich miejscach – jak w torcie – kolejne epoki, kolejne wieki dokładały kolejne warstwy – ołtarze, epitafia, witraże, stiuki… od XII wieku począwszy było tutaj opactwo cysterskie. I tak do XIX wieku kiedy to władze pruskie zlikwidowały opactwo a zabudowania przeszły w ręce diecezji. Co w bazylice najcenniejsze – no ORGANY! O matko kochana jak one brzmią!!! Akurat weszłam na sam koniec koncertu. Powstały pod koniec XVIII wieku. Osiemdziesiąt trzy głosy, trzy manuały, czternaście miechów… No gdy jakiś maestro zasiądzie – jest czym moc wykrzesać… A przecież to nie jedyne organy w tym kościele. Kolejne – czternastogłosowe są w transepcie. Tuż przy archikatedrze zabudowania pocysterskie, między innymi pałac opata i dalej park (obecnie im. Mickiewicza). Zaczął się jak wszystko w Oliwie od cystersów – precyzyjniej – od ogrodu klasztornego. Od XVII wieku kolejni opaci poszerzali i coraz bardziej wyrafinowane pomysły ogrodowe wcielali w życie. No i szumią teraz misternie poprzycinane drzewa i krzewy. Zaczepiają przechodniów słonecznymi „zajączkami”, które figlarnie przez gałęzie przebijając się słońce puszcza. Wtóruje im woda odbijająca się od kamieni lub leniwie nudząca się w stawach. Zielono, cicho, pięknie… Tylko echo jakichś nut Bacha czasem gdzieś jakby w tle, daleko słychać…

Świętokrzyskie – Jędrzejów

W Jędrzejowie Muzeum Przypkowskich kusi… Zawsze mam wrażenie, że jakąś cudowną magiczną muzykę kreuje tykanie zegarów… Ale to opowieść na inną okazję. Toż Jędrzejów nie samymi zegarami stoi! Druga równie ważna „atrakcja turystyczna” miasta to Archiopactwo cystersów. Opactwo za przyczyną Jaksów- Gryfitów tu powstało, stąd też w herbie opactwa zaadoptowane zostało godło z herbu fundatorów – gryf. Swoją drogą to ród, który sporo fundacji opactw reguły św. Benedykta ma na koncie, bo i Wąchock i Staniątki… Sami cystersi przybyli natomiast z opactwa w Morimon stąd czasem pojawiająca się nazwa jędrzejowskiego – Morimondus Minor. Fundacja ma metryczkę XII wieczną. Potem przebudowa gotycka. Nawet Mikołaj Kregler i Wit Stwosz tu swoje trzy grosze zostawili! Potem też barokizacje. Tragiczny był rok 1800 gdy spłonęło opactwo (co dało się odbudować) i biblioteka (co stratą nie do odzyskania)… Niedługo potem cystersi opuścili Jędrzejów. Wrócili tu dopiero po ponad stu latach bo w 1945.

Dla mnie, co jakoś wyjątkowo dziwić nie może, najciekawsze w Jędrzejowskim opactwie są polichromie. Bo i przestrzeń świątyni opowieść zaklęta w obraz cudownie otula. Andrzej Radwański wymalował tam całą historię i działalność cystersów. Oczywiście szczególnie podkreślając zasługi Wincentego Kadłubka – ale przecież na okoliczność wyniesienia go na ołtarze polichromię zamówiono. Nie miejsce tu na analizę semantyczną treści zawartych na sklepieniu w przęsłach i w innych zakamarkach kościoła (jak kto się nudzi niech artykuł przeczyta…). Konkluzja całości jest jednak dość prosta – cystersi wymiatają. 🙂 Z całości narracji najbardziej lubię alegoryczne postacie symbolizujące cztery kontynenty. Pewnie dlatego, że podróżować lubię. Z czterech kontynentów najlepiej zachowała się Azja – co w sumie też mnie cieszy bo klimaty Azji chłonę pasjami (zwłaszcza jeden jej rejon jest mi szczególnie bliski 🙂 )… A no i teatralność całości… takie prawdziwe barocco w jędrzejowskim wydaniu 🙂

A wiecie, że w Krakowie to mamy taki Krucyfiks, który do fryzjera chadzał?

A wiecie, że w Krakowie to mamy taki Krucyfiks, który do fryzjera chadzał? To znaczy obecnie w Krakowie… Bo cystersi osiedlili się w 1222 w podkrakowskiej wsi Mogiła, która dopiero wiele, wiele wieków później do Krakowa została włączona. W sumie osiedlenie zgodne z preferencjami zakonu, w którym nowe fundacje preferowało się zakładać na wsiach. Nie bez przyczyny Mogiła szybko stała się miejscem pielgrzymek. W bazylice znalazła swoje miejsce nie tylko cudami słynąca figura Ukrzyżowanego. W opactwie (co nie dziwi przy tak wielowiekowej historii miejsca) jest też sporo relikwii. Między innymi, nie potwierdzone chyba, relikwie Drzewa Krzyża. Obecna bazylika odbudowana została barokowo po pożarze na początku XVIII wieku ale metryczkę świątynia posiada XIII wieczną. W absydzie – XV wieczny poliptyk z figurą Matki Bożej z Dzieciątkiem w części głównej. Można tu także zobaczyć prace Samostrzelnika, można posłuchać zupełnie niczego sobie, 36- głosowych organów kościelnych…

Dla cystersów, generalnie ważne miejsce zajmuje kultura agrarna. Ci mogilscy nieźle gospodarowali. Wprowadzali nowinki ze świata dla podniesienia wydajności upraw, osuszali ziemie dając im rolny charakter, wypasali bydło itd. itd. Były też ogrody warzywne, oranżeria, stawy a nawet młyn, folusz i huta miedzi! Teraz już jakichś ogromnych włości, upraw czy hodowli nie posiadają ale ogród – jest! I to zupełnie ładny. Część zmieniono na plac ale bliżej klasztoru – zielnik. Potem szpaler cudownie szumiących starych drzew a za nimi szklarnie i warzywniak. Gdzieś na grządkach (nie widziałam ale na słowo wierzę 😉) rośnie proso jerozolimskie, z którego mnisi różańce robią. Taka atrakcja! 😊

A co z tym Krucyfiksem? Ano jest w kościele mogilskim kaplica gdzie w ołtarzu – figura Ukrzyżowanego, która posiada naturalne włosy (peruka i perizonium od XV wieku zakrywa ślady nadpalenia po jednym z pożarów kościoła). Figura słynęła cudami od XIII wieku. Była miejscem pielgrzymek, do którego przybywali nawet monarchowie. A legendy? Jest ich całe mnóstwo. Między innymi podobno widok Jezusa miał dwukrotnie odstraszyć atakujących i chcących ograbić opactwo Tatarów. Inna legenda głosi, że figura potrząsnęła głową zrzucając hełm, gdy dla żartu jeden z żołnierzy ją tak właśnie „udekorował”. Ale najbardziej znana w Krakowie jest ta legenda z włosami, które miały odrastać. Lud pobożny zabierał podobno obcięte włosy jak relikwie, które cuda uleczeń miały dokonywać. I tak było, aż do momentu gdy jakaś mieszczka chciał w ten sposób uleczyć swojego pupila – psiaka… Według innej wersji, włosy peruki zaczęły rosnąć ale nie były obcinane. O kosmyk ich poprosiła w chorobie Bona. Jeden z zakonników odważył się kosmyk uciąć. Królowa wyzdrowiałą ale włosy przestały rosnąć. Tak czy tak, fryzjer chyba na razie nie jest potrzebny, bo nie widać by teraz włosy miały być dłuższe niż przed wiekami…

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑