Tag: Chorwacja

Chorwacja – Dubrownik

A w Dubrowniku w kwietniu już róże kwitną i jaśmin (ten madagaskarski i ten „normalny”).

Pereł Adriatyk ma sporo ale ta w Chorwacji, zdecydowanie zasługuje na to miano. Warto Dubrownik odwiedzić przed sezonem, bo już pachnąco a niekoniecznie tłumnie. Stare miasto otoczone solidnymi murami to wyjątkowy i monumentalny widok. Kryje w swoim wnętrzu gąszcz wąziutkich uliczek, kościołów przekrzykujących się dźwiękiem dzwonów i restauracyjek z zachęcającymi do wejścia „naganiaczami”. A! i na każdym kroku koty wchodzą pod nogi. 🙂 A wokół zmienia się co kilka minut kolor morskich fal. Świetne miejsce na przemyślenia…

Dość trudno mi powiedzieć co w Dubrowniku jest warte zobaczenia – bo cały Dubrownik tego wart. Ale chyba dwa XV-wieczne pałace: Rektorów i Sponza, powinnam na początek wymienić. Przy fontannie spełniającej życzenia 😉 jest ładny klasztor klarysek. Obok kolumny Rolanda za to kościół Zbawiciela ze strzelistą fasadą. No i monumentalna katedra Wniebowzięcia i niemniej monumentalny kościół jezuitów.

A jak komuś te życzenia ze studni się nie spełniły – to można coś na uspokojenie kupić w najstarszej w Europie aptece .

Chorwacja – Nin

W dawnej Dalmacji było sobie Nona… A teraz w Chorwacji jest to miasto Nin. Z czego słynie? Od czasów rzymskich – z błota. 🙂 Ale nie byle jakiego! Peloidy nińskie służyły do celów leczniczych już od starożytności a i nadal do wód (właściwie do błot 🙂 ) na kuracje się przyjeżdża.

W IX w pne miasto powstało za przyczyną Liburnów. Potem kontrolę przejęli Rzymianie, potem przez połączone siły wśród których też Chorwaci byli. To oni pochylili się z troską nad odbudową Ninu. W rezultacie miasto stało się rezydencją królewską a potem też biskupią. A potem w XIV wieku miasto miało epizod wenecki a kilkaset lat później turecki. A teraz – jest destynacją dla osób które zwiedzać lubią a do Chorwacji przyjechały.

Co zwiedzać? Samo stare miasto jest na wyspie którą z lądem łączą dwa mosty – a z nich dwie bramy do miasta prowadzą. Bielą ścian błyszczy kościół św. Krzyża, okrzyknięty najmniejszą katedrą świata. Fakt – maleńki on. Z dawnej świątyni romańskiej zachowała się tylko jedna kaplica. Jest też kościół Mikołaja – niestandardowej architektury, na wzniesieniu usadowiony… Podobno to wzniesienie to kopiec lub kurhan jakiś Liburna. Podobno też władcy Chorwacji, tuż po koronacji przybywali do tego właśnie kościoła by wyjść do ludu, i unieść w górę obnażony miecz na znak że ziem tych i ludu bronić będą.

Jest klimat…

Chorwacja – Szybenik

Szybenik na przestrzenie wieków należał do tak wielu krajów, że chyba najbezpieczniej określić go po prostu dalmacki. Wiem, że ze względu na historię miasta to niezbyt stosowne, ale Szybenik kojarzy mi się trochę z Wenecją. Też urokiem zachwycają place i rynki, które wyglądają niemal jak najpiękniejsze salony. Historia tu przechodzi we współczesność, mieszają się epoki i style, a wszystko zaklęte w kamień. Kamienne uliczki, kamienne domy, kamienne twarze ludzi, zwierząt i stwórów spoglądają z fasad, wyzierają z zaułków, zerkają zza węgła… Warowne to miasto. Kiedyś były tu aż cztery poważne twierdze. Ale miasto handlowe, portowe i strategiczne – więc było co bronić. Dzisiaj miasto się już nie broni przed najazdem – głownie turystów, artystów, poszukiwaczy życia kulturalnego itd. itp. A że zaułków, krętych uliczek, urokliwych zakątków (i wszechobecnych schodów!) tu pełno – to i jest gdzie przysiąść by sącząc wino, rozmyślać lub dyskutować o kulturze i sztuce…

Katedra św. Jakuba (na liście UNESCO) to idealne połączenie gotyku i renesansu. Jak wszystko w mieście – cała z kamienia, a na fasadzie 71 budzących zachwyt płaskorzeźb. Ale nie to jest porywające. Wchodzi się do wnętrza i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki można przenieść się kilkaset lat wstecz. Przydymione kadzidłem i dymem świec kamienne ściany podtrzymują szeregi kolumn, przyjazne anioły i złowrogie diabły, i twarze chyba mieszczan i dobrotliwi święci – wszyscy oni wychylają się z półmroku, ciekawie obserwując przybysza, który wtargnięciem swoim zakłóca im wsłuchiwanie się w sączące się skądś chorały…

Chorwacja – Zadar

Zaczęło się w IV w. p.n.e. Tyle że wtedy na terenie dzisiejszego Zadaru mieszkali Liburnowie. Ale fakt – to fakt. Z nim nie pogadasz… W czasach rzymskich nawet dość znaczącym miastem był. Na tyle, że zyskał mury obronne i inne fortyfikacje, i bazylikę, i amfiteatr i akwedukt nawet, że o forum nie wspomnę. A potem było centrum administracyjnym w Dalmacji (to już za czasów Bizancjum). A jeszcze później Zadar był wolnym miastem, a potem pod zwierzchnictwem królów chorwackich – tak już w sumie zostało 🙂 .

Zabytków w Zadarze – mnóóóóóóóóstwo. I to z każdego właściwie okresu jego dziejów. Starożytny Rzym przeplata się z barokowymi pałacami, z renesansowej loggii można spoglądać na romański kościół. To taki chorwacki cudowny mix… Chyba największe wrażenie zrobił na mnie (co nie jest jakieś mocno wyjątkowe) kościół św. Donata. Wybudowany na obrzeżach rzymskim forum – romański rotundowy kościół. Biskup Zadaru Donat go wzniósł, a że potem kolejno pochowany w nim został i świętym ogłoszony – kościół pierwotnie Trójcy przemianowano na Donata. Monumentalny, ascetyczny – i w wystroju i w zewnętrznej bryle. No jest efekt Wow… Choć chyba jednak nie… chyba jednak klimat miasta jeszcze większe wrażenie zrobił. To dziwaczne łączenie przeszłości z dzisiaj. Gwarne stoliki kawiarniane przyklejone do ruin rzymskich… wieże średniowiecznych kościołów odcinające się w poświacie sztucznych ogni… kogel-mogel historyczny…

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑