Tag: Bułgaria (Page 1 of 2)

Bułgaria – Aładźa

Monastyry wykute w skale. W Bułgarii jest ich kilka. Najbardziej znanym to Аладжа манастир (monastyr Aładźa). Jego popularność wynika zapewne z powodu bliskiej odległości od Złotych Piasków. Znudzony leżeniem na plaży turysta szuka przecież atrakcji możliwie blisko. Bo znużony, ale przecież nie na tyle by godzinami jechać do „atrakcji turystycznej”! W niemal pionowej skale wyżłobione korytarze i cele zamieszkiwali niegdyś mnisi. Przed wiekami monastyr rzeczywiście Aładźa (kolorowy). Dziś po średniowiecznych freskach niewiele zostało, a to co widać jest mizernych, choć wypłowiałym cieniem dawnej świetności. Największy rozkwit klasztor przeżywał w wiekach średnich. Choć po skalnych półkach już dawno przestali przechadzać się rozmodleni mnisi (zastąpiły ich tłumy krzyczących turystów) to całość wygląda imponująco i nierzeczywiście. Z boku u stóp skalnych półek, wiedzie przez las wąska ścieżka, prowadząca do „katakumb”. Warto tam pójść. Groty ukryte w zieleni trochę jak z filmów z Indiana Jones. I właściwie racja! Bo tutejszych waśnie grotach odnaleziono eksponaty prezentowane na wystawie w pawilonie przy wejściu.

Bułgaria – Iwanowo

Monastyry wykute w skale. W Bułgarii jest ich kilka. Najbardziej znanym to Аладжа манастир (monastyr Aładźa). Znacznie mniej turystów w klasztorze Iwanowo (Ивановски скални църкви). To jedno z najpiękniejszych miejsc jeśli ktoś zainteresowany malarstwem skalnym klasztorów Bułgarii. Monastyr datowany jest na pocz. XIII wiek. Spośród istniejących tam kiedyś ok 40 cerkwi zachowało się raptem kilka, ale i te warte odwiedzin i wspinaczki po wąskich leśnych ścieżkach. Na ścianach: Wjazd do Jerozolimy, Ostatnia Wieczerza, Zaparcie się św. Piotra… A gdy zerknie się przez okno – wzrok sięga po horyzont… a myśl ulatuje w obłoki… i cisza…

Bułgaria – Kamienny las

Oczekiwanie jest przyjemne, ale jeśli trwa zbyt długo – przestaje takie być.

Może to głupie ale taka właśnie myśl błąka mi się po głowie ostatnio… Przeglądając zdjęcia z podróży, znalazłam przypadkiem wizualizację tej prawdy. Niedaleko Warny w Bułgarii zobaczyć można kamienny las. Bloki skalne dziwacznie zastygłe w strzelistych formach wyglądają jak kikuty szumiącego niegdyś radośnie gaju, który zbyt długi oczekiwał by wybuchnąć maestrą kwiatów i zieleni… Naukowcy spierają się, czy to twór natury, czy pozostałości historyczne działań człowieka. A ja pamiętam, jak błądząc pomiędzy skalnymi tworami czułam się jak w matriksie, jakby na chwilę czas się zatrzymał. I tęsknie czekał by ruszyć szczęśliwie do przodu…

Bułgaria – Kaliakra

Tuż przy brzegu morza, tuż obok granicy z Rumunią, wisi urwistym brzegiem, nad falami niemal pochylony, bułgarski przylądek Kaliakra (czyli „piękna” – i w pełni zasługuje na taką nazwę…). To miejsce cuuudowne krajobrazowo. Szum morza, błękit nieba rywalizuje z turkusem fal, no cudo! Ale takie cudo dość traumatyczne w opowieściach bo… Gdy Turcy najechali te tereny, podobno czterdzieści dziewic (przynajmniej tak chce legenda 😉 ) rzuciło się ze skał by w ten sposób czci swej nie narazić na gwałt jakowyś. Podobno brunatno rdzawy kolor urwistych brzegów dlatego taki bo splamiony krwią dzielnych pań. Tu mi się coś nie do końca zgadza z tą krwią. Skoro się rzucały same do morza, to skąd krew spływająca po skałach? Ale co tam, z legendami nie będę dyskutowała. Przyjmuję jak leci 🙂 To zawsze fajny koloryt kulturowy jest! Na samym skraju – ruiny średniowiecznej fortecy. Bajkowe! Chyba najlepiej zachowane fragmenty kompleksu to kaplica św. Mikołaja i brama hakowa, od której wąskie i kręte schody prowadzą w dół klifu. Można nimi dojść do zupełnie niezłej restauracji z widokiem na. 🙂 Swoją drogą warownie obronne istniały tu w czasach rzymskich a i wcześniej. Takie miejsce w sumie strategiczne – aż kusi by coś takiego architektonicznie wystawić.

Nie wiem, może te skały tak kusza, może śpiew wiatru uwodzi, może fale zakręcają w głowie… ale tam albo wpaść w poetycką zadumę, albo hmmm…

Bułgaria – Nesebyr

Nadmorski kurort… To znaczy teraz! Bo w starożytności Nesebyr był nadmorską osadą. Potem w wiekach średnich urosło do miana twierdzy. Potem czasy osmańskie – aż do XIX wieku. A potem to już Bułgaria – ale w mieście ok 80 % mieszkańców to Grecy… Właściwie – co nie jest znowu aż tak bardzo częste – ślady historii miasto zachowało od najdawniejszych jego czasów. Fajnie… Są ślady hellenistyczne i jest bazylika Eleusy z VI wieku i masa kościołów z metryczką np. XIII lub XIV wieczną. Kościołów w mieście (niewielki przecież w sumie) jest naprawdę sporo. Jest Hagia Sophia z V wieku. Właściwie to ruiny bazyliki ale nawa główna dobrze zachowana daje bez trudu wyobrażenie całości. No i te z pełnego średniowiecza., Na przykład św. Paraskewy z „mozaikowo” ułożonymi cegłami wtopionymi w kamienną biel fasady. Albo o analogicznych zdobieniach – cerkiew Pantokratora. Ach! Nie wolno zapomnieć o XVIII wiecznym drewnianym wiatraku! Całe hordy turystów robią sobie foty z wiatrakiem w tle 😉 Zresztą nie sposób obok niego nie przejść idąc na starówkę. Miasto turystyczne. Zatem i turystów mrowie. Ściśle wypełniają milion ogródków kawiarnianych, uliczek ze straganami i pamiątkami typu „kurzołapy” leżakują plaży. Ot… kurort.

A samo miasto – najlepiej zwiedzać w porze złotej godziny. Mury kamienno – ceglane pięknie pozują w otulone ciepłym światłem słońca, które już zaczyna ziewać przed zaśnięciem…

Bułgaria – Pliska

Uważam, że nie ma takiego pojęcia jak – trwałe ruiny. Wiem część historyków sztuki zacznie szczerzyć zęby w moim kierunku, ale zdania nie zmienię. Nie ma. Ruina z natury rzeczy jest destrukcyjna. Zabezpieczenia wszelakie nic tu nie zmienią. W wielu zakątkach świata pojawił się w ostatnich latach nowy trend. Podnoszenie z ruin śladów historii i kultury – całkowite lub częściowe. Oczywiście z zaznaczeniem co jest tkanką historyczną a co plombą. Jednym z takich miejsc jest bułgarska Pliska. W VII wieku była centrum kultury protobułgarów. To było jedno z większych średniowiecznych miast Europy, skanalizowane, z łaźniami, bieżącą wodą itp. Zburzona w IX wieku – w XIX odkryta na nowo. Chanowie stworzyli tu spore miasto z kilkoma pałacami i Wielką Bazyliką (Bazylika Golyamata) – świątynią wzniesioną niedługo po przyjęciu przez chana Borysa I, chrześcijaństwa. Spory teren archeologiczny służy obecnie spacerom i uruchamianiu wyobraźni dla odtworzenia piękna sprzed lat… Nieprofesjonalne oko ma tu ułatwienie. Wielka Bazylika ukończona w 875 roku była w tym czasie jedną z piękniejszych i jedną z większych świątyń w Europie. Zachowały się jednak po niej jedynie niewielkie szczątki fundamentów. Kilkanaście lat temu jednak bazylika – zrekonstruowana w części, pokazuje na nowo prawdziwy ogrom przedsięwzięcia i piękno architektury. Można bez trudu wyobrazić sobie, jak wchodzi się do wnętrza wielkiej kamiennej świątyni, przy odrobinie skupieni nawet śpiewy słychać… a może tylko wiatr świszcze…

Ja wiem Pliska głownie z brandy się kojarzy. Nie znam się na takich trunkach ale podobno niczego sobie… Ale tamtejsze historyczne zakamarki też warte grzechu…

Bułgaria – Sokolski monastyr

Na początku XIX wieku założony został niedaleko Gabrova w Bułgarii, prawosławny Sokolski monastyr. Usytuowany został tuż obok jaskini sokoła – stąd zapewne nazwa. Podobno w tym miejscu, w czasach osmańskich młode dziewczęta popełniały samobójstwa, skacząc w przepaść. Wolały bowiem śmierć niż zaparcie się wiary przodków. Na dziedzińcu jest wiecznie bijące (podobno) źródło. Woda płynąca z ośmiu kraników ma mieć uzdrawiająca moc. Chroni też przed urokami (to taka klasyka – gatunku 🙂 ). Fontannę zaprojektował i wybudował w 1865 roku Kolyu Ficheto – słynny bułgarski rzeźbiarz tego okresu. Podobno zdobiące ją osiem sokołów to symbol i upamiętnienie ośmiu powstańców schwytanych nieopodal. Wewnątrz cerkwi cudowna polichromia (powstała w sześćdziesiątych latach XIX wieku) pełna symboli i odniesień semantycznych. Szkoda, że kategoryczny sprzeciw mniszek nie pozwolił zrobić zdjęć tym – przecież nie aż tak leciwym, malowidłom. Autorem ich był znany ikonopista Hristo Tsokev. W sumie ładnie tu i trochę piknikowo. Taki sympatyczne miejsce na zresetowanie się na chwilę.

Bułgaria – Sozopol

Sozopoł – jeden z modnych bułgarskich kurortów na wybrzeżu Morza Czarnego. W sezonie (zaznaczyć należy, że ten w maju już się zaczyna) mnóstwo tu „plastikowych turystów” lubiących „plastikowe rozrywki”. Właściwie preferuję bardziej część środkową i zachodnią Bułgarii niż turystyczne wybrzeża, ale… nawet wśród zgiełku dyskotek, nocnych klubów i zachęcających do zakupów rękodzielników i sklepikarzy, można przy odrobinie wysiłku przenieść się w klimat nadmorskiego miasta i jego wielowiekowej historii. Z tym historycznym brzmieniem to problem trochę, bo co prawda w Sozopoł, prawie jak w Rzymie – jak się dobrze łopatę w ziemię wbije to jakiś zabytek zawsze się wykopie, ale jeśli ktoś spodziewał się zobaczyć np. górujące nad miastem świątynie (wszak pierwsze biskupstwo tu było już w V wieku!) – może się poczuć zawiedziony. Kościoły tu filigranowe, poukrywane skrzętnie, czasem nieśmiało wychylające zaledwie daszek nad poziom ulicy. Gdy wejdzie się do środka, hmm… przepychu raczej nie ma, ale klimatycznie bardzo. Polichromie przydymione kadzidłem i ozdobione modlitwą…

Bułgaria – Szipka

Osada istniała tu już w XI w p.n.e., a kultura tracka kwitła. Obecnie Szipka to miejscowość… w której jest jedna cerkiew, którą można zobaczyć. To cerkiew – pomnik pod wezwaniem Narodzenia Pańskiego. Pomnik – bo upamiętnia przyjaźń bułgarsko-rosyjską. Wiem jakie skojarzenia… Ale cerkiew powstała na przełomie XIX i XX wieku, na czele komitetu budowy stał hrabia Nikołaj Pawłowicz Ignatiew, a cerkiew upamiętniała poległych Bułgarów i Rosjan w bitwie na przełęczy Szipka, która to bitwa (właściwie – które, bo były cztery) odbyła się w 1877 – 1878 roku. Wojska rosyjsko – bułgarskie starły się wówczas z osmańskimi.

Fundusze pozyskano ze składek. Powstała cerkiew, a obok monastyr, seminarium i dom pielgrzyma. Architektonicznie należy odnieść do Złotego Pierścienia Rosji. Dominantą jest czerwona cegła i wszechobecne złoto. W środku płyty upamiętniające poległych (tych z imienia i nazwiska, ale i jest grób nieznanego żołnierza). Ładnie i dostojnie.

Ale mnie Szipka kojarzyć się będzie z jedną sytuacją… Gdy wchodzę do cerkwi (gdziekolwiek ona by nie była) automatycznie i odruchowo i z szacunku dla wschodniej tradycji, zakładam chustę na głowę (w spódnicach/sukienkach chodzę zazwyczaj – więc o tej zasadzie ubioru do cerkwi mniej muszę pamiętać). Określone zasady ubioru obowiązują także mężczyzn wchodzących do cerkwi, niezależnie czy odwiedzają cerkiew kultowo czy turystycznie.

W Szipka, zatem jak to zwykle – chusta i wchodzę do środka i cóż widzę… Pana w samych… (widać na zdjęciu). A najlepsze jest to, że po chwili, nie widząc dysonansu pomiędzy swoim strojem a anturażem miejsca, podszedł do batiuszki zapytać o coś niechybnie ważnego… Trochę mnie kusi by snuć myśl, ale… pomilczę… 😁😎

Bułgaria – Warna

W Warnie na bulwarach (Park Nadmorski) jest rzeźba Darina Lazarova „Zakochane smoki”. Podobno w 2016 roku rzeźba startowała w jakimś światowym rankingu na pomniki z przesłaniem i znalazła się w czołówce. Co było inspiracją dla artysty? Czy istnieje jakaś opowieść o smoczym zakochaniu? Czy smok z natury swojej może w ogóle czułością się wykazywać? 😊 Pojęcia nie mam… Może to tylko przypadek i ładna rzeźba wyszła i tyle… Ale faktem jest, że dość szybko smoczy pomnik stał się „pocztówką” z Warny.

Samo miasto – jedno z największych miast w Bułgarii ale to taki kurort do leżakowania i relaksingu. Do zwiedzania… kilka punktów raptem. Te najstarsze – z czasów rzymskich to głównie fragmenty term – pozostałości „archeologiczne” jednych z największych w Europie łaźni. Jest też Sobór Zaśnięcia Matki Bożej. XIX wieczna świątynia – tak naprawdę wrażenie robi architektonicznie z zewnątrz. Są też dwa trackie kurhany – z których jeden dla nas dość wyjątkowy, bo w 1935 roku przekształcony w symboliczne mauzoleum Władysława II Warneńczyka. No i wspomniany Park Nadmorski, gdzie kawiarenki, restauracje, klomby i ławeczki, planetarium, delfinarium, ktoś tam rękodzieło sprzedaje i wytwarza, czarnomorskie faje rytmicznie szumią…

« Older posts

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑