do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Czytelnia » Poznawanie świata
Rosja - Carskie Sioło

W Rosji wszystko jest большой, a właściwie „najbalszoje”. Jak pałac to największy, jak złocenia – to kapiące od przepychu i bogactwa (że człowieka oczy bolą od blasku i po trzech dniach chętnie popatrzyłby na jaki kawał nieociosanego drewna :) ), jak park – to dzikie hektary z bezpośrednim dostępem do morza (że bez trudu zgubić się można na tydzień), jak bale…

Gdy Piotr I rozpoczął budowę Petersburga, niema równocześnie zaczął go otaczać wieńcem letnich rezydencji. Rezydencji tam… Pałaców! Jednym z nich było ulubione przez Katarzynę Carskie Sioło. Robi wrażenie. Cały w błękicie i bieli. Komnaty kapią od złota (użyto setki kilogramów kruszcu na pozłotę sztukaterii), najlepsi rzeźbiarze, malarze i sztukatorzy stadnie ruszyli, by gustom carycy sprostać. Ach i perła w koronie...

więcej
 
Rosja - Nowogród Wielki

Według kronik Nestora Nowogród założony został przez jedno z plemion Słowian – zatem gigantyczna historia! Uważa się, że założenie Nowogrodu stało się początkiem Rosji. Kniaź Ruryk, Księstwo Kijowskie, Księstwo Włodzimierskie, Księstwo Litewskie, Ziemie Korony, właściwie przez całą swoją historię, ziemie te były jednak z kimś połączone, od kogoś zależne lub związane np. lennie. Mimo to Nowogród był jedną z pierwszych demokracji i świetnie się z tym miał, aż do momentu gdy Iwan Groźny wyrżnął demokrację i mieszkańców w pień.

Kilka ciekawych miejsc historia tu ocaliła. Nade wszystko sobór sofijski. Z pierwocin drewnianej cerkwi nic nie zostało, ale z okresu XI wieku – piękne wyobrażenie Konstantyna i św. Heleny. Śladem XII-wiecznym są słynne drzwi płockie. Wykonano je na zamówienie biskupa płockiego Aleksandra, w Magdeburgu. Jak znalazły się w Nowogrodzie Wielkim – hmmm któż odgadnie… pewnie tak jak większość zabytków, które „dostawały nóg i”… 

więcej
 
Rumunia - Jassy

Rumuńskie (właściwie mołdawskie) Jassy warto odwiedzić. Rozwija się prężnie co najmniej od XIV wieku, a przynajmniej z tego czasu najstarsze zapisy się zachowały. Mający tu wpływy Turcy, by ograniczyć rozwój, zabraniali wznoszenia warowni. Ale, że potrzeba matką wynalazków – włodarze mołdawscy wznieśli tu niemało warownych monastyrów… W rezultacie monastyrów i cerkwi w mieście i jego okolicy mrowie. Z czasem ufortyfikowane  w sumie Jassy, stało się stolicą mołdawskiego hospodarstwa.

Najważniejszym zabytkiem miasta jest sobór Paraskewy. To eklektyczna świątynia o wyraźnych wpływach włoskich i austro-węgierskich. W październiku ...

więcej
 
Rumunia - malowane cerkwie

Malowane cerkwie Bukowiny. Według tradycji sam tylko Stefan Wielki miał ufundować aż 40 cerkwi– co bitwa, to cerkiew jako wotum. Obecnie jest ich kilkanaście, z czego aż osiem wpisanych na listę UNESCO. Różnie one malowane. Czasem zachowała się cała polichromia i na zewnątrz i od środka, czasem tylko cienie dawnej świetności. Najbardziej kolorowa jest chyba cerkiew w monastyrze Voroneț. Na przykład całą zachodnią ścianę ozdabia gigantyczna scena Sądu Ostatecznego, gdzie aż roi się od aniołów i przebrzydłych diabłów toczących batalię o każdą ludzką duszę. Równie chyba kolorowy monastyr w Humurului. Obronny charakter monastyrów najlepiej zachował się w Sucevița. Opasłe mury obronne i z basztami osłaniają cenny skarb malowanej cerkwi. Pośród malowideł najbardziej przykuwa uwagę drabina cnót według św. Jana Klimaka z symbolicznie ukazanymi cnotami koniecznymi do zbawienia. Instrukcja dla ćwiczących się w doskonałości mnichów… W tym monastyrze najbardziej jednak utkwił mi w pamięci jednostajny dźwięk kołatek a zaraz potem wtórujące mu dzwony. Swoisty duet nawołujący mnichów do modlitwy.   

więcej
 
Rumunia - Săpânța

Pierwsze wrażenie z Rumunii? Kwieciście, kolorowo, wzorzyście… Właściwie takie obrazki rodem z bajki – dowolnie wybranej. A przynajmniej takie wrażenie odnosi się podróżując bezdrożami Rumuńskiej Maramures, Bukowiny oraz Mołdawii. Przemierzając je, każdej chwili za oknem samochodu przesuwają się urocze domy - malowane, rzeźbione, zdobione kwiatami, a prowadzą do nich zdobne bramy. Nawet jeśli domy bardzo ubożuchne – gdzieś dalej od tras uczęszczanych – to przynajmniej ukwiecone ogródkiem.

Generalnie miło i radośnie i kolorowo i wesoło. A dowód? Uprzejmie proszę! Tam nawet cmentarze są wesołe. Sztandarowym przykładem jest cmentarz w Săpânța (ale i te nie turystyczne też są kolorowe) gdzie ludowy twórca Stan Ioan Pătraş zapoczątkował dość osobliwą tradycję radosnych nagrobków, gdzie ze swadą i humorem upamiętniani są zmarli. Imiona, nazwiska daty – to normalne. Ale na nagrobkach są także wypisane ich zawody. I to niezależnie od tego czy ktoś parał się szlachetnym zawodem kołodzieja lub szwaczki czy też mniej szlachetnym, ale najstarszym zawodem świata. Czasem też wspomniany jest sposób zejścia z tego świata. Odwiedzający Săpânța zaglądają zwykle tylko na wesoły cmentarz i jadą dalej. A wystarczy przejść główną (i jedyną większą) drogę biegnącą przez wieś, wjechać pomiędzy zabudowania, by ulica sama doprowadzała do uroczego monastyru. Wiem, świeżo wybudowany (właściwie jeszcze nie skończony), żaden zabytek, ale wpisuje się w ogólną tendencję – opływa kwiatami. A gdy dodamy do tego szum drzew, i zapach igliwia i ćwierkot ptaków to… jest kwieciście, kolorowo, wzorzyście jest!

więcej
 
Rumunia - Suczawa

Dziwny z nas naród. Ostatnio uświadomiłam sobie, że można podróżować po całym globie – śladami Polski i Polaków… Nawet w najodleglejszych zakamarkach świata zaznaczaliśmy swoją obecność. Całkiem niemało tych śladów także w Rumunii czego jednym z przykładów Suczawa. To miasto rodem z wieków średnich, kiedyś nawet stolicą Mołdawii przez chwilę było. Perłą miasta jest Cytadela. Wzniósł ją w XIV wieku, hospodar Piotr I Muszatowicz. Potem ulepszana i rozbudowywana generalnie trwała mocą swoją do XVII wieku. Wielu próbowało ją zdobyć – nasz król Olbracht też. Ale dopiero janczarom w 1673 r. udało się ją wysadzić i tak już do dzisiaj w ruinie pozostaje… ale piękna nie straciła. To usiłowanie zdobycia cytadeli to nie jedyny akcent polski. Militarnie się nie udało ale polonia w Suczawie jedna z większych. Pond 250 rodaków tutaj mieszka , a i prężnie działający Związek Polaków w Rumunii w Suczawie ma swoją siedzibę.

Jeśli komuś bliska kultura mołdawska – warto zerknąć do skansenu i muzeum etnograficznego. No i nie można ominąć kilku cerkwi. Monastyr św. Jana Nowego wzniesiono w...

więcej
 
Słowacja - Košice

Słowacja gotykiem stoi! A największy kościół gotycki tego kraju można podziwiać w Koszycach. To Dóm sv. Alžbety (katedra św. Elżbiety). Wznosić zaczęto ją pod koniec XIV wieku, ukończono na początku XVI. Zbudowana na planie krzyża łacińskiego, pięcionawowa bazylika zwieńczona kilkoma wieżami. Największy zachwyt wzbudza jednak dach. Czy w słoneczną pogodę, czy oświetlony nocną porą, wygląda jak łuska gigantycznej jaszczury, która skryła się pomiędzy sterczynami i kwiatonami zdobiącymi bryłę świątyni. Ach! I jeszcze portale z dziesiątkami tłoczących się biblijnych postaci, i jeszcze rzygacze… Podobno jeden z nich to portret (niektórzy uważają, że zaklęta w kamień) zła żona kamieniarza. A w środku też pięknie. Cudownie zachowane gotyckie ołtarze (to nie częste, bowiem kościoły gotyckie często poddawano barokizacji) i fantastyczna ambona, koronkowe schody prowadzące na chór, fragmenty spore polichromii, w promienistej mandorli Niewiasta. Warto też odwiedzić kryptę Franciszka II Rakoczego, węgierskiego bohatera, którego szczątki pochowano w 1906 roku w ojczystej ziemi, a dokładniej w krypcie kościoła koszyckiego.

Najważniejsze budowle miasta wznoszone były jak w większości miast słowackich – przy ul. Hlavnej. W Koszycach też. Tuż obok katedry przycupnęła kaplica średniowieczna św. Michała, XIV wieczna Urbanowa Wieża, ale i XVII wieczny kościół jezuitów, i eklektyczny gmach Teatru Państwowego, a na końcu ulicy muzeum (niewiele dobrego na temat ekspozycji można powiedzieć więc przemilczę…). A jeśli kto ciekaw czasów minionych, ...

więcej
 
Słowenia - Brezje

Sporo sanktuariów maryjnych to „niewielkie wioski”. Tak jest też w słoweńskiej Brezje. Wioska mała ale sanktuarium największe w kraju. Miejsce to nie posiada wyjątkowo długiej historii, bo choć pierwszy kościół powstał tu w XV wieku, to jednak samo sanktuarium to dopiero przełom XIX i XX wieku. To co przyciąga pielgrzymów (i turystów) to kaplica Matki Bożej skrywająca cudami słynący obraz. Ikonograficznie – jest to wolna interpretacja na temat Marii Cranacha z Innsbrucku. Autorem obrazu jest Leopold Layer, a sam obraz – swoistym wotum, bowiem artysta poprzysiągł namalować go, gdy przebywał w więzieniu.  Czy tu gwarno? Jak na Słowenię ...

więcej
 
Słowenia - Piran

Piran jest perłą wybrzeża Słowenii. A że perła - to i tłoczno zwłaszcza w sezonie – to naturalne… Tak, naturalne wszędzie z wyjątkiem Piranu. Tutaj (mimo najazdu turystów) w środku sezonu znaleźć można takie zaułki gdzie zaszyć się można z książką, a towarzystwa dotrzymują jedynie koty.

Piran pamięta czasy Rzymskie i to czuć, widać i słychać. Słychać nie tylko dlatego że w j. włoskim porozumiewanie się jest równie naturalne i oczywiste co w j. słoweńskim. Tutaj wszędzie sączy się muzyka – głównie utwory urodzonego w tym mieście słynnego skrzypka i kompozytora włoskiego Giuseppe Tartiniego. Nie sposób też nie wspomnieć o słynnej „wenecjance”  - czerwonej uroczej kamienicy która wprost kwintesencją weneckiego gotyku jest.

Sporo tu kościołów. Dźwięk ich dzwonów to urocza muzyka miasta. Najważniejsza i chyba największa świątynia poświęcona została „smokobójcy” – św. Jerzemu. To dla odmiany czysty włoski renesans. Nawet kampanila obok spora stoi (wysoka na 47 m.) prawie jak w Wenecji… 

więcej
 
Szwajcaria - Genewa

Genewa głównie z ONZ i Czerwonym Krzyżem się kojarzy – i słusznie. Trochę jeszcze z zegarkami. Choć sądzę, że wiedza o najstarszej istniejącej manufakturze zegarków nie jest arcypowszechna na świecie. Może kosmopolityczny nastrój Genewy sprawia, że nie jest to miasto z pierwszej dziesiątki najchętniej odwiedzanych przez turystów. Urokliwych i nastrojowych zakątków próżno tu szukać, ale jeśli ktoś ma upodobanie w protestanckiej surowości i nowoczesnym brzmieniu to Genewa jest miastem skrojonym dlań na miarę. Wszędzie schludnie, z matematyczną dokładnością, monumentalnie – jak dla mnie trochę przytłaczająco… Ale,… pomnik reformacji warto zobaczyć. Ma już ponad 100 lat. Wzniesiono go z dwu powodów: 400-lecia urodzin Jana Kalwina i 350-lecia Akademii Genewskiej (którą zresztą Kalwin założył). W centralnej części gigantyczne postacie Farela, Kalwina, Beze’a i Knoxa, ale i Lutra i Zwinglego z boku znaleźć można. Jest też polski akcent. Jan Łaski – wybitny działacz i propagator ruchów reformatorskich, humanista, pisarz i dyplomata, sekretarz królewski. Miło, że doceniony został wśród największych...

więcej
 
<<  poprzedni  1   2   3   4   5   6   7   8   następny  >> 
 
© 2018 lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych