„Las zwycięstwa” czyli Sigulda. Tak Krzyżacy (a właściwie Kawalerowie Mieczowi… do Krzyżaków później wcielono) nazwali jedną z warowni wzniesionych na terenie obecnej Łotwy. Ruiny zamku krzyżackiego sterczą kikutami murów do dzisiaj. Wtopione w zieleń – teraz już są właściwie tylko romantycznymi średniowiecznymi ruinami, takimi do czytania poezji lub śpiewania arii (swoją drogą odbywa się tu słynny festiwal operowy). Z dawnej potęgi zakonu niewiele zostało, choć twierdza podnoszona była kilkakroć przez nowych właścicieli (między innymi była rezydencją wojewody Inflant Jana Chodkiewicza). Ostatecznie potop szwedzki jej mu radę… Może dlatego, a może przypadek – w każdym razie w pobliżu ruin w XIX wieku krewniacy Wielkiego Księcia Kropotkina wznieśli nowy zamek – taki neogotycki. W okresie międzywojennym był znanym miejscem wypoczynku zwłaszcza dla literatów i artystów. Pewnie słusznie, bo pejzaż tu uroczy, z widokiem na pobliskie zamki… i morzem szumiącej zieleni… tylko tworzyć!