Trudno być myślącym w tłumie bezmyślnych, trudno być indywidualistą w świecie klonów, trudno być oryginalnym w społeczeństwie naśladowców, trudno zachować swoje przekonania i pomysł na życie gdy wokół tłum wymusza „poprawność” myślenia, działania, życia… To wymaga sporej odwagi!
Kiedyś rozmawiałam z pewna miłą młodą kobietą. Rozmowa była przeurocza aż do momentu gdy okazało się, że mam inne przekonania na pewną „kontrowersyjną kwestię” dotyczącą kobiecości, feminizmu i macierzyństwa, niż ona. Wyraźnie powiedziałam, że akceptuję jej przekonania i wybory ale nie zmienię moich. Naraziłam się na agresję… Bo jak śmiem mieć inne zdanie niż wszyscy nowocześnie myślący… 😊 Innym razem prowadzę spotkanie na temat ubioru. Mówię, że powinniśmy być odpowiedzialni za to jak się ubieramy, bo to bywa komunikatem zamierzonym lub nie ale jednak; bo społeczeństwo w ten sposób nas odbiera i dobrze by odbierało nas tak jak my tego chcemy (by nas dobrze zrozumiało). Przecież „Co się nie dopowie to się dowygląda” 😉 Tym razem też mocny atak werbalny. Pewna pani mniej więcej w moim wieku, świetnie wystylizowana, nic w jej stroju nie było pozostawione przypadkowi – niemal podnosi głos! Bo jak ja śmiem tak mówić! Bo ona marzy o świecie, w którym będzie mogła się ubierać jak chce i nikt nie będzie na nią reagował w żaden sposób! Taka poprawność… 😊 Niespełna miesiąc po tym wydarzeniu przy innym spotkaniu, gdy publiki już nie było, sama zareagowała na moją żółtą sukienkę… 😉 Albo miła rozmowa ze znajomym z pracy, który jako kolejna już osoba zwraca mi uwagę na to, że mam „klona” w robocie. Bo cokolwiek zawodowo bym nie wymyśliła to jakaś tam osoba zaraz robi analogiczny projekt 😊 (prawdę mówiąc nie zauważyłam tego, dopóki kilka kolejnych osób mi nie zwróciło uwagi ta ten przedziwny „zbieg okoliczności” 😊 😊) Takich sytuacji sporo. Pewnie spotykają wiele osób, które cenią sobie kreatywność oraz indywidualizm i niekoniecznie lubią chodzić utartymi ścieżkami, woląc tak bardziej pod prąd niż z nurtem.
Może właśnie dlatego spektakl „Napis” w reżyserii Jana Korwina – Kochanowskiego (autorstwa Geralda Sibleyrasa), wystawiony na deskach krakowskiego Teatru Praska 52, zrobił na mnie wrażenie… I celowo nie piszę jakie 😊 To znaczy – spektakl PYSZY!!!! Świetna gra aktorska, kostiumy itd. Opowieść wciąga widza krok za krokiem coraz bardziej i mocniej. Świetny kawał sztuki! Ale o samej opowieści… Nowi lokatorzy, tacy raczej preferujący „retro” styl życia państwo Lebrun. Wprowadzają się do kamienicy, nie mając świadomości, że to hermetyczny „światek” w kostiumie otwartości i toleranci. Pozornie ukrywający swoje uzależnienie alkoholik; jego żona uważająca się za światłą ale operująca wyłącznie zapamiętanymi nagłówkami ze stron internetowych typu „Pudelek” bo cokolwiek więcej przekracza jej możliwości intelektualne; małżeństwo eko, głoszące nowomodne hasła i wymuszające na otoczeniu taki sposób życia choć głoszą żelazną zasadę nie wtrącania się – manipulują z wprawą każdym kto tylko tej manipulacji ulegnie… W sumie cóż… tylko sąsiedzi. Ale ta zbita społeczność kamienicy i osiedla to jeden drapieżny organizm. Wieloosobowy tyran, który albo wymusi podporządkowanie się i życie tak jak oni – albo zniszczy. I najsmutniejsze jest to, że dyskusja na argumenty nie ma w takiej sytuacji racji bytu. Bo albo myślisz nowocześnie tak jak my – albo cię alienujemy i niszczymy mentalnie! A co to znaczy nowocześnie? Sami zainteresowani nie mają pojęcia. Powtarzają wyuczone slogany, które brzmią „poprawnie” i „nowocześnie” nie mając pojęcia bladego co znaczą… Ułuda bycia w czołówce, gdy tymczasem jest się jedynie szarą bezkształtną, niemyślącą masą… Masą, która niczym bagno potrafi wciągnąć, zadusić… Tak jak żonę pana Lebrun… Tak jak poprzedników państwa Lebrun, którzy nie wytrzymali i wyprowadzili się…
Sam spektakl, jak już pisałam, naprawdę pyszny! Lekko i z przymrużeniem oka opowiedziany, publika wybucha śmiechem raz po raz – i słusznie. Też śmiałam się w głos cyklicznie. Ale jak nieznośna mucha brzęczała mi myśl zwizualizowana na scenie: Trudno być myślącym w tłumie bezmyślnych, trudno być indywidualistą w świecie klonów, trudno być oryginalnym w społeczeństwie naśladowców…




