do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Czytelnia » Tak sobie myślę...
11 listopada

Wczoraj było Narodowe Święto Niepodległości. Jak zwykle przy tej okazji spotkaliśmy się przy wspólnym stole na obiedzie z okazji Urodzin Rzeczypospolitej. Była rodzina, byli przyjaciele, była kuchnia staropolska i było wspólne śpiewanie pieśni patriotycznych, narodowych i ludowych trochę też. Dzieci (przepraszam już młodzieży) przygotowali występy i prezentacje i generalnie było miło. A jak się ta tradycja świecka narodziła? Posłuchajcie…

Kilka dobrych lat temu odwiedziłam 10 listopada mojego brata i jego rodzinę. Dwie jego córki pochylone były nad wspólną pracą z zaangażowaniem rysując wielobarwne choinki (święta tuż, tuż – ostatecznie już 10 listopad – więc warto przygotować się zawczasu, zwłaszcza że witryny sklepów już od kilku dni połyskują świątecznie). Praca szła z tym większym zaangażowaniem, że jutro wolne i do przedszkola nie trzeba iść! Zagadnęłam. „Ale jutro mamy święto więc może na tę okazję coś namalujecie?” Dziewczęta podniosły głowę i zapytały „A jakie?”. Zdziwienie pojawiło się na twarzy mojej  i przeszło płynnie na twarz brata. Przecież chwilę temu wieszały w oknie flagę a rano brały udział w akademii ku czci recytując wiersze na okoliczność świąteczną. I wtedy uświadomiliśmy sobie, że dzieci inaczej pojmują święto. Święto jest wówczas gdy wszyscy siadają do stołu. Tak jest w Wigilię i na Wielkanoc i jak są imieniny lub urodziny… Świętowanie to spotkanie przy wspólnym stole. Burza mózgów trwała raptem kilkanaście minut. Mama i siostra, brat i bratowa, i my też zrobiliśmy szybki przegląd lodówek i … nazajutrz, 11 listopada spotkaliśmy się na uroczystym obiedzie na Urodziny Rzeczypospolitej. Była kuchnia staropolska, i kotyliony, wujek (rzeczonych dwu bratanic i siostrzeńca) wyciągną szable i orła z Katynia i ryngraf i zdjęcia i pamiątki rodzinne, by w ten sposób opowiadając o pradziadkach opowiadać dzieje Najjaśniejszej. Siostrzeniec zaśpiewał, bratanice zatańczyły i wyrecytowały, potem wspólne śpiewy… Długo i mile świętowaliśmy te Urodziny…

Wcześniej uświadomione już świątecznie dzieci przygotowywały dekoracje na stół. Małe biało - czerwone chorągiewki przy każdym nakryciu. Zrobiły jednak o jedną więcej. Ktoś z nas zapytał dlaczego aż dziesięć? Odpowiedź była szybka i konkretna – „Dla chomika! Niech też się poczuje Polakiem!!!!”  

 
© 2017 lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych