do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Czytelnia » Tak sobie myślę...
„Gość w dom Bóg w dom”

Tak sobie myślę...

„Gość w dom Bóg w dom”. W symbolice, zwłaszcza wieków średnich, zdjęte obuwie – zgodnie ze starotestamentalnym nakazem, symbolizowało obecność Boga. Szczegółów takich mnóstwo w ikonografii Bożego Narodzenia ale i np. na słynnym obrazie J. van Eycka. Zupełnie z innych powodów religijno, obyczajowo, kulturowych ale pamiętam o zzuciu obuwia przed wejściem do meczetu lub świątyni buddyjskiej. Będąc w Azji pamiętam by zsunąć obuwie ze stóp wchodząc do domu. Ale na ojczystej ziemi nieco inne zasady obowiązują.

Wciąż pokutuje nie wiedzieć czemu przekonanie, że przychodząc do kogoś w gości należy ściągnąć buty. Nie, nie zadbać o to by były czyste ale ściągnąć!  

Nic to, że kobieta w stroju wizytowym lub koktajlowym, wygląda na bosaka nazbyt „domowo” [no chyba, że taka wizualizacja bliższa raczej spotkaniem tête-à-tête, dla pozostałych gości ma być zamierzonym „komunikatem”… ;) ]. Nic to, że mężczyzna w najlepiej nawet skrojonym garniturze, gdy uzupełnia go li tylko skarpetkami, prezentuje się w sposób „niepełny”.   Nic to, że publiczne prezentowanie haluksów (opis innych „atrakcji” odpuszczę sobie i czytelnikom…) kłóci się z poczuciem estetyki. Ludzkość obuwie zrzuca u samych drzwi. Nawet opór gospodyni, świadomej tego, że skoro gości zaprasza w swoje progi, to nieskazitelnie czysta podłoga może doznać uszczerbku, nie przynosi skutku. Obuwie nie zostało zaproszone, zostaje u progu! ! Nie toleruje się zdejmowania butów, pod stolikiem w pracy, w pociągu, w samolocie, w restauracji i innych miejscach publicznych [za wyjątkiem plaży i basenu :)]. Dlaczego więc przy okazji domowych spotkań towarzyskich obowiązywać miałyby inne normy i stopy miały być pozbawiane ulubionego dla siebie towarzystwa butów?

Przecież już mistrz Wyspiański pisał „trza być w butach na weselu”! Może przy okazji narodowego czytania, warto pamiętać o naukach mistrza :)

 
© 2017 lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych