do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Czytelnia » Subiektywnie podglądane kultury świata
Polska - Staniątki

Są takie miasteczka lub wioski, do których przyjeżdża się z jakiegoś jednego zaledwie powodu. Zaledwie… ? Podkrakowskie Staniątki. Nazwa wzięła się podobno od tego, że przystanął tu w swej wędrówce nie kto inny jak sam św. Wojciech. I w sumie benedyktyńsko tu do dzisiaj :) Wzniesione w Staniątkach zostało jakieś 800 lat temu – najstarsze w Polsce i jedyne na południu naszego kraju opactwo mniszek benedyktynek. Fundacji dokonał Klemens Jaksa wraz ze swą szanowną małżonką Recławą. Pierwszą (według tradycji) ksienią miała zostać natomiast ich córka – Wizenna. Portrety fundatorów (i Dojutrka – ale to już zupełnie inna historia… ;) ) można zobaczyć na przykład po prawej stronie w prezbiterium kościoła.

Jeśli ktoś chciałby się dostać do klasztoru… to raczej cierpliwość potrzebna… :) Ale jeśli aura sprzyja i słońce towarzyszy to w pobliskim parku można miło czas oczekiwania spędzić przysiadłszy na ławeczce w przyjemnych okolicznościach przyrody.

Do kościoła wejść natomiast można bez przeszkód. A tam – barokiem kapie… Cały wystrój kościoła to pięknie symbolami przez Radwańskiego (autor polichromii) opowiedziana historia zbawienia, w którą wpisane zostają dzieje zakonu benedyktyńskiego. Wszystko co na sklepieniach trzech naw oraz prezbiterium ale i też na ścianach oraz na chórze zakonnym – układa się w trójwarstwową opowieść zapisaną symbolami… Są trzy uzupełniające się cykle opowieści i każdy z nich dzieli się na trzy wątki. Perfekcja narracji po prostu! Na przykład w cyklu teologiczno-eucharystycznym (a precyzyjniej wątku mariologicznym) tuż nad ołtarzem na sklepieni piękny jednorożec tuli się do kobiety – wtedy był to symbol czystości. A tu konkretnie - dziewictwa Marii. W cyklu historyczno-hagiograficznym, np. wspomniany już portret fundatorów, a w cyklu symboliczno-moralizatorskim – spora „kolekcja” emblematów (takie rebusy łączące obraz z tekstem) głównie na chórze zakonnym oraz w kaplicy Matki Bożej Bolesnej. Z rozwiązywaniem tych emblematycznych rebusów – swoją drogą – niezła zabawa :) 

Konkluzja: Jeśli ktoś lubi zabawę w odgadywanie barokowych symboli – polecam. Jeśli ktoś lubi sjestę w anturażu parku – też :) 

 
© 2020 lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych