do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Czytelnia » Poznawanie świata
Izrael - Masada

„Masada już nigdy nie padnie” 

Herod miał spore zakręcenie na punkcie zagrożenia swojego własnego życia i zdrowia. Zważywszy na jego stosunek do świata i ludzi – obawy były uzasadnione... Zapewne niejedna osoba chętnie by mu… Ale, zakręcenia mogą czasem do dzieł wielkich się przyczynić (przypadkiem najczęściej). Masada wygląd swój i sławę zyskała właśnie dzięki decyzji Heroda, który nakazał tu wznieść pałac i twierdzę nie do zdobycia, by w niej chronić swe cenne życie. Nigdy z niej nie skorzystał, ale twierdza wyszła imponująco! Swoją drogą przydała się w czasie Powstania Żydowskiego, stając się twierdzą dla Zelotów, a jej obrona do dziś jest symbolem heroicznej walki do krwi ostatniej. Nadal wdać ślady obozu wojsk rzymskich, które długo trudziły się by Masadę zdobyć. Ni bronią, ni głodem jej nie wzięli. Dopiero po usypaniu rampy ...

więcej
 
Izrael - Nazaret

Galilejski Nazaret. To jedno z najbardziej chrześcijańskich miast Izraela. Tu nawet niedzielę się święci! Do Nazaretu przyjechałam kiedyś prosto z bardzo tocznych i głośnych miejsc tego świata – i wówczas odniosłam wrażenie, że jest to spokojne miasto, wręcz leniwe. Jednak naprawdę, Nazaret to jedno z większych i bardziej chaotycznych oraz gwarnych miast Izraela. Zabytków tu w sumie niewiele, zwłaszcza tych z pierwszych wieków. Kilka miejsc, tradycją przypisywanych do tych opisanych w Biblii warto jednak odwiedzić. Bazylika zwiastowania jest jednym z nich. Świątynia XX wieczna (z wpisanymi w bryłę architektoniczną fragmentami np. XII wiecznymi), dwupoziomowa. Przez przeszklenia zobaczyć można wcześniejsze zbudowania a nawet samą grotę (reszta z tej groty teraz we włoskim Loreto – ale to inna opowieść…) obok której, miał znajdować się między innymi warsztat ciesielski św. Józefa. W pobliżu jeszcze kilka kościołów. Jedne pod opieką katolickich franciszkanów, inne pod opieką obrządków lub kościołów wschodnich i jak to w Izraelu bywa każdy uważa i przekonuje, że to właśnie w tym miejscu odgrywały się biblijne wydarzenia.

A wokół miasta, cudowne połacie uprawne hibiskusa!

więcej
 
Izrael - Tabor

Większość ważnych wydarzeń na kartach Biblii, gdzie dochodziło do szczególnego kontaktu człowieka i Boga miało miejsce w górach. Góra Golgota, Synaj, Ararat… także góra Tabor.

Coś chyba w tym jest. Nie wspinam się, niewiele szczytów górskich zdarzyło mi się zdobyć. Jestem z tych co uważają, że z dołu też dobrze widać, ale coś magicznego w górach jednak chyba jest.

Góra Tabor to nie tylko urokliwe miejsce ale też jedno z ważniejszych. Tutaj w przebiegały szlaki turystyczne. Tabor pojawia się na kartach historii – a także Starego i Nowego Testamentu. Najbardziej znane wydarzenie, które miało tu miejsce to opisane w Nowym Testamencie Przemienienie Pańskie. Wydarzenie to spowodowało, że Góra Tabor stała się od pierwszych wieków ważnym miejscem pielgrzymkowym. Już w XII wieku wzniesiony został tu klasztor benedyktyński, kilka wieków później osiedlili się tu kolejno joannici, potem franciszkanie. W XIX wieku dołączyli prawosławni, wznosząc na Tabor cerkiew.

Na temat Góry Tabor rozwodzą się historycy i egzegeci. A ja sobie myślę, że to miejsce warto odwiedzić nie tylko z naukowych pobudek historyczno – biblijnych. Gdy się ma szczęście przybyć na Tabor późnym popołudniem i zostanie się do zachodu słońca, gdy cała góra zaczyna przyoblekać się ciepło w żółto - złote barwy, można wyobrazić sobie co widzieli trzej apostołowie patrząc na przyobleczonych w światło: Jezusa, Mojżesza i Eliasza.

więcej
 
Izrael - źródła Charodu

Mała rzeczka – Charod (Harod). Małe też jej źródło… ale i tak w historii i Biblii się zaznaczyło! „Wstał więc o świcie Jerubbaal, czyli Gedeon, wraz z całym zgromadzonym ludem i rozbił obóz u źródeł Charod.”(Sdz 7,1)  Gedeon polecił swoim trzystu żołnierzom napić się wody ze źródeł Charodu i z tą garstką, ruszył do walki z przeważającymi siłami wojsk Madianitów, zadając im sromotną klęskę. Wiele wieków później w tym samym miejscu ponownie krwią spłynęła ziemia i wody rzeki. Rozegrała się tu bitwa pomiędzy wojskami krzyżowców i muzułmańskimi, a potem także wojska Mameluków...

Teraz bijące źródło zobaczyć...

więcej
 
Kambodża

Ulice miast i bezdroży w Kambodży nie różnią się nazbyt od innych rejonów Indochin – gwar (właściwie lepiej powiedzieć zgiełk, wrzask i to nieustannie na podniesionych rejestrach), dźwięk tysięcy klaksonów samochodów, motocykli, skuterów, itp., itd. – a jak tuk-tuk ma klakson no też go używać należy, trzeba czy nie. Dodajmy do tego wszechobecny zapach gotowanego ryżu, anyżku, trawy cytrynowej… wszędobylskie i przenośne stragany ze – wszystkim, przebijające się przez ten zgiełk dźwięki muzyki – CUDOWNIE!

W tej kwintesencji „zorganizowanego chaosu”, jeden drobny szczegół przykuł moją uwagę – „domki dla duchów”. Najbardziej charakterystyczne są w Tajlandii ale w Kambodży też powszechne i częste. Tak naprawdę trudno znaleźć dom, warsztat, biuro, restaurację, cokolwiek bez tego swoistego opiekuna. To pierwszy „obiekt”, który zostaje postawiony (w dniu „wskazanym przez gwiazdy”) w miejscu budowy.  Jest to miejsce w którym duchy (te złe i te dobre) oraz dusze przodków właścicieli posesji mogą znaleźć przytulne schronienie. W ten sposób żyjący zapewniają sobie spokój (od duchów) i szczęście (za ich przyczyną). Oczywiście warto z duchami dobrze żyć, dlatego w „domkach” pojawiają się ofiary. Zwykle ryż, kwiaty, kadzidełka, świeczki. Bez trudu można znaleźć  także ofiarowane znaki cywilizacji np. puszki Coca Coli. Magiczne to, zabobonne, orientalne… No tak. Ale mnie na myśl przyszła polska wieś, gdzie przed każdą chatą stałą kapliczka z figurką Maryi, Boleściwego lub jakiś światek – tak by domostwo od zła strzec…

Wiem, inna religia, inna kultura inne wszystko.

Ale jedno niezmienne - Człowiek to jednak homo religiosus.  

więcej
 
Kambodża - Angkor

Angkor – gigantyczne połacie historycznego imperium Khmerów. Miasto, które w godzinach szczytu zamieszkiwane było przez ok. milion mieszkańców! Gigantyczne, „ukryte” w dżungli, pełne tajemnic i nawet dzisiaj, wyglądające jak z bajki. Czy można w kilku słowach opisać wrażenia z Angkor – nie. Zatem jedynie kilka klatek:

Do południowej bramy Angkor Tom prowadzi dość szeroki most, na którym przysiadły demony z jednaj a bogowie z drugiej. Prowadzą między sobą odwieczną walkę, przeciągając mitycznego węża Vasuki by zyskać nieśmiertelność. Gdy spojrzy się im przez ramię na przepływającą pod mostem wodę, można mając szczęście, zobaczyć leniwie pływające łódki, Zajęci swoimi sprawami płynący ludzie, zupełnie nie zwracają uwagę ani na wciąż trwająca walkę bogów i demonów, ani na gwarnych turystów.

Anghor Thum to miasto w mieście....

więcej
 
Kambodża - Angkor Wat

O Angkor Wat jednak należy osobno napisać

Największa i najbardziej imponująca budowla w całym kompleksie. I to nie tylko ze względu na rozmach, rozmiar, zdobienia itd. Największy podziw wzbudza myśl architektoniczna twórców!

Na przestrzeni ok 2 km2, wzniesiona na planie prostokąta, powstałą w pierwszej poł XII wieku. To bodaj największa budowla sakralna świata! Całość otacza fosa o szerokości ok 200 m. Do środka prowadzą mosty i bramy, po których swobodnie mogły się poruszać słonie (to nie figura retoryczna. Po prostu w ceremoniach te zwierzęta brały udział). Największy podziw (przynajmniej mój) budzi sam pomysł na okiełzanie podmokłych gruntów – bagien właściwie. Przecież zaprzecza to logice! Woda nie jest sprzymierzeńcem dla architekta gdy ten ma wznieść gigantyczny budynek i zrobić to tak by się nie zawalił mimo przybierającej wody w porze deszczowej i osuszaniu podłoża w porze suchej. Ale to tak już bywa, że wszyscy wiedzą iż się nie da i potem przychodzi ktoś kto o tej prawdzie nie wie i… wykonuje to co się nie dało zrobić. Angor Wat zbudowano na „pontonie”! A precyzyjniej – zastosowano system kanałów uzupełniających lub odprowadzających wodę, by zachować stałość podłoża.

Najwyższa wieża ma 65 metrów. Prowadzą na nią strome schody. I… imponująca jest. Zwykle unikam wspinania się ...

więcej
 
Kambodża - jezioro Tonle Sap

Wioska na wodzie. Takich wiele wokół brzegów jeziora Tonle Sap.  Pomiędzy nimi przypływają łodzie z turystami żądnymi wrażeń, chętnie fotografującymi życie mieszkańców. Często zdziwieni, jeszcze częściej ubolewający nad losem  „biednych”  mieszańców. Atrakcja turystyczna jak malowanie! Wystarczy jednak przysiąść się , porozmawiać z mieszkańcami , wpaść w odwiedziny,  by okazało się jak bardzo pozory mylą. Do domostw (lepszych lub gorszych – jak kogo stać) podpływają łodzie - sklepy, w wiosce można popłynąć do świątyni buddyjskiej, jest też meczet a nawet kościół katolicki. Jezuici prowadzą tu misję i szkołę.  Przy domach na wodzie pływają ogródki – skąd świeże do posiłku sałatki. Niektórzy hodują krokodyle, inni zajmują się wożeniem turystów, sprzedażą pamiątek (także wykonanych ze skór tych wyżej wspomnianych zwierzaków).  Można też ku uciesze turystów sprzedawać mięso z krokodyla (nic smacznego, suszone niewielkie kawałki. Przeżuć trudno ale turysta kupi) Do domu zasadniczo nic nie wpełźnie, a obiad może przypłynąć. W sumie sporo zalet. Ja wiem nie jest to wyrafinowana zabudowa i dość prosty sposób życia. Ale czy w życiu o to chodzi by opływać w dobra materiale? Tak czy tak przedziwny to dualizm Z jednej strony Zadowoleni turyści – bo doświadczyli czegoś tak odmiennego, pozornie zaglądając mieszkańcom do domów, Zadowoleni mieszkańcy bo przepływające statki z turystami, zatrzymującymi się na pływającym sklepie z pamiątkami to dobry dochód.  Czyli w sumie… Dobrze…

więcej
 
Kambodża - phnom penh

Angkor niezaprzeczalnie wprawia w zachwyt! Lecz przepiękne ale dość ponure w barwie mury mogą wprowadzić w błąd. To prawie tak jak wyobrażenie starożytnej Grecji w kolorze ecru. „Barwna” myśl pojawia się gdy zabłądziłam gdzieś na boczne trasy Angkor War gdzie widać jeszcze resztki polichromii. Jak to musiało wyglądać gdy polichromie błyszczały w słońcu… I okazało się, że nie koniecznie trzeba uruchamiać wyobraźnie. Wystarczy odwiedzić pałac królewski w Phnom Penh. Ja wiem, kilkaset lat różnicy ale - żółcienie, burgundy, szmaragdy, srebro i złoto, wszystko błyszczy i wybucha kolorami. Najbardziej reprezentacyjne miejsca to sala tronowa lub bardzo europejski pawilon Napoleona. Mnie najbardziej wzruszył Wat Preah Keo Morokat popularne zwany Srebrna Pagodą – przy czym srebra nie wiele tam widać. Nie znaczy, że go nie ma! Przykryty dywanikami i bieżnikami by turyści nie zadeptali. Srebro srebrem ale i tak największą uwagę przyciąga „szmaragdowy budda” wykonany z jadeitu J

I miło jest spacerować wśród najbardziej wyszukanych form architektury. Tylko jak nieznośna mucha pojawia się czasem myśl – kto tu jest monarchą…

więcej
 
Litwa - Kiejdany

…Kmicic zamilkł, ale ostatnie słowa księcia nie rozproszyły ciemności, jakie obsiadły jego umysł, i próżno pytał sam siebie, co może grozić w tej chwili potężnemu Radziwiłłowi? Wszakże stał na czele większych sił niż kiedykolwiek. W samych Kiejdanach i w okolicy stało tyle wojska, że gdyby był książę miał podobną potęgę, zanim pod Szkłów ruszył, los całej wojny wypadłby niezawodnie inaczej…

Wiem, skażona Sienkiewiczem jestem paskudnie… I wybornie się z tym czuję!

Kiejdany kojarzą mi się nade wszystko i głównie z sienkiewiczowskim „Potopem”. Zawsze gdy tu jestem przed oczyma stają mi sceny z Kmicicem z zdradzieckim Radziwiłłem w roli głównej. A że sympatię do Kmicica mam wielką (nie wiedzieć czemu Kmicic, Bohun a nawet trochę Azja Tuhajbejowicz fascynują mnie od lat) stąd zawsze gdy w Kiejdanach przyjdzie mi stanąć – i słowotok mi się zmienia na ciut staropolski, i rogata sarmacka dusza żwawiej o sobie przypomina… Skażona Sienkiewiczem jestem paskudnie :)

A co w realu w Kiejdanach słuchać? ...

więcej
 
<<  poprzedni  1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   następny  >> 
 
© 2018 lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych