do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Czytelnia » do poczytania
Ziemiopłody

L. Rotter, Rośliny - symbole, inspiracje czy pokarm. Znaczenie roślin w kulturze ludowej [w:] Znak, symbol a rituál v tradiciách a prejavoch l’udovej zbožnosti, red. P. Tirpák. P. Borza, Prešov 2013, s. 121 – 140

 

[...]

Zwyczaje i obrzędy mające zapewnić dobrobyt i szczęście

            Nie wszystkie obrzędy i praktyki, zostały przyjęte do kultury chrześcijańskiej i tym samym „zalegalizowane”. Mimo powszechnie praktykowanego wyznania katolickiego, grekokatolickiego czy prawosławnego, nadal stosowano szereg zwyczajów, zaklęć, obrzędów itd. które co prawda miały zapewnić szczęście lub uchronić przed złem, jednak nie mając nic wspólnego z religią chrześcijańską uważane były za zabobon i tym samym piętnowane przez Kościół. Nie przeszkadzało to oczywiście wiernym wszystkich chrześcijańskich kościołów i obrządków równocześnie z praktykami liturgicznymi i modlitewnymi, spełniać wszelkie nakazy i zakazy „magiczne”. W wielu z nich niebagatelną rolę pełniły rośliny.

            Wiele z nich związanych było z najważniejszymi w roku posiłkami: śniadaniem wielkanocnym i kolacją wigilijną. W Małopolsce powszechny był zwyczaj zjadania przed śniadaniem wielkanocnym laski chrzanu na znak współuczestniczenia w cierpieniach Jezusa. Według tradycji ludowej często łączącej symbole chrześcijańskie z praktykami medycznymi istniało przekonanie że zjedzony wówczas chrzan ustrzeże przed bólami brzucha, zębów a także katarem lub kaszlem. Warto wspomnieć, że chrzan jako taki był znanym w tradycji pogańskiej symbolem zdrowia, sił fizycznych a nawet afrodyzjakiem. Opinia taka przetrwała także przez późniejsze wieki.

W kręgach kultury łemkowskiej zachował się zwyczaj chodzenia w święto Jordana od domu do domu z gałązkami leszczyny by zostawiając je w domostwach, zapewnić dorodny przychówek cielaków[1].

Błogosławieństwem dla każdej rodziny były dzieci. Bezdzietne małżeństwa były natomiast narażone na napiętnowanie społeczne i upokorzenia. Starano się więc zaradzić nieszczęściu. Jedną z metod było zebranie bylicy z dziewięciu miedz. Skuteczne miały być także pszeniec łąkowy, szczyr trwały lub mikołajki, które ze względu na przypisywane im właściwości nazywano rodzińcem lub czynirodem. Wspomnianą bylicę nosić należało przy sobie (zaszytą w ubraniu) także będąc już w ciąży. Chronić to miało przed rzuceniem uroku na ciężarną lub jej dziecko oraz zapewniało szczęśliwy poród[2]

 

Zwyczaje i obrzędy mające uchronić przed złem

Środowiska wiejskie szczególnie restrykcyjnie podchodziły do dziewictwa i wstrzemięźliwości seksualnej – a właściwie bardziej do widocznych efektów jej braku. W uchronieniu się przed niechcianą ciążą pomocne stawały się drzewa. Należało o północy pójść pod jabłoń, wiśnie lub inne owocowe drzewo i skrobiąc jego korę wypowiedzieć zaklęcie: noś za mnie, a ja zakwitnę za ciebie. „Magiczne” właściwości ziół istotne były także w czasie ciąży i po niej. Kobieta idąca do kościoła na „wywód” powinna przekroczyć ułożone na progu zioła co miało ją zabezpieczyć przed atakiem sił nieczystych. Korzeń piwonii zawieszony na szyi dziecka miał natomiast zabezpieczyć przed powikłaniami i bólem przy wyżynaniu się pierwszych zębów. Wystrzegano się by kołyska nie była zrobiona z drewna z czarnego bzu. Duchy mieszkające w tym krzewie mogły bowiem zagrozić życiu dziecka[3].

Na niemowlęta (zwłaszcza przed chrztem) czyhało znacznie więcej zagrożeń. Z kołyski niemowlę mogła porwać mamuna, podrzucając w jego miejsce swoje dziecko – tępego i głupiego baginiaka. Ochroną dla dziecka przed tym mogło być powieszenie nad kołyską dziurawiec poświęcany w dzień św. Jana[4].

Magiczne właściwości czosnku znane były już w starożytnym Egipcie. Pojawia się on we wszystkich niemal kulturach. Słowianie wierzyli, że noszenie przy sobie czosnku zabezpiecza skutecznie przed upiorami i wampirami. Owoc ten ma też inne cenne właściwości. Ząbek czosnku zapiekają w połaźnikach łemkinie by w święto Jordanu dać kawałki wypieku (koniecznie z ząbkiem czosnku) każdej z hodowanych krów. Czasem nad stajnią przytwierdzano leszczynowe krzyżyki by zabezpieczyć bydło przed rzuceniem  czarów. Zabezpieczeniem przed złem miało być także wieszanie nad wejściem do stajni gałązek tarniny. Tarninę palono także w ogniskach świętojańskich. Dym z takich ognisk wypłaszał z rzeki Żmija, dzięki czemu można był bezpiecznie zażywać obrzędowej kąpieli[5].

Właściwości ochronne miała także huba. W Wielką Sobotę zapalano hubę od ogniska płonącego przez kościołem i okadzano nią dom i zabudowania gospodarcze. Obrzęd ten miała zabezpieczyć domostwo od pożaru. Przed złymi czarami zabezpieczała równie dobrze gra na fujarce wykonanej z drewna czarnego bzu[6].

Na koniec warto wspomnieć o higienie. Jedną z powszechniejszych a kłopotliwych przypadłości, wynikających z braku zachowania należytej dbałości o czystość był kołtun. Mimo, że były to jedynie zwichrzone i brudne włosy – obawiano się go obciąć. Uważano bowiem, że może to grozić ślepotą i kalectwem. Bezpieczne usunięcie kołtuna możliwe było jedynie w Wielką Sobotę. Po obcięciu należało go zakopać pod krzyżem wraz pajdą chleba i pieniążkiem. Od kłopotu dorobienia się kołtuna mógł wybawić jedynie napar z barwinka, który oprócz zapewnienia stałości w uczuciach i ochrony ciężarnej (przywiązywano go do zapaski) zabezpieczał też przed zwichrzeniem czupryny.[...]

 

[1] Małopolska – czas ludzi, red. K. Bik, Kraków 2009, s. 8.

[2] M. Udziela, Medycyna i przesądy lecznicze ludu polskiego, Warszawa 1891, passim; B. Wojewódzki, Przesądy opoczyńskie, „Literatura Ludowa”, 1:1976, s. 42 – 47; B. Ogrodowska, Polskie tradycje i obyczaje rodzinne, Warszawa 2007, s. 19.

[3] B. Ogrodowska, Polskie tradycje i obyczaje rodzinne, Warszawa 2007, s. 13; J. S, Bystroń, Słowiańskie obrzędy rodzinne. Obrzędy związane z narodzeniem dziecka, Kraków 1916, passim; S. Kłosiewicz, O. Kłosiewicz, Przyroda w polskiej tradycji, Warszawa 2011, s. 13; L. Rotter, Florarium christianum - u styku kultury chrześcijańskiej i kultur antycznych, [w:] Ogród Pana, red. J. Brusiło, Kraków 2010, s. 75 - 77.

[4] L. Rotter, Symbolika kwiatów i ziół, [w:] Symbol – znak – przesłanie. Symbolika roślin, red. J. Marecki, L. Rotter, Kraków 2010, s. 84.

[5] Małopolska – czas ludzi, red. K. Bik, Kraków 2009, s. 8; S. Kłosiewicz, O. Kłosiewicz, Przyroda w polskiej tradycji, Warszawa 2011, s. 93.

[6] S. Kłosiewicz, O. Kłosiewicz, Przyroda w polskiej tradycji, Warszawa 2011, s. 14; Małopolska – czas ludzi, red. K. Bik, Kraków 2009, s. 171.

 
© 2017 lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych