Kategoria: Subiektywnie podglądane kultury świata (Page 1 of 32)

Spis treści „podglądanych kultur”

SPIS TREŚCI

.

Albania

Andora – 

Armenia – 

Austria – 

Azerbejdżan

Belgia –

Bośnia i Hercegowina 

Bułgaria –

Chorwacja –

Czechy – 

Egipt – 

Estonia – 

Francja – 

Grecja – 

Gruzja – 

Hiszpania – 

Indie – 

Italia – 

Izrael – 

Jordania –

Kambodża – 

Litwa – 

Łotwa – 

Malta

Maroko

Monaco – 

Niemcy – 

Portugalia – 

Rosja – 

Rumunia – 

Słowacja –

Słowenia – 

Szwajcaria – 

Tajlandia – 

Tunezja

Turcja

.

Ukraina –

.

Watykan – 

.

Węgry – 

.

Wietnam – 

Izrael – Akka (Akko), „religijny” spacer

Gdy Baha Allah – założyciel bahaizmu był przetrzymywany w więzieniu w Akkce, jego wyznawcy wykupywali tereny w najbliższej okolicy i zakładali… ogrody. W konsekwencji jest ich sporo w okolicy. Najbardziej znany i chyba największy jest w Hajfie, ale ten w Akkce też piękny! Wyznawcy Bahaizmu pielgrzymują do miasta nie tylko po to by po ogrodzie pospacerować. Odwiedzają miejsce uwięzienia i pochówku Baha Allaha, Dom ’Abbúd i Dom Abdulláha Paszy. Spacerując po ogrodach bahaistów, czasem sobie myślę, że oni czekają codziennie żeby jakiś chwastek lub niesforna gałązka tylko listek wychyliła poza linię, żeby ucapić i do szeregu odstawić.

Dwie ważne synagogi są w Akko (Akka). Pierwsza – w sumie nowa, to Synagoga Tory Ora. Budowę ukończono w 1955 roku. Inicjatorem był Badash wraz z rodziną. Po zrobieniu alij, osiedli w Akko i zdecydowali zainicjować budowę synagogi, wzorując się na synagodze w Dzerbie – przecież pochodzili z Tunezji! Dlaczego Synagoga Tory Ora jest wyjątkowa? Bo zdobiona milionami naturalnych kamyczków ułożonych w misterne mozaiki. I to zarówno na zewnątrz jak i w środku. Cudo! A te kamyczki obrabiano latami w kibucu Eilon, by zdobić nimi synagogę mozaikami opowiadającymi historię Izraela od czasów biblijnych. Druga synagoga ma znacznie starsza metryczkę bo pochodzi z pierwszej połowy XVIII wieku. To Synagoga Ramchala. Nazwa od pochodzącego z Italii, Rabina Mosze Chaima Luzzatto (Ramchala). Rabin wraz z rodziną i swoimi uczniami przybył do Akko. Po trzech latach zmarł na skutek zarazy, ale w tym krótkim czasie zdołał ożywić do działań żydowską społeczność w mieście. Synagoga to małe pomieszczenie na parterze. Nie ma w niej sali dla kobiet. Dla kobiet był osobna sala poza synagogą. To bardzo rzadkie rozwiązanie. Kiedyś podobno cała synagoga była pomalowana na niebiesko, bo Ramchal uważał, że ten kolor odstrasza „złego”.

W mieście jest kilka kościołów chrześcijańskich. Podobno w latach 1219–1220, miasto odwiedził św. Franciszek z Asyżu. Stąd nie należy się dziwić, że mieście są klasztory franciszkański np. Terra Sancta lub św. Jana Chrzcielna, przy czym pierwszy założony był już przed przyjazdem Franciszka. Jest też katedra prawosławna św. Jerzego z początki XVII wieku. Podobno najstarszy chrześcijański kościół w mieście. A oprócz tego, kościoły maronickie, karmelitańskie itd.

Najwięcej w Akko jest meczetów. Najstarszy, El-Bahr – został zbudowany w 1586 roku. Meczet Ash-Shadhiliyya  jest obecnie siedzibą derwiszów. Ale bardziej znany jest El Jazzar z XVIII wieku. Duża zielona kopuła, smukły minaret a wokół meczetu ogród.

Jakoś te ogrody wciąż wracają mi i mentalnie z religią się kojarzą. Może faktycznie w DNA jakoś przyzwyczajenie do Gen Eden nam zostało…

Maroko – Meknes

Od VIII wieku istnieje i rozwija się pięknie berberyjskie miasto Meknes. Stąd zresztą nazwa – od berberyjskiego plemienia Miknasa. To jedno z czterech cesarskich miast Maroka (obok Marrakeszu, Fezu i Rabatu). Za czasów sułtana Ismaila Ibn Sharifa miasto było nawet stolicą! Wtedy też pojawiły się pałace i bramy i mury a wszystko bajecznie zdobione. Meknes to duże miasto ale do zwiedzania głównie medyna jest rekomendowana. Bo i mnogość interesujących miejsc tu jest!

Wielki Meczet Meknes – faktycznie spory. Jakieś 3,5 tys. metrów kwadratowych powierzchni! Powstał w XII wieku ale potem wielokroć był przebudowywany i remontowany. Jak tam kolorowo i wytwornie… I woda w licznych fontannach milo szmerze… A żyrandole! No i fajansem zielonym pokryty minaret, sterczy dumnie nad całością jak latarnia morska. Zabytkowych i dobrze zadbanych meczetów w mieście kilkanaście co najmniej. Z zabytków sakralnych warto wspomnieć też o synagodze Meira Toledano. Pierwszą synagogę w tym miejscu zbudowano w XIII wieku ale ta, pochodzi z XVII wieku. Odbudowana została po zniszczeniu pierwotnej przez trzęsienie ziemi.

Sam kompleks pałacowy to właściwie „cesarskie miasto” – bo system kilku pałaców, ogrodów, obiektów sakralnych i innych takich tam! Sułtan Moulay Isma’ila panował jakieś 55 lata, i cały czas ten kompleks budował – to się rozmach sam jakoś zrobił… 😉 Sam system wodociągów i studni, robi wrażenie! W jego skład wchodzi ni to sztuczne jezioro, ni to zbiornik wodny… – Heri es-Swani or Heri es-Souani. W skład zabudowań wchodził „Dom Dziesięciu Norias” – budynek z kopułami i systemami hydraulicznymi, dzięki którym woda docierała na powierzchnie z odległych źródeł. Najstarszym z pałaców jest Dar el-Kebira – prywatna rezydencja sułtana. Wzniesiony pod koniec XVII wieku. Osobny spory budynek to była sala audiencyjna. Nieopodal jest mauzoleum, gdzie zmarli członkowie rodziny sułtana spoczywają. Oprócz tego – Bab Mansur al-’Alj  – najbardziej znana i spektakularnie wyglądająca brama miasta. Nigdy nie był jakoś mocno obronna. Raczej pełniła funkcje reprezentacyjne. Sama nazwa „Zwycięskiego apostaty” nadana została na cześć architekta – chrześcijanina który przeszedł na islam. Mniej lub bardziej ozdobnych bram w mieście – sześć można zobaczyć.

A wieczorowo porą, umęczeni zwiedzaniem i często też upałem możemy zaglądnąć na Place el-Hedim. Nazwa dosłownie znaczy tyle co gruz lub gruzowisko, bo i sułtan gdy budował swój pałac, mnóstwo zabudowań tu istniejących po prostu wyburzył by zapewnić sobie przestrzeń… No i przestrzeń się w pałac zamieniła który teraz przyciąga artystów, wydarzenia kulturalne a i do takiego normalnie miłego spędzania czasu się nadaje jak nic.

PS

Różni artyści tu się prezentują. Jedne z jakąś kobrą i innymi gadami pozwalał sobie muzykować. Znaczy on grał, a gady tańcowały. 😊 😊 Na długiej ogniskowej fotę zrobiłam… oj, na bardzo długiej…

Turcja – Stambuł

Stambuł jest jednym z największych miast na świecie, najludniejsze w Europie i leży na dwu kontynentach. Nie da się o takim mieście w jednym poście opowiedzieć i ja też tego próbować nie będę 😊 Nawet nazw ma więcej niż jedną! No bo najpierw to było Bizancjum – bo założył je Byzas. Potem ze dwie mniej utrwalone nazwy w historii – w III wieku Augusta Antonina a potem Nowy Rzym. Kolejna nazwa, czyli Konstantynopol o wiele mocniej zaistniała w historii. Pierwszy raz się pojawiła ta nazwa w V wieku. W czasach osmańskich nadal te nazwę używano ale z czasem wyparła ją inna – Istambul (przy czym po polsku powiemy Stambuł).  

Najstarszym zabytkiem w Stambule jest obelisk Egipski z Karnaku, który na hipodromie stoi. Na całej jego powierzchni opis wielkich czynów faraona Totmesa III. Tuż obok – młodszy ale znacznie gorzej zachowany obelisk Konstantyna. A pomiędzy nimi kolumna wężowa ze świątyni Apollina w Delfach. To znaczy teraz – jak się nie wie, że wężowa to się człowiek nie domyśli bo głowy trzech węzy odłupane zostały. Jedna na przykład w Brytyjskim Muzeum w Londynie można oglądać. Złota urna, którą gady trzymały, zaginęła jeszcze w Delfach.

Spacer (lub popływanie łódką, bo to wielka i urocza cieśnina jednak jest i można godzinami sobie pływać w te i we w te tak raz w Azji będąc a raz w Europie 😉 ) nad Bosforem jest fajna Wieża Leandra z V w pne. Była strażnicą, punktem kontrolnym, latarnią morską a nawet izolatką dla chorych na cholerę. Funkcje się jej zmieniały ale ona niezmiennie na wysepce trwa… Inna wieża – Galaty, na lądzie stoi. W XIV wieku kolonia genueńska fortyfikacje wzniosłą i tę wieżę między innymi jako główny jej element. W połowie XX wieku była strażnicą dla strażaków czuwających, by jakiś pożar niezauważony się nie rozprzestrzenił groźnie. Teraz można ją zwiedzać lub zatrzymać się w jednym z klubów nocnych które tam są. A to jeszcze Wieża Zegarowa Dolmabahcze. To wieża zegarowa obok pałacu o tej samej nazwie. Neobarokowa, kunsztownie zdobiona i precyzyjnie wskazująca czas, bo mechanizm wymieniony i sprawny.

A jak się człowiek zwiedzaniem znudzi to na suk można pójść na przykład Wielki Bazar lub Bazar Egipski. I tu oczywiście cudeńka można kupić ale i same bazary pozwiedzać 😊 Bo budynki to piękne i zdobne. Budowę tego pierwszego zainicjowano w XV wieku jako miejsce dla złotników i antykwariuszy (ale i niewolnikami handlowano tu do XIX wieku) i tak stopniowo się rozrastał aż do 3 h. Ten drugi powstał w XVII wieku dla handlarzy przyprawami.

Ach! Na obrzeżach Stambułu jest mała wioska. Polonezköy się nazywa choć czasem też Adampol o niej mówią. Nie bez powodu… To wieś polskich emigrantów z XIX wieku. Jeszcze do połowy XX wieku posługiwano się tu dwoma językami (też polskim). Teraz to raczej miejsce turystyczne a o polskości miejsca tradycja tylko przetrwała, choć niezmiennie część mieszkańców w języku tureckim przyznaje się do swoich korzeni polskich 😊

Wiem, wiem Stambuł z innymi sztandarowymi obiektami się kojarzy mocniej 😊 ale pałace i obiekty sakralne i podziemne i muzea 😉 – zostawiam na kolejne subiektywne podglądania!

Albania – Berat

Berat – niewielkie w sumie miasto w Albani, które zwiedzania oferuje na tydzień! Dwa szlaki religijne można wydzielić. Pierwszy – muzułmański: cztery meczety i dwie chanaki. Jednym z najstarszych w Albanii jest Meczet Królewski. Wzniesiony został pod koniec XV wieku. Był elementem (centralnym i najważniejszym) całego kompleksu, który stopniowo powstawał wokół, aż w głąb XVI wieku. W 1967 roku Albania ogłosiła się pierwszym na świecie ateistycznym państwem. Zaczęła się programowa dewastacja wszystkiego co religijne – i rodzaj religii nie miał tu najmniejszego znaczenia. Na szczęście zabytki przetrwały, między innymi ów meczet z ukrytymi w jego wnętrzu XVIII wiecznymi freskami. A propos freski. Kolejny meczet (XIX wieczny) – Meczet Kawalerów, ma je bardzo spektakularne. Dlaczego Kawalerów? Bo zbudowano go dla nieżonatych facetów którzy jako strażnicy sobie dorabiali. Garnizonowym meczetem był natomiast szesnastowieczny Meczet Biały – przy czym pozostały z niego jeno ruiny. Nieco lepiej zachował się ciut starszy Czerwony Meczet, a przynajmniej minaret jest i dumnie sterczy nad zrujnowaną bryłą meczetu. Są też dwa „muzułmańskie klasztory”. Chanaka Halveti był kiedyś siedzibą bektaszytów a chanuka Rufai – mistycznego bractwa Rifa.

Drugi szlak religijny jest prawosławny. Chyba najbardziej wartościowymi obiektami są XIV – wieczne: cerkiew Michała Archanioła oraz z tego samego czasu cerkiew Trójcy Świętej. Obydwie pięknie wkomonowane w pejzaż. Obydwie też nie bez ran, oparły się dewastacji jaką zaordynowała ateizacja kraju. Szesnastowieczna cerkiew Teodora posiada piękne wnętrze z fantastycznymi freskami. No i maleńka urocza (remontowana aktualnie chyba nadal) cerkiew Najświętszej Marii Panny z Blacherne. Jest na zamku Berat. Sam zamek jest XIII wieczny choć znaleźć bez trudu można i starsze elementy od IV wieku pne poczynając. Zupełnie nieźle się zachował a w jego wnętrzu zabudowania mieszkalne, cerkwie, meczety… W dawnej katedrze (też na terenie zamku) obecnie mieści się Muzeum Ikon.

Ze społeczności żydowskiej, która była w mieście liczna była, przetrwało zabytków jak na lekarstwo. Jedynie niewielkie Solomon Muzeum opowiada o tym trzecim w mieście szlaku religiojnym.  

Jordania – Qasr al-Azraq [NOWY POST]

„Doktor nie puścił ale drzwi puściły….” Kochanowski mawiał 😊 Pewnie inaczej złożyłby strofy gdyby odwiedził Qasr al-Azraq w Jordanii! 😊 One są zrobione z dwu głazów!!! A ruszyć je w te lub we w te – z cudem graniczy! O trzaśnięciu drzwiami (choć to czasem miłe uczucie i podleczeniu nerwowości służy) – mowy niema!

Qasr al-Azraq (Błękitna Twierdza) to klasyczny zamek pustynny. Czy błękitny? Nie. Raczej ciemno szary. A to z powodu rozbudowy twierdzy za Ajjubidów, kiedy to do prac wykorzystano bazalt. Wchodzi się przez te granitowe drzwi (jak się je otworzyć uda 😉 ), przedsionek (na jednym z kamieni, zachowała się plansza do gry z czasów rzymskich), potem dziedziniec a na nim niewielki meczet z czasów Umajjadów. W narożnikach murów – wieże.

To było strategiczne miejsce! Woda tu była w oazie! A jak woda – to właściwie wszystko. Zwłaszcza, że wokół (tak mocno wokół bo kilkanaście tysięcy metrów kwadratowych) wody ani kropli. Twierdzę zbudowali prawdopodobnie rzymianie ale potem też kolejne kalifaty dokładały i w Bizancjum też wykorzystywano. Każdy coś tam dokładał. W sumie i tak nie było wyboru bo tylko tu ta woda – co już mamy ustalone. 😊 No i tak do XIII wieku mniej więcej.

A! W zamku – jako kwaterze głównej, przebywał jakiś czas i opisał go w swojej książce Lawrence z Arabii. Ten prawdziwy – nie filmowy. O drzwiach też napisał „Potrzeba było wielkiego wysiłku, by zacząć się huśtać, a na końcu zatrzasnął się z trzaskiem i hukiem, co sprawiło, że zachodnia ściana starego zamku zadrżała.” Hmmm… W takim razie brawo ja! Jednak je ruszyłam!😉

Jordania – Qusayr 'Amra [NOWY POST]

Zamek pustyni – Qusayr 'Amra. W VIII wieku wzniósł go późniejszy kalif Walid II. Zamek! I w Europie wszyscy wyobrażają sobie potężną fortyfikację gdzieś na szczycie wzgórza, z wieżami i armatami na murach obronny… 😊 No nie, Qusayr 'Amra ciut inaczej wygląda. Fakt, pierwotnie był to spory kompleks (pewnie ze 25 hektarów) raczej mieszkalny niż obronny (ale wzgórza brak bo tu dość płaska pustynia). Zachowała się w dobrym stanie w sumie tylko wapienno bazaltowa łaźnia – resztę obecnie można sobie wyobrazić jedynie w oparciu o zachowane fragmenty fundamentów. Całość musiała mieć rozmach skoro sam hammam – czyli ta „łaźnia” pięknie freskami zdobiona. Sceny polowań i tańca, rzemieślnicy przy pracy, hasające nagie kobiety… To nie są typowe dekoracje malarskie, które kojarzyłby się powszechnie ze światem muzułmańskim! W jednym z pomieszczeń, pierwsze chyba w historii kopułowe przedstawienie nieboskłonu zdobne w znaki zodiaku.  W sali reprezentacyjnej zaskoczenie! Scena Jonasza i jego wieloryba (w sumie to chyba odwrotnie zważywszy kto kogo zjadł 😉 ) Czy inspiracją dla fresku był Tanach czy Koran – trudno zawyrokować choć drobne szczegóły ikonograficzne przechylają szale w kierunku tej pierwszej opcji… W absydzie, fresk „sześciu królów”, z których czwórka została zidentyfikowana: Roderyk król Wizygotów, szach Sasanidów, negus Etipii i cesarz Bizancjum. Kolejni to prawdopodobnie władcy Turcji i Chin lub Indii. W apodyterium – głównie zwierzęta. Ale takie w personifikacyjnej konwencji bo robią ludzką robotę 😉. Z boku anioł patrzy na zasłoniętą twarz. A dalej trzy kolejne twarze. Co to oznacz? Hm… to zależy, którą religia (lub zamiast sacrum – profanum)  weźmiemy jako punkt wyjścia dla interpretacji symbolicznej. Interpretacja tego jednego fragmentu zasługuje na artykuł naukowy! W tebidarium drzewa i rośliny wszelakie a pomiędzy nimi przechadzają się dwie nagie – chyba boginie jakieś. W kaldarium, wspomniany wyżej nieboskłon – wierny i dokładny. Od mnogości fresków, scen, symboli – w głowie się kręci!

Przyjechałam późnym popołudniem. Słońce ciepłym kolorem malowało wszystko dookoła a jeden z pracowników obiekt, równie ciepło uśmiechał się. Chyba nie spodziewa się, że ktoś jeszcze dzisiaj przyjedzie. Turystów tam aż tak dużo nie ma znowu. Może z nudów, a może z życzliwości, a może dlatego że miły człowiek z niego – pokazał mi co bardziej interesujące szczegóły – z moim znakiem zodiaku włącznie.

Niewielka łaźnia, które robi wielkie wrażenie!

Bułgaria – Madara

Narodowy Rezerwat Historyczno – Archeologiczny w Madarze. Właściwie to Rezerwat jest tuż obok tej wioski ale co tam… 😊 Faktycznie sporo tam historii bo od neolitu począwszy, potem osady trackie i willa rzymska, a ze średniowiecza – w ofercie kościoły, klasztory… No i crème de la crème – Jeździec Madary. Datowany jest na przełom VII i VIII wieku, czyli za panowania chana Tervela. Płaskorzeźba sporych rozmiarów wyrzeźbiona została ponad 20 metrów nad ziemią, na ścianie niemal pionowego klifu. Jeździec wbija włócznię w lwa. Z tyłu biegnie pies, nad głową jeźdźca frunie ptak. Czy rzeźba powstała w osadzeniu kultury trackiej czy bułgarskie – trudno orzec. Może to któryś z bogów lub herosów, a może po prostu chan Tervel. W latach 20-tych XX wieku poniżej zagadkowego reliefu odnaleziono pozostałości miejsca kultu, prawdopodobnie boga Tangry. Choć są też hipotezy sugerujące powstanie  tego kompleksu w pierwszych wiekach chrześcijaństwa na tych terenach. Spory kompleks składający się z wielu budynków, pałaców i świątyń możliwe, że wzniesiony przez Omurtaga. U podnóża skał jest też Jaskinia Nimfy – ale to miejsce związane jest z kultem bóstw trackich. Znaleziono tam figurki i tabliczki wotywne dedykowane trzem nimfom, Zeusowi, Heraklesowi, Kybele itd.

Nieopodal, zachowały się cztery fragmenty tekstów wyrytych w skale. Pierwszy mówi o traktacie zawartym pomiędzy Bułgarami a cesarzem Justynianem,  kolejny o opodatkowaniu w złocie, potem o Omurtagu i ostatni o tym jak Omurtag składa ofiarę bogu Tangra.

Jeździec ważny jest wielce! Nie tylko jest order jego imienia w Bułgarii ale i nawet na monetę euro wjechał 😉

Izrael – Szokeda Las

Zima w Izraelu jest bardzo kolorowa! Tu żółcienią kusi i miodem pachnie gorczyca polna, w innym miejscu kwiaty nie znanego mi gatunku i rodzaju postanowiły zbocza pagórków pokryć kilkoma odcieniami fioletu, gdzieniegdzie tylko dopuszczając mocny żółty akcent kolorystyczny. Wszędzie zielono drzewami, trawami, zbożem niedojrzałym… 

Ale najbardziej kultowe są anemony! Jest kilka miejsc, które sobie upodobały. W Lesie Szokeda na przykład kwitną na czerwono. I to kwitną stadnie! Gdzie okiem sięgnąć – anemony – i tu akurat w jednym tylko kolorze. Las Szokeda został zasadzony w 1957 roku przez mieszkańców pobliskiej moszewy (Szokeda) i Jewish National Fund. Mieszkańcy kibucu Alumim też się dołożyli. No i teraz służy urocze miejsce do spotkań, pikników, spacerów, a gdy anemony kwitną – do sesji fotograficznych też😉

Te anemony faktycznie nieziemsko wyglądają! Pod koniec lutego z okazji ich „kwietnego show” 😊 organizowany jest festiwal „Daron Adom”. Są spotkania, spacery wśród anemonów, pikniki, biegi przełajowe… Tak bardziej sportowo i eco niż muzycznie i głośno. Festiwal jest nie tylko w Lesie Szokeda, ale w kilku miejscach w rejonie Negew gdzie dywany ukwiałów się pojawiają najintensywniej w styczniu i lutym. Czasem te dywany są wieloma kolorami tkane ale w Lesie Szokeda – tylko czerwone (właściwie to karmazynowe – ale kto by się tam czepiał o odcień 😉 ). Pod koniec lutego szczególnie to pięknie wygląda bo też intensywnie żółte nagietki i chryzantemy się tu i ówdzie pojawiają.

Przyjechałam do Lasu Szokeda tuż po obfitym deszczu, który w nocy zrobił tam nową rzeczkę i małe jeziorko. Sporo anemonów nie wygrało starcia z deszczem, ale te które zachowały swoje karmazynowe sukienki, przeglądały się z tafli „jeziorka” i innych kałużach jak w lustrze, zaskoczone swoją urodą. I chyba zawstydzone troszkę jeszcze mocniej się zaczerwieniły…

PS. W 2018 z Gazy wystrzelono tu zostały zapalające balony i trochę lasu spłonęło. Na szczęście przyroda przy pomocy opiekunów miejsca szybko się odrodziła

Indie – Amber Fort

Amber Fort w Amer nad jeziorem Moata, wygląda tak jak się nazywa! A, że bursztyny generalnie lubię zwłaszcza w srebro oprawione 😉 – bliski mi jest wyjątkowo. Ale w tym wypadku nie o bursztyn idzie. Nazwa wzięła się od Ambikashwara – lokalnego imienia boga Shiwy (niedaleko ma świątynię). Fort jest kilkukondygnacyjny. Ma wydzielone części – na przykład Sala Publicznych Audiencji, Sala Prywatnych Audiencji, Pałac lustrzany lub Sukh Niwas gdzie przeciągi robią naturalną klimatyzację. Był rezydencją maharadżów Radżastanu, mieszkali tu wraz z rodzinami. To o tyle ważne, że jak który miał kilkanaście żon – to budował kilkanaście pokoi. Do tego Amber Fort ma podziemny korytarz łączący go z fortem Jaigarh. Bo jakby co – to rodzina maharadży mogła uciekać i schronić się w tym drugim forcie.

Zdobień, dekoracji, misternych dopieszczonych elementów architektonicznych – mrowie! Chyba najpiękniejsza i super kolorowa jest brama Ganesh Pol. Podobno przejście przez nią usuwa wszelkie przeszkody z życia… Może i tak – w sumie wchodziło się tędy do prywatnych pokoi władcy, a żeby to zrobić mógł taki przeciętny ktoś to faktycznie sporo przeszkód musiał pokonać… 😉 Na najwyższej kondygnacji przez ażurowo przysłonięte dekoracjami kamiennymi okna, kobiety dworu mogły zerkać co się dzieje, kto nadchodzi i takie tam. 😊 Ale gdy się do środka wejdzie – zawrotu głowy można dostać od mozaik, szklanych misternych dekoracji, luster, płaskorzeźb wykonanych w najdoskonalszych marmurach lub alabastrach, inkrustacje, kameryzacje – kto co sobie życzy i uważa, znajdzie! W jednej z sal – płaskorzeźbione dekoracje kwiatowe, przy których zwykle grupy turystą zatrzymują się. Przewodnicy zasłaniają dłonią poszczególne części kwiatu – w ten sposób prezentując, że raz przypomina słonia, raz kobrę a raz rybę.. możliwości jest chyba z siedem lub osiem. Dalej ogrody i zenany gdzie licznie kobiety mieszkały, bo i liczną grupę w pałacu maharadża miewał nałożnic, kochanek, konkubin czy jak tam kto chce. Kategorii było trochę i hierarchia ustalona. No i te pokoje dla królowych. Do każdego pokoju można było wejść z sypialni maharadży, ale trasa w drugą stronę była zabroniona. Jawna niesprawiedliwość! 😉

« Older posts

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑