Kategoria: Subiektywnie podglądane kultury świata (Page 1 of 33)

Spis treści „podglądanych kultur”

SPIS TREŚCI

.

Albania

Andora – 

Armenia – 

Austria – 

Azerbejdżan

Belgia –

Bośnia i Hercegowina 

Bułgaria –

Chorwacja –

Czechy – 

Egipt – 

Estonia – 

Francja – 

Grecja – 

Gruzja – 

Hiszpania – 

Indie – 

Italia – 

Izrael – 

Jordania –

Kambodża – 

Litwa – 

Łotwa – 

Malta

Maroko

Monaco – 

Niemcy – 

Portugalia – 

Rosja – 

Rumunia – 

Słowacja –

Słowenia – 

Szwajcaria – 

Tajlandia – 

Tunezja

Turcja

.

Ukraina –

.

Watykan – 

.

Węgry – 

.

Wietnam – 

Maroko – Rabat

Zupełnie niemało jest takich krajów, których stolice są wpisane w całości lub fragmentach na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Rabat marokański – też 😊 Nazwa miasta znaczy tyle co – twierdza zwycięstwa. I ma to uzasadnienie bo bywał bazą wypadową dla wojsk rzymskich i korsarzy berberyjskich i innych takich w międzyczasie…

Religijnie – głównie meczety. Najstarszy to „Stary meczet” w Kasba Udayów datowany na 1150 rok. Albo XVIII wieczny Wielki Meczet. Ładny jest i naprawdę duży! Są też nieliczne zachowane synagogi. Jedna z nich to Synagoga Rabbi Shalom Zaoui. Przez czerwono pomalowany dziedziniec wchodzi się mauretańskiej architektonicznie synagogi. No i chrześcijańskie kościoły. Głównie katolickie ale i ewangelickie.

Wspomniana już Kasba Udayów jest najstarszą częścią Rabatu. Fajnie teraz wygląda, cała na biało i niebiesko. A w ciągu murów pięknie zdobione bramy miejskie! Przy niektórych, dla uciechy turystów i splendoru miasta warty honorowe konnych. Inna atrakcja to Wieża Hassana. Meczet od tego minaretu nigdy nie został skończony ale sam minaret obecnie wieżą zwany stał się ważnym elementem na mapie turystycznej miasta. Po drugiej stronie tego niedokończonego meczetu (las kikutów kolumn teraz na placu) stoi mauzoleum króla Mahometa V. Punktem obowiązkowym dla grup turystycznych jest odwiedzanie (oglądane zwykle z perspektywy iluś tam metrów) budynków rządowych, parlamentu itd.

Czy Rabat mi się podoba? Nie wiem… Ładne miasto tak po prostu. Powłóczyć się, poszwendać – jest gdzie. Ładne zakamarki, czasem pięknie pachnące. Jeden taki pamiętam. Była tam piekarnia, taka tradycyjna bardzo. O jak tam pięknie tym chlebem pachniało!!!! I wszędzie jest są koty. Milion kotów w rabacie mieszka jak nic. Są wszędzie. No i te niebiesko białe budynki wymieszane z koronkowymi murami w ugrowym kolorze. W sumie chyba mi się Rabat podoba.

Tunezja – Tozeur „Eden Palm”

Nieopodal Tozeur jest Eden. Nie, nie 😊 Nie taki prawdziwy. „Eden Palm” to taka… Czy ja wiem co… Inicjatywa 😊 Mleńka wystawa i potem sklepik z lokalnymi produktami. A wszystko kręci się wokół daktyli i palm daktylowych. Bo prawdą jest, że to niewiarygodna roślina jest. Same owoce są jednymi z najbardziej pożywnych na świecie. Można na samych tylko daktylach przeżyć dość długo.  Można je wycisnąć i będzie „miód daktylowy”. Można chlebek daktylowy z nich zrobić albo zmieszać zmielone z jęczmieniem i upiec chleb pustyni. Z kwiatów robi się wino lub wódkę (moim zdaniem baaardzo słodkie i dość paskudne wino… Przynajmniej to które kiedyś próbowałam…  ). Można też z daktyli zrobić jaggery – taki cukier brązowy. To co wygląda na pień – może być może służyć jako budulec lub opał. Z liści plecie się maty i generalnie używa do wyplatania. Pestki zmielone to super pasza dla zwierzaków lub bezglutenowa mąka dla ludzi. Ale też jak się wyszlifuje to piękną biżuterię i inne rękodzieła ozdobne zrobić można. Podobno można palmę daktylową równo na sto sposobów!

Palma daktylowa jest ważna w judaizmie. Szczególną rolę odgrywa w Sukkot (Święto Namiotów). Święto upamiętniające wędrówkę Narodu Izraela przez pustynię  polega na tym, że przez siedem dni mieszka się poza domem, w zbudowanych namiotach. Namiot – czyli suka,  powinien być skonstruowany tak by ochraniać na przykład przed słońcem ale też by przez dach prześwitywało niebo. I tu do zrobienia „dachu” (schach) i ścian zresztą też – doskonale się nadają liście palmy daktylowej! W suce powinno się przebywać, jadać posiłki, sypiać. Często też praktykuje się zwyczaj by do namiotu zapraszać gości. I tu znowu daktyle – tyle, że menu. Do synagogi idzie się z arba minim czyli bukietem zrobionym z gałęzi palmy daktylowej – lulaw, gałązki wierzby – arawah i mirt – hadasim. Te trzy rośliny są ze sobą związane. W trakcie recytowania psalmów kołysze i potrząsa się nimi radośnie na cztery strony świata, w górę i w dół trzymając gałęzie w prawej ręce, bo w lewej trzyma się pachnący pięknie owoc etrogu. Potrząsanie wszystkimi czterema roślinami ma mieć odniesienie do szczodrości Ha.szem w trakcie żniw oraz wspomagać modlitwę o deszcz. Same rośliny mają swoją symbolikę. Lulaw daje owoce, sam jednak nie pachnie – to symbol Żyda, który studiuje Torę ale nie wypełnia nakazów; hadasim ładnie pachnie (to Żyd, który wypełnia nakazy ale nie studiuje Tory), arawah ani nie pachnie ani nie daje owoców (to ci, którzy nie wypełniają micwot i nie studiują); etrog pachnie i jest owocem – symbol przyjmowania i wypełniania nauki, a że etrog trudno jest zjeść i wymaga długiej i żmudnej obróbki by był smaczny, symbolizuje też cierpliwość w doskonaleniu się i nauce.

Palmy daktylowe są poza wszystkim też roślinami ozdobnymi – przy czym jak ciepło to anturaż robią na ulicach i w ogrodach i na dziko też. W Polsce to raczej w doniczkach i zaciszu domowym tylko. Są długowieczne. Mogą rodzić owoce nawet do stu lat.

A co na miejscu w „Eden Palm” można? Ano połazić pomiędzy drzewami i krzaczorami. Palmy daktylowe, granaty, figowce, bananowce i takie tam. Z miejsca na miejsce jeździ się „dorożkami”. To tu to tam jakiś pomnik jakiejś super ważnej osoby. Zobaczyć można jak gostek się na bosaka wspina w kilkanaście sekund chyba na palmę – taki heros 😉 A potem sklepik i kosmetyki, dżemy i generalnie wszystko co można z daktyli. O!

Hiszpania – Bilbao

Bilbao założone zostało w XIII wieki. Ale zabytków z trochę wcześniejszych znacznie czasów jest w mieście pod dostatkiem! Właściwie przez kolejne wieki było to ważne gospodarczo i przemysłowo miasto. Koncepcja, że jest też interesujące turystycznie pojawiła się dopiero w XIX wieku, a tak naprawdę to dopiero jak powstało Muzeum Guggenheima. Obecnie to głównie turystyka biznesowa, ale w mieście jest kilka ciekawych zakątów historycznie i artystycznie. Choć przyznać muszę, że ja mam zupełnie inne doświadczenie 😉 Decyzję o wyjeździe do Bilbao podjęłam jako to często mi się zdarza w ostatniej chwili. Biegusiem godzinę przed wylotem rezerwowałam jakikolwiek hotel… Dopiero po przyjeździe okazało się że hotel – fakt piętnaście minut od dworacy ale jest na granicy dwu „intersujących” dzielnic. W jednej pomieszkiwali i na ulicach spędzali wolny czas (a chyba sporo go mieli… 😉) przybysze z Afryki, a z drugiej strony dzielnicą zawładnęli goście z Azji… A pomiędzy dzielnicami hotel – a w hotelu ja mam zarezerwowany pokój… Uznałam, że „Bilbao by night” sobie daruję w takiej sytuacji 😊 😊 Po trzech dniach okazało się, że zostałam zaakceptowana jako gość hotelu przez obudowie społeczności. Jakoś tak spojrzenia pełne akceptacji czułam rzucane w moim kierunku, gdy szłam co rano z hotelu do knajpy jakiejś na śniadanko (bo hotel nie dysponował takim luksusem 😊 😊 )

Ale o mieście. Sporo tu budynków z każdego możliwego okresu w historii od gotyku zaczynając. I to właściwie w każdej z ośmiu bodaj dzielnic miasta. Casco Viejo to najstarsza część. Nazwa znaczy siedem ulic – bo tyle dokładnie było ich w starej części. Ale tu kolorowo! I to nie jest figura retoryczna. NAPRAWDĘ KOLOROWO! A ile kawiarenek, tawern i innych urokliwych miejsc do spędzania czasu… Albo Mercado de la Ribera zbudowany w 1929 roku. Niby plac targowy – ale przychodziłam tam nie po zakupy ale by poczuć „ducha miasta”. Z tych najnowszych projektów warto wspomnieć Azkuna Zentroa. To magazyn wina z początku XX wieku, który został w 2010 roku przebudowany (projekt Philippe Starck) i teraz jest ciekawą i na max zwariowaną przestrzenią dla organizowania wystaw, koncertów i innych takich. Albo Abando ze słynnymi wieżami Araty Isazakiego. To też miasto mostów. Jest ich siedemnaście i dodać należy, że niektóre wyglądają obłędnie. Na przykład La Salve albo Puente Colgante.

Historia przeplata się ze współczesnością. Można pozwiedzać… Albo można się po prostu powłóczyć, zerkając to tu to tam na bajecznie kolorowe fasady kamienic.

Turcja – Stambuł, religijnie

Religie Księgi: judaizm, chrześcijaństwo i islam. W Stambule są w komplecie.

Najstarszą religią jest judaizm. Społeczność żydowska mieszkała tu już w czasach Bizancjum. Wtedy w mieście działały trzy synagogi. Teraz w Stambule, to głównie judaizm w wersji sefardyjskiej. Największa grupa Żydów z Hiszpanii przeniosła się tu w XV wieku gdy w Hiszpanii wybuchły prześladowania. Wówczas sułtan Bajazyd II wysłał okręty na ratunek prześladowanym w Hiszpanii, Żydom i Muzułmanom. Przesiedlili się też do Stambułu Żydzi z Italii. W XIX a potem w XX wieku dołączyła niewielka grupa Żydów Aszkenazyjskich z różnych miejsc Europy oraz Romanioci i Żydzi syryjscy. Przesiedleńcy (od XV wieku począwszy) przenosili wraz z dobytkiem też wiedzę i doświadczenie. Przykładem drukarnie Gutemberga, rozwój medycyny, bankowości itd. Aktualnie w Stambule działa 26 synagog. Najważniejszą jest Synagoga Neve Shalom. Zbudowana w połowie XX wieku według projektu Elyo Ventury i Bernara Motola. Ale mnie się bardziej podoba XIX wieczna Synagoga Hemdat Israel. 🙂 Jasna, przestronna z gustownym wystrojem wnętrza. Jasna, przestronna z gustownym wystrojem wnętrza. Jedna z najstarszych zachowanych synagog to Ahrida w Stambule. Jej powstanie datowane jest na XV wiek. Jest też Synagoga aszkenazyjska zwana austriacką – bo Żydzi z Austrii ją ufundowali. Solidny, strzelisty w sumie, z ciemnego drewna Aron Ha-Kodesz… Ciemne, drewniane ławki poukładane karnie w rzędach… Nie ma wątpliwości, że to austriacka robota! 😉

Gdy Stambuł był jeszcze Konstantynopolem – narodził się tutaj wschodnia wersja chrześcijaństwa. Miasto przechodziło różne koleje ale Patiarchat Konstantynopola nieprzerwanie działa. Oprócz niego też kilka innych wersji chrześcijańskich Kościołów: Ormiański, Syryjski Ortodoksyjny, Bułgarski Prawosławny, Grecki Prawosławny, Katolicy Lewantyńczycy… Są też niewielkie grupy Włochówm, Niemców, Polaków i Bośniaków – praktykujących różne odłamy chrześcijaństwa. Jakie zabytki i miejsca kultu wymienić? Ponad 120 kościołów różnorakich działa… Na przykład bazylika św. Antoniego Padewskiego. Ale… Najbardziej z chrześcijaństwem kojarzy się meczet. 😉 Hagia Sophia czyli kościół Mądrości Bożej. Powstał z inicjatywy cesarza Bizancjum Justyniana I Wielkiego, choć pierwsza jej wersja zaczęta była już za Konstantyna. Świątynia była giiiigantyczna! I robiła prawdziwie wrażenie. Zwłaszcza „lewitująca” nad bryłą, gdy się spogląda stojąc we wnętrzu – kopuła. W środku w głowie się kręciło do połyskujących cała tęczą barw mozaik. Kościół przechodził różne koleje losu: zawalenie się kopuły, ikonoklazm, trzęsienia ziemi, krucjaty, zamianę na meczet, potem muzeum… W XV wieku ostatni raz odprawiona została tu liturgia. Aktualnie Hagia Sophia jest czynnym meczetem i równocześnie muzeum. Dla zwiedzających udostępnione są części na galeriach, gdzie podziwiać można zachowane fragmenty mozaiki. Niektóre z nich są przysłonięte tak by nie były widoczne z dołu – gdzie muzułmanie modlą się. Islam zabrania przedstawień figuralnych…

No właśnie, islam. Najwięcej w Stambule obecnie meczetów co zrozumiałe w sumie. Pierwszy powstał około XIV wieku a teraz jest ich ponad 2 tys.! Do jednych z piękniejszych należy Błękitny Meczet. Dlaczego błękitny – no widać! Zbudowany na samym początku XVII wieku za panowania Ahmeda I. Klasyczna osmańska architektura. A w środku tysiące płytek ceramiki iznickiej – i w związku z tym, środku i na zewnątrz niebieski. Okazały i z rozmachem. No i stoi naprzeciw Hagia Sophia, którą miał przyćmić…

Bizancjum, czyli Konstantynopol, czyli Carogród, czyli Stambuł… Miasto kalejdoskop. Zmieniały się nazwy jak w kalejdoskopie a za tym postępowały też zmiany religii… A może to jednak nie kalejdoskop? Może to mozaika? Przecież niezmiennie z synagog dochodzą śpiewy „Lecha Dodi, likrat kala”… w kościołach słychać organy lub chóry, a z minaretów nawołują muezini…

Izrael – Akka (Akko), „religijny” spacer

Gdy Baha Allah – założyciel bahaizmu był przetrzymywany w więzieniu w Akkce, jego wyznawcy wykupywali tereny w najbliższej okolicy i zakładali… ogrody. W konsekwencji jest ich sporo w okolicy. Najbardziej znany i chyba największy jest w Hajfie, ale ten w Akkce też piękny! Wyznawcy Bahaizmu pielgrzymują do miasta nie tylko po to by po ogrodzie pospacerować. Odwiedzają miejsce uwięzienia i pochówku Baha Allaha, Dom ’Abbúd i Dom Abdulláha Paszy. Spacerując po ogrodach bahaistów, czasem sobie myślę, że oni czekają codziennie żeby jakiś chwastek lub niesforna gałązka tylko listek wychyliła poza linię, żeby ucapić i do szeregu odstawić.

Dwie ważne synagogi są w Akko (Akka). Pierwsza – w sumie nowa, to Synagoga Tory Ora. Budowę ukończono w 1955 roku. Inicjatorem był Badash wraz z rodziną. Po zrobieniu alij, osiedli w Akko i zdecydowali zainicjować budowę synagogi, wzorując się na synagodze w Dzerbie – przecież pochodzili z Tunezji! Dlaczego Synagoga Tory Ora jest wyjątkowa? Bo zdobiona milionami naturalnych kamyczków ułożonych w misterne mozaiki. I to zarówno na zewnątrz jak i w środku. Cudo! A te kamyczki obrabiano latami w kibucu Eilon, by zdobić nimi synagogę mozaikami opowiadającymi historię Izraela od czasów biblijnych. Druga synagoga ma znacznie starsza metryczkę bo pochodzi z pierwszej połowy XVIII wieku. To Synagoga Ramchala. Nazwa od pochodzącego z Italii, Rabina Mosze Chaima Luzzatto (Ramchala). Rabin wraz z rodziną i swoimi uczniami przybył do Akko. Po trzech latach zmarł na skutek zarazy, ale w tym krótkim czasie zdołał ożywić do działań żydowską społeczność w mieście. Synagoga to małe pomieszczenie na parterze. Nie ma w niej sali dla kobiet. Dla kobiet był osobna sala poza synagogą. To bardzo rzadkie rozwiązanie. Kiedyś podobno cała synagoga była pomalowana na niebiesko, bo Ramchal uważał, że ten kolor odstrasza „złego”.

W mieście jest kilka kościołów chrześcijańskich. Podobno w latach 1219–1220, miasto odwiedził św. Franciszek z Asyżu. Stąd nie należy się dziwić, że mieście są klasztory franciszkański np. Terra Sancta lub św. Jana Chrzcielna, przy czym pierwszy założony był już przed przyjazdem Franciszka. Jest też katedra prawosławna św. Jerzego z początki XVII wieku. Podobno najstarszy chrześcijański kościół w mieście. A oprócz tego, kościoły maronickie, karmelitańskie itd.

Najwięcej w Akko jest meczetów. Najstarszy, El-Bahr – został zbudowany w 1586 roku. Meczet Ash-Shadhiliyya  jest obecnie siedzibą derwiszów. Ale bardziej znany jest El Jazzar z XVIII wieku. Duża zielona kopuła, smukły minaret a wokół meczetu ogród.

Jakoś te ogrody wciąż wracają mi i mentalnie z religią się kojarzą. Może faktycznie w DNA jakoś przyzwyczajenie do Gen Eden nam zostało…

Maroko – Meknes

Od VIII wieku istnieje i rozwija się pięknie berberyjskie miasto Meknes. Stąd zresztą nazwa – od berberyjskiego plemienia Miknasa. To jedno z czterech cesarskich miast Maroka (obok Marrakeszu, Fezu i Rabatu). Za czasów sułtana Ismaila Ibn Sharifa miasto było nawet stolicą! Wtedy też pojawiły się pałace i bramy i mury a wszystko bajecznie zdobione. Meknes to duże miasto ale do zwiedzania głównie medyna jest rekomendowana. Bo i mnogość interesujących miejsc tu jest!

Wielki Meczet Meknes – faktycznie spory. Jakieś 3,5 tys. metrów kwadratowych powierzchni! Powstał w XII wieku ale potem wielokroć był przebudowywany i remontowany. Jak tam kolorowo i wytwornie… I woda w licznych fontannach milo szmerze… A żyrandole! No i fajansem zielonym pokryty minaret, sterczy dumnie nad całością jak latarnia morska. Zabytkowych i dobrze zadbanych meczetów w mieście kilkanaście co najmniej. Z zabytków sakralnych warto wspomnieć też o synagodze Meira Toledano. Pierwszą synagogę w tym miejscu zbudowano w XIII wieku ale ta, pochodzi z XVII wieku. Odbudowana została po zniszczeniu pierwotnej przez trzęsienie ziemi.

Sam kompleks pałacowy to właściwie „cesarskie miasto” – bo system kilku pałaców, ogrodów, obiektów sakralnych i innych takich tam! Sułtan Moulay Isma’ila panował jakieś 55 lata, i cały czas ten kompleks budował – to się rozmach sam jakoś zrobił… 😉 Sam system wodociągów i studni, robi wrażenie! W jego skład wchodzi ni to sztuczne jezioro, ni to zbiornik wodny… – Heri es-Swani or Heri es-Souani. W skład zabudowań wchodził „Dom Dziesięciu Norias” – budynek z kopułami i systemami hydraulicznymi, dzięki którym woda docierała na powierzchnie z odległych źródeł. Najstarszym z pałaców jest Dar el-Kebira – prywatna rezydencja sułtana. Wzniesiony pod koniec XVII wieku. Osobny spory budynek to była sala audiencyjna. Nieopodal jest mauzoleum, gdzie zmarli członkowie rodziny sułtana spoczywają. Oprócz tego – Bab Mansur al-’Alj  – najbardziej znana i spektakularnie wyglądająca brama miasta. Nigdy nie był jakoś mocno obronna. Raczej pełniła funkcje reprezentacyjne. Sama nazwa „Zwycięskiego apostaty” nadana została na cześć architekta – chrześcijanina który przeszedł na islam. Mniej lub bardziej ozdobnych bram w mieście – sześć można zobaczyć.

A wieczorowo porą, umęczeni zwiedzaniem i często też upałem możemy zaglądnąć na Place el-Hedim. Nazwa dosłownie znaczy tyle co gruz lub gruzowisko, bo i sułtan gdy budował swój pałac, mnóstwo zabudowań tu istniejących po prostu wyburzył by zapewnić sobie przestrzeń… No i przestrzeń się w pałac zamieniła który teraz przyciąga artystów, wydarzenia kulturalne a i do takiego normalnie miłego spędzania czasu się nadaje jak nic.

PS

Różni artyści tu się prezentują. Jedne z jakąś kobrą i innymi gadami pozwalał sobie muzykować. Znaczy on grał, a gady tańcowały. 😊 😊 Na długiej ogniskowej fotę zrobiłam… oj, na bardzo długiej…

Turcja – Stambuł

Stambuł jest jednym z największych miast na świecie, najludniejsze w Europie i leży na dwu kontynentach. Nie da się o takim mieście w jednym poście opowiedzieć i ja też tego próbować nie będę 😊 Nawet nazw ma więcej niż jedną! No bo najpierw to było Bizancjum – bo założył je Byzas. Potem ze dwie mniej utrwalone nazwy w historii – w III wieku Augusta Antonina a potem Nowy Rzym. Kolejna nazwa, czyli Konstantynopol o wiele mocniej zaistniała w historii. Pierwszy raz się pojawiła ta nazwa w V wieku. W czasach osmańskich nadal te nazwę używano ale z czasem wyparła ją inna – Istambul (przy czym po polsku powiemy Stambuł).  

Najstarszym zabytkiem w Stambule jest obelisk Egipski z Karnaku, który na hipodromie stoi. Na całej jego powierzchni opis wielkich czynów faraona Totmesa III. Tuż obok – młodszy ale znacznie gorzej zachowany obelisk Konstantyna. A pomiędzy nimi kolumna wężowa ze świątyni Apollina w Delfach. To znaczy teraz – jak się nie wie, że wężowa to się człowiek nie domyśli bo głowy trzech węzy odłupane zostały. Jedna na przykład w Brytyjskim Muzeum w Londynie można oglądać. Złota urna, którą gady trzymały, zaginęła jeszcze w Delfach.

Spacer (lub popływanie łódką, bo to wielka i urocza cieśnina jednak jest i można godzinami sobie pływać w te i we w te tak raz w Azji będąc a raz w Europie 😉 ) nad Bosforem jest fajna Wieża Leandra z V w pne. Była strażnicą, punktem kontrolnym, latarnią morską a nawet izolatką dla chorych na cholerę. Funkcje się jej zmieniały ale ona niezmiennie na wysepce trwa… Inna wieża – Galaty, na lądzie stoi. W XIV wieku kolonia genueńska fortyfikacje wzniosłą i tę wieżę między innymi jako główny jej element. W połowie XX wieku była strażnicą dla strażaków czuwających, by jakiś pożar niezauważony się nie rozprzestrzenił groźnie. Teraz można ją zwiedzać lub zatrzymać się w jednym z klubów nocnych które tam są. A to jeszcze Wieża Zegarowa Dolmabahcze. To wieża zegarowa obok pałacu o tej samej nazwie. Neobarokowa, kunsztownie zdobiona i precyzyjnie wskazująca czas, bo mechanizm wymieniony i sprawny.

A jak się człowiek zwiedzaniem znudzi to na suk można pójść na przykład Wielki Bazar lub Bazar Egipski. I tu oczywiście cudeńka można kupić ale i same bazary pozwiedzać 😊 Bo budynki to piękne i zdobne. Budowę tego pierwszego zainicjowano w XV wieku jako miejsce dla złotników i antykwariuszy (ale i niewolnikami handlowano tu do XIX wieku) i tak stopniowo się rozrastał aż do 3 h. Ten drugi powstał w XVII wieku dla handlarzy przyprawami.

Ach! Na obrzeżach Stambułu jest mała wioska. Polonezköy się nazywa choć czasem też Adampol o niej mówią. Nie bez powodu… To wieś polskich emigrantów z XIX wieku. Jeszcze do połowy XX wieku posługiwano się tu dwoma językami (też polskim). Teraz to raczej miejsce turystyczne a o polskości miejsca tradycja tylko przetrwała, choć niezmiennie część mieszkańców w języku tureckim przyznaje się do swoich korzeni polskich 😊

Wiem, wiem Stambuł z innymi sztandarowymi obiektami się kojarzy mocniej 😊 ale pałace i obiekty sakralne i podziemne i muzea 😉 – zostawiam na kolejne subiektywne podglądania!

Albania – Berat

Berat – niewielkie w sumie miasto w Albani, które zwiedzania oferuje na tydzień! Dwa szlaki religijne można wydzielić. Pierwszy – muzułmański: cztery meczety i dwie chanaki. Jednym z najstarszych w Albanii jest Meczet Królewski. Wzniesiony został pod koniec XV wieku. Był elementem (centralnym i najważniejszym) całego kompleksu, który stopniowo powstawał wokół, aż w głąb XVI wieku. W 1967 roku Albania ogłosiła się pierwszym na świecie ateistycznym państwem. Zaczęła się programowa dewastacja wszystkiego co religijne – i rodzaj religii nie miał tu najmniejszego znaczenia. Na szczęście zabytki przetrwały, między innymi ów meczet z ukrytymi w jego wnętrzu XVIII wiecznymi freskami. A propos freski. Kolejny meczet (XIX wieczny) – Meczet Kawalerów, ma je bardzo spektakularne. Dlaczego Kawalerów? Bo zbudowano go dla nieżonatych facetów którzy jako strażnicy sobie dorabiali. Garnizonowym meczetem był natomiast szesnastowieczny Meczet Biały – przy czym pozostały z niego jeno ruiny. Nieco lepiej zachował się ciut starszy Czerwony Meczet, a przynajmniej minaret jest i dumnie sterczy nad zrujnowaną bryłą meczetu. Są też dwa „muzułmańskie klasztory”. Chanaka Halveti był kiedyś siedzibą bektaszytów a chanuka Rufai – mistycznego bractwa Rifa.

Drugi szlak religijny jest prawosławny. Chyba najbardziej wartościowymi obiektami są XIV – wieczne: cerkiew Michała Archanioła oraz z tego samego czasu cerkiew Trójcy Świętej. Obydwie pięknie wkomonowane w pejzaż. Obydwie też nie bez ran, oparły się dewastacji jaką zaordynowała ateizacja kraju. Szesnastowieczna cerkiew Teodora posiada piękne wnętrze z fantastycznymi freskami. No i maleńka urocza (remontowana aktualnie chyba nadal) cerkiew Najświętszej Marii Panny z Blacherne. Jest na zamku Berat. Sam zamek jest XIII wieczny choć znaleźć bez trudu można i starsze elementy od IV wieku pne poczynając. Zupełnie nieźle się zachował a w jego wnętrzu zabudowania mieszkalne, cerkwie, meczety… W dawnej katedrze (też na terenie zamku) obecnie mieści się Muzeum Ikon.

Ze społeczności żydowskiej, która była w mieście liczna była, przetrwało zabytków jak na lekarstwo. Jedynie niewielkie Solomon Muzeum opowiada o tym trzecim w mieście szlaku religiojnym.  

Jordania – Qasr al-Azraq [NOWY POST]

„Doktor nie puścił ale drzwi puściły….” Kochanowski mawiał 😊 Pewnie inaczej złożyłby strofy gdyby odwiedził Qasr al-Azraq w Jordanii! 😊 One są zrobione z dwu głazów!!! A ruszyć je w te lub we w te – z cudem graniczy! O trzaśnięciu drzwiami (choć to czasem miłe uczucie i podleczeniu nerwowości służy) – mowy niema!

Qasr al-Azraq (Błękitna Twierdza) to klasyczny zamek pustynny. Czy błękitny? Nie. Raczej ciemno szary. A to z powodu rozbudowy twierdzy za Ajjubidów, kiedy to do prac wykorzystano bazalt. Wchodzi się przez te granitowe drzwi (jak się je otworzyć uda 😉 ), przedsionek (na jednym z kamieni, zachowała się plansza do gry z czasów rzymskich), potem dziedziniec a na nim niewielki meczet z czasów Umajjadów. W narożnikach murów – wieże.

To było strategiczne miejsce! Woda tu była w oazie! A jak woda – to właściwie wszystko. Zwłaszcza, że wokół (tak mocno wokół bo kilkanaście tysięcy metrów kwadratowych) wody ani kropli. Twierdzę zbudowali prawdopodobnie rzymianie ale potem też kolejne kalifaty dokładały i w Bizancjum też wykorzystywano. Każdy coś tam dokładał. W sumie i tak nie było wyboru bo tylko tu ta woda – co już mamy ustalone. 😊 No i tak do XIII wieku mniej więcej.

A! W zamku – jako kwaterze głównej, przebywał jakiś czas i opisał go w swojej książce Lawrence z Arabii. Ten prawdziwy – nie filmowy. O drzwiach też napisał „Potrzeba było wielkiego wysiłku, by zacząć się huśtać, a na końcu zatrzasnął się z trzaskiem i hukiem, co sprawiło, że zachodnia ściana starego zamku zadrżała.” Hmmm… W takim razie brawo ja! Jednak je ruszyłam!😉

« Older posts