Autor: Lucyna Miriam Rotter (Page 73 of 90)

Świętokrzyskie – Jędrzejów

W Jędrzejowie Muzeum Przypkowskich kusi… Zawsze mam wrażenie, że jakąś cudowną magiczną muzykę kreuje tykanie zegarów… Ale to opowieść na inną okazję. Toż Jędrzejów nie samymi zegarami stoi! Druga równie ważna „atrakcja turystyczna” miasta to Archiopactwo cystersów. Opactwo za przyczyną Jaksów- Gryfitów tu powstało, stąd też w herbie opactwa zaadoptowane zostało godło z herbu fundatorów – gryf. Swoją drogą to ród, który sporo fundacji opactw reguły św. Benedykta ma na koncie, bo i Wąchock i Staniątki… Sami cystersi przybyli natomiast z opactwa w Morimon stąd czasem pojawiająca się nazwa jędrzejowskiego – Morimondus Minor. Fundacja ma metryczkę XII wieczną. Potem przebudowa gotycka. Nawet Mikołaj Kregler i Wit Stwosz tu swoje trzy grosze zostawili! Potem też barokizacje. Tragiczny był rok 1800 gdy spłonęło opactwo (co dało się odbudować) i biblioteka (co stratą nie do odzyskania)… Niedługo potem cystersi opuścili Jędrzejów. Wrócili tu dopiero po ponad stu latach bo w 1945.

Dla mnie, co jakoś wyjątkowo dziwić nie może, najciekawsze w Jędrzejowskim opactwie są polichromie. Bo i przestrzeń świątyni opowieść zaklęta w obraz cudownie otula. Andrzej Radwański wymalował tam całą historię i działalność cystersów. Oczywiście szczególnie podkreślając zasługi Wincentego Kadłubka – ale przecież na okoliczność wyniesienia go na ołtarze polichromię zamówiono. Nie miejsce tu na analizę semantyczną treści zawartych na sklepieniu w przęsłach i w innych zakamarkach kościoła (jak kto się nudzi niech artykuł przeczyta…). Konkluzja całości jest jednak dość prosta – cystersi wymiatają. 🙂 Z całości narracji najbardziej lubię alegoryczne postacie symbolizujące cztery kontynenty. Pewnie dlatego, że podróżować lubię. Z czterech kontynentów najlepiej zachowała się Azja – co w sumie też mnie cieszy bo klimaty Azji chłonę pasjami (zwłaszcza jeden jej rejon jest mi szczególnie bliski 🙂 )… A no i teatralność całości… takie prawdziwe barocco w jędrzejowskim wydaniu 🙂

Światło.czułe spotkania odc. 9: „Co robi zdjęcie w zbiorach Muzeum Fotografii w Krakowie (MuFo)”

Było o tym co robi zdjęcie. Że ma gigantyczną moc… Czasem potrafi wszystko zmienić… Życie na głowie postawi! Było o tym  co fotografia robi w muzeum i jakie opowieści można, artefaktami z magicznego świata fotografii, snuć w salach krakowskiego MuFo.

Gość programu: Dominik Kuryłek

Prowadzenie: Lucyna Rotter

Realizacja: Paweł Kaszuba; Agata Ciechanowska, Wiktoria Ziąbka, Klaudia Olipra Współpraca: Paulina Brzostowska, Ewa Kantek, Dorota Marta, Michał Michalski, Anna Wilkońska, Ludmiła Dobija

JP2TV, Kraków 2022

Światło.czułe spotkania odc. 8: „Po dwu stronach lustra”

Było to tym kiedy fotografia osoby staje się portretem. Czy portret odsłania zakamarki duszy… Czy portret ma być piękny czy prawdziwy… I jak daleko fotograf może wejść w emocje modela…

Gość programu: Sebastian Calisianin Przybylski

Prowadzenie: Lucyna Rotter

Realizacja Paweł Kaszuba; Kamery: Agata Ciechanowska, Wiktoria Ziąbka, Klaudia Olipra; Współpraca: Paulina Brzostowska, Ewa Kantek, Michał Michalski, Anna Wilkońska, Ludmiła Dobija

JP2TV, Kraków 2022

Światło.czułe spotkania odc. 7: „Od pancernych do Niepodległości. Historia na szklanym ekranie”

Było o tym jak opowiedzieć historię obrazem i jak ubrać ją w słowa. Jak historią skusić i zafascynować. Bo kiedyś fascynowały nas opowieści malowane przez Matejkę – dzisiaj fascynuje nas magia telewizji.

Gość programu: Piotr Legutko

Prowadzenie: Lucyna Rotter

Realizacja: Paweł Kaszuba, Jarosław Raczak; Kamery: Kacper Odrzywołek, Agata Ciechanowska; Współpraca: Paulina Brzostowska, Ewa Kantek, Michał Michalski, Anna Wilkońska, Ludmiła Dobija, Gabriela Waś

JP2TV, Kraków 2022

Świętokrzyskie – Ujazd Krzyżtopór

Krzyżtopór. Gdyby był zatopiony gdzieś w głuszy leśnej, gdzie ruiny zamczyska oplatają czule konary drzew – to już byłaby istna bajka… ale i bez drzewostanu jest magicznie! I właściwie to nie wiem kiedy tam piękniej… Gdy rozgrzane słońcem mury dyszą ciężko w upale, czy gdy w pochmurny dzień wiatr wygrywa jakąś smętną melodię w oczodołach okien, czy gdy księżyc panteistyczne cienie wyciąga i nie można nie zauważyć w jego blasku, snującej się jakiejś zjawy (jak to w starym zamczysku bywa… ) No wyjątkowe miejsce jest i basta!

Zamek w Ujeździe wzniesiony został w XVII wieku w typie palazzo in fortezza. A głównym sprawcą zamieszania był Krzysztof Ossoliński, który posiadł idee by zbudować sobie domek, jakiego świat nie widział. I tak na dobre – udało mu się! Zanim powstał Wersal – Krzyżtopór był jednym z największych w Europie!!! A i wystrój dorównywał gabarytom. Podobno jadalnia miała szklany sufit. A właściwie miało to być dno akwarium, w którym rybki sobie pływały (przy czym nie wiem czy czekając na swoją kolej by być podanym w szarym sosie, czy też miały tam dożywocie… 😉 ) Zamek wzniesiony był na planie pięcioboku, z bastionami. Trzy piętra, eliptyczny dziedziniec, całość zbudowana z kamienia i cegły – co dzisiaj ruinom, daje zupełnie fajne niuanse kolorystyczne.

Krzysztof był katolem czystej wody. Z reformacją walczył jak mógł. Ale… Jakoś nie przeszkadzało mu to zajmować się po trosze astrologią i magią. Nad wejściem umieścić kazał podobno kabalistyczne „W” co miało zapewnić wieczne trwanie tego miejsca. No cóż… Niech trwa…

Światło.czułe spotkania odc. 6: „Świat wykreowany dźwiękiem”

Było o ciszy która bywa muzyką, o usłyszeniu szelestu skrzydeł i o fotografowaniu wiatru. I o tym że otaczający nas świat można zamknąć w kadrach filmu lub fotografii ale też można go zobaczyć dźwiękami.

Gość programu: Krzysztof Ridan

Prowadzenie: Lucyna Rotter

Realizacja Paweł Kaszuba; Kamery: Kacper Odrzywołek, Agata Ciechanowska; Współpraca: Anna Zabawa, Ewa Kantek, Michał Michalski, Anna Wilkońska, Ludmiła Dobija

JP2TV, Kraków 2022

Światło.czułe spotkania odc. 5: „Czułym okiem”

Było o czułości w spojrzeniu, o namiętnościach, emocjach i pasjach i o muzyce zaklętej w fotografii. Było też o poetyce natury, otulaniu światłem fotografowanych obrazów, dostrzeganiu piękna, sztuki, emocji…

Gość programu: Janusz Marynowski

Prowadzenie: Lucyna Rotter

Realizacja: Jarosław Raczek; Kamery: Kacper Odrzywołek, Agata Ciechanowska; Współpraca: Anna Zabawa, Ewa Kantek, Michał Michalski, Anna Wilkońska, Gabriela Waś

JP2TV, Kraków 2022

Świętokrzyskie – Opatów

W miejscu tym, ślady ludzkości od neolitu począwszy. Fajna meta najwyraźniej skoro od tylu wieków nieprzerwanie kusiła by się tu osiedlać… Coś tu musi być na rzeczy! Z zamierzchłej przeszłości archeolodzy wygrzebali w Opatowie sporo artefaktów. Obecnie – miasto w sumie turystyczne. Sam układ urbanistyczny z bramą Warszawską na czele, ciekawy i kuszący. Ale to co najmocniej przyciąga turystów do miasta to świątynie (no, dorzućmy jeszcze zupełnie fajne i atrakcyjne do zwiedzania podziemia miasta 😉 ). Klasztor bernardynów. Zakonnicy osiedlili się tutaj we wczesnych wiekach średnich ale obecna świątynia i zabudowania to kwintesencja baroku. Chyba słynniejsza jednak jest kolegiata św. Marcina. Metryczkę ma średniowieczną. Pierwsza wzmianka o kanonikach opatowskich to 1206 roku. Kto fundował świątynię – pomysłów znawcy przedmiotu mają kilka. A i z tym dla kogo wzniesiona – też analogicznie. Koncepcje od templariuszy przez cystersów i benedyktynów się pojawiały… Skupmy się więc na architekturze i wystroju wnętrza. A jest tu full–service epok i styli. Od romanizmu przez elementy gotyku, aż po renesans i barok. Całość przestrzeni świątyni, a na pewno prezbiterium i transept, otula barokowa polichromia (choć resztki wcześniejszych też się zachowały), miejscami iluzjonistyczna opowiada dzieje ziemskie i chwałę nieba św. Marcina z Tours. Są też sceny batalistyczne, takie z serii chwała oręża polskiego. No jak to w baroku. W transepcie – nagrobki Szydłowieckich, tam też w brązie wykonany lament opatowski. Tak właściwie… nagrobki – to oczywiste. Ale nie wiem może przez ciepłą kolorystykę marmuru, a może przez milutkie jednak postaci dzieciarów… Jakiś taki przytulny, a nie odrażający chłodem, nastrój sprawia. Mnóstwo cudeniek! A na mnie, przekornie jak zwykle, największe wrażenie zrobiły ażurowe schody prowadzące na chór. Ślizgały się akurat po nich promienie wpadającego przez okna światła. Wyglądały niczym biżuteria… kolia jakaś, zwieszona na dekolcie świątynnych murów.

A! Dla miłośników takich klimatów – biblioteka oraz archiwum opatowskie i jego zbiory to – crème de la crème!

Światło.czułe spotkania odc. 4: „Mistrz jednego strzału”

Było o emocjach, adrenalinie, odporności psychicznej i ułamkach sekundy, które są codziennością dla fotoreportera. I o kadrowaniu codzienności, takim z lekkim przymrużeniem oka.

Gość programu: Krzysztof Karolczyk

Prowadzenie: Lucyna Rotter

Realizacja: Paweł Kaszuba, Jarosław Raczek; Kamery: Kacper Odrzywołek, Agata Ciechanowska; Współpraca: Paulina Brzostowska, Ludmiła Dobija, Ewa Kantek, Michał Michalski, Anna Wilkońska, Gabriela Waś

JP2TV, Kraków 2022

Świętokrzyskie – Pińczów

Gdzie leży Pińczów? No to jest proste – na trasie do Betlejem 😉

„Ot trzeba iść do Wieliczki, potem do Pińczowa,

a z Pińczowa na Bielany, potem do Głogowa.

Zaś z Głogowa do Mogiły będzie już pół drogi,

weźmiem z sobą ze dwa sadła, by smarować nogi.

Zaś z Mogiły do Szkalmierza, a potem na Tyniec;

a zaś z Tyńca do Betlejem, to już drogi koniec”

No pokrętna droga ale jakoś to tak było z tą trasą w jednej z pastorałek. Ale gdyby ktoś jednak chciał zlokalizować na mapie – to Ponidzie.

Historia miasta od wieków średnich się snuje. Gród, potem średniowieczny zamek (z którego marne reszteczki zostały jeno) a potem Wielopolscy zaordynowali sobie pałac gustowny (on dla odmiany w jednym kawałku właściwie się zachował).

Pińczów jako centrum reformacji głównie zasłynęło do tego stopnia, że w XVI wieku „podziękowano za współpracę” paulinom a kościół przeformatowano w zbór kalwiński. Było tu i słynne kalwińskie gimnazjum i drukarnia itd. itd., nawet biblię przetłumaczyli na język polski – nie najgorzej zresztą.

W sumie to takie miasto wielu religii, bo i katolicy i kalwini, no ale i żydzi. Spory procent mieszkańców miasta stanowili. Właściwie – większość w niektórych momentach historii. Pierwszy kahał powstał tutaj już w połowie XVI wieku. Dość szybko wybudowano synagogę, No i też drukarnie i cheder. Pińczów generalnie edukacją stał! Ale społeczność Żydowska przyczyniła się mocno też do rozwoju gospodarczego miasta. Żeby wspomnieć choćby fabrykę sukna Rosenberga, albo fabrykę Berensteina. Pińczów – prężny rozwijający się ośrodek, centrum życia… bywało… Dzisiaj to senne miasteczko, do którego przejeżdżają jedynie fascynaci historii.

« Older posts Newer posts »