Autor: Lucyna Maria Rotter (Page 45 of 86)

Kraków – Muzeum Narodowe, Europeum

Zabytkowy spichlerz, który stał się centrum sztuki europejskiej – tej sprzed wieków i tej bliższej naszym czasom. Veneziano, Brueghel czy Thorvaldsen, także Rembrandt. Dobrze zaaranżowane miejsce, dobra ekspozycja, dobre dzieła. Dla mnie jedno jest wyjątkowo cudowne (zapewne dlatego, że oprócz wachlarzy, baaaardzo lubię także kapelusze i inne nakrycia głowy 🙂 ) Alabastrowa dama w kapeluszu z woalom. Tajemnicza, uwodzicielska wręcz erotyczna. Delikatny alabaster woalu otulającego twarz i kapelusza, splamiony nieco czerwienią maków… Maki podobno wyrosły z łez Wenus, były też atrybutem boga snu i sennych marzeń – Morfeusza. Więc może nie, może kwiaty to delikatna prowokacja, zachęta do zerwania walu i odkrycia skrywanej pod muślinem rozmarzonej twarzy…

Kraków – Nowohuckie Laboratorium Dziedzictwa „Raptularz, czyli spraw przednowohuckich opisanie”

„Raptularz, czyli spraw przednowohuckich opisanie”… Pomysł zupełnie fajny choć plakat mnie zmylił… W rzeczywistości projekt bardziej dotyka fundacji cysterskiej w Mogile kilku innych kościołów okolicznych czy tam dworów szlacheckich/ziemiańskich niż kultury ludowej. Ale… taka wizja artystyczna twórcy plakatu. 😉 Wszystko takie trochę niespójne wyszło i przypadkowe. Choć w sumie… Raptularz to taki brudnopis do zapisywania notatek – tak dla pamięci. Takie wszystko razem ponotowane, żeby potem kiedyś tam poukładać jakoś sensownie… Więc może i coś w tym jest… 😉 Wystawa – cóż, kilka tablic w krużgankach cysterskich, a potem premiery kilku krótkich filmów. Te – fajnie zrealizowane. Z tych, które widziałam – cysterski chyba najciekawszy. Ten z Branic nie najgorzej opowiedziany. W innym narracja położyła dobre zdjęcia. Mają być online dostępne. Kolejne odsłony projektu to spacery tematyczne tyle tylko, że głównie po obiektach sakralnych. Takie przednowohuckie opisanie…

Kraków – Muzeum i Ogród botaniczny

W kilku ogrodach botanicznych na świecie zdążyło mi się już być… Dlatego tym bardziej doceniam i w sumie lubię ten mój rodzimy „krakoski”, ale… Powstał w XVIII wieku!!! Jest najstarszym w Polsce! I… chyba trochę się czas tam zatrzymał niedługo po momencie założenia… To znaczy – klomby i alejki kuszą, są piękne, urokliwe i zadbane o każdej porze roku. Warto udać się na spacer ze wszech miar. Zwłaszcza, że to ogród w samym niemal centrum Krakowa. Ale w szklarniach, palmiarniach, storczykarniach itp. – cóż, nie ma po co wchodzić. Bałagan, brak koncepcji – mizeria. Jest też muzeum. To właściwie dwie niewielkie sale. I wiecie co? Ja się przeniosłam do XIX wieku! Stare drewniane gabloty, jakieś zakurzone kotary zasłaniające drzwi, wypłowiałe z lekka zdjęcia jakichś ważnych bardzo osób, fragmenty czegoś walające się po kontach – no muzealnicy mogą być w siódmym niebie, gdyby historii wystawiennictwa chcieli się uczyć. Przenoszą się w dziejach – jak malowanie! FAJNE 😉

Kraków – Open City Festiwal

Ale Wesoła ma potencjał! Wesoła czyli zapomniana trochę dzielnica w Krakowie – tak między Śródmieściem a Grzegórzkami. Aktualnie to taki trochę Kazimierz sprzed 30 laty lub Podgórze sprzed 15 laty… No w każdym razie potencjał jest. Wykorzystują go na przykład twórcy festiwalu Open City. Festiwal dzieje się od kilkunastu lat ale nie zawsze był w przestrzeni Wesołej. Nie zawsze był nawet w Krakowie! Kilkanaście kolejnych edycji to Lublin. W tym roku (nie wiem prawdę mówiąc czy pierwszy raz czy kolejny…) 44 rzeźby i instalacje wypełniły przestrzeń Wesołej a precyzyjniej – zabudowania i teren dawnego szpitala i jego najbliższe okolice. Hasłem tegorocznej edycji „Mater:Ja” w pełni kompatybilne z anturażem budynków poszpitalnych i szpitalnych. Czy same prace ciekawe? Różnie. Jedne wzbudziły moje zainteresowanie niekonwencjonalnym podejściem do tematu, zaskakującą forą, inne nieco zadziwiły i sama nie wiem czy pozytywne czy negatywne to było odczucie ale było – i to ważne. Były też banalne i niewiele mające wspólnego z kreatywnym spojrzeniem na ciekawy i wieloznaczny temat przewodni festiwalu.

Jedno tylko mnie zastanawia… Bo to że pomysł super – tak, to że Wesoła to miejsce z gigantycznym potencjałem – tak, ale założenie że sztuka ma wyjść do ludzi i w przestrzeń ulic miasta – hmmm…. Tam prawie nikt nie chodzi… tam się zapuszczają tylko osoby celowo idące zobaczyć Open City lub pojedynczy pacjenci którzy zgubili drogę… Ale z drugiej strony może przez takie i kolejne wydarzenia Wesoła zyska „nowe życie” i stanie się uczęszczanym i wzbudzającym zainteresowanie miejscem.

Kraków – Pałac Sztuki

Taaa… Plakaty Olbińskiego bronią się same! Są świetne. Lubię jego twórczość i cenię (nie ja jedna przecież !). I nawet jeśli są mizernie wyeksponowane to – bronią się!!!

Natomiast cała reszta… Odrapane i brudne ściany i drzwi, powybijane okna zaklejone taśmą, eksponaty przybite ordynarnie gwoździem do ściany, podpisy jakby je ktoś ciemną nocą i to po imprezie wycinał tępymi nożyczkami… Ja nawet chciałabym coś miłego napisać – ale żywcem nie ma co!!! To pomilczę sobie znacząco w obliczu ponad stu lat historii Pałacu…

Chociaż nie! Można coś dobrego powiedzieć! Pałac Sztuki na zewnątrz wygląda ładnie. 🙂

Kraków – Wawel „Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich”

Wielkie rody zwykle mecenasami sztuki były i kolekcje sztuki przy okazji tego mecenatu się tworzyły. Tak to działa. 😊 Lanckorońscy mieli podobnie. Na Wawelu – niektóre obrazy z ich wiedeńskiej kolekcji obejrzeć można (dzięki darowi Karoliny Lanckorońskiej) na stałe. To głównie malarstwo sakralne, prezentowane w szkarłatnym wnętrzu Jordanki. Na osobnej ekspozycji aktualnie inne trzy płótna wyłaniają się z mroku… „Święty Jerzy i smok” Uccella, „Portret kobiety” Bruyna Starszego oraz „Towarzystwo w parku” Graata. Te trzy należały do kolekcji Lanckorońskiego ale obecnie, sprzedane przez spadkobierców znalazły się w trzech różnych muzeach świata. Na okoliczność 20-lecia śmierci Karoliny Lanckorońskiej wypożyczone – można na Wawelu zobaczyć.

Swoją drogą – tak sobie myślę – otaczanie się przedmiotami pięknymi jest naturalnym odruchem każdego człowieka. Niezależnie od tego czy tworzy się kolekcje największych mistrzów sztuki jacy po ziemi łazili, czy też pije się poranną kawę w – po prostu – ładnym kubku… Warto pięknem się otaczać, piękna szukać i umieć go dostrzegać…

Kraków – Wawel „Królewski Rembrandt na Wawelu. Jeździec polski ze zbiorów The Frick Collection w Nowym Jorku”

Przygalopował do Krakowa prosto z Warszawy. Wczoraj wernisaż a od dzisiaj (18 sierpnia 2022) przez dwa miesiące na Wawelu „Królewski Rembrandt na Wawelu. Jeździec polski ze zbiorów The Frick Collection w Nowym Jorku”. Wyjątkowe to płótno. Rembrandt takich tematów w sumie unikał (portretów konnych namalował… – chyba dwa) – a tu taki tajemniczy dla dzisiejszych badaczy, jeździec. Ongiś obraz był prezentem od Ogińskiego dla króla Stanisława Augusta by ozdobić pałac w Łazienkach. Po abdykacji i różnych zakrętach historii Jeździec znalazł się w pałacu w Dzikowie u Tarnowskich, a jeszcze potem Tarnowscy niestety sprzedali obraz i ostatecznie podziwiać go można na stałe w Nowym Jorku. Bywa…

A pokaz Wawelski obrazu? W ciekawie zaaranżowanej Sali, gdzie formy przestrzenne i światło pracuje pięknie nad tym by wzrok widza skupił się na dziele… By to dzieło odkryć miał szansę… By się zaskoczył jego obecnością i pochylił nad maestrią sztuki. Fantastycznie pomyślana ekspozycja!

Kraków – Wawel „Międzymurze”

Czy na Wawelu opowiedziano już wszystko? Nieeee 😊 Wawel niezmiennie i cały czas zaskakuje (właściwie to zespół pracowników pod „wodzą” prof. Andrzeja Betleja – kombinują i myślą jakby tu odwiedzających Wawel zaskoczyć 😊 ) Tym razem też się udało! Nowa wystawa stała. Między XVIII – wiecznymi obronnymi murami zewnętrznymi i wewnętrznymi zamku powstała ekspozycja architektoniczno – archeologiczna „Międzymurze”. Bo tam prowadzono od lat badania archeologiczne, które zaskutkowały odkryciami datowanymi tak od  z XI – do XIX wieku.

Kolejne grupy zwiedzających wchodzą o wyznaczonych godzina. I światło oraz głos lektora prowadzą po wystawie odsłaniając ukryte w mroku artefakty, makiety, wizualizacje… Po to by opowiedzieć o obronności Wawelu – od drewniano-ziemnych wałów począwszy. Przy okazji też drobiazgi „wygrzebane” w trakcie prac archeologicznych w tym miejscu. Ot ktoś kilkaset lat temu wyrzucił kawałek kafla z rozebranego pieca i… się znalazło na wykopaliskach. A później przechodzi się do kolejnej części wystawy, gdzie jak w matrix przenosimy się do czasów których aparat naukowy historyka nie ogarnia. 😊 Wizualizacja opowiada jak powstało wzgórze wawelskie i jaskinia i… jak się w niej pojawił „nieproszony gość”. I znowu historycznie i legendarnie się robi bo ustami Wincentego Kadłubka opowieść o całożercy się niesie. Przecież w tej części wystawy można zobaczyć kopułowo zakryte wejścia do smoczej jamy! 😊 A na koniec Chromy i jego makieta smocza gada, który pomnik swój ma u stóp Wawelu, przy jamie w której onegdaj pomieszkiwał… 😊

Świetnie zrobiona wystawa, łączy edukację i efektami wizualnymi, opowiada o faktach, ubarwia legendą. No cudnie!

Kraków – Wawel „Ogród smoczy. Bronisław Chromy na Wawelu”

Smoki to jednak gatunek, który jakoś we krwi ma znikanie, odlatywanie bez powodu… Na Wawelu d wystawa „Ogród smoczy. Bronisław Chromy na Wawelu”. Pomyślana dla uczczenia okrągłej – bo pięćdziesiątej – rocznicy urodzin smoka. Tego co na kamolku prze Jamą sobie stoi i ogniem zionie… Pomysł cudny! Rzeźby Chromego – fantastyczne! Tyle, że ze smoków to tylko jubilat…

Chromego prace bardzo lubię (kończyliśmy to samo licem plastyczne 😊 Tyle że ja zaczynałam gdy jego córka już to samo liceum właśnie skoczyła 😊 Ale fakt pozostaje faktem. Te same mury nas kształciły!) Jego rzeźby – zwłaszcza te kompozycje monumentalne – są niesamowicie rozpoznawalne przez charakterystyczną formę niby osadzoną na realnym świecie ale trochę rozjechanym jakąś kosmiczną wizją. Do tego jeszcze cały Kraków, a przynajmniej centrum… co krok o Chromego się człowiek potyka. 😊

O wawelskiej smoczej wystawie na jubileusz okrągły słyszałam jakiś czas temu i z niecierpliwością oczekiwałam. Mam też świadomość, że Chromy był twórcą więcej niż jednej smoczej rzeźby. A tu w „smoczym ogrodzie” – czaple, żółwie, sowy i cały inwentarz a smoki… hmmm… odleciały. Szkoda.. Ale taka ich widać natura smocza…

Kraków – Wawel „Skarby epoki Piastów. Wystawa w 700. rocznicę koronacji Władysława Łokietka”

„Skarby epoki Piastów. Wystawa w 700. rocznicę koronacji Władysława Łokietka”. Łokietek (wbrew przydomkowi) – wielki był. Zakończył rozbicie, polityk zręczny, bunty tłumił, potrafił zrealizować to co wymyślił… Do tego jeszcze jako pierwszy koronę przywdział na skronie – na Wawelu! Od tego zacnego wydarzenia mija w 2020 roku równe 700 lat! Toż okazja pyszna, by w jednym miejscu zgromadzić to co po Piastach zostało, co historia i zły los w proch nie obróciło.

Koncepcja wystawy nie pokazuje jednak wszelakich zabytków piastowskich. Kuratorzy skupili uwagę wyłącznie na tym co błyszczy. 🥰 Zatem złoto, klejnoty i metale wszelakie królują. Klejnoty i zabytki zarówno ze zbiorów Wawelskich jak i te rozproszone obecnie w wielu miejscach Najjaśniejszej. Generalnie cudeńka sztuki złotniczej od X do XIV wieku. Wystawienniczo – granaty i szarości wyciągają złoto, które arcytrudne jest do dobrego wyeksponowania (a ustaliliśmy już, że złota na wystawie – mrowie 🤩 ). Całość dobrze się ogląda.

W ostatniej sali osobna wystawa „Madonna w płaszczu opiekuńczym i inne dzieła” – przy czym innych – już nie ma… Myślę, że większość osób zwiedzających nie zauważa, że właśnie do nowej przestrzeni wystawowej weszło. Konwencja piastowska została utrzymana (a właściwie to odwrotnie bo Madonna była wcześniej prezentowana) – zatem nie zauważa się, że to już zupełnie nowa narracja, zupełnie inna wystawa. Aktualnie, to właściwie pokaz jednego dzieła – XV-wiecznego obrazu Marii w opiekuńczym płaszczu. Zamysł by cyklicznie (tak sądzę, że cyklicznie…) pokazywać dzieła, które poddane gruntownej konserwacji, umknęły rzutem na taśmę, przed całkowitym zniszczeniem. Pomysł fajny – tyle, że przez pozostawienie samotnej Madonny, się zlało z Piastami – stąd i trudniej Madonnie, zasłużoną uwagę przekuć.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑